Pan Rurak mieszka w łazience, a słyszą go tylko dzieci. Madzia jest nieszczęśliwa, bo mama właśnie wróciła ze szpitala z małym braciszkiem i wszyscy - rodzice, babcia, ciocia i wujek - zajmują się tylko nim, a Madzia jakby już nie istniała, nikt dla niej nie ma czasu. Chyba trzeba uciec z domu... Pan Rurak doradza, by nie uciekała zbyt daleko - niech pójdzie do piwnicy, tej piwnicy, której Madzia boi się najbardziej na świecie. Wszyscy będą jej szukać i ucieszą się, gdy ją znajdą. Rzeczywiście okazuje się, że rodzina nie przestała jej kochać...
Miałam dwa lata, gdy urodził się mój brat i być może podobne odczucia, jak o wiele starsza Madzia, bo mama kiedyś wspominała, że usiłowałam mu wkładać palce do oka 🤔
Początek:
Koniec:
Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2008, 23 strony
Ilustracje: Agnieszka Kłos
Seria: Z supełkiem
Przeczytałam 26 maja 2026 roku
Praga, dzień ósmy
Sposób na upały byłby taki, żeby wyruszać na Przyprawę raniutko i wracać przed wielkim gorącem. Ale nie ze mną takie numery, zanim się wysztrykuję jest już co najmniej dziewiąta... dziś wyszłam nawet przed dziesiątą, bo nie mam siły się spieszyć. I ledwo wysiadłam z tramwaju - buch prosto w pysk słońce. Po godzinie byłam skonana, a przecież wybrałam sobie tereny zielone (w teorii).
Fontannę-pomnik jednocześnie pojechałam obejrzeć. No to fontanna nie działała (może włączają ją jeszcze później?). Z powodu gorąca nic najwyraźniej nie działa, bo spotkany opodal fontanny piesek też nie chciał chodzić ani nic. Inna sprawa, co komu po tym? Ale młodzi ludzie mają swoje prawo do zabawy. My starzy też, więc kupiłam sobie film o dwóch ośmiorniczkach z plasteliny, przywiezionych z wakacji nad morzem przez rodzeństwo, w tajemnicy przed rodzicami oczywiście. Przeurocza rzecz 😍 Na Kampie, gdzie mieszka rodzinka, do dziś te ośmiorniczki są, ale zdaje się trzeba sobie wykupić przejażdżkę łodzią, żeby je zobaczyć. Film znalazłam przypadkiem - nie tam, gdzie po filmy zawsze chodzę, tylko w antykwariacie z pudłami za 10 koron, grzebiąc tym razem w pudle ze zdjęciami. Czas najwyższy kupić jakiś souvenir dla psiapsióły, której nigdy nic nie przywiozłam, a mam zobowiązanie - nie cierpię zresztą łażenia po tych przybytkach ze szmelcem Made in China - i zaszłam tam, że może coś mi się rzuci w oczy. I poszczęściło mi się, bo wśród rozmaitych artefaktów ujrzałam puzdereczko z intarsjowanego drewna, będzie miała jak znalazł na parę pierścionków - a przynajmniej coś, czego nikt inny z Pragi nie przywiezie 😎 A sobie jeszcze jakąś humorystyczną opowiastkę Gajowy i ja, o Prażance z ambicjami i tytułem, która nagle rzucona jest na wieś ze studnią etc.
Wedle rozpiski na tablicy na dole dziś przewidziane jest generalne sprzątanie, więc też zaczęłam co nieco pakować. Siatka łowicka gotowa z jej 23 sztukami... ale nie, kilka przecież upchnę do walizki.
Wracając z obiadu zagadnęłam siostrę na recepcji o pokój na 3. piętrze, co go mam mieć w sierpniu. Na którą stronę okno itede. Cały czas biję się z myślami, którą rezerwację wybrać: u braci jest taniej, ale u sióstr jest bliżej do komunikacji. Siostra uprzejmie zaproponowała, że przyjdzie po mnie, jak ją ktoś zmieni, i pokaże mi go. Słońce tam jest tylko rano - to może być - za to budowa hotelu, co trwa od zeszłego roku, jest za tym oknem. Podpytałam, że co, te pokoje na I piętrze (gdzie jestem teraz) w wakacje nie są do dyspozycji? Trochę się krępując siostra wyznała, że rezerwują je dla sióstr (jak rozumiem gości)... ale że może jak bym poprosiła siostrę przełożoną, to by mi pozwoliła tutaj być... Hm. Może jutro wybiorę się na audiencję? Albo się będę wstydzić prosić, tak też może być. Ale na 100% wolałabym zostać w tym pokoju, który znam (jest tu też czajnik i naczynia, więc nie musiałabym wozić).
