Szesnaste lato Hanki należałoby dopisać do sławetnej listy lektur wakacyjnych, bo co prawda zaczyna się jeszcze w liceum w mieście i w internacie, gdzie bohaterka dzieli pokój między innymi z Danką z domu dziecka, ale nadchodzi koniec roku szkolnego i wreszcie można pojechać do domu. Do tego wyśnionego domu - gajówki, o którym naopowiadało się bajek koleżankom, jaki to on nie jest: że jest nawet służąca, są klomby z setkami róż i fontanna 🤣 a Hanka jeździ konno po lesie w odpowiednim stroju... Fantazja ją trochę poniosła, cóż, każdy chciałby wygladać lepiej w oczach rówieśników. A tu jeszcze Hanka zakochała się w tegorocznym maturzyście.
Ale w przeddzień wyjazdu pojawia się niespodziewanie ciotka Marysia z wiadomością, że rodzice Hanki zapraszają na cały lipiec właśnie Dankę, żeby nie musiała wracać do domu dziecka, gdzie nikt na nią nie czeka. To dla Hanki grom z jasnego nieba - co teraz będzie? Danka wszystkim potem opowie, jak to jest z Hanczynym domem naprawdę.
Tylko że dla Danki wszystko jest cudownym snem i szybko sobie zawojuje całą rodzinę, z groźną babką włącznie. Podoba jej się wiejskie życie, praca w domu i w ogrodzie i w polu - a pracy jest mnóstwo, zwłaszcza, że matka Hanki "słabuje", miała kilka miesięcy wcześniej operację i ciągle nie doszła do siebie.
Nazwisko autorki wydawało mi się znajome i faktycznie, w katalogu widnieją trzy jej książki: A jednak radość, Spotkanie nad urwiskiem i Izydor. Sądząc z Szesnastego lata Hanki i okładki A jednak radość też pewnie osadzone w wiejskim środowisku. Jak je przeczytam, dowiem się, czy propagandowe wstawki to stały element gry u Górkiewiczowej czy tylko wypadek przy pracy. Dużo tu jest o obchodach 1 Maja czy 22 Lipca (z tej okazji do wsi po raz pierwszy przejeżdża pekaes), o osiągnięciach socjalizmu, o czynach społecznych, a nawet o tym, że domy we wsi są gęsto wyposażone w anteny telewizyjne. To końcówka lat 60-tych i zastanawiam się, kiedy pojawił się u nas pierwszy telewizor - na Jacka i Agatkę chodziliśmy do sąsiadów, gdzie pan domu był z zawodu dyrektorem 😉 i jako pierwszy w bloku nabył ten sprzęt.
Początek:
Koniec:
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1974, 241 stron
II wydanie
Ilustracje: Wanda Orlińska
Seria "cieniowana"
Z własnej półki
Przeczytałam 13 maja 2026 roku
Nowe szyny przykręcone, filmy poukładane - i nawet zwolniło mi się 37 cm miejsca na innej półce wśród książek, rezerwuję je wobec tego na praskie nabytki (choć wolałabym się w miarę możności wstrzymywać; na liście Ulubionego Antykwariatu mam dziesięć pozycji, same kryminały) 😎
Ale jako że nigdy rzadko jest tak, jak sobie człowiek zaplanuje, po założeniu wsporników i półek okazało się, że rozstaw otworów w nowych szynach jest mniejszy o 5 mm. I te 5 mm powoduje, że nie da się tak zagęścić półek, jak te stare niżej, tyle właśnie zabrakło... Jakże mnie wkurzają odstępy widoczne!!! Krucafuks! Już mnie tak będą wkurzać do końca (i chwilę dłużej), cóż począć.
Jeśli patrzycie na tę bielutką pustą ścianę obok (117 cm) i myślicie, że przecież mam tu jeszcze mnóstwo miejsca na książki - to zapomnijcie. Nie nie nie, żadnych więcej półek. Różne miałam projekty na ten kawałek, kiedyś na przykład duże lustro, a ostatnio sobie marzę o jakimś starym gobelinie może... ale to nic pilnego.
Na chybcika natomiast polecam francuski film dokumentalny Na krawędzi - na Arte. Na chybcika, bo można go obejrzeć jeszcze tylko jutro. Franek nie chciał patrzeć na chorą opiekę zdrowotną...
Z opisu:
Jak zapewnić godną opiekę zdrowotną, gdy sam system jest chory? Poruszający dokument Nicolasa Peduzziego daje wgląd w kryzys medycyny psychiatrycznej i upadek struktur zdrowia publicznego. Kamera w dyskretny sposób przemierza kolejne szpitalne pomieszczenia obserwując relację pacjentów i terapeutów. Reżyser podchodzi do tematu z inteligencją i człowieczeństwem wzbogacając swój obraz czarno-białymi fotografiami Pénélope Chauvelot, będącymi swoistymi przerywnikami wśród nieustającego szpitalnego biegu.
Nicolas Peduzzi w niezwykle widowiskowy sposób mierzy się z wymagającym tematem. Jego kamera podąża za niezmordowanym lekarzem, który w ciągłym biegu pokonuje korytarze wielkiego paryskiego szpitala. Jamal, który jest tu jedynym psychiatrą, nieustannie musi radzić sobie z wymagającymi pacjentami. A ci bywają różni – od turystki ogarniętej religijną manią po dilera, który traktuje szpital jako bezpieczną kryjówkę przed rozwścieczonymi dłużnikami. Coraz liczniejszą grupę stanowią nastolatki w depresji – często po próbach samobójczych. Jamal próbuje pomóc wszystkim. Na przekór budżetowym cięciom i absurdalnym wymaganiom szpitalnej biurokracji. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, który podpowiada, że problemem nie są pacjenci – ale chory system.
Jest tam jeszcze jeden dokument dostępny tak krótko, to Documerica. Zapomniane obrazy, tu Franek wpatrywał się z wielkim zainteresowaniem - w końcu Ameryka to Wielki Mit.
W 1970 roku rozpoczął się szeroko zakrojony projekt Documerica. Jego cel – udokumentowanie sytuacji środowiskowej i społecznej w USA. W kraj wybrała się setka fotografów, którzy zrobili ponad 80 tysięcy zdjęć przedstawiających zniszczone krajobrazy i zaniepokojone społeczeństwo, pod którego nosem rozgrywał się dramat. Dziś te zdjęcia są zapomniane, ale po ponad 50 latach Ameryka stoi przed podobnymi wyzwaniami.
Jeden z fotografów bardzo mi przypominał Ojczastego, taka sama siwizna i wyblakłe niebieskie oczy... się popłakałam... A właśnie, nowy filmik.
















































