niedziela, 15 lutego 2026

Stefan Żeromski - Doktor Piotr

Przede wszystkim dziękuję Wam za wyrazy współczucia 💚💚💚 

Choć spodziewaliśmy się tego, co nastąpiło - gdy byliśmy u Ojczastego w poniedziałek, najbliższa przyszłość jawiła się już bardzo krótką - to jednak zawsze cios w serce. Odchodzi ostatni z rodziców, nie ma już nikogo, kto by nas bezinteresownie wspierał i łączył nas z tym, co było. Teraz to my jesteśmy tą najstarszą generacją, pierwszą w kolejce do ziemi. 

Znowu się popłakałam i sama nie wiem, czy płaczę z żalu nad nim czy nad sobą...

Więc dość.

Ten tydzień był trudny i następny też taki będzie, jutro zaczyna się remont, z tym nic nie zrobisz, jedenaście kondygnacji w pełnej gotowości i od nas samych zależy, czy wszystko pójdzie zgodnie z harmonogramem. Nie mogę spać, nie mogę czytać, nie mogę nic oglądać. Głowa zajęta czym innym, na nic nie zostaje miejsca. 

Odłożyłam na bok to, co wcześniej czytałam i przeglądałam półki pod kątem książek pochodzących z domu, z biblioteki Ojczastego. W końcu wybrałam opowiadanie Żeromskiego, bo - krótkie.

Doktor Piotr. Szkolna lektura. Ciekawe, czy będąc nastolatkiem jest się w stanie to zrozumieć. Ale to w ogóle pytanie dotyczące lektur - po Misiach Uszatkach, od pewnego etapu są to przecież utwory pisane dla dorosłych, nic więc dziwnego, że młodzież nudzą (nie mówmy nawet o Dziadach, toż Lalki nie potrafią zdzierżyć). Z drugiej strony znakomita większość naszych nieczytających rodaków nie sięgnie po te książki już będąc dorosłymi, no to się ich zmusza, póki można. I tak do końca świata? 


Doktor Piotr nie rozumie postępowania ojca, który zapewnił mu zagraniczną edukację mającą zagwarantować dobre życie, ale kosztem wyzysku chłopów/robotników. Chce to wszystko odpracować i zwrócić ludziom to, co im się należy (ciekawe swoją drogą, jak to miałby zrobić, no ale jest dobry w rachunkach, więc da radę). Wyjeżdża więc do Anglii, gdzie mu zaoferowano dobrą posadę. 

Stary ojciec nie rozumie postępowania syna, któremu przecież wszystko poświęcił i czekał na jego powrót z zagranicy, żeby wreszcie byli razem. Obiekcji syna nie jest w stanie pojąć, przecież - we własnym mniemaniu - nikogo nie okradał, właściciel kamieniołomu, który stary Dominik Cedzyna nadzorował, dał mu przecież wolną rękę, a i chłopi chętnie pracowali za mniejszą stawkę (bo innych możliwości zarobku nie mieli).

Doktor Piotr wyjeżdża więc zostawiając ojca bez opieki na starość, a ten przeklina go, a potem płacze bezsilnie. Nikt nie jest doskonały, nikt nie jest moralnie czysty, nikt nie ma stuprocentowej racji, a każdy cierpi.

Początek:


Koniec:


Wyd. Czytelnik, Warszawa 1957, 42 strony

Seria: Stefan Żeromski - DZIEŁA pod redakcją Stanisława Pigonia (23 tomy) 

Z własnej półki

Przeczytałam 12 lutego 2026 roku



Najbliższy tydzień. Parter czyli ja to 67, a ostatnie piętro to 87 - i ja je też mam pod opieką, bo właścicielka w ciężkiej sytuacji zdrowotnej, więc powierzyła mi klucze.

Niby jutro u mnie się jeszcze nie zaczyna, ale rano przychodzą zdemontować tylną ścianę w WC. A i tak w najgorszej sytuacji są sąsiedzi z V piętra, bo u tych jest robota codziennie: ponoć w wysokich blokach jest tak, że osobny pion wodny jest do V piętra, a osobny od V w górę, ze względu na ciśnienie. 