Wachlarz Zofii Chotkowej ma całą symbolikę, na przykład ta zardzewiałość oznacza minioną chwałę Habsburgów, a rurki hydrauliczne - nawiązanie do okresu rewolucji przemysłowej.
Mury i bastiony można sobie ustawić własnoręcznie, całkiem jak cegły na Pawilonie Wyspiańskiego.
No nie widać tego na zdjęciu, ale jest tam wirująca i spadająca pośrodku w dół woda. A wygląda, jakby tam było zaschnięte błoto... no nie wyszło. Nieraz chcę nakręcić filmik, ale jak uczy doświadczenie, nie działa potem tu na stronie.
Pocztówka z Pragi.
Pomnik rowerowego aktywisty, który zginął w tym miejscu - a co jest paradoksalne, walczył o zmiany na tym skrzyżowaniu w celu zwiększenia bezpieczeństwa. Chyba rozumiecie, ile wysiłku kosztowało mnie zrobienie tych zdjęć w pełnym słońcu (bo to jest na nabrzeżu), a jakby tego było mało, to co się ustawiłam, wiaterek popychał rower w drugą stronę.
Brzydkie słowa, brzydkie, a fe!
Pod wieczór przeszliśmy się z wycieczką ulicą Paryską czyli najdroższą i najbardziej luksusową ulicą w Czechach. Gucci, Hermes, YSL et caetera. Powstała po asanacji czyli wyburzeniu dzielnicy żydowskiej. Uwielbiam historyzujące kamienice i co mi zrobicie.
Ale kubistyczne też!
Przewodniczka zwróciła naszą uwagę na to, że do okładziny na ścianie jednego z domów w sąsiedniej ulicy dopasowano kostkę na chodniku. A ja tam kiedyś byłam, nawet post napisałam, a tego oczywiście nie zauważyłam.
I znowu - film będą kręcić, a ja się nie załapię 🙄
A to już gdzie indziej, ale i rzecz w czym innym. W szerokości średniowiecznych domów 😁
Trzy podejścia robiłam do tego domofonu i za każdym razem nazwiska nieostre - o co chodzi - czyżby mieszkańcy dbali o dyskrecję 🤣 A to ma być pamiątkowe, bo w tym domu mieszkał Jiří Bartoška, na którego pogrzeb chodziłam w zeszłym roku dwa razy... Są tam i inni znani mieszkańcy.
Dość, bom zmęczona, idę do łóżka, poczytam z pięć minut i pewnie oczy mi się będą kleić. Upał obezwładnia, a kaszel doprowadza do rozpaczy. Przecież mnie z pociągu wyrzucą!
14.400 kroków = 10,3 km























No piękna ta Praga, powiem Ci 🙂 Aż mi się pomyślało przez moment, że fajnie byłoby tak na tydzień, albo jeszcze lepiej na dwa, wprosić się z wizytą turystyczną 🙂 Wprawdzie byłam tam dwa razy, ale pierwszym razem już blisko 30 lat temu 🫣 i do tego pojechaliśmy ze znajomymi w jakiś dzień wolny w Polsce, myśląc, że tam wszystko będzie otwarte, a tu doopa zbita, bo też święto mieli 😄 Więc tylko spacer Złotą uliczką, mostem Karola, jeszcze rzut oka na panoramę miasta z daleka, oczywiście knedliczki w knajpie i tyle, bo cała reszta zamknięta.
OdpowiedzUsuńA drugim razem byłam chyba ze 12 lat temu, z noclegiem, ale też w pierwszy dzień późno dotarliśmy, a drugiego dnia załatwianie sprawy z którą pojechaliśmy i tylko sklep Baty zaliczony rzutem na taśmę, bo Współlokator uwielbia ich sandały 🤦♀️ No. Dlatego nawet wstyd wspominać, że się w Pradze było 🫣😄😄
Ja tak mam z Berlinem - przelotem właściwie, chwilę się pochodziło i jazda dalej. Kiedyś bym chciała to nadrobić, ale pewnie się już nie zdarzy.
