środa, 9 września 2015

Henryk Sienkiewicz - Szkice węglem


Wspominałam parę notek temu, że obejrzałam film nakręcony według opowiadania Sienkiewicza, a nie przeczytałam książki, bo nie mam. Cóż się okazuje - mam!
A było to tak. Z bólem serca postanowiłam rozstać się ze starymi zeszytami na jednej z półek, żeby zrobić miejsce dla ostatnich zakupów, pokutujących na biurku. Wśród tych kajetów (jeszcze z czasów studiów) znalazłam dawny katalog, sporządzony przez Ojczastego:
No, tego nie mogę wyrzucić!
Spis działów:
Tam na końcu są już dopiski moją ręką, z licealnych czasów.
Z ciekawości zajrzałam do literatury polskiej, a tam Sienkiewicz jak byk:
I jak byk - nowele.
Tuptam więc do regału - a pamiętam, że kilku tomów niestety brakuje, jakiś ... niedobry człowiek pożyczył i nie oddał - ale pierwszy tom jest, a w nim, jak najbardziej, Szkice węglem.

Strasznie obszarpany ten Sienkiewicz...

Oto spis treści tego pierwszego tomu Nowel:

Zapoznałam się więc ze Szkicami węglem - myślicie, że to kiedyś była lektura? ja już nic nie pamiętam - ku swemu wielkiemu ukontentowaniu. Nic nie szkodzi, że najpierw obejrzałam film, wyjaśniła się zagadka, czy postać pisarza Zołzikiewicza była tylko w filmie tak karykaturalna - otóż nie, tak jest już w pierwowzorze literackim. Ten obrazek z życia wsi to historia o tym, jak panu pisarzowi gminnemu zachciało się skorzystać z wdzięków młodej gospodyni Rzepowej, postanowił więc pozbyć się męża i wkręcić Rzepę do poboru wojskowego (rzecz dzieje się w zaborze rosyjskim), a że chłop głupi i na prawie się nie zna, to nie zmiarkuje, że jako gospodarza, męża i ojca do wojska go wziąć nie powinni i zanim się w czymkolwiek zorientuje, już będzie maszerował do Rosji, wówczas Rzepowa nie oprze się zalecankom pisarza.
Żona Rzepy co prawda szuka pomocy u rady gminnej, u księdza proboszcza, u pana dziedzica, a nawet u samego naczelnika w powiecie, ale wszędzie odprawiana jest z kwitkiem. Miejscowy Żyd radzi jej, by odzyskała u pisarza (wiadomym sposobem) papier podpisany przez męża... jednak Zołzikiewicz oszukał ją, a mąż, dowiedziawszy się o zdradzie, sięgnął po siekierę.
Okrutny świat, przykryty pozorami chrześcijańskiej łaski i miłosierdzia (ksiądz twierdzi, że to kara za grzechy Rzepy, odpokutuje na tym świecie, to zostanie mu wybaczone na tamtym), nakreślony węglem czyli w ciemnych barwach, a przecież to zaledwie szkic, malutka historia jednej wsi, czegóż więc spodziewać się po kraju? Zacofanie, ignorancja, zasada nieingerencji warstw oświeconych...

Początek:
Koniec:


Wyd. PIW Warszawa 1955, str. 173-254
Z serii WYBÓR PISM, tom 1 (wydanie w 12 tomach)
Z własnej półki (ze zbiorów Ojczastego)
Przeczytałam 6 września 2015 roku


NAJNOWSZE NABYTKI

Na allegro pojawiły się - za dyszkę - wspomnienia Józefa Jana Balwierza... podejrzewam, że więcej tam będzie Brazylii niż Krakowa, no ale wzięłam:


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ włoska komedia LA PEGGIOR SETTIMANA DELLA MIA VITA (Najgorszy tydzień mojego życia), reż. Alessandro Genovesi, 2011
Trailer:


Paolo i Margherita właśnie mają zamiar się pobrać. Paolo jest pechowcem i choć bardzo stara się przypodobać przyszłym teściom, powoduje szereg katastrof, po których ojciec Margherity postanawia odwołać ślub...
Córka mi mówi, że to zostało nakręcone według jakiejś amerykańskiej produkcji (rozpoznała gagi, ona, specjalistka od amerykańskiego kina klasy B).
7/10

