Skrzaty ciotki Agaty zachowałam na koniec, z dedykacją dla naszej tutaj Agaty 😁 I pytaniem, czy je zna?
Początek:
Koniec:
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1972
Ilustracje: Barbara Dutkowska
Przeczytałam 28 maja 2026 roku
Praga, dzień dziesiąty
No to na koń, książki w troki i w drogę!
Zarówno dzień przyjazdu, jak i odjazdu, jest cholernie stresujący nie tylko z powodu samej podróży (na przykład siedzieć 6,5 godziny koło obcego człowieka ramię w ramię), ale i z powodu tych praskich bruków. Owszem, pięknie wyglądają, ale ciągnąć po nich walizkę, ciągle w strachu, że zaraz się kółko urwie, to nie, nie jest piękne. Najgorsza jest sama jezdnia, bo często między kocimi łbami są spore dziury. Chodnik potrafi mieć pół metra szerokości albo mniej. Najwygodniej się kółka toczą po tym szerokim pasie, ale często trzeba z niego zjechać, bo z naprzeciwka jedzie wózek taki czy owaki.
Dlatego optuję za siostrami na sierpień, bo droga od tramwaju jest tam krótsza, więc mniej tej męki. Przystanek zazielenili na dachu - ciekawe, czy się do lata utrzyma.
Pierwszy raz mi się zdarzyło, że odjeżdżałam nieco później i miałam jeszcze czas na ostatnią prochazkę. Praga się zlitowała i nawet upał zelżał (taaaa, na wyjezdnym), poszłam więc na pobliską Słowiańską Wyspę. Wehikuły Pana Samochodzika czekały... aż mi przyszła chętka wrócić do Pana Samochodzika i tajemnicy tajemnic, choć nienajlepszy to tom, a już film w ogóle denny - no ale Praga!
Postawili tam model praskiego Hradu dla niewidomych - zastanawiam się, czy jeszcze gdzieś takie modele widziałam (w Krakowie jest ich multum).
Na tej wyspie kręcono Jak utopić doktora Mraczka 😂
Niedaleko "domu" odkryłam piękny kościółek i nawet miał uchylone drzwi (za nimi krata). Pewnie w sierpniu się do niego wybiorę w niedzielę. Na wielu kościołach wiszą ogłoszenia o Nocy Kościołów, bodajże dziś. Nigdy się nie załapałam, trzeba by było przyjechać na jeszcze dłużej, na to już nie mam siły. Wielki natłok imprez jest w maju, wszystkiego się nie obleci. Żal, ale z wiekiem coraz łatwiej się z tym godzę.
Jakie to sympatyczne, że ci państwo tak wyglądają z okienka gości 🥰
A tu już wybór należy do ciebie!
Ostatni domofon... Jeszcze ludzie tam mieszkają, choć czasem wydaje się, że wszystko już przerobione na Airbnb.
I - ostatnia książka 🤣 Jak to się stało, pytacie. Zgodnie z planem o 11.00 stawiłam się na obiad, ale żadne z proponowanych dań mi się nie spodobało, może jedno, ale obawiałam się po nim ewentualnych sensacji i w końcu zrezygnowałam, poszłam więc do Tesco coś kupić na drogę, a naprzeciw Tesco jest przecież ten antykwariat z pudłami po 10 koron - których to pudeł teraz w maju nie było wcale, ale była półeczka przy drzwiach i tam właśnie podeszła pani i dołożyła kilka tomów, a wśród nich była ta młodzieżówka, gdzie na skrzydełku jest napisane, że na praskie osiedle przyjeżdża tytułowa bohaterka i robi rejwach. No musiałam wziąć 🤣
Tak że - wróciłam po swój majdan, dołożyłam bajeczną dziewczynę do plecaka i adios.
Pomysł z tym pociągiem nie był zły, jakoś wysiedziałam, bez stresu, że muszę uważać, żeby wysiąść w Ostrava-Svinov 😂 choć na samej stacji mnie z przyzwyczajenia poderwało 🤣 Takie to było dziwne, że jadę prosto do samego Krakowa. Dobrze się wraca do domu, już nie myśląc, co mnie czeka, nie przejmując się, jaka będzie pogoda. A zwłaszcza nie myśląc o tym, co następnego dnia w pracy po tylu dniach nieobecności 😎 Ach, zalety emerytury!
W domu czekał na mnie Franek (opice, opice) z kolacyjką i niespodzianką 😍 Czyżby się stęsknił za wspólnymi projekcjami?
No to jeszcze parę migawek na zakończenie. I wracamy do normalnego życia, bez praskich atrakcji.
Na stacji metra Staroměstská spotkała mnie niespodzianka - w zeszłym roku naprawiali te ruchome schody i w tym naprawiają dalej 🤣
Skąd my to znamy... ale jak coś działa, to znaczy że jest dobre 🤣
Pianino na dworcu zawsze cieszy się powodzeniem - a ja zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią grać.
A na torach tramwajowych takie wytłaczanki z jajek.
Taką książkę bym chętnie miała, ale już nie szaleję jak kiedyś (80 zł).
Z podróżami oczywiście wiążą się kwestie fizjologiczno-toaletowe. Panowie zawsze mają lepiej/łatwiej. Choć raz widziałam w parku urynał dla kobiet, ale to było w ramach jakiegoś festiwalu sztuki.
Mówiłam już o tym? Że jak byłam pierwszy raz i widziałam takie tablice, to myślałam, że auto nie jest skarbem 🤣
Turyści, ech turyści...
