środa, 25 stycznia 2017

Ilia Erenburg - Życie i śmierć Mikołaja Kurbowa


Naprawdę chcę prowadzić wolniejszy tryb życia, nie spieszyć się, mieć czas na wszystko. I nie udaje się. Ale cóż, pewnie każdy chciałby. Nieraz zabieram sobie to i owo do pracy, że w luźnej chwili zrobię jakąś prywatę... i co? i zawsze przylezie ktoś, kto kompletnie nie ma nic wspólnego z pracą, ale lubi sobie pogadać. I będzie siedział, godzinę, dwie. A w mojej głowie ta godzina przekształca się w dobę... albo w tydzień cały... ileż bym to nie zrobiła w tym czasie :)
W domu boję się wprost zasiąść do kompa, bo wsiąkam.
Zakupy zabierają coraz więcej czasu. Odkąd nabyłam wózek, wracamy z pełnym ze sklepów. No bo akurat są pomidory w puszce w promocyjnej cenie, to trzeba wziąć kilka. Dawniej powstrzymała by mnie myśl, że przecież trzeba będzie to dźwigać, teraz samo jedzie.
W domu pochowane co do lodówki, a reszta... hm... później znajdziemy miejsce, połóż na stole.
Po wczorajszej wizycie w Lidlu dziś jest już taka sytuacja, że nie będzie gdzie zjeść obiadu :) Znów - skąd wziąć pół godziny na uprzątnięcie tego?
Nowe filmy nie wpisane do katalogu od zeszłego tygodnia.
Kalendarz, święty kalendarz nie uzupełniony od poprzedniego poniedziałku.
Na Filmwebie nieocenione filmy od 10 dni.
Blog zaniedbany, przeczytane w międzyczasie trzy książki i co?
Co ja robię z tym czasem? Gdzie on znika?
A mówi się o długich zimowych wieczorach... taaaa...



Więc cieszę się, że jakoś się udało wygospodarować go trochę na lekturę Erenburga. Bo gryzł mnie, że kupiony i nietknięty.

Nie było to łatwe. Zdarzało się, że odkładałam po kilkunastu stronach i gasiłam światło.
Powieść napisana bardzo specyficznym językiem i trzeba się w nią naprawdę wgryźć. Ale warto, bo naprawdę daje przenikliwy obraz, jak dochodzi do wpięcia się człowieka w system. A przy tym tak realistyczny, tak katastroficzny ogląd sytuacji w latach świeżo po rewolucji... powiem Wam, że wolałabym żyć w czasie II wojny niż tam, wtedy. Gdy absolutnie nie ma miejsca dla zwykłej ludzkiej egzystencji, gdy w imię przeżycia oddaje się wszystko.

Początek:
Koniec:

Wyd. CZYTELNIK Warszawa 1993, 334 strony
Tytuł oryginalny: Жизнь и гибель Николая Курбова
Przełożył: Bruno Jasieński
Z własnej półki
Przeczytałam 14 stycznia 2017 roku



NAJNOWSZE NABYTKI

No i pięknie, znów nakupiłam.
Nowość z Instytutu Architektury:
To jest cracovianum, więc musiałam, prawda.

Następne to też cracovianum i tu jest cała historia. Zobaczyłam na allegro (za 4 dychy). Autorem jest pracownik Muzeum Historycznego, więc zajrzałam też do ich sklepiku. Tam nie było w sprzedaży, tylko jako bonus dla kupujących kartę, uprawniającą m.in. do wolnego wstępu na wszystkie wystawy. Cena karty - 100 zł. No to sobie przemyślałam (krótko), wyszło mi, że po odliczeniu kosztu książki (którą i tak bym kupowała) za tę kartę zapłacę 60 zł, czyli 5 zł miesięcznie... dobra, biorę. Wypełniłam wszystko, zapłaciłam online. Po czym przeczytałam w internecie, że poprzedniego dnia Muzeum Historyczne podpisało umowę z Towarzystwem Miłośników Historii i Zabytków Krakowa o współpracy... i że członkowie Towarzystwa będą mieli wolny wstęp i tak! Mało mnie szlag nie trafił na tę swoją rozrzutność :) sześć dych za okno!

Następnie dałam się skusić na Bonito na czeski kryminał, pierwszy z serii CZESKIE KRIMI. Fajnie się czytało i pewnie kupię też następne.

