środa, 31 marca 2010

Tibor Dery - Wyimaginowany reportaż z amerykańskiego pop-festiwalu

Trzecia próba, jak dla mnie najmniej udana, odczytania twórczości węgierskiego pisarza. Obraz świata tutaj to koszmar po prostu :(

Wcześniej myślałam o odwiedzeniu jakiejś biblioteki (wbrew postanowieniom) i poszukaniu jeszcze czegoś - bo poza wszechobecną ironią nie znajduję żadnych wspólnych rysów w tej twórczości, nie umiem tego podsumować - ale już mi się nie chce :)

Dla potomności: zanabyty w 1982 roku w księgarni w Rynku - tyle zanotowałam z tyłu książki, a dziś mogę się tylko zastanawiać, która to mianowicie była księgarnia... ta obok Krzysztoforów?

Przeczytane 29 marca 2020.

poniedziałek, 29 marca 2010

Tibor Dery - Jednouchy

Historia porwania wnuka miliardera Paula Getty.

Ukochana za czasów młodości seria "Nike". W tej drugiej edycji, z dodanymi ramkami. Teraz jest już trzecia, ale ani nic z niej już nie kupiłam ani nie czytałam... A pamiętam, jak w liceum czytałam w tej serii opowiadania Moravii, zachwycając się każdym słowem.

Przeczytane 28 III 2010, po wszelkich emocjach związanych z myciem okien i porządkowaniem biurka, co jest NAJGORSZE (i najbardziej czasochłonne).

sobota, 27 marca 2010

Tibor Dery - Kochany teściu...

Jeden z najwybitniejszych pisarzy węgierskich, a trudno coś o nim znaleźć. Domowe poszukiwania wykazały obecność jeszcze dwóch jego małych książeczek, więc pewnie się tu znajdą wkrótce... pamiętam, że istniała taka seria wydawnicza pisarzy węgierskich, ale nigdy w naszym domu :( 

Właściwie jedyne z Węgier, co znamy, to "Chłopcy z Placu Broni" :)

"Kochany teściu", napisana u schyłku życia, traktuje o starości właśnie, o trudności pogodzenia się z odejściem młodości, ironicznie i nostalgicznie zarazem.

Zanabyta w antykwariacie w 1984 roku za ówczesne 40 zł (byłożby to obecne 4 zł?, bo książeczka drobna, małego formatu, no i żaden bestseller, więc cena musiała być niewygórowana).

Opatrzona pieczątkami: "TANIA BIBLIOTEKA" W. Jabłkowskiej, Warszawa, ul. Złota Nr 71 - widać jakiś niedobitek przedwojenny, niczym nasz antykwariat i biblioteka Kamińskiego na Św. Jana. 

Przeczytana 26 marca 2010.

piątek, 26 marca 2010

Anna Małyszewa - Miłość zimniejsza od śmierci

Powieść zanabyta przez przypadek - weszłyśmy z Córunią do księgarni MATRAS zwabione rabatem 25%, a tymczasem ta książką w ogóle była przeceniona na parę złotych. Trudno było nie wziąć, skoro to rosyjska autorka kryminałów :) Ona sama zresztą tu pisze, że to jej dwudziesta powieść, mało tego, prosi, żeby dzielić się opiniami na jej temat i podaje numer pagera :)

Akcja osadzona wokół dwóch wątków: młoda para bez meldunku w Moskwie wynajmuje pokój u nieco tajemniczej kobiety, po czym wkrótce On znika. Ona w tym czasie zmaga się z zadaniem literackim: ma (za tysiąc dolarów) dopisać zakończenie powieści Dickensa "Tajemnica Edwina Drooda", wyjaśniając zagadkę śmierci tytułowego bohatera.

Przeczytane 25 marca 2010.

środa, 24 marca 2010

Bohumil Hrabal - Postrzyżyny

Nie ma dwóch zdań - to jest Mistrz. Hołd złożony rodzicom.

Gdy czytam opis świniobicia, to sama już nie wiem, czy mnie to zbrzydza czy zachwyca :)

Egzemplarz zakupiony za złotówkę z likwidowanej biblioteki "Rekordu" w J. Nosił numer 4026. I niech mi ktoś powie, że za komuny nie dbano o pracowników. Nie było szynki w sklepie, ale zakładowa biblioteka miała 4 tysiące tomów. Pamiętam, jak chodziłam pożyczać książki do pracy Tatki. Cała wielka sala konferencyjna obstawiona szafami, gdzie za szkłem stały oprawione w szary papier pakowy setki tomów. Więc to już druga biblioteka zakładowa w 15-tysięcznym miasteczku... 

