środa, 18 listopada 2015

Daria Doncowa - Heppi-end dla Dezdemony

Tak, wiem, powinno być DESDEMONY, ale co ja poradzę, że oni tak piszą? Nawet nie zauważyłam z początku tej zamiany liter i zdjęcia podpisałam używając -s-, w ostatniej chwili się skapnęłam teraz.
Wydanie w twardej oprawie, z tych wygodniejszych do czytania ze względu na dużą czcionkę.


Wydawnictwo wzięło się na sposób i żeby zwiększyć sprzedaż tej właśnie bardziej 'luksusowej' wersji, dodaje na końcu każdej z nich zagadkę, wiążącą się z właśnie przeczytaną powieścią. Podają numer telefonu, pod który trzeba dzwonić z odpowiedzią i do kiedy. Mało tego, żeby poznać prawidłowe rozwiązanie, trzeba kupić kolejną książkę w takim wydaniu. Spryciule :) Ale ale. Jaka nagroda. Otóż za jedną zagadkę ŻADNA. Trzeba zbierać punkty za kolejne zagadki. Na końcu 1001 najbardziej aktywnych uczestników (jak sądzę, raczej uczestniczek) dostanie... pluszowego mopsa :)

No ale ja nie będę dzwonić, choćby dlatego, że to wszystko było w 2007 roku. A również dlatego, że przeczytałam co prawda dziewiętnastą pozycję z serii Wiola Tarakanowa w świecie przestępczych namiętności... ale odpowiedzi na zagadkę z nią związaną nie wymyśliłam. Kiepska jestem jako detektyw widać.
Tym bardziej, że nie domyśliłam się, kto był mordercą. A historia była taka:
Wiłka zgodziła się na prośbę znajomej Niki zastąpić ją w pracy w prywatnym gimnazjum przez tydzień, który Nika chciała spędzić nad morzem za granicą. Aliści okazało się, że w tym właśnie czasie Nika została zamordowana przez męża, który nakrył ją z kochankiem w hotelu. Mąż wpadł w taki amok, że młotkiem zdefasonował niewiernej twarz. No i właśnie - nie wiadomo do końca, czy to rzeczywiście była Nika czy też pewna prostytutka Nastia. Mąż zostaje aresztowany, ale umiera na atak serca w areszcie. Wiłka angażuje się oczywiście w prywatne śledztwo i to daje jej pretekst do proszenia o pomoc byłego męża. Kto wie, może jeszcze ich relacje się poprawią, może wrócą do siebie? Trzeba czytać dalej... seria liczy (na razie) 37 pozycji :)
Tu są te, które do tej pory przeczytałam:

Początek:
Koniec:

Wyd. EKSMO Moskwa 2007, 348 stron
Tytuł oryginalny: Хеппи-энд для Дездемоны
Z własnej półki (kupione 17 czerwca 2011 roku za 8 zł od pana Wiktora, który z nieznanych mi przyczyn nie odpowiada na maile, a chciałam jeszcze dokupić co nieco :(
Przeczytałam 13 listopada 2015 roku


Miałam dziś termin u neurologa. Leczę tam niby moją migrenę. Przy poprzedniej wizycie w czerwcu dał mi skierowanie na rezonans mojego czerepu. A ja się boję. To nieprzyjemne wszak. Nie dość, że cię pakują do rury, to jeszcze hałas straszliwy robią. I nie poszłam nigdzie się zapisać. No i dziś przyszło kłamać, że niby zgubiłam to skierowanie :( Kurczę blade, myślałam, że odpuści, a on nie, wypisał nowe. No i już nie ma odwołania, trzeba będzie zrobić. Od razu podeszłam ustalić termin. Ha ha. Dokładnie za rok :) Jak to dobrze, że sytuacja w służbie zdrowia jest jaka jest i nie robią takich badań od ręki. Do tej pory może zdążę umrzeć i się obejdzie?



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ kolejne dwa odcinki serialu rosyjskiego SZACHMATIST (Шахматист), 2004




Teraz, jak się kończy, zaczął mi się podobać :) no nic, jeszcze dwa odcinki :)

2/ film polski SKARB KAPITANA MARTENSA, reż. Jerzy Passendorfer, 1957
Na YT w całości:


Walka marynarzy o pamiętnik doświadczonego kapitana, zawierający rzekomo tajemnicę wielkiego skarbu. Tuż przed śmiercią na pełnym morzu kapitan Martens przekazał swemu wychowankowi, Pawłowi, zeszyt, w którym spisał całe swe doświadczenie rybackie. Wokół młodego kapitana i tajemniczego zeszytu narasta atmosfera nieufności, zawiści, wrogości. Dochodzi nawet do kradzieży zeszytu, ale w czasie bójki wpada on do morza...
5/10
Przy całym moim pozytywnym podejściu do polskiego kina - nudziarstwo niestety. Tyle co można sobie popatrzeć na zakazaną gębę Brunnera, jak zwykle schwartzcharakteru :)

3/ film czeski SAMOTNI (Samotáři), reż. David Ondříček, 2000
Na YT, o dziwo, cały i to po polsku! Ale ze względu na piękne fragmenty Pragi lepiej oglądać na dużym ekranie :)


Historia 7 bohaterów, mieszkańców Pragi, których losy przypadkowo się krzyżują. 30-letni wielbiciel trawy, który z tego powodu cierpi na zaniki pamięci, rozpadający się związek dwojga młodych ludzi, którzy na siłę chcą go naprawić, lekarz, wzorowy mąż i ojciec, który ma obsesję na punkcie swej dawnej dziewczyny i młody chłopak interesu igrający z uczuciami swoich znajomych. Wspaniałe, czeskie spojrzenie na ludzkie słabości i ich konsekwencje.
8/10

niedziela, 15 listopada 2015

Łukasz Komornicki - Willa Pod Minerwą

Niedzielny listopadowy poranek. Za oknem szaro, dom śpi, nie słychać nawet trzaskania bramy, czyżby nikt nie wychodził do kościoła? Dobrze jest wtedy owinąć się w koc, zrobić sobie gorącej herbaty i włączyć kompa, żeby podzielić się z Wami wrażeniami z lektury sprzed tygodnia. Właśnie w poprzedni, podobny w nastroju weekend czytałam z napięciem dzieje willi Pod Minerwą na krakowskich Dębnikach.
O książce pewnie nigdy bym się nie dowiedziała (bo nie ma jej w normalnym obrocie księgarskim), gdyby nie wzmianka w miesięczniku KRAKÓW, w rubryce Krakowskie książki. Znalazłam tam ten tytuł i zapałałam gwałtowną chęcią posiadania, co wymagało trochę zachodu :) ale czego się nie robi dla cracovianów!

