wtorek, 26 listopada 2013

Wiktor Woroszylski - I ty zostaniesz Indianinem

Dla odmóżdżenia zafundowałam sobie ponowną lekturę z dzieciństwa.
Wiktor Woroszylski opisany na okładce jawi się jako całkiem pogodzony z systemem twórca, a zdaje się, że życiorys miał dość pokręcony, bo przeszedł od entuzjazmu dla komuny do jej negacji po rewolucji węgierskiej oglądanej własnymi oczami i pracy w KOR. Wikipedia podaje, że był objęty zakazem druku w latach 70-tych - co jest o tyle nieścisłe, że opisywana dziś przeze mnie książka wyszła w 1974 roku, nie mógł więc wtedy być na indeksie.


I ty zostaniesz Indianinem to urocza opowiastka o Mirku, który marzy o indiańskich wigwamach i proszę bardzo, jak na zawołanie, dostaje od nagle objawionego wujka z Ameryki - wspaniały lśniący tomahawk! Rodzina Mirka jest niby to typowa, ot, rodzice i starsza siostra, ale tato nie jest zwykłym urzędasem odsiadującym swe godziny w biurze, tylko ni mniej nie więcej - układaczem krzyżówek. Mógłby nawet nieźle zarabiać, bo jest świetny w swoim niezwykłym fachu, cóż kiedy większość zarobków pochłania krwiożerczy Krokodyl czyli gra liczbowa. Umiejętności taty okażą się kluczowe dla rozwiązania zagadki tajemniczego sejfu w sklepie jubilerskim, na który zagięła parol szajka związana z domniemanym wujem. Naturalnie w rozpracowaniu szajki będzie miał swój udział Mirek, w nagrodę... zostanie przyjęty do grona Indian. Kto chce niech wierzy, że mu się to nie przyśniło :)

Patrzcie, jak sprytnie tutaj autor przemycił PRZEDWOJENNĄ encyklopedię :)

A tutaj wyjaśniła się tajemnica z lat wczesnej młodości mego brata. Napisał on mianowicie powieść... to znaczy ZACZĄŁ ją pisać, podstępna siostra wykradła mu zeszyt, a tam pierwsze zdanie:
Kolano wyjrzało zza płota.
Zdanie to, jak można się domyślać, stało się legendą w rodzinie i funkcjonuje do dziś :)
Tymczasem proszę bardzo:
Już wiem, po tylu latach, skąd braciszek czerpał inspirację.

Ilustrował książkę - cudownie - Bohdan Butenko:

Poridż był podstawą wyżywienia u państwa Kubiaków: połowa rodziny jadła go z zimnym mlekiem, połowa z gorącym.

Dziś pewnie są jakieś programy komputerowe dla układaczy krzyżówek, wtedy - jedynie kartka papieru i ołówek :)


Widok garnka z krupnikiem, choćby nawet przypalającym się, jak zwykle wywołał u mnie przemożną chęć skosztowania takowego (dalej nie umiem robić, no sam do mnie nie przyjdzie).

Ach, koniki przed kinem, zapomniany widok, kiedyś tak codzienny. oczywiście w dużym mieście, bo u mnie to było tak, że na jakiś ambitniejsze dzieło to trzeba było kupić parę biletów, żeby film puścili :)


Początek:
i koniec:



Wyd. Nasza Księgarnia Warszawa 1974, wyd. VI, 206 stron
"Cieniowana" seria
Ilustrował: Bohdan Butenko
Z własnej półki (kupione na allegro 20 października 2012 roku za złotówkę)
Przeczytałam 12 listopada 2013