Przeczytane 23 marca 2010.

wtorek, 23 marca 2010

Michał Bułhakow - Powieść teatralna

Dziwne, pierwszy raz wzięłam to do ręki, a zanabyte w antykwariacie w 1996 roku... Mimo całego uwielbienia dla Bułhakowa jakoś dotąd nie kusiło. Zresztą mam większe tyły, na przykład Ślubny po rozwodzie zabrał "Notatki na mankietach", których też nie zdążyłam przeczytać. Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość, że to właśnie on zaraził mnie "Mistrzem i Małgorzatą" :)

"Powieść teatralna" - mimo wszelkich znamion bułhakowowskiej prozy - jednak rozczarowała mnie. Ale to zdaje się rzecz niedokończona. Oczywiście obraz teatru od kulis pewnie prawdziwy, wszak sam autor bywał aktorem... naszła mnie ochota wrócić do Reymonta...

Przeczytałam 22 marca 2010.

Anatolij Aleksin - Bardzo straszna historia

Miałyśmy rozmowę z Córunią na temat JAKĄ KSIĄŻKĘ ZABRAŁABYM NA WYSPĘ BEZLUDNĄ i w jej wypadku padł ten właśnie tytuł, nabyty niegdyś na allegro. Postanowiłam się więc z nim zapoznać w niedzielne popołudnie.

Cóż, ja go do swojego kanonu nie zaliczę :) Pozostanę przy "Dzieciach z Bullerbyn" - których moje dziecko nie trawi.

Przeczytane 21 marca 2010.

niedziela, 21 marca 2010

Edmund Niziurski - Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego

Niziurski czyli kultowy autor mojego dzieciństwa. Obok Nienackiego oczywiście. Tak się jednak złożyło, że Cymeona nigdy nie czytałam, a tu jak raz natknęłam się na jakimś blogu na wyznanie, że to jedna z ukochanych książek, do których się wraca w trudnych chwilach. No to myślę sobie, łyknę i sprawdzę, korzystając z tego, że w ramach kolekcjonowania E.N. zanabyłam egzemplarz w antykwariacie jakiś czas temu. 

I cóż powiem: to są, poza dawką rozrywki, książki mądre po prostu, poruszają temat wyborów moralnych, które nie są, jak się okazuje, domeną dorosłych...

Przeczytane w sobotnie, prawie już wiosenne, popołudnie 20 marca 2010.

I w ten to sposób jestem z tym pamiętnikiem lektur na bieżąco.

Chciałam poszeregować te lektury, przypisać im kategorie - żeby czarno na białym zobaczyć, że właściwie tylko kryminały i książki dla dzieci czytam :) Ale jakoś nie znajduję tu tagów.

APDEJT

Znalazłam etykiety, hura. 

sobota, 20 marca 2010

Andrzej Wróblewski - Przejażdżka po Rosji

Będąc z marcową wizytą w Hurtowni Taniej Książki w Podgórzu stwierdziłam ze zdziwieniem, że seria NAOKOŁO ŚWIATA ciągle żyje. A raczej (chyba) została reaktywowana. I oto coś akurat dla mnie: relacja z Rosji epoki przełomu widziana przez polskiego "handlowca". Cała rosyjska dusza jak na dłoni.

Bogato ilustrowana.

Przeczytałam 19 marca 2010.

Arkady Adamow - Pętla

Zanabyte w jakimś koszu z tanią książką w antykwariacie za całe 2 zł. Nawiasem mówiąc, poprzedni właściciel przywiązywał dużą wagę do swoich kryminałów, bo oddał go do oprawy :)

Oczywiście magnesem dla mnie było tutaj rosyjskie nazwisko autora. Książka wyszła u nas w 1977 roku i pokazuje bardzo ludzką twarz milicji - taką, co to tylko w książkach można było zobaczyć. Pewne realia chyba mogły być nieznane polskiemu czytelnikowi i może szkoda, że zabrakło przypisów: na przykład kilkakrotnie dzielny milicjant udaje się do mieszkań prywatnych, w których w jednym pokoju mieszkała zamordowana, w drugim zaprzyjaźniona staruszka, w trzecim kolejarskie małżeństwo - skąd mamy wiedzieć, że chodzi o tzw. komunałki, u nas mimo wszystko czegoś takiego nie było, a nie każdy czytał "Mistrza i Małgorzatę" :)  

Swoją drogą trzeba by do M&M wrócić...

Pzrecyztane 18 marca 2010.

Marianna Kościńska - Rozkosze młodości

Szukałam rano czegoś niegrubego do torebki (do czytania w tramwaju) i zdjęłam z regału coś wypatrzonego na półce z cracovianami w jakimś antykwariacie.