2/ film japoński - przecudny - WCZESNE LATO (Bakushu), reż. Yasujirô Ozu, 1951
Trailer:


Noriko pracuje jako sekretarka w Tokio i mieszka wraz z rodziną, składającą się z jej rodziców oraz brata wraz z żoną i dwójką dzieci. Odwiedza ich jeden ze starszych wujów, który sugeruje, iż dziewczyna jest w wieku, w którym powinna wyjść za mąż. Kiedy szef Noriko proponuje jej, aby poślubiła jego czterdziestoletniego przyjaciela, cała rodzina naciska na nią, aby się zgodziła. Również przyjaciele doradzają jej jak najszybsze zamążpójście. Ku ich rozpaczy, Noriko postanawia sama pokierować własnym życiem.
8/10

niedziela, 6 września 2015

Jaroslav Hašek - Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej


Ze Szwejkiem to jest tak, że to jedna z mych najukochańszych lektur z czasów młodości. Mieliśmy w domu wydanie w serii BIBLIOTEKA PISARZY CZESKICH I SŁOWACKICH, bodajże z ilustracjami Czeczota i po prostu - kochałam tę książkę. Potem w tajemniczych okolicznościach ten domowy egzemplarz wyparował - zaczynam się zastanawiać, czy nie wyfasował go Ślubny "przez pomyłkę", zbierając co tam jego - i był czas BEZ SZWEJKA. A potem zdarzyło się tak, że Ojciec Mojego Dziecka statystował w telewizyjnej wersji, która nazywa się OPOWIEŚĆ O JÓZEFIE SZWEJKU (ze Stuhrem w roli tytułowej) i gdy potem zobaczyłam wydanie ozdobione zdjęciami z tego serialu nie wstrzymywałam się dłużej i nabyłam. Choć ciągle za tym starym wydaniem tęsknię i pewnie teraz na allegro by się znalazło - wówczas, w latach 90-tych nikomu się jeszcze o takich cudach jak portale aukcyjne nie śniło - ale nie stać mnie na takie luksusy, jak podwójne wydania :)

Z racji złotego koloru grzbietu, Szwejk znalazł się w sąsiedztwie Księgi tysiąca i jednej nocy, czyż nie zasłużenie?



Swego czasu usiłowałam namówić na przeczytanie powieści Haška moją Psiapsiółę z Daleka, coś tam o tym klarowałam, ale ona nigdy nie słyszała. Aż się zastanawiałam, czy Szwejk to fenomen jedynie środkowoeuropejski czy też zawinił status społeczny Psiapsióły, której nie można zaliczyć do inteligencji. A tu pewnego dnia Psiapsióła przysłała mi list, a w nim wycinek z włoskiej gazety, traktujący o Szwejku. Zapamiętała!

A teraz, na początku września, w tych trudnych pierwszych dniach pracy :) pocieszyłam się ponowną lekturą we własnym wykonaniu. Mniam mniam, jakie to pyszności, jakie delicje! A ile przy okazji zachciewajek!
A to by się przeczytało monografię Habsburgów (ciekawe, czy jest tam tyle informacji o idiotyzmach Najjaśniejszego Pana), a to by się skoczyło raz jeszcze do Wiednia, żeby sprawdzić, czy Leszek Mazan w przypisie zgodnie aby z prawdą obwieścił, iż wystarczy w krypcie u Kapucynów powiedzieć znacząco ICH BIN AUS KRAKAU, żeby nie kazali płacić za bilet :)
A to nawet, żeby wrócić do nauki niemieckiego! Habacht i Abtreten mam już opanowane :) Co prawda ostatnio, w ramach porządków, o których następnym razem, wyrzuciłam zeszyt do niemieckiego z tyloma cennymi notatkami - ale podręczniki nadal mam - niejeden!