Obejrzałam wczoraj, z okazji SPUTNIKA, rosyjski film z 2012 roku JA BUDU RIADOM (Polski tytuł BĘDĘ PRZY TOBIE), w reż. Pawła Ruminowa.
Dawno się tak nie spłakałam, może przy Czułych słówkach. Niech no tylko gdzieś umierają młode matki na raka, ryczę jak bóbr.
Inna pracuje jako menedżer w restauracji, lubią ją szef i współpracownicy, jest pełna radości życia i poczucia humoru. Ale najważniejszy w jej życiu jest 6-letni syn Mitia.
Mają ze sobą niesamowity kontakt i spędzają razem cały wolny czas.
Jednak nad obojgiem wisi nieszczęście. Inna zapadła na nieuleczalną chorobę. Mimo że niezwykle dzielnie stawia jej czoła, łykając tony tabletek i poddając się operacji mózgu, a potem chemioterapii - cały czas przy tym zachowując wspaniałe poczucie humoru i żartując ze wszystkiego - w pewnym momencie zdaje sobie sprawę z nieuchronności losu.
Postanawia więc znaleźć dla Mitii nowych rodziców. Spośród wielu kandydatów, którzy obejrzeli DVD z nagranymi filmikami z udziałem Mitii, wybór pada na Olgę i Siergieja, ludzi dobrze sytuowanych, kulturalnych, kochających się, ale bezdzietnych.
Olga od razu poczuła feeling do chłopca, inteligentnego, mądrego, zabawnego. Mitia odpłaca sympatią, ale nie wie jeszcze, że to nie zwykli znajomi mamy. Nieszczęsne dziecko ubzdurało sobie, że mama chce je sprzedać na organy... Zgadza się na pobyt u Olgi, gdy mama mu mówi, że musi iść do szpitala, bo ją bardzo głowa boli.
Inna będzie musiała mu wytłumaczyć, dlaczego od jutra zamieszka u Olgi i Siergieja. Sama zostanie w domu, by umrzeć, za jedyne towarzystwo mając wolontariuszkę z hospicjum.
Film zrealizowany w stylistyce dokumentu, z niesamowitą rolą Marii Szałajewej i świetnym malcem w roli Mitii. Hymn o miłości macierzyńskiej.

Film można obejrzeć w całości na You Tube.
Я буду рядом:

Dla osób o silnych nerwach.

6 komentarzy:

  1. "Kolano wyjrzało zza płota" mogło przejść do historii literatury ramię w ramię ze "Scarlett O'Hara nie była piękna", "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne", etc. :) Szkoda, że brat nie dokończył powieści.
    Nawet nie wiesz, ile radości sprawiłaś mi powtórką z książki Woroszylskiego, przepadałam za nią!!! Te rysunki są po prostu obłędne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy :)
      Dodałabym jeszcze obowiązkowe "Cnotę straciłam o piątej rano".

      Usuń
  2. Tak czytam i niby znam, a nie znam, myślę i w końcu mnie oświeciło, Bazyl o tej książce pisał.
    http://bazyl3.blogspot.com/2012/09/i-ty-zostaniesz-indianinem-wiktor.html
    Ale jakieś inne wydanie chyba.

    Filmu nie chcę oglądać, dzieci i choroba razem to za trudne dla mnie. Przypomina historię Chustki. Trochę. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już idę poczytać, jak się Bazylowi podobało. A że inne wydanie? Wszak moje było szóste :)

      Tak, temat filmu bardzo trudny. I dyskusja oczywiście, czy zła matka czy dobra, skoro własne dziecko oddaje...
      Historia Chustki wydaje mi się nieco inna, ona miała się na kim oprzeć. Poza tym ze swego umierania zrobiła publiczny spektakl (nie jest to żaden zarzut, wręcz przeciwnie, bo pozwoliła wielu osobom oswoić temat), tymczasem w przypadku Inny to kameralny dramat na ich dwoje. Co nie znaczy, że nie płakałam czytając bloga Chustki :(

      Usuń
  3. Wśród mnóstwa czytanych przeze mnie książek w czasach młodzieńczych i ta pewno była.
    A film wzruszający taki do łez.U nas przecież też taka sytuacja się wydarzyła, tyle, że w r4ealu. Nie pamiętam jakiej narodowości była kobieta, ale ze wschodu, która wiedząc, że umrze szukała rodziny zastępczej dla chyba swych czworga dzieci i znalazła. To też scenariusz na prawdziwy wyciskacz łez.znalazła

    OdpowiedzUsuń