Myślałam, że autorem jest jakiś członek rodziny Komornickich, do których willa należy od prawie stu lat - ale członek wiekowy, żeby nie powiedzieć stojący nad grobem :) Członek, który postanowił zebrać rodzinne świadectwa i dać im wyraz, nim odejdą razem z nim z tego świata.
Tymczasem... tymczasem okazało się, że to młody człowiek (rocznik 1979), architekt, który w 2012 roku był obecny na konferencji naukowej Międzywojenny Kraków - architektura, kultura, nauka i wysłuchał wykładu na temat tradycjonalizmu w architekturze, ilustrowanego archiwalnymi zdjęciami i projektami właśnie willi Komornickich: obecny na sali prawnuk Stefana Komornickiego intensywnie zastanawia się jak to możliwe, że widzi te rysunki po raz pierwszy...
I tak to się zaczęło.
Praca nad wyszukiwaniem zdjęć, informacji, szperanie w archiwach, najpierw rodzinnych, a potem miejskich, konsultacje z uczonymi, kolekcjonerami. W rezultacie powstała monografia jednego z najciekawszych budynków prawobrzeżnego Krakowa, przedstawiająca zarówno historię gmachu jak i dzieje ludzi, którzy tam mieszkali, ubarwione licznymi anegdotami i rodzinnymi wspomnieniami.

A przy tym - napisana z literackim polotem, ze znajomością rzeczy - czyta się nawet wtedy, gdy autor omawia kolejne przebudowy, z historyczno-sztucznego i architektonicznego punktu widzenia, co dla laików zawsze może być nieco nudne :) Czytelnikowi pozostaje - oprócz satysfakcji z tak zajmującej lektury - mały żal, że nie zobaczy wnętrz budynku, że może jedynie zerknąć na fasadę spacerując ulicą Tyniecką... ale nie do końca jest tak, bo okazuje się, że willa Pod Minerwą zagrała w filmach Karol - człowiek, który został papieżem i Katyń. Trzeba kiedyś do nich wrócić i uważnie się przyglądać ;)







Dla ciekawych spis treści:


Wyd. Collegium Columbinum Kraków 2015, 213 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 8 listopada 2015 roku


NAJNOWSZE NABYTKI
Udałam się przedwczoraj do Księgarni Akademickiej, żeby mnie ograbili z piniendzy. Powiedzieli z melancholią:
- Żebyśmy to my coś z tego mieli...
Więc najpierw nowe monografie:
Dokonałam przetasowań na półkach, bo już w trzech miejscach ta seria leżała. I teraz są wszystkie razem - wszystkie dziesięć. Ale to jeszcze nie koniec tej serii. Brak Collegium Kołłątaja, Gołębnika... i nie wiem, czy jeszcze coś zaplanowano. Może willa Pod Stańczykiem? Może Arsenał? Może Obserwatorium Astronomiczne? Może Theatrum Anatomicum? Albo zamek w Przegorzałach?
Żadna z tych monografii nie została jeszcze przeze mnie przeczytana (tak to odkładam do skompletowania całości), ale część dość dokładnie przewertowałam i zasadniczo mogę powiedzieć, że są ciekawie napisane i czyta się je z przyjemnością do poduszki (co czyniłam wczoraj z którąś z nich, ot tak, otwarłszy gdzie bądź). Collegium Minus, zauważyłam, napisane jest przez archeologa i pełne nieciekawych dla profana stron z opisem odkrytych fragmentów murów w piwnicach czy innych takich pierdół :) Jakoś nie mogę z siebie wykrzesać zainteresowania dla archeologii... A Michałowski leży i czeka...

A teraz - TADAM - coś pięknego:
Już samo nazwisko prof. Gajdy jest dla mnie gwarancją dobrej lektury. To profesor historii medycyny, który już kilka na ten temat książek opublikował i na które rzucam się zawsze jak szczerbaty na suchary, bo strasznie to wszystko interesujące (a może w ten sposób zaklinam rzeczywistość, żebym nigdy nie trafiły do opisywanych obiektów na Kopernika w charakterze pacjentki). Trochę sobie po cichutku myślałam, że to będzie jakaś powtórka z O ulicy Kopernika w szczególności, ale co tam. Jestem fanką Gajdy! W Księgarni mówię, gdy już Collegia miałam w ręce:
- Zaraz zaraz, jeszcze jedno chciałam, co to było...
- A pewnie to - powiedział miły pan i wręczył mi Przewodnik :)
Toteż nawet nie zajrzałam do środka, tylko złapałam i uciekłam.
Te inne to:
Szkoda, że Przewodnik nie wyszedł w twardej oprawie, jak tamte. Ale ale - dlaczego jest taki świetny? Bo opowiada o całym Krakowie, a nawet i okolicach (a nie tylko o Wesołej), powiązanym w jakiś sposób z medycyną. Miejsca obok których przechodzimy nieraz codziennie i nawet nie przypuszczamy, jaką mają ciekawą historię. Będzie się czytać.



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film czeski ENE BENE, reż. Alice Nellis, 2000
Nie znalazłam nic na YT.