Oczywiście powinnam teraz obejrzeć ten serial. No ale, kurka wodna, ni mo casu, jak bum cyk cyk. Będzie na następny raz.
A na YT - ha ha - jest, ale po rosyjsku:



Tom 1 - początek:
Tom 1 - koniec:

Tom 2 - początek:
Tom 2 - koniec:


Wyd. KSIĄŻKA I WIEDZA * PRZEKRÓJ * TETRIS, Warszawa 1995, tom 1 - 418 stron, tom 2 - 421 stron
Tytuł oryginalny: Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války
Przełożył: Paweł Hulka-Laskowski
Ilustracje: Josef Lada
Z własnej półki (kupione bodajże w Taniej Jatce gdzieś w latach 90-tych za 20 zł)
Przeczytałam 5 września 2015 roku



NAJNOWSZE NABYTKI
Stało się tak, że uwolniłam prawie półtorej półki.
Podjęłam męską decyzję - stały tam foldery o Włoszech i stwierdziłam, że przy mojej nieruchawości to ja już pewnie nigdzie się nie wybiorę i po co to trzymać. A mam przyjaciółkę, która spędza w Italii ćwierć życia - nawet zwolniła się z pracy, żeby jej nie kolidowało z wyjazdami :) - ma przy tym dom, w domu bibliotekę i jeszcze strych tylko dla siebie, ma tam też szafę WYŁĄCZNIE na foldery porozkładane regionami (! tak, mają ludzie dobrze) - więc jej sprezentowałam swoje zbiory, nie zmarnowały się.
Psiapsióła odwdzięczyła się natychmiast przewodnikiem:
Zapełniłam nim dziurę między PODRÓŻAMI MARZEŃ z Wyborczej, skąd mój braciaga wyciągnął przewodnik po Kubie, bo on w takie rejony jeździ. Pewnie już na wieczne nieoddanie :)

No i co, i teraz tyle wolnego miejsca tam po tych folderach. Aż się zastanawiałam, ile czasu zabierze mi jego zapełnienie.
A zaraz następnego dnia zajrzałam do Taniej Jatki... i dałam się ponieść fantazji :)

Najpierw przy samej kasie zobaczyłam WITA STWOSZA autorstwa nieodżałowanego Michała Rożka:
No, to mi się przyda już niedługo, pomyślałam i chapnęłam.

Potem znalazłam się przy dziale reportaży.
Wpadły w łapy trzy sztuki:

A jeszcze jakaś Starsza Pani przeglądała filmy na półkach obok, zwykle nie zwracam na nie uwagi, tym razem przejrzałam, gdy S.P. odeszła i wybrałam trzy:

No, to coś tam na półkach przybyło zamiast folderów :)


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ japoński film SIOSTRY MUNEKATA (Munekata kyoudai), reż. 1950
Na YT nie ma, aż się zdziwiłam :)

Setsuko (Kinuyo Tanaka) jest w nieszczęśliwym małżeństwie z Mimurą (Sô Yamamura), bezrobotnym alkoholikiem. Kobieta nigdy nie zapomniała swojej miłości do Hiroshiego (Ken Uehara), młodego sprzedawcy antyków, który wyjechał kilka lat temu do Francji. Jej siostra Mariko (Hideko Takamine), która jest przedstawicielka młodego i wyzwolonego pokolenia Japończyków, nie przestaje jej wspierać i jest zdeterminowana, by połączyć tych dwoje znowu razem. Szansa ku temu, pojawia się kiedy mężczyzna wraca do Japonii, a mąż Setsuko umiera na atak serca. Mariko jednak sama sekretnie podkochuje się w Hiroshim.
7/10

2/ polskie TRZY KOBIETY, reż Stanisław Różewicz, 1956
Na YT w całości:


Trzy więźniarki hitlerowskiego obozu śmierci, połączone mocnymi więzami przyjaźni, postanawiają i po wojnie żyć razem. Okazuje się to niemożliwe. Maria chce jak najszybciej zapomnieć o niedawnym koszmarze. Najmłodsza, Celina, przeżywa swą pierwszą miłość i postanawia się usamodzielnić. Tylko najstarsza, Helena, pozostaje samotna. Ją wojna skrzywdziła najbardziej. Zabrała jej bowiem nie tylko kilka spędzonym w obozie lat, ale także przekonanie o uczciwości człowieka kochanego i podziwianego, który okazał się prowokatorem i zdrajcą.
6/10

3/ czeski - cały sierpień nie oglądałam czeskich filmów, a jeszcze mam ich trochę :) - Blázni a děvčátka - reż. Karel Kachyňa, 1989
Na YT w całości po czesku:

Ja oglądałam z lektorem rosyjskim, no i momentami głosy się nakładały, nie wszystko udało mi się zrozumieć...

