środa, 26 października 2016

Jan Rogóż - Portrety ulic Krakowa

Doczekały się wreszcie Portrety swojej kolejki... chyba w grudniu zeszłego roku je kupiłam. Wydawca zebrał teksty publikowane w miesięczniku KRAKÓW, a dotyczące ulic w obrębie Plant. Nie wszystkie zdążył autor opracować, brak św. Tomasza, św. Marka, Siennej, Szczepańskiej, Pijarskiej, św. Krzyża, Mikołajskiej, Jagiellońskiej. Na pewno ś.p. Jan Rogóż miał je w planach, bo materiałów Mu nigdy nie brakowało. To był wielki szperacz archiwalny, żal, że odszedł, zbyt wcześnie. Kurczę blade, zbliżają się zaduszne święta, wypadałoby podjechać na cmentarz podgórski i zostawić jakiegoś kwiatka na grobie... ale obawiam się, że nic z tego nie wyjdzie, bo ciągle jeszcze kaszlę i bezpieczniej siedzieć w domu :(


Portrety krakowskich ulic w wykonaniu Rogóża to niekoniecznie encyklopedyczne informacje o zabytkach znajdujących się w ich obrębie, choć i takich nie brakuje. Jednak przede wszystkim autora interesują ludzie, którzy tu kiedyś mieszkali lub pracowali, ludzie i ich historie, często pasjonujące, wygrzebane gdzieś w rocznikach starych czasopism, żmudnie zestawione na podstawie archiwaliów życiorysy, czasem małe drobiażdżki, wprowadzające jednak w klimat dawnych czasów.


Szkoda, że zabrakło bibliografii, pewnie przyniosłaby niejedną niespodziankę... ale cóż, to już zostanie na zawsze tajemnicą autora, tajemnicą zabraną do grobu.

Przy okazji lektury wyjaśniła się pewna sprawa... Otóż gdzieś kiedyś, dawno temu, wyczytałam, że powstała parodia Pana Tadeusza, zatytułowana Pan Mateusz czyli ostatni zajazd na Kleparzu. Natychmiast wstawiłam ją sobie do listy życzeń z allegro, ale od lat nie pojawiła się ta publikacja ani razu. Cóż, od Rogóża dowiedziałam się, że nie ma co na nią liczyć. Sinko wspominał, że miał w młodości egzemplarz, ale został on skonfiskowany na lekcji przez profesora polskiego i od tej pory już go nie widział, choć ciągle pytał w bibliotekach i antykwariatach. A było to jeszcze w wieku XIX! Potem zgadał się o niej w rozmowie z Klemensem Bąkowskim, który wyjawił mu, że jest jej autorem i ofiarował mu przepisany na maszynie egzemplarz, jedyny, jaki posiadał. Ten egzemplarz, z dedykacją dla Sinki, dziś znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej, w zbiorach rara. Jako jedyny!
Nie ma więc co liczyć na jego nabycie :)

Początek:
Koniec:

Wyd. Stowarzyszenie Kulturalno-Naukowe KRAKÓW 2015, 335 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 20 października 2016 roku



NAJNOWSZE NABYTKI
Święty Ludwik czyli pierwszy polski szpital pediatryczny.
Zakupione z biciem serca.
Albowiem wiedziałam, że taka książka wyszła już ze dwa miesiące temu, ale w Księgarni Akademickiej poinformowano mnie wówczas, że prawdopodobnie wydawca ANABASIS będzie ją sprzedawać własnymi kanałami jedynie. W poniedziałek w drodze do pracy zajrzałam do Akademickiej jeszcze raz, pytając, czy coś się nie zmieniło. Owszem, w sensie, że mieli informację, jakoby cały nakład poszedł do szpitala, o którym mowa.
- Ale - mówi miły pan - może będzie na tej prezentacji.
Na jakiej prezentacji?
- A tu na tablicy przed wejściem widziałem plakat.
Rzuciłam się do plakatu. Istotnie, o godz. 18.00 w ŚOK-u będzie nagradzanie Świętego Ludwika jako Krakowskiej Książki Miesiąca. A ja pracuję do 20.00!
Podjęłam męską decyzję - za kwadrans szósta wyjdę z pracy, zostawiając instrukcje dla ochrony, że jakby co, to poszłam do apteki. Apteka jest wygodną wymówką, bo cóż tu można powiedzieć.
Tak szybko przebierałam nogami, że aż sobie nadwerężyłam jakiś mięsień.
Docieram. Stolik z książkami do sprzedaży zazwyczaj jest na I piętrze, podczas gdy imprezy na drugim.
A tu stolik pusty.
Ładuję się na II piętro, innego stolika - nie ma. Interpeluję jakąś panią miejscową, oznajmia mi, że stolik jest na sali przy samej scenie.
Och, a na sali tłok, zebrała się crème de la crème, jak by kardynał Macharski żył, to też na pewno by był...
Przepchałam się i po długim oczekiwaniu na resztę uniosłam triumfalnie egzemplarz zdobyty z takim wysiłkiem.
Jeszcze w drodze powrotnej trochę się trzęsłam, czy dyrektor mnie nie szukał, ale ochrona zaprzeczyła, dyrektor jak wyszedł tak jeszcze nie wrócił.
Wszystko się udało :)
Oto z takim trudem zdobyty egzemplarz:
Chyba warto było, bo przeglądałam wieczorem i całkiem interesująco. Ale ja mam małe zboczenie na punkcie czytania o medycynie :)


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

Film włoski Pulce non c'è, reż. Giuseppe Bonito, 2012
Trailer:


Dramat opowiadający historię turyńskiej rodziny, wychowującej 8-letnią Pulce, dziecko autystyczne. Pewnego dnia matka, jak co dzień, pojawia się w szkole, by ją odebrać po zajęciach, a wtedy okazuje się, że Pulce nie ma. Została zabrana do ośrodka opiekuńczego, a ojciec rodziny oskarżony o molestowanie seksualne dziecka. Rozpoczyna się walka o odzyskanie dziewczynki.

7 komentarzy:

  1. Jak Ty mi imponujesz! Masz chyba wszystkie możliwe cracoviana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie :)
      To Przeczytałam

      Usuń
  2. I chyba na każdy temat :)czy będzie w tym roku Wielki test dla krakowian? Majka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I otóż nie będzie! Śledzę pilnie tę sprawę, już dwa tygodnie temu pobiegłam do pawilonu Wyspiańskiego po nowy numer Kraków.pl, nie było konkursu, więc stwierdziłam, że widać będzie za kolejne dwa tygodnie, choć to trochę późno. Pobiegłam dziś, przeglądam (dwa razy!) - nie ma!
      A tak obiecywali w zeszłym roku, tyle było gadania, że taki liczny udział, więc ich to mobilizuje do organizacji i w następnych latach :(
      Wielka szkoda, bo to duża frajda tak szperać za informacjami.
      To Przeczytałam

      Usuń
    2. oj to szkoda, z ogromną przyjemnością rozwiązywałam zeszłoroczny test, dziękuję za odpowiedź m.

      Usuń
    3. Zadzwoniłam do redakcji i wyraziłam swoje nieukontentowanie sytuacją, zwłaszcza w obliczu zeszłorocznych deklaracji. Powiedziano mi, że "pracują nad nową formułą i konkurs będzie w przyszłym roku".

      Usuń
  3. to dobra wiadomość, oby tylko dotrzymali słowa...

    OdpowiedzUsuń