sobota, 14 marca 2026

Przepisy czytelników - Wiosna. 120 przepisów

Wiosna wiosna wiosna ach to ty - więc zrezygnowałam z zaplanowanej wcześniej lektury pozycji ABC sztuki kulinarnej i oddałam się wiośnianym przepisom. Które jednakże do końca takie nie były. Może jakieś sałatki, ale reszta to tylko pretekstowo. A że tym razem chciałabym na Wielkanoc coś jednak przygotować 😂 to chyba jeszcze ogarnę Wielkanoc. 111 najlepszych przepisów w marcu. Dek.

Tymczasem co sobie wynotowałam z Przepisów czytelników. Ciasto z porami czyli tarta, a tarty uwielbiam. I w Lewiatanie są tanie pory 😁 Przy czym ciasto zrobię klasycznie, a nie z żadnymi otrąbkami i twarogiem, bez wygłupów.
 


A to, co jest na pierwszym zdjęciu po lewej stronie to chrupki serowe.
 


Taka kiełbasa w cieście naleśnikowym to dobry awaryjny, na szybko obiad.

 

Ryb nie jemy właściwie nigdy, więc może kiedyś? Tylko to nagrzewanie piekarnika sporo kosztuje. Dojrzewam do nabycia drogą kupna jakiegoś pojemnika do frajera, w którym by można takie rzeczy piec - ma ktoś konkretne namiary?

 

Tu jest to samo - że też zapiec w piekarniku.



Niby-pizza też jest bardzo szybkim obiadem, trzeba spróbować.

No i ciasta. My się z ciastami nie kochamy (no nie mam do nich ręki), ale jak widzę coś prostego, to moooooże... 

Choć jak mi piszą wyłożyć do formy, a coś tam po upieczeniu - to przecież nic nie wiem, ile piec, w jakiej temperaturze... 

Za keksami nie przepadam, ale przynajmniej wiadomo, że nie będzie go zbyt dużo. Bo gdy piekę to jedyne, co umiem czyli kefirowe z owocami, zazwyczaj po paru dniach odkrywam, że zapleśniała resztka - no całej tortownicy nie przerabiamy, a z drugiej strony nie mam śmiałości częstować sąsiadów swoimi pożal się Boże wyrobami 🤣 

 

Ten najszybszy placek właściwie przypomina moje kefirowe, tylko jest śmietana zamiast.

I na koniec skandynawskie. Ma wyglądać tak:

Tyle że nigdy jeszcze nie robiłam lukru, no ale kiedyś trzeba spróbować 😉 Fajnie też, że 2 szklanki utartej marchwi. Pozostaje mi się jedynie domyślać, że na drobnych oczkach? I do szklanki ją będę upychać? Nie można to podać na wagę czy jak?


Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1994, 128 stron

Seria Biblioteczka Poradnika Domowego, nr 2/1994 

Z własnej półki

Przeczytałam 12 marca 2026 roku 

 


Najnowsze nabytki

W zeszłą niedzielę wracając z kina, mimo fatalnego nastroju (koleżanka zwierzyła się, że ma guza piersi, będzie operowana niedługo), zajrzałam do knihobudki i opłaciło się.

 

A wczoraj przyjechał Szyszkodar z nową dostawą. W sumie nie przejrzałam tego jeszcze, tylko wywaliłam z Ikeowskich toreb.

Ale potem poszłam do budki uporządkować półki, bo tam też trochę wyłożył i cóż, znalazłam trzy sztuki dla siebie. Książkę z serii A to Polska właśnie wzięłam właściwie na podmiankę, bo byłam pewna, że ją mam - a tu nie, dziwne 😂 Morcinek jest wydany w serii z kogutem, powiększa mi się zbiorek. A Wspomnienia starego lekarza mnie zainteresowały, bo po otwarciu na chybił trafił zobaczyłam, że pisze o Szpitalu Dzieciątka Jezus, a w jednym z filmików Ojczasty opowiadał, jak miał tam operację, takoje sowpadienie 😉

 

Ale zobaczcie, było mi tego mało i po południu wybrałam się do filii bibliotecznej w Borku Fałęckim, gdzie mają regał na bookcrossing i zgarnęłam dwa łupy: lekturkę z niemieckiego (na kiedyś, jakiś humor i satyra) i zawsze miłe sercu memu wydawnictwo Czarne.