Info z czeskiej bazy filmów:
Žižkov, jedno z nejstarších pražských předměstí, které si zachovalo svůj svéráz, již několikrát upoutalo pozornost filmařů. Také Karel Kachyňa se po Láskách mezi kapkami deště opět vrátil na Žižkov a natočil zde film na motivy novely Vladimíra Kučery Blázni a děvčátka. Na scénáři s ním spolupracoval Karel Čabrádek. Příběh třináctiletého chlapce Jirky je situován do padesátých let. Pro žižkovské kluky a holky mělo toto na první pohled nehostinné prostředí své romantické kouzlo. Na Vítkově a kolem trati se odehrávají jejich hry, rvačky, ale také první erotické zážitky. I Jirka, který žije sám s otcem, zde prožívá své první lásky, touhy i bolesti. Naváže zvláštní přátelství s žižkovským podivínem, bláznem Pepíčkem Várlichem, mohutným mužem s mentalitou dítěte. Žižkovská balada o lidech malých i velkých, ztracených i nalezených, byla natočena v roce 1989, premiéra se konala v prosinci. Třináctiletého školáka Jirku hrál Radim Špaček, který v roce 1995 jako student FAMU natočil svůj první film Mladí muži poznávají svět. V dalších rolích uvidíte Milana Šimáčka, Pavla Nového, Josefa Somra, Jana Hrabětu a Zdeňka Žáka.

Tłumaczenie:
Žižkov, jedno z najstarszych praskich przedmieść, które zachowało swoją indywidualność, wielokrotnie zwrócił uwagę filmowców. Również Kachyna po Miłości między kroplami deszczu wrócił do Žižkova i nakręcił tutaj film na motywach powieści Vladimira Kučery Wariaci i dziewczęta. Nad scenariuszem z nim pracował Karel Čabrádek. Opowieść o trzynastoletnim chłopcu Jirce osadzona jest w latach pięćdziesiątych. Žižkov dla chłopców i dziewcząt, to na pierwszy rzut oka nieprzyjazne otoczenie, był jednak pełen romantycznego uroku. Na cmentarzu i na torach odgrywali swoje gry, bójki, ale również zdobywali pierwsze doświadczenia erotyczne. Nawet Jirka, który mieszka sam z ojcem, przeżywa swoje pierwsze miłości, tęsknoty i ból. Zawiera szczególną przyjaźń z Žižkovskim dziwakiem, szalonym Pepíčkem Várlichem, dużym mężczyzną z mentalnością dziecka. Žižkovská ballada o ludziach, dużych i małych, zagubionych i znalezionych, została nakręcona w 1989 roku, miała premierę w grudniu. Trzynastoletniego ucznia Jirkę grał Radim Špaček, który w 1995 roku, jako student FAMU, zrobił swój pierwszy film - Młodych mężczyzn odkrywanie świata. Pozostałe role zagrali Milan Šimáček, Pavel Novy, Joseph Somr, Jan Hrabět i Zdeňek Żak.
7/10

4/ nr 9 z listy 250 TOP portalu IMDB - INCEPCJA (Inception), reż. Christopher Nolan, 2010
Tu byłam zdecydowana na ominięcie tego tytułu, bowiem mylnie go kojarzyłam z jakimiś zielonymi ludzikami, a to chodziło o Avatara :) Dopiero mnie nasz pan z ochrony naprowadził na właściwy tor, twierdząc zresztą, że Incepcja jest niezła. Więc się poświęciłam - choć nie lubię widowisk.
Polski trailer:


