niedziela, 31 maja 2026

Sir Arthur Conan Doyle - The Red Circle


Ło matko, ale mnie przeczołgało. Migrena znaczy się. Mogłam tylko dziękować niebiosom, że w domu. I że nic nie musiałam. Znaczy tak się bawiłam w Pollyannę troszeczkę, ale ciężko było. Więc gdy dziś obudziłam się po trzeciej (w nocy) bez bólu - wstałam, bo tak miałam dosyć łóżka. Łoża boleści. Wpisałam część przywiezionych książek do katalogu, zjadłam śniadanie, a przypomniawszy sobie, że w maju nie przeczytałam żadnej lekturki angielskiej, wybrałam opowiadanie detektywistyczne klasyka. 

I jakaś taka beznadziejna mi się wydała ta skrócona adaptacja, więc może poszukam polskiego tłumaczenia całości? Z ciekawości?

Poziom 650 słów i trochę mi się śmiać chce z wyboru tych, które są wytłumaczone. Bo na przykład wyjaśniają, co znaczy husband... czyli słowo, którego na całym świecie uczymy się na jednej z pierwszych lekcji, o rodzinie. Natomiast nic na temat czasownika bear - poszukałam w słowniku: znosić. Do tej pory się nie zetknęłam. I cannot bear such people (nie znosze takich ludzi), podaje przykład Stanisławski. Może zapamiętam.

Początek:


Koniec:


Wyd. Easy Readers edition 1980, 47 stron

Poziom A (650 words) 

Z własnej półki 

Przeczytałam 31 maja 2026 roku 

 

Z wielką satysfakcją obejrzeliśmy Chobotnice z II patra i obiecałam Frankowi, że w sierpniu mu przywiozę drugą część. 

 


Tymczasem w jakimś poście reklamowym na FB czytam lato powoli dobiega końca. Być może, bo poniższe zdjęcie 👇 zrobiłam po 10.00 - takie jesienne ciemności. Córka wstała zawiedziona, bo wybierają się z Frankiem na imprezę dniodzieckową na Krupniczej, a wygląda, jak by miało lunąć.

W piątek w knihobudce na Orlenie znalazłam IV tom Tuwima - Przekłady. I się zdziwiłam, bo ja przecież mam cztery tomy, a tego tam nie ma. Jak się okazało, tom I wyszedł w dwóch częściach, stąd nieporozumienie. Ale dlaczego w domu nie było tych Przekładów? Albo może były, tylko nie zabrałam do siebie przed laty? I dlaczego moje (czyli kupowane przez Ojczastego) nie mają obwolut? Nieraz się jakaś zniszczy, ale żeby wszystkie cztery?


Takie to pytania snuję teraz, zaś stojąc przed budką przeglądałam spis treści - czy mi w sumie potrzebny ten tom? - a tu patrzę jest MĄDREMU BIADA 😍 Gribojedow, ten od słynnego Domu Gribojedowa w Mistrzu i Małgorzacie! Od tak dawna chciałam przeczytać! 

Więc wzięłam. Tak że no... nieźle się zaczyna. Za to w naszej budce same szmaty, szykuję się tam na wyprawę z siatkami (popakuję i zaniosę z pomocą córki do pojemnika tzw. PCK, bo przeczytałam na lokalnej grupie, że stoi niedaleko, za torami). Ale nie, skłamałabym - widziałam też jakieś stare wydanie dzieł Zapolskiej, z osiem tomów było, w płótnie bordowym bodajże. Ani nie wiedziałam o jego istnieniu. Gdybym ZACZYNAŁA gromadzić bibliotekę, na pewno bym chapsnęła. 

Dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś ma czas i dobre nogi, to może naprawdę piękną bibliotekę sobie skompletować z darmochy, czy to z knihobudek czy ze Śmieciarki. Ale czas to mają emerytki, a te już zazwyczaj swoje zbiory zgromadziły.  

