środa, 15 czerwca 2016

Olga Grjasnowa - Rosjanin to ten, kto kocha brzozy

No to mnie trochę nie było. Znów mam jakiś kryzys śpiączkowy, chyba muszę zapytać endokrynologa, czy to nie coś na tle tarczycy, no bo przecież niemożliwe. Ostatni weekend spędziłam w łóżku, aż wstyd mówić, marnuje się najlepsze dni (potem będzie lato, za gorąco, albo będzie padał deszcz)...
Zaległości robią się coraz większe - we wszystkim.

Matko, a jaki mam straszny bałagan na biurku! Leżą czeskie książki jeszcze od Pragi, leżą czeskie filmy, które nie zostały wpisane jak trzeba do katalogu (tylko tytuły), leżą ostatnio nagrane filmy, leży podręcznik od czeskiego (dziewiczy), leżą książki przyniesione z biblioteki (!), leży kalendarz, żeby w nim omówić ostatnie dni i kalendarzyk jako siła pomocnicza, okulary słoneczne, aparat fotograficzny, odebrana po długich staraniach jako Paczka w Ruchu książka o przedwojennych krakowskich Żydach, zegarek, łyżeczka do cukru z portretem Beethovena, kupiona dla mamy w Rudolfinum (żeby jej się śpiewająco słodziło), "Strach" Rybakowa oddany wczoraj przez znajomą tudzież przez nią zwróceni "Spaleni słońcem" oraz koperta z banku z nową karta kredytową, o wiele brzydszą od starej... wystarczy?
I teraz, ponieważ muszę zrobić zdjęcie nowo kupionych Żydów, trzeba to wszystko uprzątnąć.



Książka mię, że tak powiem, chwyciła ze serce tytułem. W bibliotece. Zanotowałam do kapownika na zaś, a tu się okazało, że mam przy sobie kartę jednak, więc mogę pożyczyć od razu. Co nagle to po diable, mówi mądrość ludowa i jak zwykle ma rację.
Niby z okładki wszystko OK (jak zawsze na okładce, w końcu po to ona jest):


Po bliższym zbadaniu okazało się, że powieść powstała w języku niemieckim, a nie rosyjskim, jak naiwnie myślałam. No, to jest mniejsze zło. Ale kompletnie nie przypadła mi do gustu. Wkurzała mnie bohaterka, jej problemy, jej wyobcowanie, jej brak zdecydowania nawet w kwestiach orientacji seksualnej, jej taka - nowoczesność. Z drugiej strony rozumiem, że coraz więcej osób boryka się z taką sytuacją życiową, uchodźcy, emigranci są wszędzie, no a już w Niemczech to wiadomo. Gubi się poczucie tożsamości, zacierają związki międzyludzkie i poczucie więzi czy zakorzenienia. O tym jest ta powieść i pewnie dokładnie oddaje ducha XXI wieku w zachodniej Europie.
Ale chciałoby się potrząsnąć mocno bohaterką.
To ciekawe, bo sama nie lubię podejmować decyzji i zazwyczaj jest tak, że czekam, by życie je za mnie podjęło. I dopiero gdy w książce pojawia się podobna osoba, wkurza mnie to.
Więc jednak dobra książka? Zmusza do refleksji, przewartościowań.
Pokazuje życie od innej strony.
Uporanie się ze stratą kogoś bliskiego to zresztą problem w każdym wieku.
Młodzi ludzie to nie tylko Erasmus i wesołe studenckie życie.
Choć oczywiście aż chce się wyć: czego wam, dzieciaki, brakuje? My za komuny nawet nie mogliśmy marzyć o waszych możliwościach!
A jednak. Problemy egzystencjalne istnieją zawsze, w każdych warunkach ustrojowych.

Początek:
Koniec:


Wyd. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015, 245 stron
Tytuł oryginalny: Der Russe ist einer, der Birken liebt
Przełożyła: Elżbieta Kalinowska
Z biblioteki w Jordanówce
Przeczytałam 1 czerwca 2016 roku



NAJNOWSZE NABYTKI

O takie. Saxony mi zapodała cynk i nabyło się.