Tragikomiczny obrazek wyborów w małym miasteczku, a równocześnie wzruszająca intymna historia ważnego momentu życia pewnego starzejącego się małżeństwa i ich młodej córki.
7/10

2/ film włoski PER AMOR VOSTRO, reż. Giuseppe M.Gaudino, 2015
Trailer:


Historia kobiety, której życie przeciekło między palcami i nic konkretnego nie udało się chwycić. Teraz, gdy wreszcie zdobywa wymarzoną pracę jako suflerka w telewizji, próbuje podnieść głowę, pozbyć się uciążliwego męża, pozwolić sobie na romans, zacząć żyć. Niestety reżyser postanowił to wszystko udziwnić różnymi sztuczkami i film trzyma się jedynie na wspaniałej roli Valerii Golino.
5/10

3/ nr 16 z listy TOP 250 portali IMDB - GWIEZDNE WOJNY -CZĘŚĆ IV - NOWA NADZIEJA (Star Wars) reż. George Lucas, 1977
Na YT początek:


Galaktyką rządzi Imperium, które przed laty wymordowało większość Rycerzy Jedi – nieliczni, którzy ocaleli, zostali wygnani, lub ukrywają się na zapomnianych planetach. Oprócz niewielkiej grupy rebeliantów, właściwie nikt i nic nie jest w stanie przeszkodzić Imperatorowi i jego prawej ręce, Lordowi Vaderowi, w sianiu strachu i zła. Stojący na czele Imperium panowie Ciemnej Strony Mocy chcą za wszelką cenę wytępić ruch oporu. W tym celu budują niszczycielski okręt kosmiczny, Gwiazdę Śmierci – najgroźniejszą broń w galaktyce. Rebeliantom udaje się jednak wykraść plany Gwiazdy, z których mogą odczytać słabe punkty maszyny potrzebne do jej zniszczenia. Wściekły Imperator zleca Vaderowi odzyskanie planów - ten atakuje statek kosmiczny księżniczki Lei, przywódczyni rebeliantów. Tuż przed atakiem i porwaniem, księżniczce udaje się wysłać sygnał z prośbą o ratunek za pomocą swoich dwóch androidów. Roboty trafiają na pobliską planetę, do młodego farmera, Luke'a Skywalkera. Po odczytaniu wiadomości, Luke odnajduje jednego z ostatnich Jedi, ukrywającego się pod fałszywym nazwiskiem, Obi-Wana Kenobiego, z którym wyrusza na ratunek dziewczynie. Pomagają im przypadkowo poznani, płatni przewoźnicy, Han Solo i Chewbacca.
8/10

W dziwnej kolejności to oglądam (poprzednio było Imperium kontratakuje), no ale według listy :) zresztą nie wiem, czy na liście są jeszcze inne części, nie wybiegam tak daleko do przodu :) w najbliższym czasie w planie Poszukiwacze zaginionej arki, nr 22 i Siedem, nr 27. Czyli ciągle kino rozrywkowe.

czwartek, 12 listopada 2015

Henryk Sienkiewicz - Za chlebem

W ramach powrotów do polskiej klasyki padło na Henrysia.
Półka z Sienkiewiczem:

W tzw. 'reprezentacyjnej' części zbiorów :)

Choć jak widać - Sienkiewicz niezbyt wyjściowy... cóż, ma swoje lata, sześćdziesiątka stuknęła. Ten najbardziej obszarpany to Potop.
Czytając Za chlebem cały czas miałam przed oczami film Złote wrota, gdzie włoscy wieśniacy odbywają koszmarną podróż statkiem do Ameryki, a potem przeżywają gehennę na Ellis Island. Tak to literatura miesza się z kinem :)
Film zresztą jest na YT, tyle że w oryginale, kiepskiej jakości i z obciętym obrazem :(

Jest w obu tych dziełach podobna ciemnota bohaterów, niezawiniona przecież, a przynosząca im zgubę. Wawrzon Toporek z córką Marysią jedzie do Hameryki po bogactwo, namówiony przez agenta, który wmówił im, jakie to też szczęście i pieniądze ich tam czekają. Gdy po przebyciu oceanu (nie obyło się bez burzy) wreszcie stają na nowojorskiej ziemi, są święcie przekonani, że teraz odnajdzie ich jakiś mityczny komisarz rządowy, który zaraz przydzieli im ziemię. Żaden komisarz oczywiście nie nadchodzi, a Toporka i Marysię czeka jedynie nędza i przymieranie głodem, tym bardziej, że nie znając języka nie mogą znaleźć pracy. A miało być tak pięknie! Co my winni, żeśmy głupi, żeśmy naiwni, że każdy nas nabierze... Ameryka to dobry kraj, tylko trzeba sobie umieć radzić.
A więc ostrzeżenie przed pochopnymi decyzjami emigracji z kraju, zwłaszcza gdy nie jest się w sytuacji ostatecznej (Toporek był w końcu gospodarzem, spieniężył ziemię na wyjazd).
Zaś dzisiaj... cóż, naród już nie tak ciemny, zna języki, krąży po świecie szukając swego miejsca na ziemi i to nie tylko młodzi ludzie. Bo dziś Polska to dobry kraj, tylko trzeba sobie umieć radzić... kto nie potrafi (się z tym pogodzić), ten wyjeżdża do Anglii...

Początek:
Koniec:


Wyd. PIW Warszawa 1955, tom I Wyboru pism, str.267-352
Z własnej półki
Przeczytałam 7 listopada 2015 roku


II WIELKI TEST HISTORYCZNY

Uroczystość wręczenia nagród odbyła się w Sali Obrad Rady Miasta Magistratu.
/zdjęcie ze strony Magicznego Krakowa/

Córka twierdzi, że ją ogłuszył początek. Istotnie jak wojak huknął Ułani ułani, malowane dzieci, to słychać chyba było na placu Wszystkich Świętych. Mnie jednakże ogłuszył koniec, ale raczej w sensie metaforycznym. Otóż jak nie wiedziałam, co z odpowiedziami i ile było dobrych, tak dalej nie wiem. Red. Kozioł w swoim wystąpieniu napomknął, że odpowiedzi na wszystkie jego pytania można znaleźć w 2-gim i 3-cim tomie Dziejów Krakowa. No, one mają indeks osobowy, więc bez długiego szukania da się ustalić, że starego Karwickiego tam nie ma. No ale dobrze - założyłyśmy, z koleżanką, że było to pytanie p. Katarzyny Góralczyk, drugiej autorki. Pani Katarzyna się nie wypowiedziała na ten temat. Podkreślano jedynie, że pytania były bardzo trudne.

