środa, 27 maja 2026

Nadia Berkane, Alexis Nesme - Bébé Koala: Le doudou + PRAGA, druga środa


Dziecko Koala tym razem zapodziało gdzieś swoje doudou czyli przytulankę. Chomik Allistair proponuje, żeby szukali we wszystkich miejscach, gdzie Koala i przytulanka Poulette razem przebywały w ciągu dnia. Czyli normalne, regularne śledztwo! W pokoju nie ma, w kuchni nie ma, w ogrodzie nie ma, w domku na drzewie nie ma, w łazience nie ma - a nie, sorry czyli excusez-moi - Poulette cała brudna czeka właśnie na wspólną kąpiel 😁

Początek:

Koniec:


Wyd. Hachette 2017

Przeczytałam 27 maja 2026 roku


Praga, dzień dziewiąty 

Wczoraj wieczorem z rozpaczy, że moje zaplanowane pracowicie na karteczkach Przyprawy odpadają z powodu upału (nawet nie tyle upału, co prażącego słońca) wpadłam na taki pomysł, żeby rano sobie zerknąć na mapy.com w okolicę którejś stacji metra i tam poszukać czegoś, czego jeszcze nie widziałam. Żeby było blisko tej stacji, bez nadmiernego łażenia.

Toteż rano pojechałam do Nowych Butowic czyli do starego znajomego Trifota.

 

Nowością z mapy miał być Kosmiczny Ptak. Niestety nie prezentuje się najlepiej taki wysmarowany.



Po ptaku, zupełnie bez związku, poczułam ZEW i dość szybkim krokiem udałam się do ratusza, by zadać na recepcji fundamentalne pytanie - gdzie jest WC. A gdy już człowiek wychodzi letki z cichej klozetki i podziękuje pani na recepcji, że mi zachránila život, na co pani się uśmieje 😂 - to sobie człowiek może pooglądać na spokojnie, co tam mają.


 Kamień węgielny mają, zawieszony w powietrzu. Wolałabym pod nim nie stawać.


 I knihobudkę wypasioną mają.

 

Kurczę, miałam zostać przy dotychczasowych 23 sztukach, ale jak tu się oprzeć, gdy tyle tego towaru! Wybrałam dwie.


 A patrzcie, co tam było. Kto zgadnie tytuł?

 

Czy zauważyliście, że jak jakaś postać w przestrzeni publicznej, to przeważnie goła baba? Nie żebym miała coś przeciwko, tylko konstatuję.


 Trochę tego tu jest nadźbane...

 

A jeszcze poszłam do innej budki, co ją widziałam na mapie - do przychodni. Tam też trochę towaru było...

I znów polska 😊 Był też Zajdel i Mrożek.


Wybrałam sobie dwie sztuki ze szmaragdowej serii, ale miałam na tyle przytomności umysłu, żeby usiąść na chwilę i sprawdzić w zeszycie tego Złamanego - okazało się, że jest w domu, więc odłożyłam i ostateczny rezultat - czekajcie, niech policzę - to 29. Nie jest tragicznie, ale MIAŁO BYĆ MAŁO, tak? 




Siedzę sobie koło Trifota i przyglądam się mapie - gdzie by tu się jeszcze odważyć. Nagle widzę Podziemny Dom! Gdyby podjechać autobusem 149 to już niewiele do podejścia w słońcu! Sprawdzam szybko, o której ten autobus - za 2 minuty (jeździ co pół godziny). Zbieram więc manele (siedziałam na poddupniku), ruszam... i cóż, po chwili widzę, że jedzie na przystanek. Nawet gdybym się puściła biegiem, co jest oczywiście absurdalnym pomysłem, nie zdążyłabym. Tak więc Podziemny Dom zostawiam na niezbyt upalny dzień w sierpniu 😏

Zdobyłam się więc jedynie na obfocenie (znów) budek telefonicznych na Palačáku i do domu. Gorąco.

Przed obiadem zebrałam się na odwagę i poszłam zapytać o możliwość umieszczenia mnie w sierpniu w tym pokoju, gdzie teraz jestem. Siostra przełożona kłamczuszka 🤣 Zwykła siostra szeregowa mi wczoraj powiedziała, że rezerwują te pokoje dla swoich, a ta dzisiaj stwierdziła, że po prostu cała ta część jest w wakacje zamknięta. Tak czy siak, skazana jestem na to trzecie piętro. 