Ba, kupiłam też inne czeskie powieści, ciągle na Bonito.
Oraz Rozmównik, bardzo porządna rzecz, okazało się, że ma prawie 600 stron, mnóstwo tam zwrotów, wyrażeń, zdań, bardzo sie na niego cieszę. Jak skończę przerabiać fiszki (postanowienie noworoczne, codziennie pięć słówek, jestem przy 120, zostało 480, przed najbliższym wyjazdem do Pragi powinnam zdążyć), to będę z kolei robić po 5 zdań z tego Rozmównika.

A to przywiozłam z domu. Od grudnia nie oglądam polskich filmów, bo stanęłam właśnie na "Wspólnym pokoju" i nie chciałam go widzieć, nie przeczytawszy wcześniej książki. Książka, byłam pewna, powinna być u mnie. Obszukałam. Nie ma. Pojechałam do domu (znaczy do rodziców), obszukałam. Nie ma. Potem, już u siebie, przypomniałam sobie, że to nie było w takiej serii z popielatą obwolutą, jak cały czas myślałam. Znów zaczęłam szukać. Dalej nie ma. Więc w ten weekend w domu pytam Ojczastego o "Wspólny pokój".
- A czytałem niedawno Uniłowskiego, tu gdzieś powinien być.
Pokazuje na regał za drzwiami. Przeglądam półki od samej góry i wreszcie - oczywiście na drugiej od dołu - znajduję!
Może niekoniecznie to było "niedawno" (ilość kurzu...), ale chłopina ma lepszą pamięć ode mnie :)

Teraz czytam Rusinka pożyczonego od przyjaciółki, ale jak tylko skończę, zabieram się za ten wyczekany, wyszukany "Wspólny pokój" :)


18 komentarzy:

  1. A zwykły zjadacz chleba jakoś może kupić ten Szkicownik? Bez karty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No autor sprzedaje go na allegro :) chyba że już nie?

      Usuń
    2. No nie ma, ja od razu sprawdziłam :(

      Usuń
  2. To fakt, że poczucie czasu zmienia się z wiekiem. Dla mojego pięciolatka 'daaaawno' znaczy - dwa tygodnie temu.
    A teraz - wychodzę z klozetu i przedstawiam mojego blogaska, którego założyłam na wzór Twojego: czytamiogladam.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józefina, będę zaglądać - książki i filmy, super!


      Tam od razu "na wzór" ;)

      Usuń
  3. Hej, jestem pod wielkim wrażeniem tego ile materiału, postów, samych tytułów książek znajduje się na Twoim blogu. Zauważyłam, że sięgasz nie tylko po literaturę powszechną, ale też czeską. Chciałabym Cię zaprosić do polubienia Koła Bohemistów na fb. Mogłabyś wtedy zakupić wybrane książki za połowę ceny ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dokładnie to nazywamy się: Koło Naukowe Bohemistów Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie chcę, abyś pomyślała, że to jest jakaś reklama albo spam. Po prostu pomyślałam, że mogłabyś skorzystać na tym :)

      Usuń
    2. Wysłałam prośbę o przyjęcie do grupy, ale czy jako niebohemistka zostanę przyjęta? Oto jest pytanie :)

      Usuń
    3. Jako niebohemistka tak, ale jako nie studentka Uniwersytetu Wrocławskiego już nie. Taką dostałam informację od sekretarza koła.

      Usuń
    4. Ale to nie do grupy się zapisz tylko polub stronę :D
      https://www.facebook.com/kolo.naukowe.bohemistow.uwr/?fref=ts

      Usuń
    5. Zrobione :) rozeszły się nam komentarze w czasie, gdy ja już szukałam tych bohemistów... znaczy Was :)

      Usuń
    6. Tam jest post z informacją o tej akcji z książkami.

      Usuń
    7. Wiadomości prywatnych tego koła już nie obsługuje. Myślę, że nie będzie problemu z dogadaniem się co do odbioru i formy płatności. Proszę tylko nie wspominać, że to ja rozpowszechniłam tą wiadomość, ponieważ nie wiem czy to nie wbrew jakimś zasadom.

      Usuń
  4. Ja też się bnoję zasiąść do kompa...
    Zbyt dużo czasu zabiera mi Fejsbuk na jakieś poggaduszki.
    Ale może i one są potrzebne do odprężenia?

    Zdzisław

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uznajmy je za rodzaj życia towarzyskiego ;)

      Usuń