To ciekawe - książeczka napisana wierszem, ale udaje prozę. Wszyscy coś chcą od skrzatka - Wuja Dobrej Rady, ten ma w końcu dość i chce zamieszkać w domku zapomnienia, zapomnieć o cudzych troskach. Ale wyrzuty sumienia nie pozwalają.
Początek:
Koniec:
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1987
Ilustracje: Jerzy Flisak
Seria: Poczytaj mi mamo
Przeczytałam 25 maja 2026 roku
Praga, dzień siódmy
Odbierałam rano zakup z Ulubionego Antykwariatu. Chciałam przysiąść na parapecie w oczekiwaniu na tramwaj - a to cwaniaki!
A potem i tak był Dzień Pieszego Pasażera. Zepsowała się sygnalizacja na skrzyżowaniu, motorniczy nie wiedział, ile będziemy stali, więc ruszyłam pieszo. I zaraz zmieniłam plany. Bo chciałam najpierw pojechać dalej, żeby znaleźć zegar słoneczny na terenie jednej szkoły. Ale przejście JEDNEGO przystanku wystarczyło, bym kompletnie opadła z sił. Zaniosłam jedynie te książeczki do wczoraj przeczytane do knihobudki w urzędzie w Nuslich i doczłapałam do Ulubionego Antykwariatu.
Po drodze przypominając sobie wszystkie te kawały o jednym robotniku, który kopie i dziesięciu innych, którzy coś tam. Bo policja zaczęła w końcu dyrygować ruchem, żeby rozładować ten korek tramwajowy i nie tylko. W sumie - może zmieniali się co 2 minuty (dłużej na słońcu wytrzymać nie idzie) i dlatego tylu ich było...
Pan z Antykwariatu skomentował, że się przerzuciłam na detektivky - niegdyś kupowałam u niego głównie pragensie, ale to już mam za sobą 😂
Nie rozpakowałam ich, bo i tak nie mam się kiedy nimi cieszyć, a może tak zawinięte dam prosto do łowickiej siatki na podróż, będą bezpieczne?
W każdym razie zawiozłam je do domu i co tu robić, gdzie uciec przed upałem. Jeden z "pojedynczych" pomysłów dotyczył pewnego budynku z małymi mieszkaniami na wynajem, który dostał Grand Prix Architektów, co prawda 15 lat temu, ale jakoś mi umknął. Na pewno byłam w tym miejscu, ale podejrzewam, że idąc właśnie po jego stronie ulicy, a wtedy nie widzisz, co w górze 😉
W innym budynku jest komisariat i stały tu dwa takie pojazdy. Co policja tym wozi, psy do hycla?
Niedaleko prowadzi pasaż do popularnej restauracji samoobsługowej, w tym samym budynku jest paternoster. Byłam tam kiedyś i miła pani na recepcji pozwoliła mi skorzystać - ale tak naprawdę nikogo się nie musicie pytać. Przejechałam się znowu 😍
O, wyjeżdżam spod podłogi!
Na przystanku siedział Bubák (czyli nocne straszydło). W taki upał, tak opatulony. Każdy się na niego gapił.
Poezji rynnowej odcinek 14:
Po południu miałam iść do kina, ale z tymi napadami kaszlu się nie nadaję*. Żeby być w Pradze i nie pójść do kina?! Nawet za pierwszym razem byłam... Ale co zrobisz.
* w Tesco pani przede mną w kolejce do kasy najpierw oglądała się na mnie patrząc znacząco, a w końcu zabrała swój koszyk i poszła do innej kolejki. Pewnie się bała gruźlicy.
Teraz zaczynam się bać podróży powrotnej. Przecież mnie rozniosą.
Przebierałam karteczki i w końcu postanowiłam jechać na Przyprawę pociungiem. Raz, że w pociungu lepiej niż w autobusie, dwa, że o 18.00 miała być msza w lokalnym kościele. Paczpan, niedziela odpadła na Open House, a i tak w dwóch kościołach udało się być!
Oczywiście pociung w godzinie popołudniowego szczytu wyglądał zupełnie inaczej 😂 to jest zdjęcie z powrotnego.
Wiedziałam, że na stacji jest knihobudka. Pewne sprawy należy załatwiać od razu, bo potem nie będzie czasu 🤣 Do moich kryminałów tegorocznych dołączyła młodzieżówka (dla młodszej młodzieży) Bosi rycerze - no bo otwieram, a tam tytuł jednego z rozdziałów: Jak się pan komisarz zaśmiał przy przesłuchaniu. Któż to kradnie dzieci? Wydanie z 1966 roku, fajne, jest na środkowej półce 😍
A potem poszłam w tango i bardzo mi się tam podobało. Żeby jeszcze nie to słońce okrutne... dlatego z radością skręciłam w stronę obory, żeby zlokalizować stary cmentarz żydowski. Zamknięty oczywiście, ale ma niski mur. Nie chcę przez to powiedzieć, że przez niego przelazłam 🤣
Ale do stawu nie dostałam się z innego powodu. Było to już w drodze powrotnej - przestała mi działać mapa w telefonie 🙄 znaczy ciągle była, ale nie mogłam jej przesunąć, utkwiła w miejscu kościoła i kuniec*. A ja nie pamiętałam, w którym dokładnie miejscu ten staw miał być. Tak na niego liczyłam - wiecie, trochę chłodku i cienia od drzew. I znowu widzę teraz, że nie ma do niego dostępu z głównej ulicy ani go nie widać. Mogłam niby kogoś zapytać, ale już mnie tak nogi bolały, że na samą myśl, że ktoś mi powie musi się pani wrócić - słabo mi się robiło.
