poniedziałek, 27 lipca 2026

Charlotte Brontë - Jane Eyre (retold by Florence Bell)

W szkolnych czasach czytałam Dziwne losy Jane Eyre z wypiekami na twarzy 🤣 Kto wie jak by to dziś było... W każdym razie zabrałam z domu ten stary sfatygowany egzemplarz w miękkiej oprawie, ale już go nie ma - wymieniłam na jeszcze starszy i też wymęczony życiem (z 1959 roku), ale w płóciennej okładce. Tak samo wymieniłam broszurowe Wichrowe wzgórza Prószyńskiego na super duper wydanie w twardej lakierowanej okładce, nówka z knihobudki. To tyle, jeśli chodzi o siostry Brontë w moim domu.

Aby odwalić comiesięczną lekturkę miałam wybór pomiędzy Jane Eyre, Anią z Zielonego Wzgórza i opowiadaniem o Sherlocku zatytułowanym The Speckled Band (nie wiem, co znaczy speckled). Wybrałam najgrubszą, 70 stron łącznie z ćwiczeniami 😁

Okazało się, że niewiele pamiętam z powieści, głównie mi się kojarzyło, że pan Rochester oślepł w wyniku jakiegoś wypadku. Ale proszę proszę jaki happy end, jak mu się dziecko urodziło to od razu zaczął lepiej widzieć 😂 

Językowo było do zniesienia, co prawda zaraz na początku natknęłam się na słowo clergyman, a nie chciało mi się szukać w słowniku (oczywiście...), więc tylko drogą dedukcji doszłam, że to znaczy 'duchowny' - ale chyba nie 'pastor'? Powtarza się określenie, że pan Rochester miał strong face, wiem, co znaczy 'strong', wiem co znaczy 'face', ale do kupy tego jakoś nie składam. Taka męska twarz czy co.

Książce towarzyszą 2 płytki i przesłuchałam, ale radości z tego nie miałam, nie podszedł mi głos lektorki 😉 W ogóle utrzymanie uwagi jest dla mnie mega trudne, no nie nadaję się do audiobooków.




Początek:

Koniec:


Wyd. MacMillan Readers 2005, 71 stron + 2 CD

Printed in Thailand, jak by się kto pytał 

Beginner Level 

Z własnej półki

Przeczytałam 23 lipca 2026 roku 

 

Mamo mamo pliiiiiz mogę przywieźć padalca? 🤣🤣🤣


I cóż, na moje stanowcze NIE wzięła się i powiesiła.


 

Słuchajcie słuchajcie, za kwadrans dziecko wsiada do pociągu w Dżendżejowie. Emocje, córka marnotrawna wraca 🤣

A ja już mam Reisefieber przed Pragą, przerażona prognozą pogody 40 stopni, a jak by tego było mało, to jeszcze deszcze albo burze. Chyba nie skończy się to leżeniem w hotelu i czytaniem zdobyczy z knihobudek? Miałam sobie przygotować plany B na upały, ale nic takiego nie wymyśliłam i darujcie, ale łażenie po galeriach handlowych to nieeeee. Więc tego, niedobrze 🤣 Przecież w muzeach też nie będę siedzieć /stać, to nuda. A wygląda na to, że tak właśnie się zapowiadają kolejne lata...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz