środa, 14 stycznia 2026

Petr Jarchovský - Šakalí léta

Co to jest povídka, spytacie. Powiastka czy co? Plus minus istotnie. Historyjka, opowiadanie. Wybierając książki do ostatniego zakupu w Ulubionym Antykwariacie - te po 22 korony 😁 - uznałam, że warto wydać na ten tom nieco więcej, bo w sumie zawiera trzy filmowe opowiadania, a wszystkie dotyczą filmów, które lubię. 

Tak bardzo łatwe nie było, bo jest tu trochę młodzieżowego żargonu. I to - uwaga - z lat 50-tych. Akcja rozgrywa się w cieniu hotelu International w dzielnicy Dejvice. Ten hotel zbudowano na początku lat 50-tych - wiadomo, co miał za wzór - w okolicy, gdzie właśnie powstawało osiedle dla żołnierzy. Założenie było takie, że będą się w nim zatrzymywać oficjalne delegacje radzieckie, ale gdy okazało się, że nie ma ich na tyle, by zapewnić budowli obsadę, zdecydowano, że będzie to po prostu luksusowy hotel. Który stał się symbolem socrealizmu w Pradze. Opowiadała przewodniczka (byłam tam kiedyś na zwiedzaniu) anegdotę, że minister obrony żywił nadzieję, iż na uroczyste otwarcie przybędzie sam Stalin, a miało go witać 44 ówczesnych czechosłowackich generałów na głównych schodach - tyle że schodów było za mało i trzeba było dodać dwa stopnie, co znacznie skomplikowało budowę. Hotel ludowo nazywano sen szalonego cukiernika albo uniwersytet Łomonosowa

Ale nie o tym, nie o tym. Kto ciekawy, może zerknąć tutaj, bo na szczęście kiedyś miałam więcej czasu 🤣 i opisałam to zwiedzanie.

Bohaterami Szakalich lat jest dejvicka młodzież z jej problemami i fascynacjami. A największą fascynacją jest oczywiście przybyły z Ameryki big-beat czy inny rock'n'roll. Zakazany, prześladowany. A tu w domu milicjanta Prokopa pojawia się gość jak z kosmosu, w czerwonej koszuli, czerwonych butach na grubej słoninie, z gitarą przewieszoną przez ramię. To Bejby, który jest kuzynem starszej pani mieszkającej z rodziną Prokopów, a  wymagającej już stałej opieki. Bejby wniesie masę fermentu do życia nie tylko Prokopa i jego dzieci, ale i młodych ludzi z dzielnicy, walczących z rówieśnikami z Suchdolu, innej dzielnicy. A właściwie wtedy jeszcze nie, to była wieś w pobliżu Pragi, więc nic dziwnego, że pogardzano jej mieszkańcami 😉

No i teraz moje wspominki 😁 Bo nie tylko hotel International, nie tylko Dejvice, ale i ten Suchdol, gdzieśmy łaziły z Věrą w zeszłym roku i Juliska też zeszłoroczna - pokazywałam Wam pomnik piłkarza - i od razu przypomniał mi się ten tramwaj stojący przed Domem Technika i knihobudka, z której wzięłam dwa czy trzy kryminały - koniecznie muszę tam wrócić w maju! 



Iwzmiankowana w książce ul. Papírenská, gdzie byłam w starej oczyszczalni ścieków - tam spotykają się chłopcy. I jeszcze jedno wspomnienie - film Šakalí léta dostałam od Věry, gdy byłyśmy w kawiarni połączonej z muzeum kukiełek i teraz siedzę i usiłuję sobie przypomnieć, gdzie to było i ani rusz.


Początek:

Koniec: 

Wyd. (bardzo porządne) PASEKA, Praha 2004, 83 strony

I tu też wspomnienie - zwiedzałam siedzibę wydawnictwa podczas któregoś Open House 😍 

Z własnej półki (kupione 30 grudnia 2025 za 66 koron (-30%), dotarło 8 stycznia 2026

Przeczytałam 11 stycznia 2026 roku

 



 

Zima dalej trzyma. Na kroki chodzę w dzień, a na siłownię wieczorem, bo wtedy pusto. Trzymam się reżimu po 200 ćwiczeń na trzech urządzeniach (bo tylko na tych, gdzie się ćwiczy na stojąco, nie będę przecież sadzać dupska na mokrym). I cały czas wierzę, że te ćwiczenia pomogą mi na boczki ha ha ha. Naiwna do śmierci!