W ostatni dzień przed wyjazdem zazwyczaj jest tak, że nic specjalnego nie robię, jakby czując, że już i tak koniec,  nie ma się co rzucać. Znów studiowałam mapę po południu i jakoś mi wyszło, żeby pojechać pociągiem na południe. Kiedyś planowałam zobaczyć ten Zbraslav, a tym razem nie i nie miałam żadnych notatek, przed wyjściem z domu rzuciłam tylko okiem na ciotkę Wiki, gdzie dowiedziałam się m.in., że jest tam most Wyścigu Pokoju, wybudowany w 1964 roku - pierwszymi użytkownikami byli właśnie kolarze z WP 😂 Jest tam jeszcze cała masa ciekawych rzeczy, zamek, kościół i klasztor, stary browar, piękne wille. Pojechałam zrobić na razie rekonesans, ale wyszła piękna Przyprawa. Narobiłam masę zdjęć, ale daję tylko szybki wybór, bez komentarza, bo późno.

Przebieg: 16.565 kroków = 11,9 km

Plan na jutro jest taki, żeby o 10.00 opuścić przybytek zostawiając manele na recepcji, gdzieś jeszcze iść (nie wiem, gdzie; zaraz będę myśleć), zjeść obiad (o 11.00! ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie), żeby mieć to z głowy na podróż i dopiero jechać na dworzec. Bowiem po raz pierwszy w życiu odjeżdżam o 12:23, zawsze było wcześniej.










 

 

Czy to już peleton czy raczej niedobitek z Wyścigu Pokoju?


 


A konduktor w pociągu mówił do koleżanki, że w poprzednim mu się pobiły dwie emerytki 😂 

Domofon z jednej z tych willi, kto ich tam wie, czy to wszystko rodzina.


21 komentarzy:

  1. Możliwe, że i wśród Czechów gołe panie budzą mniejsze zgorszenie niż goli panowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe 😉 Skoro mają większą od naszej swobodę seksualną...

      Usuń
  2. Trochę nowoczesnego i trochę starego, to stare bardziej mi się podoba.
    Dziwne te rzeźby trochę.
    Coś za szybko mija Ci pobyt w Pradze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko, nie szybko - cieszę się, że już jestem w domu! Co za ulga wrócić w swoje piernaty, a zwłaszcza nie myśleć, gdzie tu jechać 🤣

      Usuń
  3. O kurczę, mam nadzieję, że to nie moja idolka Lilka ze "Słoneczników" z tymi króliczymi zębami???

    U nas żar już minął, jest sympatyczne 21-23 stopnie w związku z czym ruszam po odbiór łupów do Schroniska aka Knižní úkryt (?). A propos, zaczęłam się zastanawiać, czy ja jestem w stanie nauczyć się jeszcze jakiego języka (z węgierskiego po lekcji na Duolingo nie zapamiętałam niczego, co mnie zmartwilo, bo zawsze szybko łapalam słówka). To może chociaż jakiś słowiański, czeski czy slowacki? Chorwacki? Muszę obadać Słowację, wydaje mi się ciekawa, no i obok mój kochany Wiedeń, a język ponoć najpodobniejszy do polskiego, z drugiej strony knują z Putinem, więc nie wiem.

    Rzeźba czy instalacja z oczami straszna. Zazdroszczę im tyłu knihibudek. A Ty się nie przejmuj, poniżej 30 książek to jest jeszcze oki doki.

    Wychodzi na to, że się teraz dopakowujesz. Ja bym była na etapie sikania przed podróżą (ostatnio pocieszył mnie YT filmikiem, z którego wynikło, że nie jestem dziwacznym wyjątkiem, pod tytułem "Why you feel like you have to pee again right after you just went"😂😂😂), zatem spokojnej i bezbolesnej podróży życzę i bardzo się cieszę, że jednak pisałaś nam codzienne sprawozdania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie 😅 To "Tabliczka marzenia".