Tyle by tego było, ale skoro wspomniałam o kinie, to rzecz w tym, iż w kinie KIKA w Podgórzu w marcowe i kwietniowe niedziele o 16.00 można oglądać włoskie filmy w ramach przeglądu Kobiety reżyserki. Informacyjnie podaję.

Tam jednakże mam wejściówki, ale chciałam się wybrać tradycyjnie jednomiesięcznie do Paradoxu, zaplanowałam sobie film w czwartek i plan dnia pod tym kątem ułożyłam (co brzmi, jakbym miała niezwykle napięty grafik 🤣), ale w środę wieczorem zaglądam na stronę kina, a tam sala wyprzedana! Oż (osz?) wy gady! Chyba szkoła, no bo cóż by innego. No nie był mi widać ten węgierski film (familijny!) pisany. A nigdzie go nie ma. Zresztą przestałam żałować, gdy obejrzałam zwiastun - jest dubbingowany, a ja przecież chciałam po węgiersku posłuchać!

Tośmy sobie grały z córką w scrabble. Oczywiście wypada dodać, że zdobyte z knihobudki kiedyś 😂  No i tu jest zdjęcie z pierwszej rozgrywki, gdzie widać, żeśmy jeszcze nie załapały reguł i źle układały 😂 Ale za drugim razem już było lepiej i w ogóle to FAJNE JEST 😍




60 komentarzy:

  1. Z książek kucharskich prawie nigdy nie korzystałem, ale moja mama bardzo lubiła książkę kucharską z PRL, bodajże „Zdrowa Kuchnia” (wspominałaś kiedyś o niej), jak też miała inne przepisy. Potem odkryła YouTube i często robiła wiele przepysznych, nowych potraw. Je też uwielbiam korzystać z YouTube i wielokrotnie udało mi się zrobić świetne potrawy—nawet za chwilę zamierzam coś upichcić wg przepisu na Internecie.

    Książki Jacka Hołuba Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci nie znam, ale tytuł wszystko mi mówi: wielokrotnie słyszałem podobne pytanie od moich klientek, posiadających (bardzo) niepełnosprawne dzieci.

    Ze wspomnień starego lekarza Grzegorza Fedorowskiego chętnie przeczytałbym, interesują mnie tego rodzaju prawdziwe medyczne opowieści. PRL dla początkujących może też okazałaby się ciekawe, jednakże chyba nowicjuszem w tym zakresie nie jestem, jak też nigdy nie identyfikowałem się z poglądami Kuronia (i jego kolegi).

    Gier planszowych nie lubię. Jakieś 30 lat temu koledzy mnie zaprosili do grania na cały dzień… i dla mnie była to strata czasu, tym bardziej, że non-stop musieli zaglądać do przepisów gry, które nie były napisane zbyt jasno. Niemniej jednak, gdybym miał okazję obecnie w takiej grze wziąć udział, to czemu nie, spróbowałbym.

    Pozdrawiam i życzę przyjemnego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisy z YT mają tę przewagę, że dokładnie POKAZUJĄ, jak robić 😉 Z kolei te w książkach są przydatniejsze w czasie gotowania, bo kładę na stole otwartą książkę i cały czas do niej zerkam. A niechętnie mam włączony laptop w tym czasie. No jakieś to dla mnie wygodniejsze.

      Takich zwykłych planszówek to ja też nie za bardzo. Rzucać kostką i przesuwać pionek - to faktycznie nuda. Scrabble mi się spodobały, bo tu rzecz polega na myśleniu, a nie mechanicznym przesuwaniu po planszy 😉 Córka miała w szkole psiapsiółę, której matka jeździła ciągle na jakieś zawody w scrabble, wiecznie o tym słyszałam, ale jakoś nigdy sobie gry nie kupiłyśmy, więc teraz to przypadek, ze ktoś przyniósł do knihobudki i akurat się na to trafiło.
      Ach, jak (prawie) wszystko w życiu - jest przypadkiem!

      Usuń
  2. Tartę bym sobie kiedyś upiekł. Ta pierwsza z porami brzmi nawet smakowicie, ale na jaką temperaturę nastawić piekarnik?