Światowej sławy filmowiec Christopher Nolan wyreżyserował film z gwiazdorską obsadą, który zabiera widzów w podróż dookoła ziemskiego globu oraz w głąb intymnego i nieskończonego świata snów. Dom Cobb (Leonardo DiCaprio) jest niezwykle sprawnym złodziejem, mistrzem w wydobywaniu wartościowych sekretów ukrytych głęboko w świadomości podczas fazy snu, kiedy umysł jest najbardziej wrażliwy. Wyjątkowe umiejętności Cobba uczyniły z niego ważnego gracza w świecie szpiegostwa przemysłowego, ale i najbardziej poszukiwanego zbiega, a za swoją pozycję zapłacił utratą wszystkiego, co kocha. Teraz Cobb otrzymuje szansę na odkupienie. Za sprawą jednego, ostatniego zadania może odzyskać stracone życie. Musi tylko wraz ze swym zespołem dokonać rzeczy niemożliwej: zamiast skraść myśl, zaszczepić ją w śpiącym umyśle. Jeśli im się to uda, dokonają zbrodni doskonałej. Jednak nawet najbardziej precyzyjne planowanie nie jest w stanie przygotować ich na spotkanie z niezwykłym przeciwnikiem, który potrafi przewidzieć każdy ich ruch. Wróg, którego tylko Cobb mógł się spodziewać.
5/10

I co wynikło z mojego poświęcenia? Poczucie zmarnowania dwu i pół godziny życia :( Rany Julek, skąd taka wysoka ocena tego gniota? Czy rzeczywiście miliony much nie mogą się mylić? Doszukując się jednocześnie w tym kinie akcji (bez akcji w pierwszej godzinie) pseudofilozofii na miarę gimnazjalisty... Niech mi nikt nigdy więcej nie mówi o WIDOWISKACH, już się nie dam nabrać!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Tadeusz Socha - Pierwsza miłość Antosia Pługa

Dobrzy ludzie podpowiedzieli i tak nabyłam kolejny tom opowieści o krakowskiej rodzinie Pługów. O najstarszym Władku Antoś (to on jest narratorem) wspomina jedynie, że był ranny na wojnie o cudzą wolność, a potem ruszył w obce kraje. Za to w domu pojawili się jeszcze dwaj malcy, ale Antoś nie poświęca im zbyt wiele uwagi, bowiem skoncentrowany jest na pierwszym wielkim uczuciu - miłości do Halki, spotkanej w pociągu w drodze na "świeże powietrze", jak wówczas nazywano letnisko.


Miłość swą Antoś opisuje dokładnie, ze wszystkimi detalami - słowo daję, że aż nudno - ale dla gimnazjalisty to płomienne uczucie, z początku odwzajemniane, to świat cały, wiadomo. Toteż chłopak zdobywa się na rozmaite kłamstwa i wykręty, byle tylko spędzić parę godzin z ukochaną. Wszak były to czasy - trwa właśnie I wojna światowa - gdy 30-letni kawaler ledwo co śmiał wzrok podnieść na pannę... tak przynajmniej twierdzi mama Pługowa, niezwykle czuła na to, co wolno, a czego nie.

Tym razem powieść ledwo ledwo wpisuje się w dział cracoviana: pierwsze sto stron to letnisko, potem trochę Krakowa, a potem jeszcze Antoś rusza do woja, do Legionów. Przeczytałam, alem się nie ubawiła :)

Początek:
Koniec:


Wyd. Wydawnictwo Literackie Kraków 1973, wyd.I, 238 stron
Z własnej półki (kupione na allegro 26 sierpnia 2015 roku za 8 zł)
Przeczytałam 29 sierpnia 2015 roku


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film amerykański z listy TOP 250 portalu IMBD - LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM (One Flew Over the Cuckoo's Nest), reż. Miloš Forman, 1975


Główny bohater filmu, McMurphy, złodziejaszek, szuler i chuligan, chcąc uniknąć więzienia udaje psychicznie chorego, tym samym idąc do zakładu psychiatrycznego zamiast do celi. Jednak powoli przekonuje się, że szpital wcale nie jest bezpiecznym azylem, gdzie można przyjemnie spędzić czas. Całym oddziałem rządzi despotyczna siostra Ratched, która nie unika psychicznych i fizycznych ataków na pacjentów, stosując okrutne i bolesne metody zaprowadzające spokój. McMurphy widząc swoich zastraszonych współtowarzyszy, postanawia się zbuntować i pokazać, kto tu rządzi. Jednak jego bunt przynosi niespodziewane i drastyczne skutki dla niego samego i innych pacjentów.
9/10