Okazało się, że dwie osoby odpowiedziały na wszystkie (jedna nie pojawiła się). Jako że zwyciężczynią była znajoma, potem zainterpelowałam ją podczas bankietu, czym w końcu stary Karwicki usypiał czujność konwojentów?
- Guldenami.
A gdzie to można znaleźć?
Odpowiedź padła błyskawicznie:
- Mała Encyklopedia Krakowa Adamczewskiego, strona 221.
??? Taką ma świetną pamięć, że wie nawet, na której stronie?
Nie mam co prawda tej pozycji, ale koleżanka ma i sprawdziła wieczorem i napisała mi, że ani na stronie 221 ani na przyległych nic o Karwickim nie ma... i tak to wicie jest, nikt nic nie wie, czeski film :)

Dalej. Na 2-gim miejscu podium znalazły się osoby bez jednej odpowiedzi, na trzecim bez dwóch. A potem już było 21 osób wyróżnionych, gdzie w ogóle nie wiadomo, ile miały punktów. Ja byłam wśród nich. Okazuje się więc, że jakieś odpowiedzi musiałam mieć źle? Koleżanka wyszukała późną nocą, że w Dziejach Krakowa figuruje data otwarcia Cygarfabryki 1871, a myśmy podały - za Encyklopedią Krakowa bodajże, że 1876. Więc to pewnie byłby jeden błąd.
Jak widzicie, test się skończył, a emocje trwają nadal :)

A teraz nagrody!
Rozdawano je w torbach, które szalenie spodobały się mojej córce, fakt, z nutką ludowości, ale eleganckie:
A oto jej zawartość:
Filcowa teczka na dokumenty jest super! Teraz się zastanawiam, które konkretnie dokumenty mam do niej schować... na razie trafił tam wczoraj uzyskany dyplom... właśnie, mam jeszcze dyplomy szkolne, a nawet z przedszkola, to może?



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ odc. 7+8 serialu rosyjskiego SZACHMATIST (Шахматист), 2004




2/ film japoński JESIENNE POPOŁUDNIE (Sanma no aji), reż. Yasujirô Ozu, 1962
Trailer z angielskimi napisami:


Nastrojowa opowieść o starzejącym się wdowcu, jego dzieciach oraz przyjaciołach. Hirayama, zajmujący wysokie stanowisko w firmie przemysłowej i żyjący bezrefleksyjnie z dnia na dzień, spotyka po latach swojego dawnego nauczyciela - niegdyś autorytet, a dziś pijaczek, prowadzący wraz ze zgorzkniałą córką kiepski bar. Przyjaciele żartują nad sake, że Hirayama skończy tak samo, jak nauczyciel. Wdowiec stara się jednak odmienić los, a przede wszystkim uratować córkę, która ze względu na samotnego ojca odmawia znalezienia sobie męża.
8/10
I tak, ku swemu wielkiemu żalowi, obejrzałam już wszystkie filmy Yasujirô Ozu. Będzie mi ich bardzo brakowało i nie wiem, czym zastąpię tę lukę...

3/ film polski PRAWDZIWY KONIEC WIELKIEJ WOJNY, reż. Jerzy Kawalerowicz, 1957
Na YT w całości.


Wymowa tytułu jest jasna. Każda "wielka wojna", trwająca lata i angażująca miliony ludzkich istnień nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych. Ciągnie się nieraz jeszcze bardzo długo, deformując sumienia, kalecząc psychikę, rujnując więzi międzyludzkie. I nie ma na to wpływu fakt, że odgłosy strzałów dawno już umilkły, a alarmy przeciwlotnicze nie zrywają nikogo w środku nocy. Tych, którzy wyszli cało z wojennej zawieruchy, jej cień prześladuje nieraz aż do śmierci. Tak jak bohaterów opowiadania Jerzego Zawieyskiego "Prawdziwy koniec wielkiej wojny" oraz powstałego na jego podstawie filmu Jerzego Kawalerowicza. Róża, młoda żona Juliusza Zborskiego, traci wszelką nadzieję na powrót męża z obozu koncentracyjnego. Wiąże się ze swym zwierzchnikiem, profesorem Stęgieniem. Niestety, wkrótce, wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, Juliusz wraca do domu. Jest wrakiem człowieka, chory, wyniszczony, niemal niezdolny do normalnego życia. Dalszy związek Róży ze Stęgieniem staje pod znakiem zapytania. Oboje nie wiedzą, co robić. Pewni są tylko jednego: nie wolno Zborskiemu wyrządzić jeszcze jednej krzywdy.
7/10


Mam na liście allegro jedną książkę Katajewa... nie żebym coś o niej więcej wiedziała, tylko to, że istnieje i że chętnie bym ją u siebie widziała... i oto allegro doniosło, że pokazała się... ale nie za złotówkę (to jest optymalna dla mnie cena), tylko za... 55 zł!
???
Czy to jakiś rarytas?
Zauważcie, do jakiej ciekawej kategorii przypisał ją sprzedawca :)

A tu, panie dziejku, znów coś nowego w Księgarni Akademickiej, trzeba będzie się pchnąć tam jutro.
Przewodnik po Krakowie dla medyków czyli Kraków medyczny w aspekcie historycznym
http://www.akademicka.pl/index.php?detale=1&a=1&id=25854
i Pałac Larischa
http://www.akademicka.pl/index.php?detale=1&a=2&id=25825
oraz Collegium Iuridicum
http://www.akademicka.pl/index.php?detale=1&a=2&id=25823
I już 9 dych trzaśnie :)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Ela i Andrzej Banachowie - Cztery tygodnie w Japonii

