Przeczytałam żem w autobusie i to jest jedyna nie z serii Poczytaj mi mamo w najbliższym czasie. Mianowicie jest z innej serii, nazywało się to Ważne sprawy dziewcząt i chłopców i ja to trochę z młodości kojarzę.
Krótkie opowiadanie o tym, jak do schroniska w górach przychodzi młody chłopak, a kierowniczka wyciąga z niego, że uciekł z domu - z miłości oczywiście. Bowiem następnego dnia ma tam przyjechać cała grupa łącznie z dziewczyną, którą on kocha (jak mu się wydaje), ale matka mu nie pozwoliła na wspólny z nimi wyjazd, więc dał dyla. Mądra kierowniczka nie tylko natychmiast pokierowała nim tak, żeby wysłał do matki telegram, przecież umierała z niepokoju, ale również uświadomiła mu, co jest warta dziewczyna, która grozi...
Nie, nie napiszę, czym grozi, bo może jakimś przypadkiem ktoś z Was ma tę książeczkę, ale jeszcze nie czytał? Jeśli tak, to polecam. Bardzo sprawnie napisana, choć ta pierwsza strona mogłaby zniechęcić.
Początek:
Koniec:
Wyd. Wydawnictwo Harcerskie Horyzonty, Warszawa 1973, 35 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 4 sierpnia 2023 roku
Praga, dzień pierwszy
Będzie w błyskawicznym (i fotograficznym skrócie), bo godzina późna, wróciłam do domu koło dziewiątej.
Tak to ja mogłabym podróżować... no, ale to w autobusie, natomiast w pociągu nie było ani jednego wolnego miejsca, tego nie lubimy.
Na stacji w Pradze zjeżdżałam z peronu ruchomymi schodami w dół, gdy zobaczyłam stojącą na górze Věrę. Dech mi zaparło, bo w ogóle nie byłyśmy umówione - zjechałam więc na dół, zakręciłam walizą i wjechałam z powrotem na górę 😂 Takie mi zrobiła překvápko (niespodziankę). Mało tego, w hotelu okazało się, że przywiozła mi podwieczorek w postaci świeżo dziś upieczonego ciasta ze śliwkami i mirabelkami, prosto z Seminářskiej zahrady (w Pradze jest szereg miejsc z drzewami owocowymi ogólnie dostępnymi, nawet gdzieś mam zapisaną stronę z mapą takich miejsc). Jakie było pyszne! Znaczy jeszcze jest, wszystkiego nie zeżarłam 😁 Jak sobie zrobiłam pysznej gorącej herbaty z sokiem malinowym i wtrząchnęłam trzy kawałki ciasta, od razu mnie przestała głowa boleć (wstawanie o 4.40 jest przereklamowane). Pojechałyśmy wspólnie do Ulubionego Antykwariatu odebrać te dziewięć zamówionych książek, ale w pełnej krasie zobaczycie je dopiero po moim powrocie do Krakowa, bo są porządnie zawinięte w folię i chyba tak już zostaną.Ta jedna luźna leżała na stoliku w naszym klasztornym korytarzu, przyniosłam ją tylko przestudiować 😉
Věra pojechała znów na dworzec odbierać siostrę, a ja załatwiłam kwestię sprawunków odwiedziwszy kram z filmami - ale spokojnie, kupiłam tylko siedem! I uważam kwestię książek i filmów za zamkniętą (ha ha).
Potem poświęciłam się już niespiesznym spacerom.
Walka klasowa trwa!
Na mnie niech nie liczą w tej kwestii!
Oj, chyba było włamsko!
Poezja latarniana trzyma się mocno.
Ceny szali, gdyby ktoś był zainteresowany.
Takie coś na ścianie.
Wieczorna prasówka.
Pocieszonam!
Zlokalizowałam rzeźbę, co ją miałam zapisaną w zeszyciku... ciekawe, czy byście rozpoznali, o co chodzi. Odpowiedź na dole 😁
W tym budynku zakochałam się jakiś czas temu, ale jak wtedy niszczał, tak dalej niszczeje. Za komuny był tam basen, sale gimnastyczne, takie normalnie fitness center.
Co można robić jadąc niekończącymi się ruchomymi schodami w metrze? Można na przykład myśleć, że wzięłabym jakąś szczotę i wyszorowała - nie, nie kopyta tego pana przede mną - tylko te kąty okocone.
Ciekawe, czy w domu taka chętna jestem do sprzątania 😂
Znają i tutaj naszego ministra. Tylko nie wiem, co ten BROK. Bo brouk to wiem - robak. Co by nawet pasowało!
Stojak na rowery w pasażu. Czy ja już wspominałam, że Praga pasażami stoi?
Kiedyś się ludziom chciało (takie drzwi robić).
Fraza zamknij japę nabiera nowego znaczenia.
I w ogóle - żeby było jasne - najlepszy kurz w Pradze!
* gest Kozakiewicza 🤣




























