Mam już naszykowane w wiadomym celu wiaderko (z pokrywką od garnka) i worki na śmieci, zgodnie zresztą z dyrektywami z Poradnika bezpieczeństwa, co to go rząd rozesłał. 

Przeżyjemy (choć tego rozkuwania stropów sobie NIE WYOBRAŻAM).

21 komentarzy:

  1. Jesteś❤️ Tak, ta świadomość, że "przed tobą świat, za tobą ja, a za mną już nikt" (Kasia Groniec) jest wstrząsem.

    Jeśli zaś chodzi o dra Piotra (btw fajny exlibris), to warto wracać do lektur, bo można sie zdziwiłlć. O ile np. opowiadania Dąbrowskiej wspominałam dobrze i powtórna lektura mnie w tym utwierdziła, o tyle zdanie o "Granicy" zmieniłam o 180 stopni, bo wprost jej nie znosiłam w szkole. Siegnelam przez przypadek i... się zakochałam w Nałkowskiej.
    Moim dzieciom tłumaczyłam, żeby czytali lektury, bo po większość tych książek raczej już nie sięgną, a "Dziady" czy "Pana Tadeusza" przeczytac trzeba (i warto moim zdaniem), ale niestety groch o ścianę. Może kiedyś zmadrzeją, kto wie, a może te pozycje faktycznie już się za bardzo zestarzały?
    Wymianę rur przetrwasz, jako i ja przetrwałam, choć u mnie to były tylko piony, nie kibelkowe. Trza widzieć szklankę do połowy pełną = nie będą Cię już gówienka zalewały.
    (podziwiam za przeczytanie poradnika bezpieczeństwa, ja go gdzieś smyrgnęlam, wystarczą mi artykuły o "plecaku przetrwania", z którym miałabym iść... dokąd właściwie?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Exlibris - a dokładniej ta kula ziemska z sowami i gwiazdy - odkryłam swego czasu, skąd został ściągnięty. Po każdym malowaniu moim zadaniem było ponowne ułożenie książek i raz zajrzałam do jednej grubej, wielkiej, po niemiecku (do dziś nie wiem, co to konkretnie było, może jakiś słownik albo encyklopedia?), a tam właśnie to 😁 Ojczasty niemieckiego nie znał, więc pewnie trzymał ją z sentymentu, że jakimś sposobem ją zdobył i stamtąd skopiował rysunek.

      Ja też "Granicę" przeczytałam po latach z dużą przyjemnością.
      "Dziadów" sama nie poważam, nie moje klimaty. Ale "Pana Tadeusza" kocham.

      Cały czas sobie powtarzam, że nie ma się czym przejmować, co będzie to i tak będzie. Ale człowiek głupi. Widziałam przed chwilą w kuchennej szafce melisę, to może się napiję? Fuj tam z ziołami...

      Usuń
    2. Dziadów część II, o tych dzieciach "kto nie doznał goryczy ni razu itp." przyjemnie się czyta, przeczytałam kiedy córka przerabiała (i bardzo jej się podobało). III część miałam na maturze, ale wracać do tego o nie. Pana Tadeusza też lubię, a sonety krymskie wręcz uwielbiam.
      Fajna historia z tym exlibrisem. Mam gdzieś namiary na firmę, która robi ładne i myślałam o zamówieniu, ale to chyba tylko for fun, dla samej siebie. Teraz tak łatwo je zdobyć, że nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś prosił o pożyczenie książki.

      Melisę koniecznie, chociaż ja lubię sobie golnąć waleriany 😆

      Usuń
  2. "Z drugiej strony znakomita większość naszych nieczytających rodaków nie sięgnie po te książki już będąc dorosłymi, no to się ich zmusza, póki można. I tak do końca świata?"

    Szkoły chyba były przeładowane ze naszych czasów, bo kiedyś próbowałem zrobić wszystkie prace domowe, nauczyć się na każdą lekcję (w końcu mogę być bez zapowiedzi spytany). I ambicja nie dała rady. To było zwyczajnie niemożliwe dla przeciętnego dziecka/nastolatka.