    Szkoda, że w tych książkach od Szyszkodara nie widać tytułów. Może by się dla mnie coś trafiło, bo za chwilę mam urodziny, a ty jeszcze nie skompletowałaś paczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - ładne mi przepisy, gdzie nie podają takich rzeczy!
      O ile dobrze pamiętam, tartę piekę w temp. 200 stopni.
      I w tym przepisie z porami to chyba jednak wolałabym pory poddusić pokrojone w cieniutkie krążki, a nie w kawałkach.

      W wolnej chwili zrobię zdjęcia po kawałku i Ci podeślę. Tylko muszę je poukładać, żeby tytuły nie były do góry nogami 😁

      Usuń
    2. W d.. wam się poprzewracało z tą temperaturą pieczenia! U mnie w domu rodzinnym jest piekarnik gazowy i jest włączony na full albo wcale. ;-D
      Jeśli chodzi o ciasta, to zawsze trzeba sprawdzić patyczkiem czy upieczone. Jak nie, to jeszcze 5 minut i tak do skutku.
      Mój ulubiony lukier a raczej ''pomada śmietanowa'' to 1 szklanka śmietany i pół szklanki cukru. Pyrkać na wolnym ogniu 10 minut.
      Leek tart to bardzo popularna w Anglii potrawa. A te kulki ryżowe brzmią jak włoskie arancini.
      Gry planszowe to obecnie coś więcej niż rzucanie kostką. My gramy we Wsiąść do pociągu albo Katan. Ale to zawsze rywalizacja, a więc wojna. Mam ambiwalentne uczucia do gier planszowych. Ja to bym grała tak jako przerywnik do rozmowy, ale ludzie tak się na tym skupiają jakby chodziło o życie, i w rezultacie nawet pogadać nie można. Więc to się mija z celem (miłego spędzenia czasu).

      Usuń
    3. O Boże! Odwrotnie - 1 szklanka cukru i pół szklanki śmietany! Ale wtopa.
      pozdrawiam!
      Jozefina

      Usuń
    4. => Józefina
      Pomada śmietanowa... to ci dopiero 😉
      Przy innym przepisie podają:
      "Po przestudzeniu można polukrować białym lukrem utartym z cukru pudru i soku z jednej cytryny".
      Kilo tego cukru pudru wystarczy? 🤣
      Grunt to precyzja!

      Przy ciastach dobrze, ale przy tarcie wypełnionej wilgotnym nadzieniem sprawdzanie patyczkiem nie sprawdzi się 😂

      Co do gier, to muszę uściślić, że owszem, układamy sobie te wyrazy, ale ABSOLUTNIE nie liczymy żadnych punktów, po co komu taka nuda 😉

      Usuń
    5. Przy tarcie patyczek się faktycznie nie sprawdzi. A więc pieczemy ze 20 minut i sprawdzamy czy warzywa nie za twarde. W razie czego można dopiec.
      Jeśli chodzi o lukier, to ja zawsze robię za mało i potem dosypuję cukru pudru i dolewam soku z cytryny/wody. Można zrobić rzadką glazurę albo gęsty lukier - jak kto woli. Tak więc ta ilość to często jest na oko. ;-)
      Przy grach ja wychodzę jak zaczyna się etap zliczania punktów. Zostawiam to dla entuzjastów, dla mnie to już nieistotna część gry. A wygrany musi w nagrodę posprzątać grę ze stołu. :-D

      Usuń
    6. Jestem bardzo ciekawa, jak mi wyjdzie pierwszy lukier 😂 Jak znam życie (i siebie) to będzie jak u koleżanki, gdy chodziła na kurs ceramiki i zabrali się za polewę. Właśnie zrobiła coś, co miało być rzymskim senatorem w todze i toga była zaplanowana zielona. Hm, wyszło jak wyszło, polewa w większości spłynęła - ale ja tego senatora od niej wzięłam i mam 😂 Strzeże - Bóg wie dlaczego - Historii Filmu Polskiego na półce.

      Usuń
    7. Koniecznie wklej zdjęcie senatora!
      Jozefina

      Usuń
    8. 🤣🤣🤣
      Na życzenie raz można!

      Usuń
  3. Piekarnik nie wychodzi jakoś tak przesadnie drogo. Kiedyś czytałem o wyliczeniach i wypadło jakieś 25-60 groszy za uruchomienie. Niech by i nawet złotówkę, to nie jest przecież jakaś szalona cena. W zimie jest taniej, bo można wyłączyć grzejnik w kuchni na czas pieczenia.