O, a takie drzewo z dziurą, tylko o wiele większe, mieliśmy w parku na koloniach (mieszkaliśmy w szkole, którą był oczywiście dawny pałac). I zepsuła się kanalizacja i tam właśnie chodziliśmy 😂
Zabawkobudka i u nas by się przydała, bo dużo tego przynoszą. A jeszcze bardziej szmatobudka. Córka mi mówi, że pełno ich w tej "mojej". Aż się boję iść.
Kubistyczny Nepomucek. Znaczy sam Nepomucek jest barokowy, ale w kubistycznym obramieniu. A ja patrzę zza kraty oddzielającej podwórko między kościołem a domem obok - od windy do stacji metra Národní Třída. Bo ta winda jest całkiem gdzie indziej niż wyjście z metra i w czasie upałów wykoncypowałam, że to dobry skrót 😎
Na placu zabaw. Pytanie za 100 punktów - można tym manipulować?
Domofon nieco inny. Chyba w ogóle nie domofon. Może to są skrytki na klucze? Wiem, że jest taki myk stosowany na Airbnb.
W sumie nie wiem, o co tu chodzi.
Koło sióstr budują hotel. Czy się kurzy? No cóż, nie jest to chiaroscuro... kurzy się.
Antykwariat z książkami po 5 koron wyłożonymi na parapecie - raz szłam drugą stroną (żeby mnie nic nie skusiło) i wtedy dopiero zobaczyłam jego nazwę. Ha ha ciekawe, czy od filozofa czy co innego 🤣 Ale najlepsze jest, że go obserwuję na FB, a nigdy nie zajarzyłam, że to ten 🙄
Pytano pod poprzednim postem o panią ściskającą pana. Stoi taka rzeźba przed willą, gdzie państwo jeździli na wiledżiaturę, przy czym rodzina przebywała tam na okrągło, a pan domu dojeżdżał tylko na weekendy (jak to wszędzie bywało) - więc podejrzewam, że z tym się wiąże ta rzeźba. Ale nie wiem na pewno, bo jak wspominałam, to był zaledwie rekonesans bez przygotowania.
Przywiezione 27 sztuk, w większości kryminały, ale i jedna z gatunku humor i satyra i trzy młodzieżówki i Dzieci z Bullerbyn oczywiście. Niedobra wiadomość jest taka, że to 44 cm, a wolnego miejsca na półce, powstałego po przeniesieniu filmów, tylko 37 cm. To nic, coś znowu wyniesiemy 😎 I w ogóle czekają mnie przestawki, bo przecież seria do serii, prawdaż.
A jakie przebiegi? 8261 kroków = 5,6 km, co daje całkowicie 94,3 km.
Ja to bym się na buchaltera nadawała. Jeszcze sobie policzę wydatki na te książki!
Apdejt
No i policzone: 35 koron za 4 książki z antykwariatów oraz 170 koron za 10 sztuk kupionych w Ulubionym ze zniżką 22% 😍 czyli 205 koron = 36 zł. Reszta to darmówki. Tak się robi interesy! Ktoś powie, że to dziadostwo, te książki... Do czytania i tyle. Kryminały do tego najlepsze. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale zawsze się w obcym języku człowiek rozwija (a przynajmniej nie cofa). Kiedyś masę pragensie nakupiłam, widzę teraz wyraźnie, że niektóre zupełnie niepotrzebnie, nie zajrzę do nich. To już za mną, dziś stawiam jedynie na to, co mi może przynieść nieco rozrywki.
PS. W przychodni mi powiedziano, że pani doktor ma po kokardę pacjentów na dzisiaj, a jest sama. Zapisali mnie na wtorek. Tymczasem córka poi mnie syropem z cebuli.








































Miałam właśnie pytać o reakcję Franka, ale widać powitał Cię pięknie 😄
OdpowiedzUsuńPodziwiam za oko do detali, wyszukiwanie drobiazgów wartych sfotografowania, no i pamięć co, gdzie i kiedy zobaczyłaś 😲
A ta para w uścisku... Pan lekko zachowawczy, pani o mało z pantofli nie wyskoczyła 😉
Pan z aktówką, ciekawe, czym przyjechał z Pragi w okresie międzywojennym. może własnym autem, bo nie był z biedaków, a może też pociągiem, jak ja 😁 Znaczy z Pragi, bo wtedy Zbraslav do niej nie należał.
UsuńCo do pamięci: czasem coś niespodziewanie w niej utkwi. A częściej dużo zrobionych zdjęć pomaga. Teraz będę spisywać w zeszycie każdy dzień, na świeżo.
Z Frankiem mamy chyba dwa filmy na Arte do zobaczenia przed czerwcem jeszcze.
No jak to, czym przyjechał? Przecież fura stoi obok 😂😂😉
UsuńNiestety, fur tam stało więcej. Widać trzeba na "polowanie z kamerą" do południa, gdy fury powiozły mieszkańców do roboty.
UsuńAch! I to krzesło na łańcuchu! Prawie jak łyżki w barze w "Misiu" 😁
OdpowiedzUsuńO tak!
UsuńAlbo jeszcze inne skojarzenie - z Murzynami niewolnikami...
Toto w bruku, co nie wiesz dlaczego i po co, to Stolperstein aka kamienie pamięci - moda z Niemiec
OdpowiedzUsuńhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Stolperstein
Bardzo dużo tych migawek jak na przedwyjazdowe przedpołudnie, wykorzystałaś ostanie godziny w Pradze maksymalnie :)
Czym jest to różowawe z lewej strony, nad ogórkami, co ci córka zaserwowała na posiłek?