    Jeden z nauczycieli, który wychował kilku olimpijczyków mówił o trzech lub pięciu przedmiotach w szkole średniej, które powinny być nauczane. Widocznie więcej nie jest w stanie ludzka głowa pomieścić i być może od lat pielęgnujemy fikcję w szkole, co może skończyć się nerwicą dla nad-pracowitego dziecka.

    Do rzeczy - co sprytniejsi zamiast czytać lektury czytali streszczenia. Dzisiaj pewnie do zdobycia na youtubie lub u zmyślającej AI. Inni o dobrych kontaktach prosili koleżanki/kolegów o streszczanie. Nikogo do czytania nie przymusisz jak woli kopać piłkę albo pomagać w domu lub zagrodzie.

    A Żeromski uczynił problem z niczego. Doktor Piotr mógłby przyjmować w poniedziałki, środy i piątki za darmo lub za kurę lub choćby za symboliczne dwa jajka osoby niezamożne, natomiast we wtorki, czwartki i soboty przyjmować za zwykłą stawkę. Wszystko w miejscowości gdzie mieszkał jego ojciec. Wilk syty i owca cała. No, chyba, że autor wymyślił powód wyjazdu do Anglii lekarza.

    Rozkuwania stropu się nie bój, położą coś pod spód, zanim rozkują (szalunek jakiś, albo coś dla zabezpieczenia podłogi i ścian poniżej). Zabezpiecz urządzenia mechaniczne (np. czytnik CD w komputerze, kuchenne narzędzia z silnikami, odkurzacz) przed wszechobecnym kurzem. Piszę trochę na wyrost, ale koledze kiedyś przy remoncie uszkodziło CD. Można takie rzeczy spakować w grubsze worki na śmieci, reklamówki jeśli są w pobliżu prac.

    Życzę spokoju ducha. Trudny czas przed tobą. Od remontu tylko przeprowadzka gorsza. A ty masz kumulację stresogenów. Zaplanuj sobie dzień na kartce itp. Znajdź czas na relaks i spacer, to pozwoli na dystans.

    Pozdrawia - Nieryba. Powodzenia. I nie duś płaczu, to naturalny sposób na odreagowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ze szkołą i tymi pracami domowymi etc. Największy koszmar, jaki się mógł przyśnić w dorosłości, to powrót do szkolnej ławy 😂 Szczęśliwy człowiek przyjdzie z Fabryki i nic więcej go nie interesuje do następnego dnia.
      A doktor Piotr był chemikiem, nie lekarzem 😂

      U mnie problem ze wszelkimi remontami jest ten, że mam wszystko otwarte. Drzwi są tylko do łazienki i WC. No, a WC przy tych pracach będzie oczywiście otwarte (nawet drzwi na klatkę naprzeciwko też będą otwarte), bo panowie by się zadusili, powiedziano mi.
      No nic, mam 5 folii i będę się przymierzać.

      Usuń
    2. No, i wyszło szydło z worka - kto czytał a kto nie czytał.
      Nieryba (wcale nie doktor)

      Usuń
    3. Na naszym ulubionym arte.tv znalazłem film o Astrud Gilberto (Girl from Ipanema). Bardzo słoneczny i przyjemny. Historia wielkiego przeboju i optymistyczna Brazylia. Rezerwować godzinę:
      https://www.arte.tv/pl/videos/122735-000-A/the-girl-from-ipanema/

      Usuń
  3. Dziady, Pana Tadeusza uwielbiam :-) podobnie Lalkę.
    owszem po Sienkiewicza nigdy nie sięgnę, bo to strata czasu...ale filmy oglądałam z chęcią.
    bardzo mi przykro ale czas mam ograniczony a tu tyle książek sie pojawia co i rusz...że nie da rady. może na emeryturze ;-)
    chyba cos mi umknęło z tym rozpiździajem u ciebie ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, odkładaj na emeryturę, to się będziesz miała... wiem, co mówię...