35 komentarzy:

  1. Zapolską bym chapsła, przynajmniej na chwilę, na przeczytanie.
    Ja czasem coś czytam ze względu na tłumacza, ostarnio się zachwycałam opowiadaniem Tołstoja przełożonym przez Iwaszkiewicza, a ze Schroniska przytargałam dwa tomy dzienników Pepysa, które przetłumaczyła Dąbrowska. Pamiętam jak się tym ekscytowala w swoich dziennikach i przekład ten przyjęto z dużym zachwytem. Nie wiem jednak, czy to sobie zestawię, jest to coś pi razy drzwi jak nasz Chryzostom Pasek (ostatnio postanowiłam, że każdą zdobycz będę rozpatrywała, czy ją chcę na zawsze, np. Ferdydurke już trzeci raz w życiu nie przeczytam, więc odniosę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osiem tomów??? No no 😂
      O iwaszkiewiczowskim Tołstoju chyba wspominałaś. A Pepysa mieliśmy w domu, takie wydanie w miękkich okładkach (choć w serii Klasyka literatury polskiej i obcej). ale zostawiłam, uznawszy, że pewnie nigdy się za to nie zabiorę.
      "postanowiłam, że każdą zdobycz będę rozpatrywała, czy ją chcę na zawsze" - też niby rozpatruję, ale jakoś zazwyczaj na korzyść zostawienia sobie 🤣 na przykład, że niekoniecznie będę jeszcze czytać, ale "co gdyby?"

      Usuń
  2. No nie wiem, u nas pustki, albo ludzie tyle czytają, albo zabierają wszystko do antykwariatów...
    Współczuję migreny :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Praga stawia na literaturę kosztem piwoszy( w TV Polsat mówili). Dla Polaków jakiś szlak Poniatowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się już obiło o uszy kiedyś w czeskim internecie. Ale u nas też były takie ruchy, a czy coś z tego wynika? Jak ktoś przyjeżdża tanio poimprezować, to na kulturę się nie skusi... Szlak Poniatowskiego?? Ciekawe 🤣

      Usuń
  4. Ta Zapolska to by była dla mnie! Przecież pisałem, że masz się rozglądać za dramatami! :D
    (z powieści Gabrieli tylko "Kaśkę Kariatydę" czytałem i chyba ona nawet była w bordowych okładkach)

    A to przemyślenie o skompletowaniu całkiem fajnej darmowej biblioteczki też miałem, czytając ostatnie wpisy z Pragi.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja trochę od czapy, ale muszę się pochwalić, bo ostatnio zachwycałam się Twoim małym składanym krzesełkiem, a dziś trafiłam na takie na pchlim targu 😁 Aż krzyknęłam z zachwytu, kiedy zobaczyłam 😂 Całe £3 kosztowało, ale nawet gdyby sprzedający chciał dziesięć, to bym się nie targowała 🤭 Tylko moje jest w kolorze drewna, a ja myślę o czymś konkretnym - czerwień, żółć, butelkowa zieleń? Muszę obczaić farby.
    Czasami chyba ściągamy przedmioty telepatycznie 😉😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratulacje 😍 Teraz męska decyzja co do koloru.

      Usuń
  6. Samo nazwisko "Gribojedow" od razu poruszyło czułą stronę w moim jestestwie. Przez sobotę i niedzielę też męczyłam mnie migrena, szlag by ją!
    Od czytania po angielsku chyba dostałabym palpitacji mózgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna, całe dwa dni... u mnie przynajmniej niedziela była spokojna.
      Palpitacji mózgu byś dostała, powiadasz. No to ktoś Cię powinien zażyć lekturą po... węgiersku chociażby 😂

      Usuń
    2. Zdecydowanie wolę węgierski! Również fiński, estoński i rumuński!

      Usuń
    3. A jednak lubisz wyzwania 😂

      Usuń
    4. Nie wiem. Za to wiem, że nie cierpię angielskiego.

      Usuń
    5. No tak, nie idziesz na łatwiznę 😉

      Usuń
  7. o niekoniecznie tylko emerytki, gdybym nie miała tylu zajęć, za miła dużo miejsca, to z miłą chęcią bym gromadziła bibliotekę za darmo...
    podziwiam, że czytasz po angielskiem języku. ja w związku z trzem językami na raz, nie poświęcam angielskiemu już tle czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jednak to emerytki nie mają tylu zajęć.
      W teorii przynajmniej 😁
      Ale pamiętasz, że ja Ci te przeczytane lekturki odkładam?

