Więc tak - jest to jedno z fundamentalnych dzieł dotyczących gastronomii. Jak się łatwo domyśleć, miła lektura dla amatorów 😁 Co dziwne, ja to czytałam jeszcze w domu (czyli w szkolnych czasach)... kuchnią się przecież wówczas nie interesując. A skoro zabrałam się na emeryturze za lekturę książek kucharskich, wypadało sobie dziełko pana Brillat-Savarin przypomnieć. Oczywiście "przerabiając" Przepisy czytelników czy Elementarz gotowania nie sposób dokonać jakichkolwiek porównań (a co dopiero, gdy sięgnę po W mojej kuchni nic się nie marnuje!), zresztą w Fizjologii smaku nie ma zbyt wiele przepisów jako takich. Owszem, autor udziela rad, jak postępować z tym czy owym, czy to kawałkiem mięsa czy bażantem (najlepszy taki już podśmierdujący, zaczynający się rozkładać), ale generalnie skupia się na wyjaśnieniu szerokiej publiczności, czym jest smakoszostwo 😎 Cóż, Francuz. Słynne powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś to właśnie Brillat-Savarin. Dużo dykteryjek, wgląd w XVIII-wieczne obyczaje przy stole i nie tylko, a tłumaczka Joanna Guze wykonała świetną robotę. Wydanie bardzo staranne, na kredowym papierze. Taka perełka do biblioteki.
Początek:
Wyd. PIW, Warszawa 1977, 264 strony
Tytuł oryginalny: Physiologie du goût, ou méditations de gastronomie transcendante
Przełożyła: Joanna Guze
Ilustracje: Bertalla, zaczerpnięte z kilku XIX-wiecznych dzieł gastronomicznych francuskich
Z własnej półki
Przeczytałam 13 czerwca 2026 roku
Filmy z kartki nr 5 (ponumerowałam, bo się pogubię 😂):
Cztery filmy z lat 90-tych - odkryłam ekranizacje kryminałów mojej ulubionej szwedzkiej spółki. I nawet nie gadam, że może lepiej nie oglądać, żeby sobie nie zepsuć, bo nic mi ich nie zepsuje 😉
Obejrzanego tureckiego kryminału 10 Days of a Good Man (polski tytuł 10 dni z życia dobrego człowieka) na liście nie ma, ale polecam - tytułowy bohater, prywatny detektyw po przejściach, wzoruje się na Philipie Marlowe, nie tylko zasięgając u niego rady (ma wiecznie włączony film), ale i cytując tu i tam (dla uważnych - plakat). Stambuł w tle, a i romansu nie brakuje. Gdybym kogoś zachęciła, to jest tutaj z polskimi napisami.
Natomiast odradzam Netflixowy snuj Viva a Vida (Niech żyje życie!) brazylijski, chyba że ktoś był w Izraelu i chce sobie nostalgicznie poprzypominać pejzaże etc., bo to jest klasyczna pocztówka z niby dramatem rodzinnym w tle. Ja obejrzałam, nie wiedząc w co się pakuję (w sumie miałam nadzieję na Brazylię, ale akcja się przeniosła bardzo szybko właśnie do Izraela, który mnie kompletnie nie interesuje), z napisami włoskimi, ale chodzą też angielskie nr 2.
O rosyjskiej komedii romantycznej Intim nie priedłagat z YouTube nawet szkoda gadać 🤣 (wieczny podrywacz daje ogłoszenie, że szuka współlokatorki, która w zamian za pokój zajmie się kuchnią et consortes; pojawia się pulchna kobitka, zataja przed nim, że jest pracownikiem naukowym - wymóg był: brak wykształcenia - a reszty już łatwo się domyśleć). No po prostu chciałam coś po rosyjsku pooglądać.