      Że żar minął, to się zorientowałam na dworcu w Krakowie, wyciągając z siatki kurtkę 🤔 Jak tam łupy? Co dobrego przywiozłaś?
      Wiesz, ja też KIEDYŚ szybko łapałam słówka... dziś, jak czegoś nie znałam wcześniej, to i tak zapominam... Ale Ty jesteś młodsza, więc jeszcze powinnaś MÓC!

      Jeżeli przed podróżą jedynie sikasz, to cóż, dobrze masz 😁 Ja tam co najmniej dwa węgle zażywam. A i tak niewiele pomaga. Z sikaniem za to mam tak, gdy wychodzę na miasto 🙄

      Usuń
  4. Spokojnej i miłej drogi powrotnej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Przeczytałam już w pociągu i ZADZIAŁAŁO, podróż dobrze poszła 😍

      Usuń
  5. Goła baba niczego sobie, a już Trifot i Kosmiczny Ptak to w ogóle! Jak z Mrozowych ilustracji do opowiadań Lema. A w bramie, przez kratę sfocona, to pani uwieszona na szyi pana? Czy coś mi się zwidziało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani na szyi pana zostanie objaśniona w następnym poście, który za chwilę będzie 😊😊

      Usuń
  6. Proszę o wizualizację w wyobraźni pomnika gołego dziada, zamiast gołej baby. I co? Fuj! Moje poczucie estetyki zostało zdziadzione. Kobiety są znacznie ładniejsze od mężczyzn. Co najmniej połowa populacji nie może się mylić.

    Pozdrawiam - nieryba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gołych dziadów jest od groma Grecji i Włoszech. Moim zdaniem nic tym dziadom nie brakuje, wręcz przeciwnie to niezłe ciacha xd. Niektórym niestety dodano listki figowe za czasów chrześcijaństwa

      Usuń
    2. Ech, wczoraj na wyspie był pan goły, przynajmniej od tyłu. Sprawdzam zdjęcia, żeby je tu umieścić jako przykład - i niestety okazuje się, że mu dupy nie sfociłam!

      Usuń
    3. => Agata
      Tak, starożytnych gołych dziadów mnóstwo. Ale jednak kobitki ładniejsze 😍

      Usuń
    4. => Ta, która przeczytała
      Nie umieszczaj gołych dziadów. No chyba, że zablurowanych/wypikselowanych. Właściciel bloga (niestety, nie jesteś nim) może zabanować stronę. Wystarczy, że jakiś nadgorliwiec to zgłosi. Są również przypadki, kiedy na fb, kiedy robi to podobno sam algorytm.

      Pozdrawiam i zauważam, że mam rację - połowa populacji + ty woli gołe baby. Szukajmy dalej :-)

      Nieryba

      Usuń
    5. Ale że POMNIK???
      Z drugiej strony co się dziwię, na FB już nie takie głupoty wyczyniają. Na profilu o medycznych przypadkach, na przykład, algorytm potrafi właśnie zbanować wpis.

      Usuń
    6. Albo zapobiegawczo ograniczyć zasięgi.
      N.

      Usuń
    7. Potwierdzam. I co tam pomniki! Zamieściłem na buniu notkę o nowym wydaniu Lizystraty Arystofanesa I okładka tak oburzyła purytańskiego fejsika, że dostałem żółtą kartkę :P

      Usuń
  7. Do tej pory nie wynaleziono nic ładniejszego od gołej baby, więc mamy w kulturze co mamy - od tysiącleci. :-)
    Ja z musztardą po obiedzie, ale na upały i słońce dobrze jest mieć parasolkę, zwłaszcza jak trzeba stać gdzieś w grupie z przewodnikiem po słonecznej stronie ulicy.
    pozdrawiam!
    Jozefina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - toż to sam urok (pod warunkiem młodości).
      W zeszłym roku stosowałam parasolkę, bo miałam jakąś maść na twarzy, której nie wolno wystawiać na słońce. Czy może to było dwa lata temu. W każdym razie MUSIAŁAM. Wcale to nie było takie dobre, bo wytwarza się sauna. Więc teraz nawet nie zabierałam ze sobą parasolki. No dobra, raz chciałam, ale przypomniałam sobie o niej dopiero w tramwaju.

      Usuń