 


Urobek filmowy omawiam w postach niedzielnych, zbiorczo z całego tygodnia, ale film, który dziś obejrzałam, będzie dostępny tylko do 5.00 rano 17 stycznia czyli jeszcze dwa dni, więc gdyby ktoś chciał zobaczyć, to - klik. Nosi tytuł Podzielone niebo, powstał w 1964 roku i był pierwszym filmem nowofalowym w kinematografii wschodnioniemieckiej. Naprawdę warto zerknąć 😉 choć historia taka bardziej socjalistyczna: bohaterka zakochuje się w starszym od siebie chemiku, zamieszkują razem, idzie na studia pedagogiczne, ale wcześniej odbywa praktykę w fabryce, gdzie dostrzega rozdźwięk między teorią a praktyką. Narzeczony nie może się doczekać wdrożenia w życie swego wynalazku, więc wyjeżdża do Berlina Zachodniego (film toczy się jeszcze przed powstaniem Muru Berlińskiego), a Rita musi podjąć najważniejszą decyzję w dotychczasowym życiu: zostać czy jechać za nim. 

Film świetny, kompletnie nowatorski, bez żadnego związku z socrealizmem. Może ktoś czytał opowiadanie Christy Wolf?  

54 komentarze:

  1. Nie ma to jak książkowy zakup, który w czasie lektury utwierdza nas w przekonani, że dobrze wydaliśmy kasę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam oczywiście Christę Wolf, nie pamiętam, co przerabialiśmy na studiach, wydaje mi się, że nie "Der geteilte Himmel", ale ja to czytałam, bo ją lubiłam, jedna z lepszych ówczesnych pisarek niemieckich (nie tylko enerdowskich). Film też widziałam. Ten podział Niemiec (i Korei) to multum ludzkich tragedii. Kiedy studiowałam w NRD (mieliśmy wymianę na jeden semestr), jednej z wykładowczyń nie puszczono na pogrzeb rodzonej matki do RFN.
    Ja niestety zimą nie ćwiczę na siłowni plenerowej 🥶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak podejrzewałam, że będziesz znać to nazwisko 😁
      Takie wymiany już były za komuny?
      Że była wykładowczynią mimo rodziny w RFN, to już coś. W filmie jest wątek koleżanki Rity ze studiów, które ojciec i brat uciekli do RFN. A ta przyznała się do tego dopiero po 2 tygodniach. No to wyrzucić ją z uczelni, bo jakiż z niej będzie pedagog...
      Zimą na siłowni pustki, więc to jest dobre 😂 Bo ja już dostawałam wścieku, gdy nadchodziłam i z daleka widziałam, że ćwiczy jedna kobitka przyjeżdżająca tam na rowerze. Albowiem jak wlazła na twister tak nie było końca kiwaniu się. Kiedyś przyszłam, ona ćwiczyła, ja coś tam zrobiłam na innym urządzeniu, ona dalej ćwiczy, więc poszłam na kroki po osiedlu. Wróciłam - nie pamiętam, po 20-25 minutach - dalej się kiwała 🤣

      Usuń
    2. Taa znam ten ból. U mnie najbliższa siłownia (dosłownie dwie minutki ode mnie) przylega do nowego apartamentowca i niestety czasem przychodzą ludzie stamtąd. Albo młodzi pakerzy (mniej szkodliwi, bo ćwiczą na urządzeniach typu wioślarz, ja sie tego boję ze względu na oko, więc nie wchodząmi w drogę) albo pańcie z korpo (z wygladu), które też mi blokują przyrządy. Na szczęście zazwyczaj sam jestem, ew. z babciami i dziadkami, oni są spoko.