    Najtrudniej utrzymać w czystości. Zawsze się coś wyleje i zapiecze. Kiedyś nawet rozebrałem drzwiczki, żeby wymyć szyby (są dwie z tzw. zimnym frontem, między nimi gromadzi się brud).

    Do tego Jo Nesbo to nie mam zamiłowania. Dużo tego swego czasu leżało w Biedronce. Odniosłem 2 sztuki do knihobudki. Za to Agata Christi ładnie wydana. Podobnie jak cała seria Z jamnikiem. Podoba mi się styl w jakim projektowano wtedy okładki

    Pozdrawiam - Nieryba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to może gazowy piekarnik?
      Pewnie, że złotówka to nie jest drogo. Ale frajera nie trzeba nagrzewać, więc i ta złotówka odpada 😁
      Istotnie zauważyłam jakieś zacieki między szybami, ale rozbierać drzwiczek się nie podejmuję.

      TEN Jo Nesbo? 🤣🤣🤣 Ja myślałam, że to jest TA! Ciekawe, skąd mi się to wzięło...
      Z Agaty w jamniku bardzo się ucieszyłam właśnie. Szkoda, że ta druga jest "rozleciana", ale pierwszy raz się spotkałam z tytułem, więc i tak trzymam. Niektóre okładki są fantastyczne!

      Usuń
    2. Nesbø jest bardzo specyficzny, chyba już dawno wyroslam ze skandynawskich depresyjnych komisarzy (u Nesbø ten jego Harry to dodatkowo alkoholik). Ale niemal 20 lat temu zaczytywałam się z lubością.

      Usuń
    3. Sprawdziłam na Lubimy Czytać i przeczytałam tego Nesbø 14 książek, unglaublich! Jak to się vzlowiekowi gust zmienia (napisała Agata znad "Widzenia bliskiego i dalekiego" Nałkowskiej 😁).

      Usuń
    4. "Ale to może gazowy piekarnik?"
      Elektryczny. Mam awersję do dokupywania dodatkowych rzeczy w kuchni. Nie mam już miejsca na nowe urządzenia.

      Może kiedyś prodiż bym kupił. To prawie to samo co Frajer chyba?

      Pozdrawiam - Nieryba.

      Usuń
    5. Agata, i jak ci wchodzą "Widzenia bliskie i dalekie"? :-) Ja na razie robię małą przerwę od Nałkowskiej.
      A w ogóle to widzę nas obie w teleturnieju "Wielka Gra". I pytanie finałowe: "W jakim kolorze sweter nosiła Nałkowska w listopadzie 1938 roku i ile lat miał wówczas jej partner?" ;-D
      pozdrawiam,
      Jozefina

      Usuń
    6. => Agata
      Czytałam Mankella (dość dawno temu) i lubiłam. Planuję powrót zresztą (jeśli życia starczy). I oczywiście moją ulubioną parę szwedzką. A z innych autorów skandynawskich to trochę mam na zapasie, ale głównie właśnie Jo Nesbo (chyba z siedem sztuk).

      Usuń
    7. => Nieryba
      Różnica główna to chyba ta, że we frajerze regulujesz sobie temperaturę. Na plus prodiża - pojemność.

      Usuń
    8. => Józefina
      Koniecznie startujcie!
      /czy Wielka Gra jeszcze istnieje?/

      Usuń
    9. Józefina, chętnie! Myślę, że do spółki byśmy rozbiły bank jak nic🤘Początkowe teksty z "Widzenia" trochę mnie nużyły, natomiast rozdział Klamra z opisami np. Grodna, Nowego Sącza jest przepiękny, aż mnie skręca z zazdrości, że tak plastycznie pisała. Ja zaczęłam stosować płodozmian, czytam po trochu antologię reportażu Szczygła i w przelocie połknełam dwa Quentiny, bo mi o nich przypomniała Małgosia. Z Nałką już zmierzam ku końcowi, teraz będzie IWASZKIEWICZ😂

      Usuń
    10. Małgosiu, Mankell to dla mnie inna liga, on i Håkan Nesser to Pisarze😍

      Usuń
    11. Wielka Gra już nie istnieje. Ale właśnie przeglądam na YT stare odcinki i Agato mam coś dla ciebie! Odcinki WG 27.12.1997 i WG 28.02.1998 są o Iwaszkiewiczu! Będziesz mogła się sprawdzić. :-D
      O Nałkowskiej ani Dąbrowskiej nie znalazłam odcinków, a jak tak szukam to okazuje się że 99% odcinków jest o mężczyznach - pisarze, malarze, władcy itp. Kobiety można dosłownie na palcach jednej ręki policzyć. A patrzę na programy z lat 1997-2000. Zgroza jaka dyskryminacja.