Tak sobie kiedyś rozmawiałyśmy z przyjaciółką, która ma spory księgozbiór, o Czechach, Chinach, Japonii. Powiedziała mi wtedy, że ma książkę Banachów o... no właśnie, ja jakoś zapamiętałam, że o Czechach, co mnie nawet dość zdziwiło... i później do niej pchnęłam maila, żeby mi ją pożyczyła. Okazało się wtedy, że mowa była o Japonii - ale OK, też może być :)
Zerknęłam na swoje Banachy upchnięte gdzieś na półce pod sufitem.
Wszystkie pochodzą z domu rodzinnego, kupował je Ojczasty. Wszystkie z wyjątkiem Portretu wzorowego mężczyzny, który ja jakoś później dokupiłam.
Mam też książkę o Nikiforze, ale stoi gdzie indziej, bo to takie półalbumowe wydawnictwo.
Ogólnie błąkało mi się po głowie, że tych ich książek miało być dwadzieścia dwie, a ostatnia mówiła o śmierci Eli.
Tu jest lista tego, co wyszło do 1973 roku:
I jak widać, jest tego więcej, ale są tu też pozycje napisane przez samego Andrzeja.
Zaczęłam więc czytać Cztery tygodnie w Japonii pożyczone, a skończyłam już własne, gdy zorientowałam się, że Królicza Jama sprzedaje je za 5 zł :) Teraz tylko wypada coś usunąć z góry, żeby je zmieścić obok reszty Banachów.
A zdecydowałam się kupić, bo okazuje się, że mi podeszło to pisanie banachowe. Trochę czasem abstrakcyjne, ale częściej potoczne, przyziemne, takie ludzkie. Spotkałam się z krytyką tej książki, że komuchowa (bo autorzy rzekomo zachwycają się blokami w Moskwie) i że dyletancka. Nie zgodzę się. To przecież nie jest książka (naukowa) o Japonii napisana przez specjalistów, tylko wrażenia historyków sztuki z podróży, z odkrycia innego świata, z konfrontacji własnych wyobrażeń z zastaną rzeczywistością. Oczywiście ta rzeczywistość jest tylko jedną z wielu istniejących, możliwych... zobaczyli to, co im chciano pokazać - był to wyjazd zorganizowany, pod nadzorem japońskiego Towarzystwa dla Współpracy z Zagranicą, co jednak umożliwiało również zobaczenie miejsc, gdzie zwykły turysta by nie trafił, choćby wizytę w tradycyjnym japońskim domu.

Banachowie dzielą się z czytelnikiem tym, czego zdołali się dowiedzieć, zarówno w czasie podróży, jak i podczas kilkumiesięcznych przygotowań do niej. Nie zapominajmy, że to nie były czasy internetu ani bogactwa wydawnictw podróżniczych z różnych krajów dostępnych na eBayu. Opierali się na tym, co uzyskali od opiekujących się nimi Japończyków. Myślę, że również liczne zdjęcia, ubogacające książkę, również pochodzą z tego źródła, zaledwie kilka jest osobistych. Mimo to czyta się z zainteresowaniem i kto wie, może kiedyś jeszcze do książki wrócę. W końcu po to ją kupiłam na własność ;)
A kiedyś - w maju 1973 roku - podarowali ją Najlepszemu Przyjacielowi w dniu imienin Jackowie. Dobrze mieć takich przyjaciół.


Początek:
Koniec:


Wyd. Wydawnictwo Literackie Kraków 1973, 379 stron, 245 ilustracji czarno-białych i 11 kolorowych
Z własnej półki (kupiona na allegro 5 listopada 2015 roku za 5 zł)
Przeczytałam 6 listopada 2015 roku




W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ nr 14 z listy TOP 250 portalu IMDB - PODZIEMNY KRĄG (Fight Club), reż. David Fincher, USA 1999
Cofnęłam się na liście i uzupełniam braki.
Na YT trailer:


Młody yuppie, wbity w narzucony przez "wyścig szczurów" styl życia, cierpi na bezsenność. Za namową lekarza trafia na spotkania terapeutyczne ludzi ciężko i śmiertelnie chorych. Paradoksalnie odnajduje - w spotkaniach pełnych bólu i cierpienia - spokój. Wkrótce spotyka na swej drodze przewrotnego anarchistę Tylera Durdena, który imponuje mu swym nieskrępowaniem i wyzwoleniem. Obaj szybko stają się swoim wzajemnym dopełnieniem. Organizują zamknięte walki - Podziemny Krąg, który przeradza się w paramilitarną organizację anarchistyczną.
8/10

2/ film włoski NON ESSERE CATTIVO (Nie bądź niegrzeczny), reż. Claudio Caligari, 2015
Trailer:


Nie chciałam oglądać tego filmu po tym, co przeczytałam w zajawce:
Akcja filmu osadzona jest w latach ’90 w Ostii i na przedmieściach Rzymu, czyli w tych samych miejscach, w których mieszkali, chodzili, kochali i cierpieli bohaterowie filmów Piera Paola Pasoliniego.
Ci, którzy kiedyś byli “chłopcami z marginesu”, w latach ’90 zdają się przynależeć do świata ogarniętego przez hedonizm, mimo że miejsce, w którym mieszkają to głęboka peryferia. Jest to świat, w którym pieniądze, szybkie samochody, nocne lokale, narkotyki syntetyczne i kokaina to codzienność. Właśnie w tym świecie Vittorio i Cesare, nieco ponad dwudziestoletni chłopcy, próbują odnaleźć swoją tożsamość. Wejście w dorosłość w takich warunkach sporo kosztuje i Vittorio, żeby ocalić swoje życie, powoli zacznie oddalać się od Cesare, który stoczy się na dno. Więź między dwojgiem przyjaciół jest jednak tak silna, że Vittorio tak naprawdę nigdy nie opuści Cesare ani nie straci nadziei na nową lepszą przyszłość. Wspólną.

Od takich klimatów boli mnie głowa :( I faktycznie rozbolała wczoraj wieczorem w trakcie filmu... dopiero teraz do siebie dochodzę. Mimo to - TAK! ŚWIETNY FILM! Nie dziwię się, że został wybrany jako włoski kandydat do Oscara 2016.
9/10

sobota, 7 listopada 2015

Georges Simenon - Maigret et les braves gens

Tak mnie wciągnął ten Maigret, że machnęłam go w jeden dzień właściwie. I do końca nie wiedziałam, kto zabił, choć naprawdę próbowałam na ten temat dedukować :)

Półeczka (jedna z dwóch) z Simenonami:

A obok jest ten regał "za żaluzją", o którym pisałam w poprzedniej notce:

