środa, 30 września 2026

Mulan (retold by Janet Hardy-Gould)

Obowiązkowa comiesięczna lekturka angielska, tym razem cofam się, bo to poziom Starter 250 słów 😂 A i tak były nowe dla mnie słówka, na przykład saddle czyli siodło albo czasownik bow czyli kłaniać się. Jutro i tak pewnie zapomnę...

Córka dziecięciem będąc miała tę książkę Mulan, ale ja osobiście nic a nic nie pamiętałam, co to za historia. A tu lekturka trafiła się w formie komiksu i całe szczęście, bo tam mi się nic nie chce, że ledwie za obrazkami nadążam. Do każdego rozdziału dołączono dwie strony ćwiczeń, ale poprzedni właściciel (książka kiedyś przytargana z knihobudki) je pracowicie powypełniał, więc byłam zwolniona i z tego obowiązku 😎

A że Mulan dziewczyną będąc zaciąga się do armii, żeby walczyć z wrogiem, i nikt przez lata w niej kobiety nie rozpoznaje - to mi się przypomniała Dziewczyna i chłopak Ożogowskiej.  

Początek:


Koniec:



Wyd. Oxford University Press 2011, 44 strony

Z własnej półki

Przeczytałam 29 września 2026 roku 


Chyba nastąpi kilkudniowa przerwa, bo sytuacja była taka, że któregoś wieczoru nie mogąc zasnąć i poprzewracawszy się na łóżku w te i we wte przez godzinę w końcu zapaliłam znowu światło i zastanawiałam się, co dalej, a córka mówi, żebym sobie wzięła klasyczny usypiacz do czytania 😁 Otóż moja córka czerpiąc większość swego wykształcenia z Kaczorów Donaldów wspomina często historię, gdy Kaczogród cierpiał na bezsenność i próbowano temu zaradzić lekturą W poszukiwaniu wyciętego lasu 🤣 Tak że tego no - jestem w połowie pierwszego tomu i jeszcze chwilę to potrwa, zanim dojadę do końca. Pierwszego tomu oczywiście. A plan tym razem jest ambitny, żeby wreszcie przeczytać wszystkie. Nie że ciurkiem, tego by nikt nie zdzierżył.

A przede mną ciężki miesiąc: mam dermatologa, potem mammografię, potem zakaźnego, przed którym trzeba zrobić badanie krwi. Bardzo mi się to wszystko nie podoba. Rozrywki emeryckie, kurdeflak. W tym wszystkim muszę jeszcze znaleźć czas na pana ze Spółdzielni, który mi powiesi mapę, bo ileż tak będzie stała na podłodze.

Ściana docelowa tymczasem puściutka, wyświetlają się na niej jedynie drżące cienie liści zza okna. Czeskie książki jeszcze nie skatalogowane, trzykrotki też mają zostać powieszone (za ziebro).

 

W Krakowie wymyślono akcję zdobywania pieczątek w parkach miejskich - pobierało się książeczkę z miejscem na stemple, a pieczątki były schowane w specjalnych budkach, zrobionych przez pensjonariuszy zakładu karnego. Piszę były, ale one nadal są, akcja jest ponoć bezterminowa. Widziałam, że cieszy się dużym powodzeniem, że chodzą babcie z wnukami, jeżdżą ludzie na rowerach od parku do parku. Bardzo fajna inicjatywa. Żeby mnie się tak chciało... Sami pomyślcie - 78 parków do odwiedzenia!  




1 komentarz:

  1. :))))) Dzieki za "kurdeflak". Az sie mi usmiechnelo od ucha do ucha. :))))

    OdpowiedzUsuń