      Usuń
    12. O, Nessera mam dwie sztuki, nowiuśki koszuli, w sensie oczywiście z knihobudki 😁

      Usuń
  4. Tych ksiązeczek Prószynskiego mialam kilkanascie, może jeszcze gdzieś sie w piwnicy poniewierają, niezbyt z nich korzystalam.

    Planszówek nie lubię i nie wyobrażam sobie spędzania czasu z rodziną czy znajomymi w ten sposób, jak to podobno niektórzy pasjami robią. Jako dziecko grałam oczywiście w Chińczyka czy Skaczące czapeczki, z moimi dziećmi też się bawiłam w takie gry, ale poza tym nienienie (chociaż scrabble jeszcze najlepsze ze wszystkiego). Za to do tej pory czasem gramy całą rodziną w państwo-miasto😅

    Tarty też lubię, z air fryerem nie pomogę, bo nie kupowałam foremek specjalnie do niego, pasuje kilka domowych i w nich piekę, a najchętniej kładę tylko na dno papier do pieczenia. W air fryerze zasadniczo powinno krążyć powietrze, więc jeśli tylko sie da, to kładę po prostu na dno koszyka (tarty oczywiści się nie da). Ale polecam jak zwykle Action, tam są i Szklane, i silikonowe, i z papieru, tylko trzeba rozmiar dobrać.

    Piekarnik mam gazowy, ale on grzeje tylko od dołu, więc i tak zazwyczaj dopiekam/podrumieniam kilka minut w air fryerze. Bo ten z kolei-tylko od góry😁 Piekarnik gazowy jest duuużo tańszy w użytkowaniu od air fryera i po roku czy półtora zachlystywania się frajerem dłuższe pieczenia uskuteczniam właśnie w nim. Choć jest bardziej upierdliwy z tym rozgrzewaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty masz jakąś taką suchą i bezpieczną piwnicę, ze do niej książki wynosisz? Bo do naszej w życiu bym nie dała, to już raczej od razu wyniosę.
      Też mam ich kilkanaście i nie zawaham się użyć!

      Że piekarnik gazowy jest tańszy, w to wierzę. Ale co do elektrycznego, a teraz niestety taki właśnie mam (nie dało się inaczej, gdy chciałam go w słupku osobnym), to już inna sprawa.

      Usuń
    2. Tak, nic tam się z nimi nie dzieje złego. Ja uskuteczniłam tzw.downsizing, czyli przenieśliśmy się do dużo mniejszego lokum (plus mieszkała z nami moja mama), więc te książki po prostu by się tu nie zmieściły, a nie miałam jak ich przejrzeć na spokojnie. Liczę na kolejną przeprowadzkę i ogarnięcie wtedy tych zbiorów. Części na pewno się pozbędę (kryminały, dziecięce, oczywiście nie te moje kultowe, tylko takie ot)

      Usuń
    3. Mdlałabym na samą myśl o przeprowadzce, a Ty na nią liczysz, o mein Gott!

      Usuń
  5. Tak na szybko, kup po prostu żaroodporne naczynie i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli muszę poszukać takiego szklanego kwadratowego... bo mam same większe. No i wymierzyć sobie 😁

      Usuń
    2. Ja mam okrągłe, łatwiej się wyjmuje, ale to juz musisz sama przetestowac:)

      Usuń
    3. Faktycznie, trzeba myśleć i pod tym kątem (wyjmowania)!