Tytuł oznacza Maigret i poczciwcy (powiedzmy,mniej więcej, poczciwi, dobrzy ludzie). Z takimi właśnie ma do czynienia komisarz, gdy pewnej nocy dostaje telefon, że znaleziono zwłoki przemysłowca na emeryturze. To była naprawdę porządna rodzina: nieboszczyk cały się poświęcał pracy i był jak ojciec dla swych pracowników, dopóki lekarz nie nakazał mu zmniejszenia tempa ze względu na słabe serce. Josselin nie umiał pracować mniej, więc odstąpił swój zakład dwóm pracownikom na bardzo korzystnych dla nich warunkach i odtąd poświęcał dni na spacery i lekturę. Pani Josselin zajmowała się domem, córka wyszła za mąż za lekarza i urodziła dwójkę dzieci, więc babcia odwiedzała wnuki prawie codziennie. Zięć - też pracoholik jak teść - pracował w szpitalu i prowadził prywatną praktykę. Modelowa rodzinka. Żadnych wrogów, mało przyjaciół, żyli raczej we własnym kręgu. I oto gdy panie były w teatrze, a zięć w szpitalu, stary Josselin został zastrzelony we własnym salonie. Sam musiał otworzyć drzwi mordercy, bo nie było żadnych śladów włamania. Musiał go dobrze znać, bo usiadł z powrotem w swym ulubionym skórzanym fotelu.
Sprawdzono alibi kobiet, sprawdzono alibi zięcia i dochodzącej na godziny służącej. Nic. Zero. Nie ma się do czego przyczepić. Komisarz Maigret, który zawsze lubił sam udawać się na miejsce zbrodni i sam prowadzić śledztwo, wypytując w okolicznych barach i sklepikach, nic nie znajduje. Dowiaduje się tylko, że Josselin grał na wyścigach, o czym nie wiedziała żona. Ale i z tego nic nie wynika. Aż wreszcie...

Początek:

Koniec:


Wyd. Presses de la Cité Paris 1962, 190 stron
Z własnej półki (kupione 18 kwietnia 1988 roku za 400 zł w antykwariacie)
Przeczytałam 2 listopada 2015 roku



NAJNOWSZE NABYTKI

Zajrzałam do działu cracovianów Króliczej Jamy, a tam Ulewicz, którego jakoś nie miałam i wspomnienia krakowskie, oba po 5 zł:
O tych Fiszerach nic nie wiem, ale Sukiennice na okładce mnie zachęciły :)
Zanim wyruszyłam po odbiór, wrzuciłam, tak tylko, kontrolnie, tytuł książki Banachów, którą czytałam właśnie pożyczoną od psiapsióły. I była. Też za 5 zł. To wzięłam, żeby uzupełnić Banachowe zbiory :)
Na tym zakończyłam tegotygodniowe zakupy. I niech Bóg mnie strzeże od następnych!


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film polski PĘTLA, reż. Wojciech Jerzy Has, 1957
Na YT można obejrzeć cały:


Adaptacja opowiadania Marka Hłaski. Ascetyczne, bezlitosne studium upadku człowieka zniewolonego przez alkohol. Akcja toczy się w ciągu jednego dnia, głównym bohaterem jest Kuba, rozpaczliwie walczący z uzależnieniem od alkoholu. Pomóc stara mu się jego dziewczyna, Krysia, która pomimo dotychczasowych niepowodzeń ciągle trwa przy nim, wierzy w skuteczność terapii, pragnie wyrwać go z nałogu i ułożyć sobie z nim życie. Teraz Kuba musi wytrwać bez picia do wieczora, kiedy to Krysia wróci z pracy, przyjdzie po niego i wspólnie udadzą się do przychodni. Czas spędzany w samotności upływa jednak bardzo powoli. Czekanie staje się coraz bardziej męczące, a bohater pozostawiony sam sobie skazany jest na myślenie o nałogu. Do tego telefony od wścibskich znajomych zaczynają go coraz bardziej irytować. Wreszcie Kuba nie wytrzymuje napięcia i wychodzi z mieszkania. Od tej pory kamera towarzyszy mu w pozbawionej sensu wędrówce ponurymi ulicami miasta brudnego, odrapanego, szarego, beznadziejnego jak jego zmarnowane życie.
9/10

2/ film japoński KONIEC LATA (Kohayagawa-ke no aki), reż. Yasujirô Ozu, 1961
Trailer:


Manbei Kohayagawa jest prezesem małej wytwórni sake w Kyoto i ojcem trzech córek. Najstarsza i najmłodsza córka, Akiko i Nariko, mieszkają razem w Osace. Pierwsza jest wdową, która pomaga w prowadzeniu galerii sztuki i wychowuje samotnie syna. Druga, niezamężna, pracuje jako urzędniczka. Ostatnia córka, Fumiko, mieszka ze swoim ojcem wraz z mężem, który pracuje w zakładzie teścia, oraz małym synkiem. Pewnego dnia Manbei prosi szwagra, by znalazł odpowiedniego kandydata na męża dla swoich córek. Równocześnie sam wraca do byłej kochanki, co zaczyna burzyć rodzinną harmonię.
8/10

3/ film czeski MUSIMY SOBIE POMAGAĆ (Musíme si pomáhat), reż. Jan Hřebejk, 2000
Tylko fragment:


Ostatnie lata II Wojny światowej. Małe miasteczko w Czechach okupowane przez nazistów. Pewnego dnia Josef i Maria Cizek, bezdzietne małżeństwo znajduje młodego Żyda, uciekiniera z obozu koncentracyjnego i udzielają mu schronienia. To czarna komedia, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, oparta na autentycznych wydarzeniach. Film o bohaterach, których rodzi współczucie, przyzwoitych ludziach i zdrajcach, o pragnieniu życia i apatycznej bierności. Heroizm i kolaboracja, wielkoduszność i tchórzostwo przeplatają się ze sobą utrudniając jeśli nie uniemożliwiając osąd. Nominacja do Oscara 2000 w kategorii Najlepszy Film Zagraniczny, zdobywca 5-ciu Czeskich Lwów.
9/10

Nawet nie miałam pojęcia, że to był film nominowany do Oscara, wcześniej o nim nie słyszałam. Fakt, że rok 2000 był dla mnie bardzo intensywny zawodowo i to chyba przyćmiło wszystko, nie pamiętam, czy chodziłam wtedy w ogóle do kina. Tak że obejrzałam w sumie przypadkowo, a odkryłam rewelację :)



W kwestii II Wielkiego Testu Historycznego dla Krakowian - dostałam maila, że zapraszają mnie w Święto Niepodległości na rozdanie nagród, z osobą towarzyszącą. Hipotetyczna osoba towarzysząca wyraziła wstępną zgodę na wspieranie mnie swym ramieniem, pod warunkiem, że nie będzie miała akurat pryszczy :)
Ale czym stary Karwicki usypiał czujność konwojentów, to dalej nie wiadomo. Myślałam, że podadzą prawidłowe odpowiedzi w kolejnym numerze dwutygodnika KRAKÓW, który ukazał się 4 listopada, ale nic, cisza.




