To jest tom opowiadań, znaleziony na półce w Jordanówce i przytulony, bo w domu miałam tylko broszurowe wydanie Dobrej pani. Która to Dobra pani też jest w tym zbiorze. Jest tu też opowiadanie W zimowy wieczór, to może przeczytam - w jakiś zimowy wieczór.
Ale spójrzcie tylko, komu ten zbiór zafundowano. Fantazja organizatorów czy wychowawców nie znała granic. Na pewno się chłopak ucieszył z takiej nagrody. Z drugiej strony być może wybór w księgarni był, jaki był... w końcu to były inne czasy. O tym zaś, że pożałowano wpisania daty na dedykacji, szkoda gadać. Być może Jerzy Niżnik po latach zastanawiał się, w której klasie był na tych koloniach? Czy myślicie, że skoro kolonia nazywała się zdrowotna, to odbywała się w kopalni? I Jerzy Niżnik grzecznie leżakował w komorze solnej?
Panna Antonina zaś to klasyczny pozytywizm. Tytułowa bohaterka nie miała możliwości finansowych, by się wykształcić odpowiednio do swych pragnień i jak to często bywa, wykształciła sobie za to na tym punkcie NAUKI dużego bzika czy też hysia. Można równie dobrze powiedzieć ZAJOB 😂 Poświęciła się nauczycielstwu (a cóż niby mogła zrobić uboga dziewczyna bez wsparcia rodziny), ale z tą aberracją, że po nocach studiowała mądre księgi, niekoniecznie z nich coś rozumiejąc. To niedosypianie plus kiepskie warunki mieszkaniowe w końcu doprowadziły do rozwoju choroby, a reszty się pewnie domyślacie...
Orzeszkowa jako przedstawicielka czy orędowniczka feminizmu, równouprawnienia, prawa kobiet do pracy - w tym opowiadaniu unaocznia czytelnikom, jak ciężkie jest (znaczy było) położenie kobiet ówczesnych i jak nawet najlepsze chęci nie wystarczą, by, mówiąc dzisiejszym językiem, mogły się one realizować.
Minęło prawie półtora wieku - jak myślicie, czy sytuacja już się kompletnie uzdrowiła? Bo mnie się wydaje, że jednak pewne przypisane kobietom role społeczne ciągle są aktualne.
Choć... mamy od pewnego czasu nowych młodych sąsiadów i w tym roku urodziło im się dziecko. Szczęśliwy tatuś wziął 3-miesięczny urlop tacierzyński. Widać po nim zmęczenie i niedospanie (kolki), ale myślę, że miał niepowtarzalną okazję błyskawicznego nawiązania z dzieckiem więzi, której czasem ojcom brakuje.
Początek:
Koniec:
Wyd. Czytelnik, Warszawa 1970
Z własnej półki
Przeczytałam 11 lipca 2023 roku
Przyjechał brat, przywiózł wózek no i proszę, od razu się okazało, kto tu ma autorytet: jak ja się prosiłam wyjdźmy przed blok na ławeczkę to nie, za słaby jestem, choć chodziło tylko o pokonanie tych dziewięciu schodków z parteru. Jak się pojawił brat i zadyrygował wychodzimy, to od razu 😁 Przy okazji ogolił mu łeb, więc wygląda teraz jak oświęcimiak, no ale dobrze.
Wózek sam w sobie jest ciężki do wytarabanienia na dół, jeszcze nie miałam okazji wypróbować swoich sił, to było we wtorek, w środę popadywało, w czwartek byłam w pracy, w piątek wybrałyśmy się z córką na rajzę, a dziś sobota czyli najgorszy dzień (kąpanie, zmiana pościeli, pranie), jestem po tym wszystkim wykończona. W soboty w związku z nawałem roboty robię obiad na odwal się, a skoro już o tym, to zademonstruję Wam obiad ZA NIC z tego tygodnia 😂 otóż z lodówki społecznej córka przyniosła trzy opakowania sałat, które trzeba było szybko wykorzystać 😁 a ja do tego wreszcie odnalazłam przepis sprzed lat chyba dwudziestu pięciu na PLACUSZKI Z PŁATKÓW OWSIANYCH, które zamieniłam na płatki jęczmienne, bo mam ich w domu spory zapas (kiedyś codziennie rano jadłam, potem już mi się nie chciało stać przy kuchni i mieszać w rondelku). Przepisu nie podaję, bo Wy coś jesteście oporni, jeśli chodzi o placki 🤣
Wracając natomiast do wózka, trzeba będzie znów wybrać się na spacer i opanować wszystko, bo w piątek mamy badanie słuchu, na które musimy pojechać tramwajem. Ojczasty upiera się bowiem przy nowych aparatach, które miałyby mu zwrócić słuch 😉 Zobaczymy, co powiedzą, a zwłaszcza w jakiej cenie...
NAJNOWSZE NABYTKI
Kontynuuję najnowsze hobby czyli oblatywanie knihobudek etc. Christie - że może kiedyś zabiorę się za czytanie po angielsku (to zaczęłam w tramwaju i było jednak trochę ciężko). A mapę Katowic wzięłam normalnie z rozpaczy, że nic innego tam nie było 😁 Ale wiecie, kiedyś sobie myślałam, że do Katowic się wybiorę na jednodniową wycieczkę, bo tam mają interesującą architekturę nowoczesną. Taaa, jak mi tu włosy na dłoni wyrosną, co nie?






















