Skiepściłam sprawę, bo kompletnie zapomniałam, że to ekranizacja powieści. A tu lecą napisy i czytam based on the novel by Ken Kesey. A niech to żółwie Tasmana! Najpierw obejrzałam film! Tak się nie robi!

niedziela, 30 sierpnia 2015

Melchior Wańkowicz - Szczenięce lata

Widziałam na jednym z blogów recenzję ze Szczenięcych lat i naszła mnie ochota na tę lekturę. Tu muszę wyznać, że za nic nie pamiętam, czy ponowną czy pierwszy raz. Przychodzę do domu, szukam, szukam... a tu nie ma! Nigdy nie było czy też zostało u Rodziców, oto jest pytanie.
Przy okazji, paczpan, znalazły się Słówka Boya, co to ich kiedyś szukałam...

Trzeba było udać się do biblioteki i to nie tej najbliższej na osiedlu, bo tam nie mają. Swoją drogą skandal! Na kilkunastotysięcznym osiedlu brak jednego choćby egzemplarza!
No ale dobrze, pojechałam na Królewską i przywiozłam tuląc do łona wydanie w serii ze złotym liściem, którą bardzo lubię, choć posiadam niewiele.

I zachwyconam.
Nic to nowego, powiecie, każdy się zachwyca (tak przynajmniej mniemam).
No, to i mnie wolno.
Cudowna gawęda o świecie, który zawierucha dziejowa zmiotła z powierzchni ziemi, pyszne wspomnienia z dzieciństwa, które przecież mogłoby się wydawać smutne, sieroce, pozbawione matczynej opieki - a przecież tak bogate w uczucia, wrażenia, historie, język wreszcie. No, może to strzelanie do wiewiórek trochę mnie zbulwersowało... ale też jestem przecież dziewczyną :) podczas gdy wówczas na Kresach wszyscy chłopcy, od sześciolatków wzwyż, buszowali po lasach ze strzelbą.

Jedna z anegdot wyraźnie była mi znana, więc teraz nie wiem, czy gdzie indziej się z nią spotkałam, czy też rzeczywiście kiedyś już Szczenięce lata czytałam. Mowa o tych dwóch wiejskich chłopakach, których ojciec posłał do teatru w Mińsku i spytał potem o wrażenia, zdziwiony, że wcześnie wracają.
- Oj, bardzo ślicznie grali. Słuchaliśmy muzyki do końca. Potem pociągnęli w górę jakby całą ścianę, coś jakby zepsuło się czy co, za ścianą siedzieli w pokoju swoi ludzie i gadali o swoich sprawach - to my i wyszli.

Kto nie czytał, a chciałby się dowiedzieć więcej - niech zajrzy do Beaty.


Początek:
Koniec:


Wyd. NASZA KSIĘGARNIA Warszawa 1990, wyd.VI, 125 stron
Z biblioteki dziecięcej na Królewskiej
Przeczytałam 28 sierpnia 2015 roku



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ włoska bajka-komedia IL PRINCIPE ABUSIVO, reż. Alessandro Siani, 2013


Księżniczka Letizia z anonimowego królestwa cierpi na brak popularności w mediach, a chciałaby ją wykorzystać dla celów dobroczynnych. Szambelan wpada więc na pomysł, by zaangażować księżniczkę w fikcyjny romans z nieokrzesanym bezrobotnym Neapolitańczykiem, co niewątpliwie przyciągnie uwagę paparazzich. Pochodzący z nizin społecznych Antonio powoduje cały szereg nieporozumień i gaf...
5/10

sobota, 29 sierpnia 2015

Daria Doncowa - Kanikuły w Prostofilino

Czy już się skarżyłam, że na rosyjskiej Wikipedii pod hasłem Doncowa ni z tego ni z owego skasowano listę opublikowanych książek? Ona nadal istnieje, ale w wersji ukraińskiej. Co za ćmoki! Komu to przeszkadzało? Miałam podane jak na tacy, co brać do czytania, a tu taka siurpryza. No, ale poradziłam sobie, odszukałam siedemnasty tom przygód Wioli Tarakanowej w świecie przestępczych namiętności i wio!
Był na stosie pod sufitem:
Na nielubianym regale:


