niedziela, 13 września 2026

Sterling North - Hultaj


Taką oto piękną książeczkę wyfasowałam, gdy poszłam na kroki do parku koło fortu. Twarda okładka z płóciennym grzbietem, bardzo dobrze mi się takie książki kojarzą z dzieciństwa. Na przykład Kubusia Puchatka mam takie wydanie, obie części.

Ktoś kiedyś dostał Hultaja jako nagrodę. MDK to pewnie Miejski Dom Kultury... Albo Młodzieżowy?


Od razu się zabrałam za czytanie i na początku byłam trochę zawiedziona - nie była to taka typowa książka dla dzieci /młodzieży, raczej wspomnienia z dzieciństwa, z dużą ilością opisów przyrody 😏 Ale powoli powoli rozsmakowałam się w tym i gdy nadszedł koniec, zrobiło się żal.

12-letni Sterling (pisze w pierwszej osobie) mieszka w Wisconsin z ojcem. Matka zmarła przed 7 laty, dorosłe siostry są już poza domem, a brat na froncie, bo jeszcze trwa I wojna światowa. Chłopak jest właściwie pozostawiony sam sobie, ojciec poza pracą zajęty jest pisaniem książki o Indianach (której nigdy nie wyda), a widząc, że syn jest bardzo samodzielny, nie zajmuje się nim specjalnie. Potrafi jednak dostrzec jego potrzeby i zabrać go na wycieczkę, żeby mogli posłuchać śpiewu lelka, albo na 2-tygodniową wyprawę samochodem nad jezioro. Pozwala mu nie tylko na budowanie kanoe* w salonie, ale też na prawdziwą menażerię w domu, więc gdy chłopiec przynosi do domu malutkiego szopa-pracza też nie robi z tego problemu. Co innego sąsiedzi, którym Hultaj pustoszy kurniki... w końcu więc przyjdzie się z ukochanym zwierzątkiem rozstać, ale zanim to się stanie, przeżyją razem cały rok wśród różnych przygód. 

Nawiasem mówiąc, sądziłam z okładki, że tytułowy Hultaj to ten samochód 😁 

* w przypisie jest wyjaśnienie, że słowo kanoe czyta się kenu... a ja całe życie dosłownie 🤣 

Jeszcze dodam, że czytając ciągle myślałam o Jacku i jego wyprawach! 

Doczytałam, że:

na podstawie książki stworzono anime, które w Japonii okazało się tak popularne, że zaczęto masowo sprowadzać tam szopy jako zwierzątka domowe - ich potomkowie żyją do dzisiaj i mają się dobrze we wszystkich prefekturach. 

ale czy to prawda? Tak niby piszą na Wikipedii.

Distribution in Japan

In Japan, up to 1,500 raccoons were imported as pets each year after the success of the anime series Rascal the Raccoon (1977). In 2004, the descendants of discarded or escaped animals lived in 42 of 47 prefectures.[260][261][262] The range of raccoons in the wild in Japan grew from 17 prefectures in 2000 to all 47 prefectures in 2008.[263] It is estimated that raccoons cause thirty million yen (~$275,000) of agricultural damage on Hokkaido alone

 

Początek:

Koniec: 

Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1973, 184 strony

Tytuł oryginalny: Rascal. A Memoir of a Better Era

Przełożyła: Ewa Kołaczkowska
Ilustracje: Stanisław Rozwadowski 

Z knihobudki

Przeczytałam 11 września 2026 roku 

 

Film nakręcono oczywiście. Jest na wiadomej stronce, ale z angielskimi napisami tylko. Może w ramach ćwiczenia języka obejrzę? 



Kolejne filmy online. Nr 23 to są wyłącznie włoskie i nie zwracajcie na to uwagi 🤣 Niektóre mają ocenę 4/10... no ale wiecie, trza się trzymać au courant. Albo jak mawiała jedna koleżanka au courvant.