NAUKA CZESKIEGO
To takie tu dla mnie notatki, żebym wszędzie miała do nich dostęp :)
Czeskiego radia można słuchać do woli wybierając z tej strony:
http://www.listenlive.eu/czech-republic.html

A tu jest stronka telewizji, gdzie niektóre filmy można oglądać, a innych nie, bo tylko na terytorium Czech:
http://www.ceskatelevize.cz/porady/a-z/

Tu jest jakiś serial, chyba dzieje czeskiej rodziny za komuny na tle kronik z tamtych czasów:
http://www.ceskatelevize.cz/porady/10195164142-vypravej/
Dobre do oglądania dla uczących się języka.
Tu o serialu:
http://www.csfd.cz/film/264232-vypravej/prehled/

środa, 4 listopada 2015

Max Frisch - Montauk

To moje drugie zetknięcie ze szwajcarskim pisarzem Maxem Frischem. Parę lat temu przeczytałam Powiedzmy, Gantenbein, w tej samej serii NIKE. Archiwum bloga mówi, że podobało się. Wydaje mi się też, że w czasach jeszcze przedblogowych MUSIAŁAM czytać Homo faber, ale prawda to czy zmyślenie?

Półki z książką tak z bliska nie da się sfotografować :) trzeba by wynieść rower z pokoju, no nie stać mnie na taki wysiłek :) wyobraźcie sobie, że ANI RAZU go w tym roku nie użyłam, zaczynam się zastanawiać nad sensem przechowywania go w domu, gdzie miał być łatwo dostępny, zamiast w piwnicy... ale tam już stoi rower córki i nie wiem, co jeszcze, a wymiary ma ta piwnica mikroskopijne. Zresztą jest to rower LITERACKI, więc jego miejsce koło książek :)
Więc tylko rzut ogólny na półki pod parapetem. Strasznie się tam książki brudzą. Jak wyciągam którąś NIKE, to muszę odkurzyć nie tylko górę, ale i tył z pajęczyn. Bo te półki nie mają tylnej ścianki, za mało miejsca było na takie siupy.
I teraz właśnie wpadłam na pomysł, że zrobię półkę dodatkową na czasopisma w miejscu między tymi półkami powyżej, a kaloryferem (akurat czasopisma się tam wcisną) - ale tym razem z tylną ścianką absolutnie! Już nawet napisałam do Pana Stolarza, który odpowiedział dla pani zawsze :) bo wiecie, Pan Stolarz już dawno stolarstwem się nie zajmuje, ma gdziesik pracę na etacie... jak to dobrze mieć takiego Pana Stolarza na podorędziu :)


Opisy ze skrzydełek:


Tym razem nie zachwyciło. Niby lubię takie spojrzenia w przeszłość, na własne życie, u schyłku tegoż (no, tutaj bohater jest zaledwie po sześćdziesiątce), ale nie zaskoczyło. Może chodzi o to, że nie przepadam za historiami miłosnymi ludzi z tak znaczną różnicą wieku?

Wczoraj Dziopa z Podgórza, z którą spotykamy się na odczytach w Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, mówiła, że prawie nie czyta już beletrystyki. Często spotykam się z takim stwierdzeniem w wypadku osób hm... bardziej zaawansowanych wiekowo (do których Dziopa nie należy), że już tylko non-fiction, że wspomnienia, biografie. Czy to wynika z tego, że wszystko się już przeczytało? W sensie figuratywnym, oczywiście.
Ja mam ciągle głód nowych historii, choć gdyby tak spojrzeć na statystyki... w październiku na osiem przeczytanych książek tylko trzy można zaliczyć do literatury pięknej, we wrześniu cztery na jedenaście. Nie jest to jakiś imponujący wynik. W dodatku często jest to powrót do rzeczy znanych, przeczytanych już kiedyś. Praktycznie nie kupuję już beletrystyki... ale to wynika raczej z braku miejsca. Jeszcze się zdarzy, że uzupełnię zbiory literatury rosyjskiej, a raczej radzieckiej, ale też już coraz rzadziej.
Też mnie kuszą wspomnienia... ale jednak NIGDY nie pozbyłabym się swoich zbiorów książek do czytania (hi hi), każda jest dla mnie cenna i z każdą wiążę jakieś nadzieje na przyszłość - tej jeszcze nie poznałam, a kto wie, jak jest ciekawa...do tej na pewno wrócę... a ta, być może, ma dla mnie jakąś niespodziankę po latach.

Początek:
Koniec:

Wyd. CZYTELNIK Warszawa 1978, 221 stron
Seria: NIKE
Tytuł oryginalny: Montauk
Przełożył: Stanisław Kołodziejczyk
Z własnej półki (kupione w antykwariacie w 1984 roku za 80 zł)
Przeczytałam 1 listopada 2015 roku



MOJA BIBLIOTEKA

Korzystając z weekendu zrobiłam porządek na biurku i poupychałam nowe książki. Wpadłam na świetny pomysł! Czyli miałam tzw. napad! Cała jedna półka na regale za żaluzją (jest taki) była wypełniona kasetami magnetofonowymi. No na co to komu? Spakowałam (zaniosę do Jordanówki, mimo wszystko komuś może się przydadzą), półkę wytarłam i voilà, oto miejsce. Fakt, zasłonięte, szkoda tam nowe nabytki pochować... więc trochę poprzestawiałam tu i tam i w rezultacie jeszcze mam troszeczkę wolnego miejsca.
Jednakże mój tzw. ostatni regał już się wypełnił.
Żeby zmieścić nowy słownik w czeskim kąciku językowym, musiałam usunąć 'za żaluzję' parę kalendarzy... no ale mam teraz wszystko pod ręką :)
Na półce czwartej od góry po lewej stronie stanęło kilka nowości w drugim rzędzie (a właściwie w pierwszym), za to na drugiej od góry w tym samym pionie w wyniku przetasowań zwolniło się miejsce na kilka następnych pozycji w większym formacie :)
Oczywiście zawsze mogę te wszystkie rzędy dopchnąć do ściany i ustawić kolejne... tak się to pewnie skończy.