Na okładce napisano:

Jak widzimy, coraz fantastyczniejsze historie wymyśla nasza Daria. Ale bardziej od wątku kryminalnego zainteresował mnie sposób rozwijania kariery pisarskiej Wiłki, zainicjowany przez piarowca wydawnictwa MARKO. Mianowicie promowana przez niego pisarka musi cały czas, jak się wyraził, świecić mordą w telewizji i gazetach (żółtej - czyli plotkarskiej - prasie). A w telewizji co? Nie żeby tam zwykłe wywiady, co pani ostatnio pisze, skąd bierze pomysły, nie nie. Wiłka startuje jako prowadząca rozmaite show, na przykład kulinarne. Kulisy telewizji, jeśli opisane prawdziwie, jawią się najzwyczajniej w świecie domem sumaszedszich. A jeszcze do Wiłki i Tomoczki wprowadza się Leninid z przyszłą małżonką w zaawansowanej ciąży. Podobno to córka oligarcha, a papcio Wiłki, choć nieźle zarabia jako popularny autor, nie ma na nowego Bentleya...


Początek:
Koniec:


Wyd. EKSMO Moskwa 2007, 380 stron
Tytuł oryginalny: Каникулы в Простофилино
Z własnej półki
Przeczytałam 28 sierpnia 2015 roku



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film polski z 1956 roku - SZKICE WĘGLEM - reż. Antoni Bohdziewicz
Nie znalazłam na YT...

Ponury dramat chłopskiej rodziny z drugiej połowy XIX w.; by uchronić męża przed wzięciem go na długie lata do rosyjskiego wojska, co groziłoby ruiną gospodarstwa, żona oddaje się pisarzowi gminnemu, Zołzikiewiczowi, który obiecał wyreklamować męża, czego jednak nie czyni. Zdesperowany Rzepa zabija żonę, po czym sam popełnia samobójstwo.
6/10

Zasadniczo staram się najpierw czytać pierwowzór literacki, a potem oglądać film, ale nie mam opowiadań Sienkiewicza :(

czwartek, 27 sierpnia 2015

Wiliam Kozłow - Promień na ścianie

Taka była oryginalna obwoluta. Książkę kupiłam z drugiej ręki, pochodziła z biblioteki i została oprawiona, ale dawną obwolutę i skrzydełka wklejono. Nawiasem mówiąc, ocalała karta wypożyczeń: było ich dziewięć, wszystkie z roku włączenia do zbiorów - 1970 - a potem nic, zero, nul. Aż wreszcie Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie uznała, że nie ma co trzymać jej na półce i pozbyła się. Nieładnie. No ale dzięki temu ja na nią trafiłam :)


To ta pierwsza z lewej:


Na skrzydełkach umieszczono autobiograficzny tekst Kozłowa.


Jak to często bywało w przypadku pisarzy, którzy urodzili się przed wojną, życiorys niezwykle bogaty, mnóstwo zawodów, aż wreszcie dziennikarstwo, trampolina dla pisarstwa.
Jak zwykle u mnie na starcie - duża doza wyrozumiałości dla książek radzieckich autorów :) Ale nie zawiodłam się! Historia młodego człowieka, studiującego zaocznie historię i pracującego w zakładach naprawy parowozów, urzekła mnie. Jest taka... idealistyczna. Spór z nowym szefem-karierowiczem, różne typy ludzkie wśród kolegów z pracy (żeby nie powiedzieć towarzyszy :)), a wreszcie wątek miłosny, wahanie między dwiema dziewczynami... i już sam tytuł dla mnie bardzo chwytliwy. Taki cytat:
Słońce rzadko do nas zagląda. Pojawia się nieoczekiwanie po południu na białej ścianie sąsiedniego domu i wtedy cały pokój napełnia się różowym światłem.
Bardzo to ładnie wygląda - promień słońca na białej ścianie. Okrągłe okienko na strychu rzuca na ścianę odblask zachodzącego słońca.