A w urodziny szukałam, co by tu obejrzeć dla prawdziwej przyjemności, bez ryzyka, że trafię na byle co. Stanęło na kolejnej płycie z tej porcji radzieckich filmów, co je nabyłam ostatnimi czasy - Służebnyj roman czyli Biurowy romans. To jest jeden z tych filmów, które mi się nigdy nie znudzą, ale pierwszy raz oglądałam z polskimi napisami, z ciekawością, jak to będzie ta sławetna MYMRA (przezwisko nadane dyrektorce przez pracowników). Bo szukałam przed laty w słowniku i nie znalazłam, ale mam tylko podręczny, a wielki akurat w odwrotną stronę (czyli polsko-rosyjski). No więc mymrę przetłumaczono w filmie jako jędzę. No to poszukałam w polsko-rosyjskim, jak jest jędza - wied'ma. Hm. Może tę mymrę wymyślono dla filmu? Ma ktoś przez przypadek wielki słownik rosyjsko-polski?
Na YT jest z angielskimi napisami.
No właśnie, bo miałam urodziny.
Z tej okazji przywlokłam z którejś knihobudki - wazę 😂 kto bogatemu zabroni! Bo ja już mam wazę, ale ta z kwiatuszkami mnie wzruszyła swoim brzegiem niegdyś złoconym, ale już startym - ma za sobą jakąś historię, no.
A dziś Franek się skusił na wspólne oglądanie filmu noir z 1950 roku (ostatnio tylko śpi i śpi).
Film nosi tytuł Armored Car Robbery i jak widać oglądałam go z francuskimi napisami, ale po jakimś czasie się zepsowały i musiałam się przerzucić na angielskie. Na szczęście film dość krótki (aż dziwnie krótki, bo 67 minut). Gdyby ktoś chciał, to jest tutaj - ale nieobowiązkowo 😁
Na koniec coś ze spaceru.
Nie widać, co jest napisane na kartce z lewej strony? Proszbardzo.









Z tym, że ta "Fizjologia smaku" to tylko wybór, jakieś 50% z francuskiego oryginału. Lubię słuchać Łukasza Modelskiego i czasem słucham niedzielami jego audycji "Droga prze mąkę" (o związkach kultury i kuchni) - w którejś było o tym dziełku.
OdpowiedzUsuńBukiet słusznych rozmiarów. Sto lat!
Tak, wiem, oryginalnie dzieło było w dwóch tomach.
UsuńO! A co się stało z resztą komentatorów? Jakaś awaria na Blogspocie była?
OdpowiedzUsuńTo już od dłuższego czasu - nie wyświetlają się nowe posty.
UsuńJestem, jestem, też miałam urodziny i to okrągłe😭, w związku z czym wybrałam się na małą wycieczkę kolejką za pół ceny. I też dostalam róże i pewnie, tylko intensywniej różowe. Sto lat bliźniacza Bliźniaczko!
OdpowiedzUsuńBrillata mam malutkie wydanie z kat 90.i jakiś gnije na półce. Wtedy mnie znudziło i już nigdy nie zajrzałam. Mówisz, że ciekawe?
Peonie miało być
UsuńPeonie czyli piwonie? Bardzo lubię, tylko w sumie wazonu na nie nie mam 😁 I dla Ciebie STO LAT, Bliźniaczko!
UsuńCo do pana B.-S. powiem tak: jak Cię wtedy znudziło, to już tak zostaw 😂 Chyba, że koniecznie chcesz się dowiedzieć, jak powinien wyglądać obiad w Twojej kategorii zarobkowej 🤣
Nawiasem mówiąc, autor bez przerwy głosi peany na cześć indyka nadziewanego truflami, a ja na sam zapach trufli, cóż - robi mi się niedobrze.
Czy opowiadałam, jak na moje okrągłe urodziny brat się szarpnął i przysłał mi kosz 50 róż?
UsuńPewnie z pięć razy o tym pisałam... ale co tam, jeszcze raz napiszę.
Otóż wróciłam z Fabryki z koszmarnym globusem i walnęłam się do łóżka, a córka wyszła zamykając mnie na klucz. Na ten zamek, którego od środka nie da się otworzyć. W końcu przecież nie będę wychodzić.
A tu dzwonienie i dzwonienie. I dzwonienie. Więc wstałam i wyglądam przez kuchenne okno. Kobieta pokazuje mi kosz z kwiatami.
