Przede wszystkim dziękuję Wam za wyrazy współczucia 💚💚💚
Choć spodziewaliśmy się tego, co nastąpiło - gdy byliśmy u Ojczastego w poniedziałek, najbliższa przyszłość jawiła się już bardzo krótką - to jednak zawsze cios w serce. Odchodzi ostatni z rodziców, nie ma już nikogo, kto by nas bezinteresownie wspierał i łączył nas z tym, co było. Teraz to my jesteśmy tą najstarszą generacją, pierwszą w kolejce do ziemi.
Znowu się popłakałam i sama nie wiem, czy płaczę z żalu nad nim czy nad sobą...
Więc dość.
Ten tydzień był trudny i następny też taki będzie, jutro zaczyna się remont, z tym nic nie zrobisz, jedenaście kondygnacji w pełnej gotowości i od nas samych zależy, czy wszystko pójdzie zgodnie z harmonogramem. Nie mogę spać, nie mogę czytać, nie mogę nic oglądać. Głowa zajęta czym innym, na nic nie zostaje miejsca.
Odłożyłam na bok to, co wcześniej czytałam i przeglądałam półki pod kątem książek pochodzących z domu, z biblioteki Ojczastego. W końcu wybrałam opowiadanie Żeromskiego, bo - krótkie.
Doktor Piotr. Szkolna lektura. Ciekawe, czy będąc nastolatkiem jest się w stanie to zrozumieć. Ale to w ogóle pytanie dotyczące lektur - po Misiach Uszatkach, od pewnego etapu są to przecież utwory pisane dla dorosłych, nic więc dziwnego, że młodzież nudzą (nie mówmy nawet o Dziadach, toż Lalki nie potrafią zdzierżyć). Z drugiej strony znakomita większość naszych nieczytających rodaków nie sięgnie po te książki już będąc dorosłymi, no to się ich zmusza, póki można. I tak do końca świata?
Doktor Piotr nie rozumie postępowania ojca, który zapewnił mu zagraniczną edukację mającą zagwarantować dobre życie, ale kosztem wyzysku chłopów/robotników. Chce to wszystko odpracować i zwrócić ludziom to, co im się należy (ciekawe swoją drogą, jak to miałby zrobić, no ale jest dobry w rachunkach, więc da radę). Wyjeżdża więc do Anglii, gdzie mu zaoferowano dobrą posadę.
Stary ojciec nie rozumie postępowania syna, któremu przecież wszystko poświęcił i czekał na jego powrót z zagranicy, żeby wreszcie byli razem. Obiekcji syna nie jest w stanie pojąć, przecież - we własnym mniemaniu - nikogo nie okradał, właściciel kamieniołomu, który stary Dominik Cedzyna nadzorował, dał mu przecież wolną rękę, a i chłopi chętnie pracowali za mniejszą stawkę (bo innych możliwości zarobku nie mieli).
Doktor Piotr wyjeżdża więc zostawiając ojca bez opieki na starość, a ten przeklina go, a potem płacze bezsilnie. Nikt nie jest doskonały, nikt nie jest moralnie czysty, nikt nie ma stuprocentowej racji, a każdy cierpi.
Początek:
Koniec:
Wyd. Czytelnik, Warszawa 1957, 42 strony
Seria: Stefan Żeromski - DZIEŁA pod redakcją Stanisława Pigonia (23 tomy)
Z własnej półki
Przeczytałam 12 lutego 2026 roku
Najbliższy tydzień. Parter czyli ja to 67, a ostatnie piętro to 87 - i ja je też mam pod opieką, bo właścicielka w ciężkiej sytuacji zdrowotnej, więc powierzyła mi klucze.
Niby jutro u mnie się jeszcze nie zaczyna, ale rano przychodzą zdemontować tylną ścianę w WC. A i tak w najgorszej sytuacji są sąsiedzi z V piętra, bo u tych jest robota codziennie: ponoć w wysokich blokach jest tak, że osobny pion wodny jest do V piętra, a osobny od V w górę, ze względu na ciśnienie.
Mam już naszykowane w wiadomym celu wiaderko (z pokrywką od garnka) i worki na śmieci, zgodnie zresztą z dyrektywami z Poradnika bezpieczeństwa, co to go rząd rozesłał.
Przeżyjemy (choć tego rozkuwania stropów sobie NIE WYOBRAŻAM).





Jesteś❤️ Tak, ta świadomość, że "przed tobą świat, za tobą ja, a za mną już nikt" (Kasia Groniec) jest wstrząsem.
OdpowiedzUsuńJeśli zaś chodzi o dra Piotra (btw fajny exlibris), to warto wracać do lektur, bo można sie zdziwiłlć. O ile np. opowiadania Dąbrowskiej wspominałam dobrze i powtórna lektura mnie w tym utwierdziła, o tyle zdanie o "Granicy" zmieniłam o 180 stopni, bo wprost jej nie znosiłam w szkole. Siegnelam przez przypadek i... się zakochałam w Nałkowskiej.
Moim dzieciom tłumaczyłam, żeby czytali lektury, bo po większość tych książek raczej już nie sięgną, a "Dziady" czy "Pana Tadeusza" przeczytac trzeba (i warto moim zdaniem), ale niestety groch o ścianę. Może kiedyś zmadrzeją, kto wie, a może te pozycje faktycznie już się za bardzo zestarzały?
Wymianę rur przetrwasz, jako i ja przetrwałam, choć u mnie to były tylko piony, nie kibelkowe. Trza widzieć szklankę do połowy pełną = nie będą Cię już gówienka zalewały.
