czwartek, 26 listopada 2015

Edmund Niziurski - Adelo, zrozum mnie!

Ależ byłam skonana w niedzielę. Zakuwałam całą sobotę, aż mi parowało uszami i gdy poskładałam książki o 23.30 i zgasiłam światło, z rozkoszą wyciągnęłam się pod kołdrą. Wreszcie trochę odpoczynku! Tymczasem - nie zmrużyłam oka. Nie zasnęłam nawet na 10 minut. Myślałam, że mnie szlag jasny trafi. Przecież w niedzielny poranek miałam z siebie całą tę wiedzę wydać, więc na Boga - trzeba być w formie. Na szczęście gdy przyszło co do czego, adrenalina przegnała wszelką senność, ale gdy już wróciłam do domu, spałam prawie na stojąco. Po obiedzie zabrałam się za Niziurskiego i oczywiście po kilkunastu stronach zasnęłam snem sprawiedliwego :) No i skończyłam go dopiero dzisiaj rano.

(nie muszę chyba dodawać, że w moim wieku takie zarwane nocki to już nie przelewki... w poniedziałek obudziłam się z przepięknym globusem... co gorsza po raz pierwszy nie zadziałała Magiczna Tabletka - sama nie wiem, co o tym myśleć... za to głupi Ibum pomógł)

Półka z Niziurskimi:


To koniec cyklu poświęconego dziejom redakcji gazety szkolnej u Rejtana w Odrzywołach - Tomka Okista (będącego narratorem), szefa Zyzia Gnackiego i paru innych chłopców. Rywalizacja między ich szkołą a Defonsiarnią trwa, ale kto wie, czy dziewczyny nie położą kresu odwiecznym walkom. Z jednej strony Matylda Opat, fotoreporter gazety, z drugiej Adela, u której stóp ściele się nie tylko Gruby Cypek stojący na czele defonsiaków. Tomek Okist również poddaje się urokowi Adeli, co doprowadza niemal do zdrady przyjaciół. W międzyczasie obserwujemy rozmaite przygody szpitalne, bowiem Tomek i Zyzio na prośbę doktora Otrębusa zakładają szkolne koło PCK.
Zaproponowany przez autora koniec ma jednak bardzo melancholijny wydźwięk, kończy się przyjaźń, nie zaczęła się miłość, 'droga rysuje się nader niejasno'. Teraz Tomek będzie już tylko patrzył z daleka.

Początek:
Koniec:


Wyd. Wydawnictwo Pojezierze Olsztyn 1991, wyd. III, 232 strony
Z własnej półki
Przeczytałam 26 października 2015 roku



NAJNOWSZE NABYTKI

Najpierw nabytek zeszłotygodniowy. On jest z gatunku "psim swędem".
Było tak, że miałam sobie na półce koło biurka słownik filmu Morandinich:
To jest takie cały czas, co roku, aktualizowane wydawnictwo na temat kina. Rodzinne, trójki autorów. Obecnie dołożono również seriale TV, no ale to w całkiem nowym wydaniu.
Ja tymczasem właśnie psim swędem wzbogaciłam się o wydanie z 2006 roku, zawsze to lepsze niż z 2000:

Toteż na półce zaszła zmiana, choć ledwo zauważalna :)

Teraz biję się z myślami - co zrobić ze starą wersją? Może podarować bibliotece na Rajskiej?
Ale gdy tak przeglądałam słownik, w dziale prezentującym "autorów literackich" odkryłam taki cymesik (patrzymy na Żeromskiego):
Chyba trzeba skrobnąć maila do autorów. No bo bez jaj. Sprawdziłam przy okazji Sienkiewicza - ten jak najbardziej figuruje jako urodzony w Polsce. A tu biedny Żeromski - ex-ZSRR! By się w główkę puknęli!

W poniedziałek udałam się do redakcji uniwersyteckiego miesięcznika ALMA MATER po najnowsze numery:
Wyprawa opłaciła się podwójnie: albowiem nie tylko w jednym z nich przeczytałam o książce prof. Józefa Wolskiego KRAKÓW PRZEDE WSZYSTKIM (i już ją sobie wstawiłam do newslettera z allegro), ale również wyfasowałam stare wydawnictwo na temat Sonderaktion Krakau (z 1989 roku):
Dopiero w domu zorientowałam się, że gdzie ja będę to trzymać... książka jest wzrostu koszykarskiego :) mamma mia, coś trzeba będzie wyrzucić z półek albumowych!

A we wtorek zamówiłam raniutko dwie pozycje w Bonito.pl i po południu odebrałam.
Jedna to kolejny tom wspomnień prof. Marty Wyki:
A druga to też wspomnienia, ale... piłkarza Cracovii :) sama się sobie trochę dziwię, ale też doświadczenie wskazuje, że różne ciekawe rzeczy można znaleźć w takich wydawnictwach.

"Dziopa z Podgórza" spotkana na odczycie w Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa uwiadomiła mię, iż czyta cósik o pewnym arystokracie w czasach PRL-u. Poszukałam w Bonito, znalazłam, zamówiłam i już przysłali zawiadomienie, że czeka, ale dziś mam wolne i tzw. dzień brudasa, nie wychodzę z domu, więc odbiorę dopiero jutro.



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film japoński RASHOMON (Rashômon), reż. Akira Kurosawa, 1950
Trailer na YT (można też obejrzeć w całości z napisami hiszpańskimi)


Akcja rozgrywa się w średniowiecznej Japonii i dotyczy jednego wydarzenia. Podróżujący wraz ze swoją żoną samuraj zostaje napadnięty w lesie przez bandytę. Nieszczęśnik zostaje zabity, natomiast jego żona zgwałcona. Film ukazuje kolejno cztery wersje wydarzenia, widziane przez bezpośrednich uczestników i naocznego świadka - drwala. Każda z osób ma odmienne przeżycia, co odnosi się do myśli przewodniej, że prawda jest względna. Obraz usiłuje zgłębić motywy popychające ludzi do konkretnego działania.

Wreszcie arcydzieło!
10/10

2/ film włoski LEONI (Lwy), reż. Pietro Paolin, 2015
Trailer:


Komedia o tym, że w życiu najważniejsze to urodzić się we właściwej rodzinie. Ale piękne tło dla tej głupotki - cudne miasto Treviso.
6/10

3/ film włoski OSPITI (Goście), reż. Matteo Garrone, 1998
Na YT:


Historia dwóch kuzynów z Albanii, którzy przez przypadek zamieszkują u artysty-fotografa-nieudacznika w jednej z najbardziej ekskluzywnych dzielnic Rzymu. Jeden z nich stawia wszystko na pracę, drugi włóczy się po całych dniach, zaprzyjaźnia się z eks-portierem i pomaga mu szukać zaginionej żony. Przyznam się, że mam już serdecznie dosyć historii o imigrantach i całego tego multi-kulti, ale film jest przeuroczy!
7/10





2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się określenie dzień brudasa- znam, stosuję, ale teraz dodatkowo będę znała nazwę.
    Biedny Żeromski, całe życie pod górkę i jeszcze po śmierci musi cierpieć takie razy...
    Też się zastanawiałam nad zakupem wspomnień Marty Wyki...no sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    Nie doradzę Ci, bo na razie nie będę się za Wykę zabierać - teraz na tapecie "Mój Kraków" Jaku Kurka.

    OdpowiedzUsuń