środa, 11 grudnia 2013

Stanisław Wyspiański - Kraków miastem snów i widziadeł

Piękny album, stanowiący realizację marzenia Wyspiańskiego, który chciał zostawić miastu album złożony z własnych studiów i kompozycji. Pisał już o tym w 1896 roku w liście do Lucjana Rydla, a do idei powrócił w 1904 roku, kiedy to w czasie rozmowy z Adamem Chmielem nakreślił spis obiektów, które chciał narysować. Chmiel pisał potem, że artysta miał zamiar zrysować wszystkie krakowskie zabytki architektury. Ja będę rysował, a pan napisze do tego historię tych zabytków - potem to wydamy. Niestety choroba i śmierć przekreśliły te plany, pisze Maria Rydlowa w posłowiu.

Motto:


Tak więc w Wydawnictwie Literackim powzięto myśl skonstruowania takiego albumu, biorąc to, co z twórczości Wyspiańskiego było gotowe, a zamiast historii zabytków - użyto fragmentów jego wierszy, poematów, dramatów, listów wreszcie. Co wzmacnia wrażenie, jakie robią prace plastyczne.










Pomyślano o odbiorcy zagranicznym, tłumacząc posłowie i opisy reprodukcji na angielski i niemiecki. Nie wiem, niestety, w jakim nakładzie album opublikowano, bowiem to już były te czasy, gdy takie informacje "utajniano", być może z myślą szybkiego dodruku, w razie powodzenia książki?

Wyd. Wydawnictwo Literackie Kraków 1995, 110 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 8 grudnia 2013


NAJNOWSZE NABYTKI
W księgarni MATRAS oglądałam te Krakowskie tramwaje, gdy wyszły. Ponieważ kosztowały coś w stylu 70 czy 80 zł, wahałam się, po czym wmówiłam w siebie, że na pewno po jakimś czasie pojawią się w Taniej Jatce i wtedy kupię. O ja naiwna! W jakiej Taniej Jatce! Mogłam przecież przewidzieć, że nakład pewnie niewysoki, a miłośników komunikacji multum! Zniknęły tramwaje jak sen jakiś złoty.
Wstawiłam do newslettera na allegro, ale gdzie tam, marzenie ściętej głowy.
Więc gdy w zeszłym tygodniu rano zastałam wiadomość, że pojawiły się, wzięłam od razu. Niestety, cena masakryczna. Ale to kara za głupie zwłoki i wahania. Niech też będzie, że sobie prezent pod choinkę sprawiłam :)

Przy okazji wstawiłam do newslettera parę innych tytułów związanych z krakowską komunikacją i jeden za dychę zaraz przyszedł.
Dla zrównoważenia opłaty za przesyłkę, dokupiłam jeszcze dwa ruskie, kolejnego Szefnera (bo coś już tam mam, nawet chyba w tej samej serii):
i Opowiadania o dzieciach Pantelejewa.
Coś czuję, że to będzie fajny socrealizm, już początek pierwszego opowiadania mówi o dziewczynce, która dzielnie zajmuje się całym gospodarstwem, ale ma wielką zgryzotę: nie chcą jej przyjąć do komsomołu, bo za mała :)

6 komentarzy:

  1. Piękny ten Wyspiański. I proszę szybko zdać relację z tramwajów. Rzeczywiście czasem trzeba brać od ręki, bo pieniądze i tak się rozejdą na psie gie, a książka przepadnie. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na psie gie - piękne wyrażenie, biorę!

      Usuń
  2. Piękny album, zazdroszczę.
    A ta dziewczynka, której nie chcieli do komsomołu, no po prostu odlot. Fajny powrót do przeszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawam, co będzie w następnych opowiadaniach :)

      Usuń
  3. Jak to mówią, pierwsza myśl jest najlepsza. Dobre książki są nadal w cenie. Ps . fajny album.

    OdpowiedzUsuń