      Usuń
  8. Współczuję! Ból głowy może zmarnować dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmarnować to mało powiedziane. Już raz zdechnąć, się myśli...

      Usuń
  9. Tak słowo bear (nie miś) poznałem dosyć późno w nauce angielskiego. Chętnie bym przeczytał kiedyś coś z łatwymi wyrazami po angielsku. Najchętniej Wladzce Piercieni ale nie wiem czy jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam... i nie wiem, czy byłoby możliwe sensowne krótkie streszczenie trzech tomów 😉

      Usuń
  10. A ja muszę Ci niniejszym podziękować za stronkę z filmami 😎 Jest tam WSZYSTKO, już sobie wypisałam z 15 pozycji do obejrzenia. Niby wsztstko mozna jakos tam zdobyc, ale tutaj jest na widelcu z gotowymi napisami. Polecam Mary of Easttown z Kate Winslet, cudo. Teraz się wreszcie wzięłam za głośny ongiś Dark.
    No w końcu kurczę blade gdzieś trzeba te smuty i frustracje Iwaszkiewicza odreagowywać (jednak kobiety lepiej znoszą starzenie się, wbrew pozorom. Dąbrowska i Nałka dużo mniej dolujące).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15? Nie rozśmieszaj mnie 😁 Jak mi to córka zapodała na widelcu, zaczęłam codziennie rano sprawdzać LATEST i zapisywać linki. Nawet mi się nie chce teraz szukać, ile ich jest 🤣
      Z drugiej strony, przy takiej ich ilości, lepsze jest zrobienie listy w zeszycie niż zapisywanie linków, tu masz rację.
      Co do napisów to nie ciesz się tak z góry, bo bywa różnie, Często są niedopasowane, lecą z opóźnieniem albo na odwrót. Loteria.
      Ale grunt, że jest ta stronka 😍

      Usuń
    2. To prawda, w Mare ciągle musiałam przestawiać (jest 5 polskich wersji), a teraz oglądam serial amerykański z napisami niemieckimi (mówią jakimś dialektem z South Carolina), bo polskie nie pasują.
      Z 15 już odsialam z połowę, Dark też odpuściłam. Ale dopisuję nowe🤣 A śmiałam się kiedyś z koleżanki jak kupiła Netflixa i się uzależniła, potem ostatkiem silnej woli zrezygnowala z abonamentu

      Usuń
    3. => Do Tej, która przeczytała
      "Co do napisów to nie ciesz się tak z góry, bo bywa różnie, Często są niedopasowane, lecą z opóźnieniem albo na odwrót. Loteria."
      Jest takie odtwarzacz, który nazywa się Smplayer dostępny tutaj:
      https://www.smplayer.info/pl/downloads
      Pozwala on między innymi dopasować napisy w trakcie trwania filmu w przypadku jeśli są opóźnione/przyśpieszone. Kluczowe są tutaj klawisze sterujące [G] i [Y] w trakcie odtwarzania filmu. Może też przyśpieszać lub zwalniać wyświetlanie napisów. Cud, miód i prażone orzeszki. Polecam. Wszystkie opcje dotyczące napisów są też dostępne po kliknięciu prawym klawiszem myszki na ekran tej aplikacji.
      Pozdrawiam
      Nieryba

      Usuń
    4. => Agata
      Kiedyś koleżanka z pracy podzieliła się ze mną Netflixem, ale po krótkim czasie skasowano tę opcję - może faktycznie na szczęście 😂

      Usuń
    5. => Nieryba
      Może wypróbuję tę opcję, choć córka mi mówi, że na moim laptopie to se mogę... 😁

      Usuń
  11. Nie Mary, tylko Mare

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z aplikacji czeskiej tv zaczęłam oglądać Genialną przyjaciółkę. Tam pewnie też jest. Nie wiem, na razie wrażenia mieszane (po pierwszym odcinku).
      Chyba wolę kryminały 😁

      Usuń
    2. Książka mi w ogóle nie podeszła, co jest o tyle dziwne, że inne tej autorki (czy tez jak niektórzy twierdzą, autora 😎) mi się podobały.
      Mare to kryminał

      Usuń
    3. Miałam wewnętrzny, bardzo silny opór przed sięgnięciem po książkę 😁

      Usuń