Usuń30 lat temu czyli przed internetem - można było się naciąć na święto 😁 Zresztą i dziś można, jeśli nie przyjdzie do głowy sprawdzić.
"nie cierpię zresztą łażenia po tych przybytkach ze szmelcem Made in China".
OdpowiedzUsuńZawsze zastanawiam się, czy podróżnicy chińscy kupują w ogóle pamiątki? Bo ogromna większość z nich jest "Made in China".
Mało tego: na największej wyspie słodkowodnej świata w Ontario mieszka wiele Indian i jest tam sklepik z jakoby wyrobami indiańskimi, w którym parę razy byłem. Piszę "jakoby", to jedne z klientów opowiadał, jak był w nim i akurat jeden z pracowników rozpakowywał towar (pamiątki) z paczek i kładł go na półki. Ale zanim to zrobił, odklejał oryginalne naklejki "Made in China" i przyklejał nowe, "Made in Canada". Oczywiście, to jest nielegalne, ale kto go będzie ścigał...
Jest to jeden z wielu powodów, że już od dawna praktycznie nie kupuję tzw. "pamiątek", a nawet nie biorę ich darmo.
No właśnie - co przywożą Chińczycy z wojaży? 😁
UsuńCiocia im potem mówi "o, to myśmy w fabryce robili pół roku temu".
Pocztówka bardzo udana. I lektura z takich fajniejszych.
OdpowiedzUsuńZastanawia mnie jednak sposób rozwiązania problemu - sugeruje dziecku, żeby uciekło z domu, wtedy rodzice zobaczą, co stracili 😉
UsuńMnie trochę ta piwnica zastanowiła, jeśli w domku to ok, ale w bloku to różnie bywa, nie wysłałabym tam dziewczynki
UsuńNie mam już książeczki, ale pamiętam, że była mowa o kluczu od piwnicy, który Madzia zabrała z kuchni. Ergo - nie było to w domu.
UsuńMoja córka w szkolnych czasach była u koleżanki w takim nowym apartamentowcu i poszły po coś do piwnicy. Cóż, moja zgłupiała, jak ją zobaczyła - nie tak wyglądają nasze piwnice w starym bloku 😂 Tylko nie pamiętam, czy jej zaproponowała rewanż, żeby pójść do naszej 😁
Czyżby to TA Ewa Ostrowska, od obyczajówek, kryminałów i moich ukochanych królów Gucia i Maciusia? Zawsze na nią poluję w knihobudkach i Schronisku Książek, póki co bez powodzenia.
OdpowiedzUsuńMoja córka bardzo się cieszyła z brata, który się urodził jak miała ponad rok, ale tylko ze dwa lata, potem jej przeszło🤣 do dziś zresztą ma pretensje, że on "wszystko miał wcześniej".
Pocztówka przepiękna i ten rower wzruszający. Też bym chętnie ruszyła do Pragi i chciałabym ja zwiedzać sama, jak Ty. W ogóle uświadomiłam sobie, że z wiekiem staję się coraz większą introwertyczką, nie wiem czy to zdrowy objaw.
A co to za knihovna u zakonnic, czyżby coś dla Ciebie?
Myślę, że ta, skąd by się wzięły dwie Ewy Ostrowskie 😂 Córka sobie kilka młodzieżówek jeszcze zatrzymała. Ale co Ty mówisz o kryminałach??? Gucia i Maciusia nie znam?
UsuńMiędzy mną a moim bratem różnica wieku nie była jakaś ogromna, ale jednak był młodszy i w szkolnych czasach każde miało swoje sprawy. A potem wyjechałam z domu. Dlatego nasza relacja jest, ale jakby jej nie było, mało o sobie wiemy w sumie...
Zawsze byłam introwertyczką, a teraz to już ho ho. Właśnie wczoraj myślałam o tym, że koleżanka jedna wspominała, że może też by się wybrała do Pragi, w sensie razem, w sierpniu.
I tak sobie teraz myślę, że nie, nie chcę. Wolę sama, wolę być panią swego czasu, nie zależeć od nikogo i nie musieć się z nikim liczyć. Więc mam nadzieję, że ona o tym pomyśle zapomni.