A ja? Ja mogłabym godzinami wpatrywać się w promień zachodzącego słońca, kładący się na mojej białej ścianie, na grzbietach książek na półkach, przefiltrowany przez żaluzje... Z racji parteru (i szerokości geograficznej) cierpię na niedobór słońca w domu i uwielbiam te chwile, gdy się ono u mnie pojawia :)

Początek:
Koniec:


Wyd. ISKRY Warszawa 1969, wyd.I, 320 stron
Tytuł oryginalny: Sołnce na stienie /Солнце на стене
Przełożyła: Danuta Wawiłow
Z własnej półki (kupiłam na allegro 25 kwietnia 2014 roku za 4 zł)
Przeczytałam 22 sierpnia 2015 roku


Obejrzałam oczywiście film. Już się nauczyłam, że jeśli czytam radziecką/rosyjską powieść, należy natychmiast poszukać ekranizacji - tyle ich tam powstawało :) Tak było i tym razem, tyle że nie jest to tak całkiem film, a raczej coś, co można nazwać filmem-spektaklem.
Cały na YT:



NAJNOWSZE NABYTKI
Przyszły nabytki z allegro.
Wielkich kaznodziejów Krakowa odebrałam osobiście, dzięki czemu nie musiałam płacić za przesyłkę, a tomiszcze solidne :)
Dwadzieścia pięć zeta w "Króliczej Jamie".

Wyspiański istotnie okazał się drugim tomem, ale gdy zajrzałam do spisu treści, oczadziałam :) Naprawdę warto było, w dodatku za 3 zł :) Kopalnia, prawdziwa kopalnia.

Ósmą z kolei Złotą Księgę UJ nabyłam za 7,50 zł:

A trzeci Socha kosztował mnie 8 zł. Niestety zagadka numeru przy ul. Podzamcze, gdzie mieściło się Biuro Wodociągów, pozostała nierozwikłana. Zdobyłam adres mailowy autora monografii krakowskich wodociągów i skontaktowałam się z nim, ale on tego numeru też nie zna :(

A te dwie pozycje znalazłam na półce nad kaloryferem w Jordanówce, gdy poszłam złożyć tam stare numery miesięcznika dla informatycznych idiotów Komputer Świat.



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film polski z 1956 roku - POŻEGNANIE Z DIABŁEM, reż. Wanda Jakubowska
Na YT w całości:


Zainspirowany reportażem prasowym sensacyjny dramat obyczajowy, którego bohater, młody dziennikarz, usiłuje rozwikłać tajemnicę i prawdziwe motywy morderstwa, popełnionego rzekomo w celu "przepędzenia diabła". Na wsi lubelskiej trafił się tragiczny wypadek - miejscowy chłop zamordował swego sąsiada, ponieważ wziął go za . . . diabła. Dziennikarz stara się zbadać kulisy tej śmierci. Okazuje się, że wieś i okolica rządzone są przez klikę wykorzystującą dla swych celów ciemnotę, zabobony oraz plotkę, jakoby we wsi pojawił się diabeł. Przywódcą owej kliki jest kułak - inteligentny, przebiegły, bezwzględny. Ma swe wpływy wszędzie - w spółdzielni, w prokuraturze, w sądzie, na plebanii, w partii. Dopiero tragiczna śmierć niewinnego człowieka przecina jego niecną działalność.
5/10

2/ z listy TOP 250 portalu IMDB miejsce siódme - DWUNASTU GNIEWNYCH LUDZI (12 Angry Men), reż. Sidney Lumet, 1957


Dwunastu przysięgłych w procesie o morderstwo rozpatruje kwestię winy. Wszyscy poza jednym są pewni, że oskarżony zamordował swego ojca. Jednak wyrok musi być jednomyślny. Rozpętuje się gorąca dyskusja, w toku której wątpiący przekonuje innych do swego zdania.
9/10

3/ film japoński PÓŹNA WIOSNA (Banshun), reż. Yasujirō Ozu, 1949


Somiya, wdowiec w podeszłym wieku, mieszka z córką Noriko, która w jego mniemaniu osiągnęła już wiek, w którym może wyjść za mąż. Jednakże ona woli życie z ojcem niż małżeństwo. Aby zmusić ją do ślubu Somiya znajduje partnerkę dla siebie.
8/10