Mam niestety tylko sześć Chandlerów, ale dobre i to. Reszty poszukam w bibliotece. Jego powieści mają klimat, który mi się od zawsze kojarzy właśnie z kryminałem amerykańskim czy z film noir. Swoją drogą, jednym z planów na emeryturę jest wrócić po niespełna 40 latach 😎 do tych filmów, kiedyś oglądanych w kinie Młoda Gwardia koło dworca...
Plany na emeryturę... Spotkałam wczoraj panią, z którą kiedyś pracowałyśmy razem, i w pełni popiera mój plan nieangażowania się już w żadną stałą pracę, tylko dorywcze robótki (ona sama na emeryturze już od dawna). Jak to miło trafić na inteligentnego człowieka 😀
A, właśnie - bo wiecie co? Zlikwidowałam działalność. Żeby postawić kropkę nad i. I przestać myśleć, co by było, gdyby.
/oczywiście zawsze można otworzyć na nowo 😅/
Początek:
Koniec:
Półka
Wyd. Czytelnik, Warszawa 1986, 239 stron (II wydanie, dziadowskie takie)
Tytuł oryginalny: The High Window
Przełożył: Wacław Niepokólczycki
Z własnej półki (kupione 19 grudnia 1986 roku za 220 zł, w księgarni)
Przeczytałam 24 lipca 2022 roku
Moje życie na emeryturze chwilowo obraca się wokół smarowania skóry twarzy 😂 Ale słuchajcie - skończył się zalecony przed dermatolożkę tydzień robionej maści, przeszłam do tych gotowych. I jak było już całkiem w porzo, tak natychmiast stan skóry się pogorszył! Zadzwoniłam na rejestrację, że chciałabym na wizytę kontrolną, no bo nie mam pojęcia, co robić. Mało tego, w ulotce kremu na dzień doczytałam się, że czas leczenia wynosi od 3 do 4 miesięcy (a w działaniach niepożądanych stoi jak byk, że możliwe pogorszenie, nawiasem mówiąc) oraz żeby unikać ekspozycji na światło słoneczne. Jezus Maria, a co z Pragą??? Dzwonię więc, a tam mi mówią, że w październiku. No way wcześniej, nie ma wolnych terminów.
Cóż było robić, porzuciłam dwa kremy (a to te za 160 zł, które spowodowały moją katastrofę finansową w tym miesiącu) i wróciłam na własną rękę do maści robionej. Znów poprawa. I co teraz? Chyba zabiorę jej trochę ze sobą w pudełeczku i tyle.
Co do stanu finansów natomiast, radzę sobie świetnie. Mam jeszcze 10 zł do wydania, wyobraźcie sobie! Ale faktem jest, że ojciec mojej córki przyniósł a to arbuza a to jakiesiś mięso z nogi kurczaka a to wczoraj dwa kotlety mielone (dziś obiad mam z głowy), tak że ten, nie musiałam aż tak bardzo kombinować 😂 Pojechałam nawet wczoraj "do miasta" kupić sobie torebkę, bo była w planie przed wyjazdem do Pragi, a nie chciałam zostawiać na ostatnią chwilę. No ale to już z sierpniowych piniendzy się liczy, kreatywna księgowość 😁 Właśnie, przy okazji zobaczyłam śliczną letnią sukienkę, prościutką, bez wzorów - i do tej nowej torebki by mi pasowała - kręciłam się chwilę koło niej, ale pani sobie gdzieś poszła, było puste stoisko - i to mnie uratowało. Chociaż córka mówi, żeby jechać jeszcze raz i kupić. Może ma rację?
A właśnie się wybieram niedaleko po głośniki, to...?
Bowiem z racji mnóstwa czasu (powiedzmy) poświęcam się ostatnio polowaniom na Śmieciarce 😂 Zero waste, wicie rozumicie, dajemy drugie życie etc. Zazwyczaj umawiam się na wieczory, coby nie eksponować się słonecznie, ale nie zawsze się da, więc chodzę z parasolką, jak ta głupia 😀
Więc tak: czajnik dla Ojczastego (jego waży chyba 2 kilo, tyle ma w środku kamienia), herbatki dla mnie, stos gazet też wzięłam dla Ojczastego (ale nie wiem, czy będzie czytał Wysokie Obcasy 😁), a słoiki znowu dla mnie do przesypywania, jeszcze nie wiem czego, ale w kuchni zawsze się przydadzą, one są takie fajne pękate, nieduże, 10 cm wysokości.
W jednej z gazet znalazłam bardzo na czasie przepis 😍
Fantastyczną stroną tego jeżdżenia po mieście (jak to dobrze, że jednak wykupiłam kartę na lipiec!) jest zwiedzanie nowych okolic. A wczoraj wieczorem po te gazety byłam w okolicy Nowego Kleparza i słuchajcie, była tam w kamienicy cudna drewniana winda z 1937 roku, z podwójnymi drzwiami, zdobieniami i w ogóle - a ja, dupa jedna, nie zabrałam aparatu. Tak samo pożałowałam, gdy byłam po tę torebkę, bo jechało akurat sobie ścieżką rowerową to ustrojstwo - samobieżny robot dostawca jedzenia - sympat'ak, jak by powiedzieli Czesi 😀 Kasia się nazywa!
Tak że ten, pakuję aparat do nowej torby i jadę, bo obiecałam być między 11:00 a 12:00. Z parasolką, bo słońce wróciło, tyle że upału nie ma.
ACHTUNG, ACHTUNG
Nie chciałabym, żeby mi się w sierpniu w Pradze przydarzyło to samo, co w maju. Mianowicie zabrałam ten nieszczęsny telefon na przejażdżkę i tyle, za to ani razu nie udało mi się z niego skorzystać. Chciałam wysłać dwa esemesy już w drodze do, bo się pociąg spóźniał - i w ogóle nie wyszły.
Co ja mam włączyć? Te dwa pierwsze zaznaczyć? Czy tylko ten roaming?



























