Z biblioteki zaś przywlokłam:
Trans-Atlantyk będzie tematem kolejnej dyskusji czytelniczej pod koniec miesiąca. Naturalnie - jest gdzieś w domu, ale jak pomyślałam, że będę szukać, może bezowocnie, tak jak Opowiadań Iwaszkiewicza, to wolałam pożyczyć.

Córce kupiłam, ale nie trafiłam, bo jest bez obrazków, a ona twierdzi, że skąd ma niby wiedzieć, jak coś ma wyglądać...

Na wystawie Maxa Ernsta w Międzynarodowym Centrum Kultury, z okazji 25-tych urodzin, sprzedawano stare wydawnictwa po 5 zł :)

A wczoraj dostałam na urodziny od znajomego siatkę książek o Pradze z jego własnych zbiorów (mówi, że już nie pojedzie, kłopoty zdrowotne), niektóre się dublowały z tymi, co mam sama, ale z tego albumu się bardzo cieszę:



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film francuski fińskiego reżysera CZŁOWIEK Z HAVRU (Le Havre), reż. Aki Kaurismäki, 2011
Trailer:


"Człowiek z Hawru" to najnowsza komedia mistrza czarnego humoru Akiego Kaurismakiego. To opowieść rozgrywająca się w zapomnianym przez świat portowym mieście, gdzie żyje grupa wyjątkowo barwnych postaci. Galerię komicznych typów tworzą: uroczo naiwny pucybut, uciekinier z Afryki, cyniczny detektyw, dawna gwiazda rock and rolla, a także wyjątkowo inteligentny pies.
7/10


2/ film radziecki WPIERIEDI - KRUTOJ POWOROT (Впереди - крутой поворот - Przed nami zakręt), reż. Richard Wiktorow, ZSRR 1960
Film w całości:


Kryminał psychologiczny. Samochód potrącił na szosie kobietę. Milicja poszukuje kierowcy, który zostawił na poboczu fotografię swojej narzeczonej. Okazuje się, że znalazł się on tam przypadkowo, nie był sprawcą wypadku, ale mógł wezwać pomoc, bo kobieta jeszcze żyła. Tymczasem szofer, który tamtędy przejeżdżał nocą, powoli uświadamia sobie, że to musiał być on, choć w momencie wypadku nawet nie zauważył, że coś się stało. Który jest bardziej winny?
8/10

3/ film polski EXCENTRYCY CZYLI PO SŁONECZNEJ STRONIE ULICY, reż. Janusz Majewski, 2015
Trailer:


"Excentrycy" to niezwykła historia jazzmana (Maciej Stuhr), który u schyłku lat 50-tych XX wieku powraca z Anglii do Polski. Wraz z grupą ekscentrycznych muzyków zakłada swingowy big-band. Gwiazdą zespołu zostaje Modesta (Natalia Rybicka), wspólnie odnoszą wielki sukces. Muzyk szybko traci głowę dla uwodzicielskiej 
i tajemniczej femme fatale. Wkrótce zaczyna ich łączyć gorący romans. Jako "Król 
i Królowa swingu" ruszają w trasę koncertową po Polsce, a ich życie zaczyna przypominać hollywoodzki film. Czy uczucie okaże się prawdziwe?
7/10

4/ film francuski DWAJ LUDZIE Z MIASTA (Deux hommes dans la ville), reż. José Giovanni, 1973
Trailer:


Były przestępca, który kiedyś obrabował bank wychodzi po 10 latach z więzienia. Pragnie zacząć nowe życie. Pomaga mu w tym pracownik socjalny. Ale na jego drodze pojawia się policjant z przeszłości, który zaczyna go nękać.
8/10