Rozkosze młodości w robotniczym Krakowie po I wojnie światowej to głód, chłód i marzenie o aksamitce do włosów. Na szczęście bohaterka poznaje nieco lepiej od siebie sytuowanego wychowanka księdza Kuznowicza i odbija się od dna. Język bardzo żywy, chwilami dla mnie niezrozumiały, z naleciałościami dialektalnymi.

Przeczytane 16 marca 2010.

Marlena de Blasi - Tysiąc dni w Wenecji

Z rozpędu sięgnęłam też po Wenecję, zanabytą swego czasu, no bo! Rzuciłam ją wtedy po kilkunastu stronach... dziś dałam radę, a czytało się nawet z większym zainteresowaniem niż poprzednią Toskanię. Dodajmy, że chronologicznie pierwsza jest Wenecja właśnie, bo tam zaczyna się włoskie życie autorki, amerykańskiej kucharki. Najciekawsze były dla mnie właśnie początki - jak to jest, gdy zostawia się za sobą 40 lat "swojego" życia i nagle wybiera się cudze.

Jeśli chodzi o Wenecję w tle - niedoścignionym wzorem pozostaje "L'amante senza fissa dimora" Fruttero & Lucentini, wiadomo.

Przeczytane w poniedziałkowy wieczór 15 marca 2010. 

Marlena de Blasi - Tysiąc dni w Toskanii


Bestseller światowy, a z bestsellerami to wiadomo, trzeba być ostrożnym. Wzięte do ręki (a dokładniej pożyczone od Małgosi K.) tylko dlatego, że akcja w Toskanii. Lektura nie była mordęgą, ale znam ciekawsze :)

Okazuje się, że żyją na świecie ludzie, dla których najważniejsze w życiu jest jedzenie, wokół którego wszystko się kręci. Herr Gott! Zjeść oczywiście bym zjadła, ale aż TAKĄ wagę do tego przywiązywać? Nieeeeeeee.

Poświęcona niedziela 14 marca 2010, jeszcze zimowa.

Lucyna Olejniczak - Dagerotyp. Tajemnica Chopina

Wylosowane na premierze książki w Instytucie Francuskim :)

Ciąg dalszy "Wypadku na ulicy Starowiślnej" o tyle, że występują ci sami bohaterzy, tym razem rozwiązujący zagadkę tajemniczego romansu młodej Francuzki w latach 30-tych XIX wieku z zagranicznym pianistą - być może naszym Fryckiem :)

Przeczytane 13 marca 2010.

Tatiana Ustinowa - Razwod i diewicia familia

Nie mogąc oderwać się od rosyjskich klimatów sięgnęłam po nową dla mnie autorkę. Ustinowa nie była jeszcze tlumaczona na polski, a uważam, że jest o klasę lepsza od Doncowej. Czytało mi się doskonale: nie ma u niej humoru, jak u Doncowej, jest za to psychologiczne pogłębienie postaci, oczywiście na marginesie intrygi kryminalnej.

Kupione kiedyś z ciekawości na allegro, razem z paroma innymi tej autorki. Przeczyta się i resztę :)

Przeczytane 12 marca 2010.

Daria Doncowa - Zjawa w adidasach

A tu dla porównania chciałam Doncową ponownie przeczytać po polsku. Rzeczywiście wolę po rosyjsku :)

Od tej książki chyba zaczynałam swoją przygodę z Doncową. Jest u niej taka mieszanka Nowej Rosji  z biedą, która pozostała po Starej. 

Nie pamiętam, gdzie kupiłam.

Przeczytałam 7 marca 2010.

Daria Doncowa - Poliet nad gniezdom Indiuszki

Zaliczona marcowa rosyjska lektura :)

Egzemplarz z allegro, w wersji wypasionej. 

Przeczytałam 5 marca 2010.

Horacy Safrin - Przy szabasowych świecach

Egzemplarz tatowy. Aż się dziwię, że kupił, bo Żydzi zaleźli mu za uszy. Zaczytany, okładka luzem :) Przeczytana 26 lutego 2010.

Horacy Safrin - Przy szabasowych świecach 2

Najpierw wieczór drugi. Zdjęty z półki dla dotrzymania towarzystwa globusowi - potrzebne było coś lekkiego. Anegdoty żydowskie.

Przeczytane 24 lutego 2010.

Adam Bahdaj - Kapelusz za sto tysięcy

Przypomnienie jednej z ukochanych lektur dzieciństwa. Co tu dużo gadać, KIEDYŚ to były książki :)

Egzemplarz nabyty w antykwariacie, własny albo się nie dochował albo nigdy nie istniał. Pamiętam, że ze szkolnej biblioteki potrafiłam wypożyczyć dwie książki i już następnego dnia wymieniać je na inne.

Przeczytałam w niedzielny poranek 21 lutego 2010.