Obejrzałam za to film z kartki nr 1 - japoński Survival Family z 2017 roku. Mamy przeciętną rodzinkę z przedmieścia Tokio, która pewnego ranka budzi się bez prądu. Nie działa nic, nawet budzik nie zadzwonił (baterie też wysiadły). Okazuje się, że sytuacja jest powszechna, aczkolwiek jak bardzo dowiadujemy się dopiero na końcu filmu - nie działają wszak środki masowego przekazu i jest jak w czeskim filmie - nikt nic nie wie. Najpierw wykupywanie w sklepach świeczek i gotowego jedzenia, a potem, wzorem innych, w drogę (bo plotka niesie, że w Osace prąd jest). A więc film drogi, który jak zwykle niesie obraz przewartościowania wszystkiego (a zwłaszcza relacji rodzinnych), gdy trzeba walczyć o przetrwanie. Interesujące popatrzeć, jak to mogłoby wyglądać w odmiennej kulturze. Są polskie napisy, więc bez męki 😉

 

A skoro Japonia, to jeszcze inny film - Touch [Dotyk] z 2024 roku, islandzki, ale przenosimy się do Japonii, gdy lekarz sugeruje bohaterowi, by uporządkował jak najprędzej swoje sprawy, więc ten postanawia coś jeszcze w życiu odnaleźć - miłość sprzed 50 lat, młodą Japonkę poznaną podczas studiów w Londynie. Na tym uczuciu położyła się cieniem Hiroshima. Jest to taki snuj, ale sympatyczny, coś dla miłośników romantyzmu w życiu 😁 Napisy PL2.

Na YT trafiłam przypadkiem na idealny film na początek roku szkolnego - Anička jde do školy z 1962 roku. Przeuroczy 😍 Anička właśnie przenosi się z rodzicami do Pragi, gdzie zacznie naukę, a w rodzinnej wsi został jej ukochany piesek. Pierwsze kontakty z rówieśnikami na praskim blokowisku może nie są zachęcające, ale dziewczynka jest bystra i radzi sobie doskonale. Film powstał według książki, więc oczywiście będę na nią polować!

 

Z nowości skusiłam się na amerykańskie Zaproszenie [The Invite], z polskimi napisami (PL1). Że takie w stylu Woody Allena. Do małżeństwa w kryzysie przychodzą na kolację nowi sąsiedzi... i zaczyna się psychodrama. Nic nowego, tyle że można popatrzeć na dobrą grę.

I drugi tegoroczny film - Tuner [Stroiciel sejfów]. Dobrze żarło na początku, nawet przekonał mnie do siebie Leo Woodall w roli stroiciela fortepianów z nadwrażliwością słuchową, który odkrywa, że może również - otwierać sejfy, co poprowadzi go ku zgubie oczywiście. No, ale schemat za schematem. Miło było popatrzeć na Dustina Hoffmana, szkoda że za krótko.

Zajrzałam na Arte, a tam końcówki różne i na chybcika oglądam. Dokument na przykład taki:


I pada takie zdanie, które doskonale charakteryzuje nie tylko islam, ale generalnie wszelkie wyznania...

 

O tym mówi też irlandzki film Kołysanka z 1990 roku.


My tu gadu gadu, a trzeba się zbierać na stację po córkę marnotrawną wracającą z rancza 😁 Zostało dla niej trochę tarty z wczoraj i słuchajcie, robiłam na cieście francuskim, że to tak będzie błyskawicznie i wygodnie. Wszystko ładnie pięknie, ale to ciasto, jak zaczęło w piekarniku po brzegach puchnąć, jak zaczęło spychać nadzienie ku środkowi... 🤣🤣🤣


 

To jeszcze tylko info, którego się domagał Dariusz. Regulamin knihobudki w galerii handlowej. Nie ma takiego.

Ale na stronie galerii jest następująca informacja:

W naszym centrum handlowym znajdziesz specjalny lokal z książkami, gdzie znajdziesz lektury, które możesz zabrać do domu. W zamian przynieś przeczytane książki i zostaw je w tym miejscu.

Dzięki bookcrossingowi, czyli wymianie książek, puszczamy egzemplarze w obieg i dajemy możliwość przeczytania ich innym osobom. Sami też zyskujemy na tej wymianie, ponieważ wzbogacamy naszą biblioteczkę o nowe tytuły.

Zapraszamy do dzielenia się pasją czytelniczą z innymi!

Czyli wymiana, a nie branie sobie jak leci 🙄 Co generalnie jest zasadą knihobudek, ale nie taką rygorystyczną przecież.