Okazało się bardzo strawne. Może to przez ten sensacyjny wątek - bohater opowiada, jak to został wypuszczony z więzienia, gdzie siedział za partyzantkę, bo prowadzący jego sprawę ubek chce, by znalazł dowody na szpiegowską proniemiecką działalność swego byłego dowódcy z AK. Oczywiście Dymitr ma cel wręcz przeciwny, znaleźć prawdziwego kolaboranta, a swego szefa Zawiszę oczyścić z podejrzeń. Na razie jednak wszystko wskazuje na winę Zawiszy...
Więc może to sensacyjny wątek? Ale nie do końca. To po prostu dobrze napisana powieść. Świetny język, dobre dialogi. Ciekawie odmalowane czasy zaraz po wojnie, gdzie nie ma już żadnych zasad czy hamulców moralnych, rządzi pieniądz, nawet wśród tych, którzy wcześniej wyznawali inne ideały.
Początek:
Koniec:
Wyd. Czytelnik, Warszawa 1970, 220 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 2 czerwca 2025 roku
Najnowsze nabytki
Przybyły czeskie książki z allegro i nie że zaraz się zabieram za ich czytanie (skoro już je mam, to mogą poczekać 😂), ale teraz dopiszę je do katalogu, dołożę do stosu z Pragi... i będę myśleć, gdzie by je tu. Albo co by tu wynieść starego do budki, żeby zrobić miejsce.
A' propos budki, córka wczoraj przyniosła dwie pozycje z cieniowanej serii, nawet o nich nie słyszałam: A jednak radość i Szukaj wiatru w polu. Tak że z tej strony też przybywa 😉
Wracając do zakupu z allegro - naszła mnie chętka, żeby co jakiś czas coś tam sobie zafundować od tego czeskiego sprzedawcy, skoro ceny niskie (zapłaciłam za 5 książek z przesyłką 58 zł), jeszcze mnie stać 😎 No, ale miejsce, miejsce...
W ramach lepszego samopoczucia powoli wracam do poprzednich zadań dziennych, typu Duolingo (za prawdziwe lekcje angielskiego z książką i zeszytem jeszcze się nie biorę), zielona herbata, odkurzanie książek. Tak powolutku, wiecie. Właśnie wczoraj uporządkowałam jedną z dwóch półek z Simenonem i odkryłam na niej sześć do tej pory nie czytanych Maigretów (a przynajmniej nie od czasu, gdy jest ten blog, bo tu sprawdzałam), więc już się zabrałam za pierwszego, to już rok, jak nie czytałam po francusku i brakowało mi.
Popołudnia natomiast od tygodnia spędzam przy filmach. Całkiem niechcący pożyczyłam z biblioteki książkę, gdzie autorka pisze o 50 filmach, które podzieliła na działy typu na złamane serce, na zwątpienie, na stratę pracy, na lęk przed przyszłością, do oglądania z dziadkami, na złamaną nogę itd. Nie, żebym postanowiła obejrzeć je wszystkie, bo na przykład Mad Max to raczej nie, niektóre oglądałam całkiem niedawno, innych jeszcze nie znalazłam na tej stronie z filmami online, co to wiecie 😁 Ale sześć już mam za sobą, a 21 wstępnie wypisanych przede mną.
Hydrozagadkę znalazłam na YT w doskonałej jakości, więc polecam, póki tam jeszcze jest!
Wczoraj widziałam po raz pierwszy film Charing Cross 84 i jest to absolutnie film dla miłośników książek: pisarka z Nowego Jorku w poszukiwaniu literatury angielskiej nawiązuje pod koniec lat czterdziestych korespondencję z londyńskim antykwariatem. Ta wymiana listów trwa przez dwie dekady...
Pozostałe filmy były z tych szeroko znanych i kiedyś tam widzianych: Zakochany bez pamięci, Deszczowa piosenka, Pracująca dziewczyna, Tootsie. Wyobraźcie sobie, że ten ostatni film pomieszał mi się z innym - spodziewałam się historii gościa, który aby mieć kontakt ze swoim dzieckiem zatrudnia się jako jego niania, przebrawszy się za kobietę. I mówię do córki kurde, przecież to nie to, co to za film był i z kim. A ona:
- No przecież Pani Doubtfire, z Robinem Williamsem.
Gdzie ja mam głowę?
PS. Działy na zwątpienie i na lęk przed przyszłością tak akurat na te dni powyborcze... Ale nie żebym była jakoś bardzo bardzo zdziwiona, wszak miliony much nie mogą się mylić.



































