No i nie daję sobie rady sama ze sobą. Miałam się uczyć czeskiego intensywnie, żeby za rok, jak następnym razem do Pragi pojadę, już błyszczeć znajomością języka... tymczasem jakoś nigdy nie ma czasu. To znaczy czas może by się znalazł, ale motywacji coś brak. Codziennie sobie mówię - jutro to już na pewno.
A tu tymczasem wyjazd się przybliżył - wyobraźcie sobie, co za numer: wchodzę na stronę hotelu i chcę zrobić rezerwację na przyszły maj, a tu ZONK, wyprzedane, mówią. Na kwiecień też. Na czerwiec też. No klops. Z tej rozpaczy zabukowałam sobie sześć dni ... w październiku tego roku. No bo były wolne :) I mam nadzieję, że jak we wrześniu wrócę do pracy po sierpniowej przerwie, dyrektor się nie zdziwi, że zaraz chcę mieć wolne. Chyba mu lepiej teraz powiedzieć? Tak będzie dyplomatyczniej. I że tylko 3 dni (wyjeżdżam na sześć dni w sobotę, a czwartek mam akuratnie wolny z definicji, więc tylko poniedziałek - środa).
I modlę się teraz o pogodę.
I myślę, że mam cztery miesiące, a nie jedenaście, na osiągnięcie celu...
Kurs regularny nie wchodzi w grę, zbyt mam rozkład jazdy poplątany. Pomyślałam o lekcjach prywatnych, choć to większe koszty, no ale raz w tygodniu to bym zdzierżyła. Teraz nie wiem, jak ich szukać. Weszłam na jakiś portal edukacyjny i napisałam do jednej z ogłaszających się tam dziewczyn, ale na razie nie dostałam odpowiedzi.
Więc - w ramach lekcji zapodałam sobie jeden z przywiezionych z Pragi filmów. Musical, więc było łatwiej. Jeszcze łatwiej jest przez to, że Czesi dodają do swoich filmów napisy czeskie, bo tak z samego rozumienia to gorzej. Kilka razy zatrzymałam film, żeby sprawdzić w słowniku jakieś słówko, więc uznajmy, że to była lekcja :)

5/ film czeski DAMA NA KOLEJICH (Dama z tramwaju), reż. Ladislav Rychman, 1966
Film w całości:


Motornicza tramwaju Marie poświęca się dla męża i rodziny. Pewnego dnia spostrzega jednak swego małżonka całującego się na ulicy z jakąś blondynką. Marie porzuca tramwaj i z książeczką oszczędnościową udaje się do banku, by wybrać wszystkie pieniądze i wreszcie zadbać o siebie.
7/10

6/ włoski film BANANA, reż. Andrea Jublin, 2015
Trailer:


Bohater przezywany jest Bananem, bo nosi żółto-zieloną koszulkę i jest zafascynowany brazylijskim futbolem. Tymczasem na szkolnym boisku nie radzi sobie jako bramkarz i jest pogardzany przez rówieśników. Jego największym wyzwaniem staje się próba wyciągnięcia z dwój na koniec roku dziewczyny, w której się podkochuje. Banan rozpaczliwie poszukuje szczęścia, którego wszyscy naokoło zdają się pozbawieni.
7/10

7/ film radziecki POKÓJ PRZYCHODZĄCEMU NA ŚWIAT (Мир входящему), reż. Aleksandr Ałow, Władimir Naumow, 1961
Dziwne, nie ma na YT. Znalazłam tylko fragment:


Początek maja 1945 roku, ostatnie dni wojny. III Rzesza dogorywa a Armia Czerwona toczy ostatnie boje. Świeżo upieczony absolwent szkoły oficerskiej lejtnant Iwlew po przybyciu na front otrzymuje zadanie dostarczenia na tyły ważnej przesyłki oraz kontuzjowanego żołnierza Jamszczikowa (ogłuchł na skutek wybuchu) i ciężarnej Niemki Barbary do szpitala. Młodemu oficerowi zadanie to zupełnie nie odpowiada – wolałby walczyć z Niemcami nie tracąc ani jednej z ostatnich godzin wojny. Karnie jednak wykonuje rozkaz. Podróż zdezelowaną ciężarówką przez przyfrontową autostradę pełna jest niebezpiecznych sytuacji – wojna się kończy, ale naziści ciągle walczą, od niemieckich kul ginie kierowca Rukawicyn, ciężko ranny zostaje Jamszczikow. Jednak wszystko dobrze się kończy – rodząca dociera na czas do szpitala, a narodziny synka w momencie ogłoszenia kapitulacji Niemiec nabierają symbolicznego wymiaru. Wspólny los zbliża do siebie tych, zdawało by się zupełnie odmiennych ludzi – Iwlew zaczyna rozumieć, że wojenna rzeczywistość mało ma wspólnego z tym co wykładano mu w szkole oficerskiej, radziecki kierowca i kontuzjowany żołnierz zaczynają dostrzegać we "wrogu" – brzemiennej Niemce bezradną kobietę. Wszyscy w końcu okazują się być zwykłymi ludźmi.
8/10