      Ta wymiana była na trzecim roku tzn. my tam jechaliśmy czy oni też to wątpię. Chociaż? Może mieli jakąś slawistykę i też. To było chwilę przed zjednoczeniem, po pierestrojce, więc już luźniej, choć w porównaniu z Polską to i tak był zamordyzm (np. wszystkie piętra w akademiku poza naszym miały w świetlicach poblokowaną telewizję zachodnioniemiecką). U nas studenci by to w trymiga usunęli 😁

      Usuń
    3. Ze względu na oko nie ćwiczysz na wioślarzu? Jak to? Bo co?
      Ja akurat lubię, tylko teraz wiadomo, na niczym nie siadam. No, lubię, duże słowo - zrobię 20 i basta, bez przesadyzmu 😁
      Na osiedlu mam jeszcze jedno takie miejsce, ale tam jest ciemniej, więc raczej nie chodzę, w dodatku twister bardzo ciężko chodzi (co może byłoby dobre, no ale szanujmy się).

      W sumie nie musieli blokować tej tv, bo wystarczyło, żeby jakaś ichnia etażna zajrzała na świetlicę, zobaczyła, co oglądają i spisała wszystkich 🤣

      Usuń
    4. Miałam kilka lat temu odwarstwienie siatkówki i dwie operacje. Unikam dźwigania i właśnie takich cięższych ćwiczeń silowych. Na siłowni używam "pionowych" przyrządów na nogi jak twister czy orbitrek, chyba z 5 ich jest

      Usuń
    5. Aaa, dźwiganie, no tak.
      A ja nie umiem w orbitreka :(

      Usuń
  3. Filmy z owej strony są niedostepne w moim kraju jak mi oznajmiono, szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyć VPN (najczęściej płatne).

      Usuń
    2. Mam ten sam problem z filmami na stronie czeskiej telewizji. Część można oglądać, ale przy wielu wyświetla się właśnie taki komunikat, niestety.

      Usuń
    3. Są darmowe apki VPN, ja dzięki temu oglądam niemiecką telewizję (część filmów i seriali na geoblocking)

      Usuń
    4. Tak, na komputerze. W zamierzchłych czasach używałem VPN na próbę i reklamy z polskich od razu zmieniły się na francuskie.

      Usuń
    5. W przeglądarkę Opera jest nawet wbudowana wtyczka VPN. Przy filmach nie sprawdzałem, ale jak przez chwilę była cenzura obyczajowa na X i tam mi się przydała.

      Usuń
    6. To ja jeszcze poczekam trochę 😂 I tak nie nadążam z oglądaniem tego, co dostępne.

      Usuń
  4. Wczorajsza gołoledź to były ćwiczenia na wszystkie partie ciała, dziś nieco lepiej, ale tylko nieco.
    Uważaj na siebie, bo lód pod śniegiem nie śpi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do miasta wolę się nie wypuszczać (jeśli nie muszę), a na osiedlu sytuacja jest ogarnięta. Gorzej, że odwilż się zaczęła, bo robi się błocko. Tym bardziej do miasta nie należy jeździć... jak sobie przypomnę drogę z tramwaju do pracy i na abarot i te odrywające się sople z dachów kamienic...

      Usuń
  5. Już się cieszyłam, że idzie odwilż a tu znów zapowiadają mrozy.🙁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to ja odwrotnie, cieszę się na mrozy bardziej.
      Z drugiej strony w domu zimno. Za poprzedni sezon grzewczy miałam nadpłatę, więc mi oczywiście teraz wyliczyli niższą stawkę w czynszu, co oznacza, że w przyszłym roku będę miała niedopłatę, jeśli trochę przygrzeję. Chyba sobie na następną zimę zainstaluję w przedpokoju karnisz i zasłony, bo od drzwi ciągnie (parter).

      Usuń
    2. A nie lepiej drzwi podwójne wstawić? Co prawda koszt większy, ale karnisz to kiepskie rozwiązanie.

      Usuń
    3. Mam fajne dębowe drzwi (poniekąd pamiątka po Ślubnym 😁), więc ani myślę ich zmieniać. A karnisz czemu kiepski?