      Usuń
  6. Z podanych potraw bardzo mnie zafascynowala ta pokazana na pierwszym zdjeciu, z prawej strony. Szkoda ze nie towarzyszy przepis na nia bo mysle ze smakowala by mi, tak samo placek zwany najszybszym.
    Nie lubie gotowac ani piec jednak gdy musze to tez wybieram szybkie, latwe i jednogarnkowe. Obecnie mieszkajac sama to prawie nigdy nie gotuje zdajac sie na sklepowe lub restauracyjne ale sa dni kiedy mi teskno za czyms przyzwoitym.
    Zycze udanego gotowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak niżej napisała Józefina - przepis na tartę z porami jest zamieszczony pod zdjęciem (bo chyba o to chodzi). Również na placek najszybszy.
      Zastanawia mnie to Twoje obecne nie-gotowanie. Ja wiem, że dla jednej osoby to często ciężko, ale chyba bym nie wytrzymała długo na sklepowym czy restauracyjnym...
      A' propos dla jednej. Mówiła mi niedawno "pani od warzyw" obok knihobudki o swoim gotowaniu poprzedniego dnia - że zrobiła trzy zupy.
      - Jak to trzy zupy?
      - No rano ugotowałam dla siebie ogórkową. Ale mąż nie przepada, więc dla niego zrobiłam żurek. A potem zadzwoniła córka, czy nie miałabym coś dla niej, to jej zrobiłam pomidorową.
      Okazuje się, że ona gotuje zupy NA JEDNĄ PORCJĘ. Dla mnie abstrakcja, bo jak już robię, to spory garnek. Za czym przemawia wszystko: mam z głowy na parę dni, dodatkowo do słoika czy dwóch na kiedyś, no i kwestia zużycia gazu też się liczy.
      Ona nie, bo nie je odgrzewanego.
      ???

      Usuń
    2. Rozumiem że te zupy to zaledwie pierwsze danie? :-D A na drugie znowu dla każdego co innego?
      Ech, jednak życie wielu starszych osób w Polsce kręci się tylko wokół jedzenia. Rano zakupy, potem gotowanie, trzy zupy, przetwory. Niby rosół można łatwo przerobić na pomidorową i ogórkową, ale do pierwszej jem makaron, a do drugiej kluski ziemniaczane, więc to się robi kupa roboty i dwa garnki więcej. I potem myj te gary... Szkoda życia, a wiadomo co z tego zostaje w końcowym efekcie. ;-)

      Usuń
    3. Nie wiem, bo tylko o zupach była rozmowa 😉
      Znasz to powiedzenie "obiad zjedzony, dzień zaliczony"? 😂
      Ale ale! Co to są kluski ziemniaczane? Do ogórkowej?

      Usuń
    4. Czasem lubię zrobić zupę-prostą, ale zdrową: masa marchwi, cebul, czosnku, porów, selerów i kura. Robię ją w 10 litrowym garnku, starcza na długo.

      Usuń
  7. To chyba jest właśnie to ciasto z porami.
    Jozefina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie chodzi mi o to po lewej stronie, zreszta widac ze lewa kartka ksiazki mowi o ciescie z porami, prawe zdjecie pokazuje coc podobnego do pizzy i o to pytalam bo nie ma przepisu.

      Usuń
    2. To coś podobnego do pizzy to ciasto z porami. W przepisie widnieje żeby na wierzchu ułożyć plastry bekonu, więc na to wygląda.
      Pozdrawiam!
      Józefina

      Usuń
    3. Chyba się w tym pogubiłam, ale na wszelki wypadek zrobię też zdjęcie przepisu dotyczącego tego, co po LEWEJ 😉

      Usuń
  8. Chyba widziałam silikonowe wkładki do tego urządzenia, może w Pepco?
    Przez ostatnie 3 dni nagrałam się z wnukiem w różne gry:-)
    Tajemnicy wirującego stolika chyba nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Pepco, powiadasz... w końcu tam jestem co drugi dzień nie przymierzając, trzeba zerknąć.
      Ale zastanawiam się tak generalnie nad tym silikonem w kuchni. Mam niby foremki na muffiny, ale i tak do niech wkładam papierowe papilotki. Kiedyś kupiłam silikonową formę na babkę i jeszcze ani razu nie użyłam. Nie wiem, jak toto się zachowuje w piekarniku i w ogóle 🤣

      Agata pewnie czytała.