      Od zeszłego roku mieliśmy ciągłe zalania z powodu 50-letniej, zakamienionej rury kanalizacyjnej. Spółdzielnia wychodziła z założenia, że "niedasie". Bo ktoś nie da dostępu itd. No to jeden sąsiad ułożył petycję, ja przeszłam się po wszystkich i podpisali zgody, więc już nie było odwrotu, spółdzielnia zarządziła przetarg na wymianę tego pionu. I będziemy mieli bajo bongo, pierwsi na osiedlu... czyli projekt pilotażowy.

      Usuń
  4. Miałaś możliwość bardzo długo cieszyć się obecnością taty w Twoim życiu i chyba to jest najważniejsze, trzeba pielęgnować tę pamięć i wspomnienia 🙂
    Lektury... Hmm... Czytałam, bo ogólnie lubiłam i czytałam dużo, ale nie mogę powiedzieć, że wszystkie przeczytałam z chęcią i zapałem 😄😄 A do Mickiewicza musiałam się wręcz zmuszać, bo nie lubiłam, nie lubię i chyba tak mi pozostanie 😉
    Za to "Chłopów" czy "Noce i dnie" wciągnęłam niemalże na jednym wdechu i tak sobie myślę, że to chyba był zaczątek mej miłości do rycia w ziemi 😄
    A moim zaskoczeniem były "Emancypantki", które przeczytałam już chyba w okolicach czterdziestki i nadziwić się nie mogłam, że jak to, takie fajne a gdzieś mi umknęły w latach szkolnych! 😲😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia będę w najbliższych dniach pielęgnować bardzo intensywnie, bo podjęłam się wygłoszenia pożegnania. Jakoś nie chciałam obcego mistrza ceremonii.

      "Emancypantki" też chyba przeczytałam dopiero w dorosłości. Natomiast do "Chłopów" miałam mieszane uczucia i ciągle są w planie na nowo.

      Usuń
  5. "Mam już naszykowane w wiadomym celu wiaderko (z pokrywką od garnka) i worki na śmieci, zgodnie zresztą z dyrektywami z Poradnika bezpieczeństwa, co to go rząd rozesłał."
    A nie można po sąsiedzku dokonać tzw. wymiany toaletowej? Nie masz jakiś życzliwych sąsiadów w okolicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiadka z naprzeciwka, ta, której robię zakupy, podchodzi otworzyć drzwi tak z pięć minut... w sensie ledwo się rusza. Więc nie myślę jej fatygować. W tym czasie to się już pos...
      A inne sąsiadki - cóż, w pionie, w tej samej sytuacji. Do Spółdzielni możemy chodzić albo do przychodni.
      Tylko że ja mam problem, bo jak mi się zachce, to na już, a nie na ubieranie się i spacery 😁
      Dlatego wysztrykowałam to wiaderko. Jakoś będzie (po polsku).

      Usuń
  6. Może to dziś niemodne, ale Sieniewicza zawsze mi się dobrze czytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wróciłam raz i też nawet poszło 😁

      Usuń
    2. Ja w dzieciństwie czytałam kilka razy, bardzo lubiłam. Czy kiedyś wrócę? Chciałabym

      Usuń
  7. Oj, to migrena gotowa! współczuje bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie pamiętam, czy to czytałem. Może nie przerabialiśmy?

    Z lekturami jest ciężka sprawa. W każdym razie jeśli ktoś nie czyta, bo nie ma w zwyczaju czytać, to nie wiem, czym by go można zachęcić do lektury. Ja na ten przykład nie gram w gry komputerowe i sobie nie wyobrażam, czym by mnie można było teraz zachęcić, żebym zaczął grać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że jakimś wypasionym komputerem do gier 😁

      Usuń
  9. Jezusmaria, nie wyjeżdżaj mi tu z lekturami, bo 🤮.
    My mieszkamy przy parku, w którym stoi TOITOI, więc w czasie remontu łazienki latałyśmy tamże lub do wc na ryneczku, który graniczy z parkiem. Same wygody!

    OdpowiedzUsuń