      Usuń
  6. "Ale nie o tym, nie o tym"
    Czy ty znasz ten skecz?
    https://www.youtube.com/watch?v=BfVL836DsUk

    Ćwiczenia i chodzenie
    Mam chorość (nie mylić z Choroszczą :-) ) i leżę. Problem w tym, że mimo, że leżę to nie zdrowieję. I nie chodzę oraz nie ćwiczę. Jutro abarot wpiero't do lekarza, niech zobaczy gardło i rozwiąże problem wielkiej słabości (śpię całymi dniami). A kiedy nie śpię to oglądam filmy z polecenia twego. Więc dziękuję i zmykam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam tego 😂
      "Nie o tym, nie o tym" znam od Wioli z Pierogów z kimchi, widać ona je z tego skeczu wzięła 😉

      Ale jak długo już leżysz, że narzekasz na niezdrowienie? Wielką słabość miałam na wiosnę, ale to było niewątpliwie co innego. W sumie do tej pory nie wiadomo, co 🤣 niezdiagnozowana jestem 🤣
      Kuruj się 😍

      Usuń
    2. Leżałem pół piątku, sobotę i pół niedzieli. W poniedziałek wróciłem do roboty. We wtorek lekarz. Takie chorowanie w weekendy to kiepskie jest.

      Usuń
    3. Chorowanie w ogóle jest kiepskie. Fajne tylko w dzieciństwie (jeśli oczywiście to nic poważnego).

      Usuń
  7. Tej zimy pałętam się po okolicy z "kijkami", których nie używałem od kilku lat, nawet latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam przed chwilą podczas ćwiczeń - na widok pewnego pana z kijkami - czy takie kijki mogą pomóc, podeprzeć, gdy się traci równowagę. No bo takie cienkie są 😁

      Usuń
  8. https://jasna0ster.home.blog/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to to! Dzięki, Anonimowy!

      Usuń
    2. I dobrze pamiętałam, że mieszkała w pobliżu Parku Krakowskiego...

      Usuń
    3. Ciekawe, jaki miała pierwotny adres na Bloxie. Chociaż wydaje mi się, że Web.Archiove nie bardzo sobie radziło z archiwizacją tamtejszych blogów.

      Usuń
    4. A czemu na Bloxie? Widzę u niej historię od 2004 roku.

      Usuń
    5. Dobra, już widzę u Ciebie. Czyli te 15 lat zostało przeniesionych.

      Usuń
    6. Tak, te przenosiny widać po starszych wpisach, z których znikły obrazki. U mnie było tak samo, ale kiedyś nie wrzucałem grafik dużo, więc dałem radę wszystkie ubytki naprawić, tym łatwiej, że miałem dobrą kopie bloga u siebie na dysku. Gdyby znać stary adres, można by było sprawdzić co jest w Web.Archive i jak ten blog wyglądał oryginalnie. Mój kiedyś był różowy :D

      Usuń
    7. No to się zgadza, u mnie na lamerskim też się zdjęcia nie przeniosły...

      Usuń
  9. Der geteilte Himmel - przeczytane 50 lat temu, nic nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Interesuje mnie słowo "pupendo" Brzmi smakowicie 🤩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo pupendo jest wymyślone, na oznaczenie pewnego rytuału inicjacyjnego, związanego z ... pępkiem, bowiem pępek po czesku to PUPEK 😂 Jeśli chcesz sprawdzić, na czym polega rytuał, zajrzyj na YT, gdzie jest cały film - jedno z dwóch pupendo jest w minucie 49:40.
      https://www.youtube.com/watch?v=H3ZyQaIixQQ
      A drugie pupendo jest 59 minucie.

      Usuń
    2. Niestety, nie zrozumiałam tej kluszczanej mowy.