UWAGA UWAGA!
Słuchajcie, a słyszeliście kiedy o wypadku zawalenia się podłogi od stojących na niej ciężarów? Bo zaczynam poważnie się obawiać, żeby nie wpaść do piwnicy... zwłaszcza wczoraj, gdy dźwigałam do domu kolejne siaty książek (o czym poniżej). Ale nie w drewnianym domu - w bloku?
(po czesku - v panelaku)


NAJNOWSZE NABYTKI

A w sobotę, w ostatnim dniu, kiedy można było skorzystać z potężnych rabatów w Bonito.pl, dokonałam zamówionka... i wczoraj je odebrałam. Z powodu ciężaru (był tam też trzeci tom Antologii Polskiego Reportażu dla Ojczastego pod choinkę, a to nie byle co) postąpiłam wbrew przenajświętszym zasadom - dotyczącym niesiadania w tramwaju na miejscach dla uprzywilejowanych - tylko takie było wolne i runęłam na nie jak słoń.
O, takie miejsce:
Zresztą... jak widać, to miejsce dla kobiety z brzuchem... to właściwie mi się należy, bo młodzieńcze gabaryty straciłam kilka lat temu :)
Nakupiłam reportaży. Oczywiście Rosja, wiadomo.



I jeszcze trochę Azji:

Żal tych wszystkich, które jeszcze zostały... ale trzeba sobie coś na przyszłość zaoszczędzić, prawda?



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM

1/ film czeski POD JEDNYM DACHEM (Pelíšky), reż. Jan Hřebejk, 1999
Kilka scen:


Akcja filmu toczy się na praskich przedmieściach w Boże Narodzenie roku 1967 oraz w roku następnym; w dniach poprzedzających sowiecką inwazję na Czechosłowację. Jedna z głów rodziny, Šebek, to oficer armii czechosłowackiej, gorliwie i lojalnie oddany reżimowi komunistycznemu. Šebek ma jednak "ludzką twarz". Jego sąsiad, Kraus, jest z kolei weteranem czeskiego ruchu oporu i prawdziwym patriotą; nie ukrywa swoich socjalistycznych przekonań. Zdawać by się mogło, że weteran wojenny zostanie ukazany w sposób pochlebny, zaś oficer oddany reżimowi - w krzywym zwierciadle. A tymczasem obie postaci zostały skonstruowane w sposób satyryczny i prześmiewczy. Obie rodziny oczekują nadchodzących Świąt. Nie wszyscy są jednak w podniosłym nastroju. Nastoletnie dzieci uważają swoich ojców za zupełnych głupców, a ojcowie są pewni, że ich dzieci są niczym więcej, jak tylko młodocianymi buntownikami, dla których liczą wyłącznie rock'n'roll, amerykańskie kino i bikiniarskie buty z zagranicznych paczek. Podczas gdy zamknięci w swoim małym świecie ojcowie prowadzą ze sobą nieustanną wojnę, ich dzieci próbują wydobyć się ponad te zatargi. Michal Šebek skrycie podkochuje się w Jindrziszce Krausovej, która z kolei jest zafascynowana Elienem, chłopcem, którego rodzicie wyemigrowali do Ameryki. Zależności pomiędzy uczestnikami tego małego trójkąta nastolatków, choć burzliwe, pozostają nierozwiązane. Z pewnością łączy ich konsternacja zachowaniem starszej generacji, choćby ich fascynacją dla najnowszych osiągnięć NRD-owskich naukowców w dziedzinie plastikowego wyposażenia kuchennego, czy też budową makiety pomnika, upamiętniającego czeskich lotników, którzy zginęli podczas II wojny światowej. Młode pokolenie o wiele bardziej interesuje się Mickiem Jaggerem czy najnowszą modą nieśmiało przedzierającą się z Zachodu w paczkach. Jak by tego wszystkiego było mało, obie rodziny wchodzą w jeszcze bliższe relacje: owdowiały Kraus żeni się niespodziewanie z siostrą żony Šebka. Posypią się iskry!
9/10

2/ GWIEZDNE WOJNY - cz.V - IMPERIUM KONTRATAKUJE (Star Wars: Episode V - The Empire Strikes Back), reż. Irvin Kershner, USA 1980
Początek:


Imperator Palpatine rozkazuje swojemu uczniowi Darthowi Vaderowi odnalezienie Luke'a Skywalkera, by zmusić go do przejścia na ciemną stronę Mocy.
Powstaje pytanie, co mnie skłoniło do oglądania Gwiezdnych wojen :) Ta część figuruje na 11-tym miejscu listy TOP 250 portalu IMDB. Ominęłam ją wcześniej. A potem się zreflektowałam, że przecież, jak by nie było, to część naszej popkultury i wypadałoby znać. Więc poznałam. I wreszcie wiem, skąd te takie dziwne roboty:
8/10

3/ film włoski UN RAGAZZO D'ORO (Złoty chłopiec), reż. Pupi Avati, 2014
Trailer:


Davide pracuje w agencji reklamowej, ale chciałby być pisarzem. Od zawsze ma złe układy z ojcem, scenarzystą filmów klasy B, ale gdy ojciec ginie w wypadku, który może był samobójstwem, zaczyna przeszukiwać jego papiery, odkrywa genialny scenariusz napisany przez ojca w młodości i spotyka się z wydawcą, który miał opublikować wspomnieniową książkę ojca. Ponieważ w komputerze odnajduje tylko jej początek, postanawia sam ją napisać...
6/10

4/ odcinek 5-ty i 6-ty rosyjskiego serialu kryminalnego SZACHMATIST (Шахматист), 2004





No, to się opisałam (Rosjanin by to niewłaściwie zrozumiał). Teraz idę wpisać moje nowe książeczki do kalendarza, porządek musi być :)