Skończyło się tak, że ona go podnosiła do góry, a ja wychylałam się, żeby go odebrać przez to okno 😎
Gdybym mieszkała wyżej, to chyba bym musiała spuścić prześcieradło 🤣
UsuńPamiętam tę historię 😁 ja na 4., to by nie przeszło.l, chyba, że na sznurku jak (chyba) w Dzieciach z Bullerby. Ach, pięćdziesiątka, już nawet nie pamiętam obchodów (nie były jakieś spektakularne chyba). Moja mama od pewnego momentu nie obchodziła urodzin i myślę, że to dobry pomysł (zresztą u mnie obchodziło się imieniny, celebrowanie urodzin przywlókł chłop rodem z Ziem Wyzyskanych).
UsuńPo "chyba" bez przecinka, coś dużo dziś walę literówek, a nie piłam na urodzinach ani kropli🙈
UsuńW domu też się nigdy nie obchodziło urodzin, tylko imieniny. Nie było takiego zwyczaju. A potem mama miała 80-te i też się ich nie obeszło i była wielka obraza, niestety. W sumie słusznie, bo jednak 80 to 80, to już coś, nie każdy dożyje.
Usuń80 to już można😁 moja mama jakoś po czterdziestce się zbuntowala. Dawałam jej kwiatki i mały prezent, przeważnie książkę, ale przyjęć, choćby kameralnych, odmawiała
UsuńNo to wszystkiego najlepszego! mMa
OdpowiedzUsuńAch, dziękuję 😍
UsuńWszystkiego pięknego, wielu ciekawych znalezisk.
OdpowiedzUsuńJa widziałam inny obraz, wokół trzepaka rozpięty piękny krzak róży, ale nie mam fotki...
No właśnie, kolejne urodziny, a ja ciągle jeszcze nie ustaliłam, co bym w życiu dalej chciała robić 🤣 Ale ciekawe znaleziska jak najbardziej!
UsuńKrzak róży kontra stare opony... 😂
Ostatnio cyknęłam na przebieżce fotę: na pierwszym planie konik na biegunach, w tle dwie muszle klozetowe 😆
UsuńMarnują się takie zdjęcia, powinnaś coś sobie założyć... chyba, że masz, tylko ukrywasz 🤣
UsuńNie mam, nawet ostatnio myślałam, że moje błyskotliwe złośliwe 😆opinie wstawiam na Lubimy Czytać ryzykując, że znikną (juz tak kiedyś miałam z recenzjami restauracji na Gastronautach [czy jakoś tak] z 15 lat temu. Wykupiła ich jakaś izraelska firma po to, by usunąć recenzje i zamknąc konkurencję), zamiast mieć swojego bloga
UsuńNo to widzisz... się prosi 😉
UsuńKilka dni temu była taka piękna podwójna tęcza, Zrobiłam jej zdjęcie nad takimi obrzydliwymi slumsowymi blaszanymi garażami - takie sacrum-profanum
OdpowiedzUsuńNo i jak można tak marnować zdjęcia 😂
UsuńA, peonie to piwonie😉
OdpowiedzUsuńTak mi się zdawało... choć mogłam przecież sprawdzić w internecie. Czasem człowiek szybciej zada pytanie, niż pomyśli.
UsuńSamego dobrego i Najlepszego życzę 🌷🥂🍾
OdpowiedzUsuńDobre i Najlepsze - ho ho, dzięki 😍
Usuń100laż ;-)
OdpowiedzUsuńi smacznego
oraz zdrowia, zdrowia
pozdrawiam
Nieryba
P.S. (bez związku)
Moskwa dziś Pięknie płonie
Dzięki wielkie!
UsuńNo widzisz, anim nie wiedziała - ta Wybiórcza coraz gorsza z aktualnościami, ostatnia wstawia i jeszcze trzeba się naszukać. Mizeria.
Wszystkiego najlepszego! Zdrowia, spełnienia marzeń, Pragi, dobrych książek i dobrych filmów!