      Usuń
    3. Nie masz rozumieć mowy (kluszczanej? 😂), widzisz naocznie, co się dzieje 🤣

      Usuń
  11. Pomijając ideologiczne wstawki (mam alergię), to "Podzielone niebo" bardzo ładne. Formalnie ciekawe, nowofalowe ujęcia z lotu ptaka, wykorzystanie odbić lustrzanych do narracji obrazem pod koniec filmu. Generalnie z filmów NRD-owskich to pamiętam suaby serial kryminalny "Telefon 110". Enerdowo to taka bliska egzotyka z nieznaną ofertą kulturalną. Długo ten kraj funkcjonował w naszym dzieciństwie i młodości i okazał się wydmuszką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam, że był taki serial, ale szczegółów już żadnych, choć na pewno się oglądało. A w pamięci i utkwił (na zawsze) film - na pewno niemiecki, tylko chyba z RFN - kryminalny, gdzie była mowa o zemście po latach: wesołe towarzystwo wtargnęło do domu znajomej, ale przebrane w maski, bo to był karnawał i ona ze strachu dostała zawału. Nic więcej nie pamiętam, tylko te okropne maski i że pozostał mi strach przed klaunem.

      Usuń
    2. Jeszcze mi się przypomniał serial też z RFN "Inspektor Derrick". Kiedyś, po latach, będąc we Włoszech zobaczyłam w kiosku DVD z 2 odcinkami i kupiłam sobie 🤣 no z sentymentu do czasów dzieciństwa 😂
      Oczywiście do tej pory nie obejrzałam, no bo skoro już jest, to mam czas... Okazuje się jednak, że tego czasu nie jest już wiele i może należałoby się pospieszyć ze wszystkim. Niestety jednak ten film jest w którejś z dwóch toreb ikeowskich z DVD zdjętymi z półek z powodu grzyba, musiałam wszystko wywalić, żeby odnaleźć.
      Jeszcze inna sprawa to to, że Włosi wszystko dubbingują, więc jaka to przyjemność NIE posłuchać, co mówią po niemiecku 🤣

      Usuń
    3. W kwestiach technicznych - VLC (taki bezpłatny odtwarzacz) umożliwia dodawanie podpisów do filmów DVD. Masz obcojęzyczne DVD, ściągasz podpisy w znanym języku z wiadomych stron i dodajesz po uruchomieniu filmu. To świetnie działa z filmem "Rok diabła". Dostępne w necie napisy polskie tłumaczą również piosenki czego oryginalnych ani widu i tem bardziej słychu.

      Te filmy DVD z grzybem to chyba w suchym trzeba przejrzeć. Zdarzyło mi się, że pleśń nadgryzła (zębem czasu) płytkę CD-R (nagrywaną), więc pewnie może i z DVD zrobić podobnie. Płyty wysuszyć, nachuchać przetrzeć kolistym ruchem do czysta miękką szmatką, włożyć do DVD i sprawdzić czy pojawia się czołówka. Jeśli się nie pojawi a film tego warty wysłać listownie do fieloryba. Może on pomoże :-), ale szanse są 50/50.

      Usuń
    4. "Okazuje się jednak, że tego czasu nie jest już wiele i może należałoby się pospieszyć ze wszystkim. "

      Gdzieś się wybierasz na stałe? Ja proszę nie śpiesz się (czarny humor ON) kwiaty drogie o tej porze roku (czarny humor OFF). Kto mi będzie wtedy filmy polecał?

      Usuń
    5. Nic się nie stało i nigdzie się nie wybieram, ale córka mi ostatnio przy jakiejś okazji uświadomiła, że bliżej niż dalej 😂 Aaa, już wiem, mówiłam, że bilety gdzieś tam do muzeum w Pradze drogo i muszę poczekać, aż będę miała zniżkę seniorską (od 65 lat), a ona, ze przecież to już za chwilę 🤣

      Córka właśnie zawsze ogląda u siebie na laptopie za pomocą tego VLC i sobie chwali. Ja jak mam coś na płycie dvd to leci z odtwarzacza podłączonego do tv. No, a te filmy, które oglądam online, to już przez laptop. Tak że się właśnie cieszę z odkrycia, że Arte mogę mieć bezpośrednio na tv. Co mi tam wadzi, to że trzeba wejść w konkretny film, żeby się dowiedzieć, do kiedy będzie dostępny. Powinna być jakaś możliwość wyszukiwania po dacie dostępności. A może jest, tylko ja ślepa Gienia nie widzę?

      Usuń
  12. Faktycznie nie da się wpisać komentarza jako odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń