wtorek, 24 lipca 2012

Frances H. Burnett - Mała księżniczka

Jeden z hitów mojego dzieciństwa. Z jakąż niewiarygodną lekkością się to czyta. No i po doświadczeniu ze Słoneczkiem stwierdzam, że sprawa jest dziwna, bo mała Sarah Crewe też jest jakaś taka idealna... a jednak nie denerwuje :)
Przeczytałam 23 lipca 2012.

Obejrzałam pierwszy film Grigorija Czuchraja - Czterdziesty pierwszy z 1956 roku. Myślałam do tej pory, że czterdziesty pierwszy to rok akcji filmu... a tymczasem rzecz dzieje się podczas rewolucji, walk czerwonych z białymi i opowiada historię wzięcia do niewoli białego oficera, którego ma pilnować zawzięta czerwonoarmistka Mariutka. Podczas przymusowego pobytu na małej wysepce rozkwita między nimi miłość, na przekór politycznym przekonaniom, ale gdy chłopak rzuca się w kierunku łodzi z nadpływającymi towarzyszami, Mariutka odruchowo podnosi strzelbę... to jej czterdziesta pierwsza ofiara. Mariutkę grała Izolda Izwicka, która stała się tak popularna po projekcji filmu w Cannes, że nawet otwarto w Paryżu kawiarnię o nazwie Izolda. Izwicka nigdy już nie przebiła tego sukcesu i zmarła przedwcześnie.

4 komentarze:

  1. Z rosyjskich to "Biały Tygrys" - materiał na niezłą rzecz, coś w deseń Dukajowej historii Diabła w Auschwitz, lecz po mojemu w toku realizacji zmaltretowane okrutnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się zaopatruję :)
    Tym chętniej, że reżyserem jest Szachnazarow, którego znam i lubię za "My iz dżaza".

    OdpowiedzUsuń
  3. "41" to wspaniały film. Staroć, ale wciąż robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Jest świetny, choć gdyby mi KAZANO oglądać go 30 lat temu, to bym pewnie jojczyła. Dziś na szczęście jest już odpowiedni dystans i można docenić to, co wartościowe, niezależnie od ewentualnych propagandowych treści.

      Usuń