niedziela, 17 lutego 2013

Patrick Modiano - Zagubiona dzielnica


No i co? Tak mnie ta nostalgia za Modiano ogarnęła, że sięgnęłam po jego przetłumaczoną na polski powieść Zagubiona dzielnica.
Książka wyszła w serii KIK w 1993 roku, ale tak dziwnie: owszem, na okładce są literki KIK, ale w środku już ani wzmianki, nie mówiąc o rozwinięciu skrótu... na okładce nie ma też wyliczenia, co w danym roku w tej serii się ukaże. Być może to już była końcówka, a wydawnictwo nie znało dnia ani godziny? Pierwsza połowa lat 90-tych na pewno była ciężka, w związku z uwolnieniem rynku pojawiły się pewnie setki nowych wydawnictw. Znakiem czasu jest też brak jakiejkolwiek korekty. Ale zanim od tego przejdę, może informacje ogólne.

Opis z okładki:


To już właściwie wszystko wiecie, nie ma co snuć własnego opisu, jeśli się nie chce zdradzać szczegółów, bo może ktoś się pokusi o znalezienie powieści w bibliotece i przeczytanie :)
Jest tu w każdym razie ta atmosfera, o której wspomniałam poprzednim razem: tajemniczość życia głównego bohatera przed dwudziestu laty, powracająca teraz jak zza grobu wraz z pojawianiem się kolejnych postaci z tamtego życia, wypływających na powierzchnię na chwilę jeno, po to tylko, by pomóc bohaterowi w jego poszukiwaniach, bo ich prawdziwe życie już dawno się skończyło.

Ale. Kwestia tłumaczenia. FA-TAL-NE. Po pierwsze: tłumacz przekłada na polski nazwy paryskich ulic. Dla mnie - śmieszne. Po drugie: tłumaczy dosłownie pewne francuskie słowa. Na przykład:
Byłem pewien jego odpowiedzi. Nikt nie odpowiada nigdy na pytania, które nam leżą na sercu. Ale to nie miało znaczenia: sam mogłem się dowiedzieć, co się stało z Carmen. Nie, ten mało ważny kompars nie był mi do tego potrzebny.
Taaa, kompars.
Wypiłem kawę na pustym tarasie przy bulwarze Haussmanna. Szczęśliwym trafem o kilka kroków dalej natknąłem się na papeterię. Kupiłem trzy bloki papieru listowego dużego formatu, bez linii.
Ten taras to nasz ogródek kawiarnniany. A na papeterię się natknął, bo leżała na chodniku? Chodzi oczywiście o sklep papierniczy.
Karty pasjansa pokrywały mokiet.
Chyba wykładzinę?
A teraz na przykład takie kwiatki:
Wyciągnąłem się znów na kanapie i przerzucałem akta, na chybi trafi wczytując się w bibułkowe arkusiki.
Chybi trafi??
Jego zdaniem Georges i Carmen mieli ze sobą krótką "przygodę", kiedy Carmen miała dwadzieścia pięć lat.
- Lucien przymknął oczy... Znał dobrze Carmen... Umiał jej czasem popuścić wodzy... To był koniarz...

Chyba przymknął oko?
Wiktor Dłuski jest tłumaczem z dużym stażem i nie pojmuję tych błędów. Narzuca mi się myśl, że zna on język francuski, ale polski niestety gorzej.

Wyd. PIW Warszawa 1993, wyd.I, 145 stron
Tłumaczył Wiktor Dłuski
Tytuł oryginalny: Quartier perdu
Seria KIK
Z własnej półki (kupiona 28 grudnia 2012 za 4 zł na allegro)
Przeczytałam 15 lutego 2013

PS. Wzruszyła mnie wzmianka na stronie 81:
Potem wjechali w ulicę Jeana Goujon i tuż za rogiem zaparkowali jeden za drugim na chodniku.
Przy ul. Jeana Goujon dawno temu, w czasach, gdy z moim Ślubnym koczowaliśmy przez chwilę w Paryżu, był Instytut Polski. Może dalej jest.

7 komentarzy:

  1. Tłumaczenie jest rzeczywiście nieco zabawne. Trudno skupić się na treści książki, gdy wyłapuje się błędy gramatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakie to wkurzające! Kompletne lekceważenie czytelnika, byle zbyć, wydać, sprzedać.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go znam tylko ze względu na swoją "francuskość" :)

      Usuń
  3. Wróciłam tu jeszcze raz, bo w końcu nie wiem czy warto czytać czy nie, bo ostatnio na blogach pastwią się nad tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jego powieści uwielbiam. Tę na poły kryminalną intrygę, tajemniczość, w jaką spowita jest przeszłość, próby odszukania własnej tożsamości...
      Nie wiedziałam, że blogi już się rzuciły na Modiano, gdy zaraz po ogłoszeniu nagrody Nobla pisano na jego temat, to każdy raczej przyznawał, że nie zna. Widać teraz nadrabiają zaległości :)

      Usuń
    2. Szkoda, że ta książka jest tak fatalnie tłumaczona - to odrzuca. Ja nie znoszę, gdy nazwy są tłumaczone. To mnie drażni.Ja poczekam, jak przejdzie tsunami. Chociaż ta książka wyraźnie rozczarowała.

      Usuń