(podziwiam za przeczytanie poradnika bezpieczeństwa, ja go gdzieś smyrgnęlam, wystarczą mi artykuły o "plecaku przetrwania", z którym miałabym iść... dokąd właściwie?).
"Z drugiej strony znakomita większość naszych nieczytających rodaków nie sięgnie po te książki już będąc dorosłymi, no to się ich zmusza, póki można. I tak do końca świata?"
OdpowiedzUsuńSzkoły chyba były przeładowane ze naszych czasów, bo kiedyś próbowałem zrobić wszystkie prace domowe, nauczyć się na każdą lekcję (w końcu mogę być bez zapowiedzi spytany). I ambicja nie dała rady. To było zwyczajnie niemożliwe dla przeciętnego dziecka/nastolatka.
Jeden z nauczycieli, który wychował kilku olimpijczyków mówił o trzech lub pięciu przedmiotach w szkole średniej, które powinny być nauczane. Widocznie więcej nie jest w stanie ludzka głowa pomieścić i być może od lat pielęgnujemy fikcję w szkole, co może skończyć się nerwicą dla nad-pracowitego dziecka.
Do rzeczy - co sprytniejsi zamiast czytać lektury czytali streszczenia. Dzisiaj pewnie do zdobycia na youtubie lub u zmyślającej AI. Inni o dobrych kontaktach prosili koleżanki/kolegów o streszczanie. Nikogo do czytania nie przymusisz jak woli kopać piłkę albo pomagać w domu lub zagrodzie.
A Żeromski uczynił problem z niczego. Doktor Piotr mógłby przyjmować w poniedziałki, środy i piątki za darmo lub za kurę lub choćby za symboliczne dwa jajka osoby niezamożne, natomiast we wtorki, czwartki i soboty przyjmować za zwykłą stawkę. Wszystko w miejscowości gdzie mieszkał jego ojciec. Wilk syty i owca cała. No, chyba, że autor wymyślił powód wyjazdu do Anglii lekarza.
Rozkuwania stropu się nie bój, położą coś pod spód, zanim rozkują (szalunek jakiś, albo coś dla zabezpieczenia podłogi i ścian poniżej). Zabezpiecz urządzenia mechaniczne (np. czytnik CD w komputerze, kuchenne narzędzia z silnikami, odkurzacz) przed wszechobecnym kurzem. Piszę trochę na wyrost, ale koledze kiedyś przy remoncie uszkodziło CD. Można takie rzeczy spakować w grubsze worki na śmieci, reklamówki jeśli są w pobliżu prac.
Życzę spokoju ducha. Trudny czas przed tobą. Od remontu tylko przeprowadzka gorsza. A ty masz kumulację stresogenów. Zaplanuj sobie dzień na kartce itp. Znajdź czas na relaks i spacer, to pozwoli na dystans.
Pozdrawia - Nieryba. Powodzenia. I nie duś płaczu, to naturalny sposób na odreagowanie.
Dziady, Pana Tadeusza uwielbiam :-) podobnie Lalkę.
OdpowiedzUsuńowszem po Sienkiewicza nigdy nie sięgnę, bo to strata czasu...ale filmy oglądałam z chęcią.
bardzo mi przykro ale czas mam ograniczony a tu tyle książek sie pojawia co i rusz...że nie da rady. może na emeryturze ;-)
chyba cos mi umknęło z tym rozpiździajem u ciebie ???
Miałaś możliwość bardzo długo cieszyć się obecnością taty w Twoim życiu i chyba to jest najważniejsze, trzeba pielęgnować tę pamięć i wspomnienia 🙂
OdpowiedzUsuńLektury... Hmm... Czytałam, bo ogólnie lubiłam i czytałam dużo, ale nie mogę powiedzieć, że wszystkie przeczytałam z chęcią i zapałem 😄😄 A do Mickiewicza musiałam się wręcz zmuszać, bo nie lubiłam, nie lubię i chyba tak mi pozostanie 😉
Za to "Chłopów" czy "Noce i dnie" wciągnęłam niemalże na jednym wdechu i tak sobie myślę, że to chyba był zaczątek mej miłości do rycia w ziemi 😄
A moim zaskoczeniem były "Emancypantki", które przeczytałam już chyba w okolicach czterdziestki i nadziwić się nie mogłam, że jak to, takie fajne a gdzieś mi umknęły w latach szkolnych! 😲😄
"Mam już naszykowane w wiadomym celu wiaderko (z pokrywką od garnka) i worki na śmieci, zgodnie zresztą z dyrektywami z Poradnika bezpieczeństwa, co to go rząd rozesłał."
OdpowiedzUsuńA nie można po sąsiedzku dokonać tzw. wymiany toaletowej? Nie masz jakiś życzliwych sąsiadów w okolicy?
Może to dziś niemodne, ale Sieniewicza zawsze mi się dobrze czytało.
OdpowiedzUsuńOj, to migrena gotowa! współczuje bardzo...
OdpowiedzUsuńNie pamiętam, czy to czytałem. Może nie przerabialiśmy?
OdpowiedzUsuńZ lekturami jest ciężka sprawa. W każdym razie jeśli ktoś nie czyta, bo nie ma w zwyczaju czytać, to nie wiem, czym by go można zachęcić do lektury. Ja na ten przykład nie gram w gry komputerowe i sobie nie wyobrażam, czym by mnie można było teraz zachęcić, żebym zaczął grać.