      Usuń
    2. No ba. Czytała jako "Tajemnica Sittaford", choć ten stolik bardziej mi się podoba 😁

      Usuń
    3. => Jotka
      Byłam wczoraj w naszym Pepco i mieli takie silikonowe formy, ale jeszcze nie zmierzyłam frajera 😁

      Usuń
    4. => Agata
      Jak to? To to samo???
      Ożesz!
      Ale "Tajemnicę Sittaford" mam po czesku, więc nie szkodzi 😂

      Usuń
    5. @Toprzeczytalam - Ja mam taką silikonową foremkę do airfryera, ale nigdy jej nie używaliśmy. Tylko papierowe. Widzę, że ludzie wkładają też szklane naczynia do niego, ale nie wiem czy to zalecane przez producenta. Co do silikonu, to ogólnie nie jestem za używaniem tego w piekarniach, mikrofalówce itp. Może ma to jakieś atesty i jest dopuszczone, ale zawsze mam wrażenie, że to jednak jakiś rodzaj gumy 😉 i pod wpływem temperatury wydziela jakieś chemikalia. Ale to moje odczucie 😁

      Usuń
    6. Przeczytałam, że silikonu nie należy używać powyżej pewnej temperatury, ale tu już podają różnie - raz 200 stopni, raz 230...

      Usuń
  9. Przepisy kuchenne...
    Po pierwsze polecam książkę - Julian Barnes - Pedant in the kitchen.
    Autor zauważa dwie sprawy, po pierwsze przepisy są niedokładne -- dodaj 2 szczypty soli - co to jest szczypta?
    Po drugie zauważył, że im bardziej renomowany autor książki, tym więcej błędów w książce i to takich, że cała potrawa zrujnowana.
    Po trzecie podaje kilka własnych przepisów, ale potrawy takie wydumane, że nawet nie doczytałem do końca.
    Na koniec - ja, gdy pozostawałem sam na gospodarstwie miałem zapisanych kilka przepisów mojej żony, prócz tego sięgałem do książki Italian Cooking i tam znajdowałem ciekawe i łatwe przepisy.
    Nasza stała pozycja - zupa minnestrone - duży gar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja korzystam teraz z blogów, tam są przepisy krok po kroku, sfotografowane plus mnóstwo komentarzy od osób, które to gotowały. Książek zostawiłam może ze 20, głównie z sentymentu lub dla pięknych fotografii

      Usuń
    2. Szczypta, odrobina, co nieco, to cała magia kuchenna i każdemu wychodzi inaczej:-)
      jotka

      Usuń
    3. Tak, nad szczyptą zastanawiałam się właśnie wczoraj, gdy robiłam ciasto na tartę... Szczypta, kurde.

      Usuń
    4. No szczypta to tyle co się zmieści między kciukiem a palcem wskazującym, raczej nie ma precyzyjnie określonej wagi

      Usuń
  10. Lektura książek z przepisami kulinarnymi leży poza moimi możliwościami percypowania. Natomiast Wydawnictwo Czarne też lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kiedyś MUSIAŁAM zacząć z tych zbiorów kulinarnych korzystać... i wyszło mi, że to jest jedyny sensowny sposób.
      Czarne wiadomo 😍

      Usuń
  11. Masz szczęście do tych książeczek poradnika domowego 😁 Ta seria z jamnikiem jest świetna. 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jest świetna i bardzo mnie uwiera na duszy, że nie mam możliwości zgrupować jej razem (i wyeksponować), tylko poutykane, gdzie się dało.

      Usuń
    2. Mnie zdziwiło, kiedy odkryłam, że nie jest to seria, w której wydawano tylko kryminały, mam z niej np. "Wojnę domową" (ta od cudnego serialu z Pawłem, Anulą i suchym chlebem dla konia - tak na marginesie to pamiętam takiego pana z dzieciństwa)

      Usuń
    3. Niedawno na FB ktoś o tym pisał, podając jaki znak do jakiego rodzaju książek.
      - ze znakiem rewolweru – przygodowo-sensacyjne,
      - ze znakiem typograficznym ??!... – z zagadkami kryminalnymi,
      - ze znakiem kaduceusza – humorystyczne,
      - ze znakiem serca przebytego strzałą – oparte na wątku miłosnym
      Ja też się dziwiłam, skąd w jamniku "Wojna domowa", bo również mam takie wydanie.

      Usuń