* Teraz się boję zajrzeć, czy sytuacja się utrzymuje, czy też z gorąca telefon dostał małpiego rozumu...
No więc tak - nie ma zamku, nie ma stawu, reszta jest.
Ale oczywiście wszystkiego nie mogę pokazać, siedziałabym tu do rana.
Chyłkiem zza winkla podejrzałam dziewczynki ćwiczące w Sokołownie. Jak można w taki upał, ludzie!
Tego będę szukać, bo wygląda tak niby secesyjnie, ale nie wiem, czy to odbudowa czy nówka-sztuka nieśmigana. Roboty przy tej willi trwają.
Jak macie coś do opchnięcia, to dzwońcie!
Drexler to był taki dermatolog w Krakowie, owiany sławą. Mnie niespecjalnie pomógł.
21.080 kroków = 14,7 km
Jestem niesamowicie dumna, że udało się ten upalny dzień przeżyć nie siedząc w domu. Ciekawe, co jutro. Po południu mam oprowadzaną wycieczkę i żałuję, że ją kupiłam - chyba, że będziemy się przesuwać w cieniu...




























A nosisz maseczkę, żeby tak bezpośrednio na ludzi nie kasłać? :P
OdpowiedzUsuńDomek zapomnienia bym sobie zostawił.
I znowu prawie 15 km w nogach. Podziwiam! (serio)
W maseczce bym się na bank udusiła w tym upale.
UsuńA tak kiedyś ścigałaś osoby bez maseczek :P
UsuńNo. Owszem 🤣
UsuńAle wtedy miało się poczucie ogromnego zagrożenia - śmiercią...
15 km w taki upał!
OdpowiedzUsuńGratuluję.
Dziwne, że ten kaszel wytrzymał taki marsz.
Sama nie wiem, jak to się stało 😂
UsuńOjej, "Domek zapomnienia"! Musiałam go lubić i często czytać, bo pamiętam te początkowe wersy 🥰
OdpowiedzUsuńŚmiszny ten budynek z mieszkaniami na wynajem, dużo bardziej udany niż bieda-Hundertwasserhaus.
Bubak ewidentnie ma kaca.
A nie mają tam flegaminy w aptece? Albo kup tabletki ma kaszel, ja tak mam, że zazwyczaj bardzo długo trzyma mnie kaszel i pomagają doraźnie.
Czy Sokołowna to coś takiego jak nasze przedwojenne towarzystwo gimnastyczne Sokół?
CZTERNASTU kilometrów nawet nie będę się starała skomentować 😂
Tak, to siedziby Sokoła, nazywają się Sokolovny, spolszczyłam trochę 😉
UsuńNic nie zażywam (poza mlekiem z miodem) - wedle zasady, że samo przyszło, samo pójdzie. Choć nie wiem, czy się obejdzie bez wizyty u lekarza po powrocie.
Taki Bubak i u nas się pojawił, sypia na ławkach.
OdpowiedzUsuńMoże policja katering wozi, dla tych, co ruchem dyrygują?
Pamiętam wycieczkę z oprowadzaniem w Grecji, myślałam, że zejdę...
W Grecji... nawet sobie nie próbuję wyobrazić... Póki człowiek łazi tam, gdzie sam chce, może się w cieniu schronić (o ile takowy w ogóle występuje), ale z wycieczką jest masakra.
UsuńTe książeczki to były przeczytane wcześniej, a teraz to tylko zdjęcia;)
OdpowiedzUsuńA skąd ten pomysł? Gdyby tak było, napisałabym "Przeczytałam 13 maja", a nie 25-go, żaden problem. Wcześniej były jedynie przygotowane ich zdjęcia, żeby tutaj na to czasu nie tracić.
UsuńZresztą - jakie to ma znaczenie 😏
No właśnie. To tylko Małgosi zasada, że 1 dzień = 1 książka, policja blogowa za odstępstwa nie gania.
UsuńJa w Turcji zwiedzałam grecki amfiteatr, a pan przewodnik "dziś 43 stopnie, ale tu w murach to wiecej"😅 i oczywiscie zero cienia i zero czegoś na glowie. Ale wtedy mi to nie przeszkadzało, całe dnie na plaży, a wieczorem biesiady i spacery. Jeszcze przed trzydziestką to było, teraz coraz gorzej znoszę upał niestety.
Jak już będę za stara, żeby codziennie wieczorem siedzieć przed laptopem (zamiast oglądać sobie serial albo czytać Christieovą albo co) to zrobię dwa - trzy wpisy. Na razie jeszcze daję radę 😉
UsuńMatko jedyna, 43 stopnie. Tu jest 30 i człowiek zdycha.
Właśnie, w dzieciństwie przecież na wczasach nad morzem siedziało się na plaży... dziś ani TRZECH minut bym nie wytrzymała.
Lucyna Krzemieniecka napisała też Krasnala Hałabałę - też wierszem ale prozą. 😉
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Józefina
Krasnal Hałabała - oczywiście 😍 Nawet mam w domu!
UsuńKrasnal❤️
UsuńNiby tęskniło się do ciepełka, ale upał i wędrówka to jednak dość uciążliwe zestawienie.🙁
OdpowiedzUsuńTęskni się, jak go nie ma. A jak już jest, to wiesz... 🤣
Usuń