8/ film polski PANNY Z WILKA, reż. Andrzej Wajda, 1979
Film w całości na YT:


Kiedy Wiktor odwiedza dwór, w którym spędził młode lata, na nowo mierzy się ze wspomnieniami przeszłości.
W trzech momentach pojawia się sam Iwaszkiewicz. Miało go być więcej, ale ponoć "się nie otworzył" podczas zdjęć.
9/10

9/ włoska komedia UN MATRIMONIO DA FAVOLA (Bajeczny ślub), reż. Carlo Vanzina, 2014
Trailer:


Kilka historii o tym, że kłamstwo ma krótkie nogi. Przyjaciele z liceum spotykają się po 20 latach na ślubie jednego z nich. Każdy ma jakąś skrywaną tajemnicę. Oczywiście wszystkie wyjdą na jaw, ale to oczyści atmosferę.
5/10

10 komentarzy:

  1. Uprzejmie donoszę, że Wydawnictwo UJ wydało coś takiego jak Autoportret z Gołębnikiem w tle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jesteś nieoceniona :) Jutro polecę do Akademickiej!

      Usuń
  2. Szkoda, że w komentarzach nie można wstawić zdjęcia, konkretnie zaś biureczka...
    Stosiki się tylko piętrzą, zmieniają miejsce położenia. I poza tym nic się nie dzieje!
    Nabyłam nową książkę do rosyjskiego, zrobiłam jeno dwa уроки ;-)
    Zaczynam odczuwać kręgosłup - wyciągnęłam matę do jogi, płytę no i czekam na większą motywację.
    Powracam tez do małych próbek rysunkowych, może choć z tym coś się uda.
    Uściski sobotnie, saxony

    P.S. Ale że ja cynk dałam..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, trochę się rozczarowałam opisem książki. Napaliłam się na nią strasznie, zatem, poczekam jak pojawi się w bibliotece :-)

      A obecnie czekam na kolejne książki o architekturze. Niedługo urodziny, więc pretekst jest ;-)

      Usuń
    2. A dałaś, dałaś :)
      Tutaj Monika tylko nie daje się stosom i lenistwu - to znaczy twierdzi, że je ma, ale też czyta dużo i powoli je likwiduje... a my? Bidoki? Tylko gromadzimy. Mgda - Dziopa z Podgórza też mnie co i rusz zaskakuje, tu była, to czytała. Jak ci ludzie to robią!

      Co do książki, to zdecydowanie na czytanie z biblioteki, przynajmniej w moim wypadku, gdy jestem bardzo ostrożna w nabywaniu pozycji innych niż z zakresu ścisłych zainteresowań. Ale w gruncie rzeczy to ona zła nie była, muszę wreszcie zapamiętać, że to, iż bohater wkurza, nie oznacza złej książki, czasem wręcz przeciwnie :)
      Życzę udanych prezentów urodzinowo-architektonicznych :)

      Usuń
    3. Ja niby?;) Ja pisałam o likwidowaniu kurzu ze stosów, nie stosów jako takich;)
      Weźmy przykład z tygodnia. Poszłam do antykwariatu odebrać 2 książki, wyszłam z ośmioma...no ale przynajmniej nowe książki zakryły stary kurz;)

      Usuń
    4. Akurat Ci uwierzę, że nie starłaś kurzu ze starych, zanim położyłaś nowe :) Ale OSIEM??? Naprawdę OSIEM? Gdzie Ty to wszystko pomieścisz?
      A właśnie. Jak tam zdjęcia?

      Usuń
  3. W planach;) Najpierw trzeba rzeczywiście zrobić porządki:) A jakoś tak nastroju brak i chęci...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ponieważ jestem tu po raz pierwszy, chciałabym się serdecznie przywitać. Wyczekuję na każdy wpis:-). Podziwiam Panią, książki i filmy w tylu językach: czeski, rosyjski, francuski, włoski (mam nadzieję, że żadnego nie pominęłam). Czy kiedyś pojawi się jakiś wpis na temat genezy zainteresowania danymi językami i metodami oraz rezultatami nauki?
    Pozdrawiam serdecznie. Anna

    OdpowiedzUsuń