Wczoraj tylko kuknęłam przez uchylone drzwi, gdyśmy poszły na górę z siostrą. Dziewczyna jakaś się tam uczyła przy stole, ale widziałam całą ścianę w szafach bibliotecznych oszklonych! Pewnie jest to właśnie jakaś biblioteka dla uczennic. I miejsce cichej nauki.
Dziwne takie życie w internacie, zwłaszcza, że na weekendy obowiązkowo wyjeżdżają.
Mnie też koleżanka ostatnio zaproponowała wspólny wyjazd, niby mam się zastanowić, ale już wracając do domu uświadomiłam sobie, że ani nie chce zacieśniać znajomości (bardzo sympatycznej, ale kawa raz w miesiącu wystarczy), ani jechać w ten akurat rejon Polski, ani właśnie dostosowywać się. Z jednej strony ucieszyłam się, że potrafię sama przed sobą przyznać się do tego, z drugiej widzę w tym symptomy zdziwaczenia. Tak że tak. Rozmyślam czasem nad wyjazdem do sanatorium, ale absolutnie bym nie się nie zdecydowała mieszkać w pokoju z kimś, więc raczej się nie wybiorę (choć ponoć niektórym udaje się jakoś załatwić sobie "jedynkę").
UsuńKrólowie Gucio u Maciuś byli jedna z moich ulubionych książek, a autorkę jako pisarkę dla młodziezy i dorosłych odkrylam dopiero dzięki "naszej" grupie FB, gdzie była wychwalana. Wg Wikipedii kryminał napisała jeden, za to kilka thrillerów, m.in. "Ścigany przez samego siebie" wg którego nakręcono jeden z odcinków Borewicza.
Q akademiku za moich czasów taki pokoik do nauki był nazywany "cichaczem"😅
I ja też mam wrażenie, że ta Praga nigdy Ci się nie skończy, co wyjazd to coś nowego ciekawego.
E tam, zdziwaczenia. Nazwijmy to asertywnością. W końcu mamy prawo do swoich małych... yyy, no dziwactw jednak mi wyszło 😂😂😂
UsuńZa jedynkę trzeba zapłacić i będzie. Ale na pewno nie wiem, bo się dotąd nie interesowałam. Z obcą osobą w pokoju? Jak na koloniach? O nie.
Rok temu też była tu książeczka Ostrowskiej tak samo wydana i wtedy właśnie pisałaś i Guciu & Co. Teraz mi wyszło. Grunt to dobra pamięć 🤣
"ta Praga nigdy Ci się nie skończy, co wyjazd to coś nowego ciekawego" - a Muzeum Narodowe ciągle nieobczajone 😁
Tej książeczki nie znam zupełnie!
OdpowiedzUsuńRowery wywindowano ku czci?
Piękne kamienice dziś pokazujesz!
Ku pamięci i ku przestrodze. Jeden rower 😉
UsuńPięknych kamienic jest w Pradze multum, ale najwięcej chyba funkcjonalistycznych, które nie są tak urokliwe do pokazywania. Wtedy był wielki boom budowlany. Jak i u nas zresztą, po odzyskaniu niepodległości i po tym, jak masy ludzi szły za pracą do miasta.
rower jest świetny.
OdpowiedzUsuńpoza tym w ogóle Praga.
Oczywiście, że w ogóle Praga 😍
UsuńJa też patrzę, że wciąż nowe cudeńka i jakby się nie kończą.
OdpowiedzUsuńNo właśnie - skończą się kiedyś? Czy raczej wcześniej moje podróże się skończą? 😂
UsuńPiękna Praga. Dzięki twoim fotografiom zaoszczędziłem na biletach i kosztach.
OdpowiedzUsuńOraz strasznie się martwię, że kaszlesz. Idże do lekarza - kruca fux. Po to wygląda poważnie. Uważaj, żebyś udaru nie dostała. Najbezpieczniejsze słońce jest od rana do 11 i od 16 po południu.
Pozdrawiam - Nieryba
Takie oszczędności to do kitu 🤣 Lepiej samemu wydać (i zobaczyć).
UsuńNo fakt, trochę to już długo trwa. Zobaczę po powrocie i może zapisze się do przychodni.
To rano właśnie byłoby najlepsze, ale coś mi już nie wychodzi.