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo - to jest wszystko, czego mi trzeba 😍
UsuńOd kilku miesięcy zmieniłem i moją dietę, i w ogóle czas przygotowywania posiłków. Niemniej jednak moja zasada nr 1 to jeść zdrowo, unikać przetworzonego jedzenia, jak też radykalnie ograniczyć sól oraz wyeliminować cukier i „carbs” (białka i węglowodany), natomiast spożywać jak najwięcej warzyw oraz protein. Jak na razie czuję się świetnie, a w kuchni długo nie siedzę. A co najciekawsze, już po 2 tygodniach takiej diety poziom mojego apetytu zmniejszył się o przynajmniej 90%, co jest w tym wszystkim najważniejsze — bo nie ma gorszej rzeczy, jak ciągle odczuwać głód.
OdpowiedzUsuńNa temat filmów nie będę komentować, bo żadnego nie znam… a poza tym od połowy kwietnia nie obejrzałem ani jednego filmu—czy to z płyt DVD, czy na kanale „Tubi” (to taki „Netflix”, ale bezpłatny, dla ubogich ludzi 😁)
Białka to proteiny, ja też tak jem. Mało węglowodanów (carbs), dużo białka i sporo tłuszczu. Stosujesz intermittent fasting? Ja schudłam na low-carb kilkanaście kg, już że 2 lata temu
UsuńAGATA: Nie wiem, skąd mi to "białka" tam wleciało-przez nieuwagę-dziękuję za korektę! A prawdę mówiąc, to po raz pierwszy od wielu, wielu lat użyłem słowa "węglowodany", normalnie mówię 'carbs'--musiałem to słowo wypatrzyć w słowniku!
UsuńTak, często nie jem cały dzień, albo jedynie biorę błonnik (a dokładnie polski "Colon C"), on zapycha, jak też Fiber. No i dużo wody oraz soki z warzyw.
Gratuluję schudnięcia-to nie jest proste. U mnie na razie wszystko jest na dobrej drodze. Najważniejszą rzeczą jest to--jak wspominałem--że nie czuję głodu, co jest niesamowite i bardzo pomaga, bo inaczej nie wiem, czy poradziłbym sobie. Robię to dla zdrowia, jako wyzwanie dla siebie, ale trochę i na przekór lekarzowi, który był bardzo sceptyczny co do mojego osiągnięcia tych rezultatów.
A przy okazji... jako że jesteś obznajomiona z terenami ulic Żelaznej/Ogrodowej/Świerczewskiego, to parę tygodni zacząłem pisać blog o tych rejonach--zacząłem o mojej szkole podstawowej, ale nasunęło się tyle powiązanych tematów, że będę musiał podzielić go na wiele części. Nadal nad nim pracuję.
Ooo, to daj znać jak powstanie❤️
UsuńJa na chwilę (dwa lata) wróciłam na Mirów I mieszkałam na Żelaznej na tyłach szkoły dawnej Siódemki. Miałam wtedy pomysł ma bloga o Woli (miał się nazywać "Po Woli", niby taka gra słów, że spacery po Woli powoli😉), niestety zanim się ogarnęłam, to się przeprowadziliśmy i pomysł upadł. A szkoda, bo miałam m.in. opisywać stare budynki, w ciągu tych 10 lat wiele niestety zniknęło, byłaby pamiątka.
Ja byłam w szoku jak zmieniłam poranne płatki owsiane (które zaczęłam jeść jako müsli z jogurtem) jeszcze na studiach i jadłam przez kilkadziesiąt lat, ostatnio jako owsiankę, na białkowo-tluszczowe (głównie Jajka w różnej postaci). Okazało się, że jestem syta na ładnych kilka godzin, a przy płatkach (węglowodanach) już po godzinie. Białko bardzo zmniejsza głód i pilnuję aby jeść ok. 39 g na posiłek
30 g
Usuńno nie wierzę, zachęciłaś mnie do tego pierwszego tureckiego...kryminału ale wiesz tylko z jednego powodu 😅😂i nie wiem czy wytrzymam, bo nie lubię a wręcz nie znoszę.
OdpowiedzUsuńno ale Stambuł i pewnie będzie tak jak z ta Janiszewską...Uwikłana, że akcja w Stambule a Stambułu niet. w zasadzie.
Na prawdę cie podziwiam za znajomość języków , biegłą fiu fiu bardzo.
Wiem wiem, od razu myślałam o Tobie 😁
UsuńA film o kotach w Stambule pewnie znasz?