środa, 21 maja 2014

Fiodor Dostojewski - Wspomnienia z domu umarłych

Nadszedł czas comiesięcznego Dostojewskiego. To już ostatni taki lekki - no, może jeszcze Młodzik taki będzie - :) choć tytuł tego nie sugeruje. Domem umarłych nazywa rosyjski pisarz katorgę.
Jest to powieść autobiograficzna, powstała po czteroletnim pobycie Dostojewskiego na katordze, na którą zamieniono mu początkowy wyrok śmierci, wydany za przynależność do dyskusyjnej grupy literackiej, którą car wziął omyłkowo za działalność rewolucyjną.

Tradycyjnie półka z Dostojewskim (i innymi):
oraz regał z półką:

Zrozumiem zdziwienie P.T. Czytelników na słowo LEKKI. Wszak o katordze mowa, o męce, o więzieniu, o udręce, o zsyłce, o represjach, karach... A jednak lżej mi się to czytało niż na przykład Sołżenicyna czy Herlinga-Grudzińskiego. Czy dlatego, że bardziej odległe w czasie? Czy też odgrywa rolę fakt, że autor nie neguje sprawiedliwości wyroku i wygląda na pogodzonego z losem? Czy też dlatego, że carska katorga i zesłanie nijak się miały do tego, co zgotował swym przeciwnikom komunizm? Chwilami miałam wrażenie, że Dostojewski opisuje pobyt na... kolonii - nie kolonii karnej, ale kolonii letniej, jakimś obozie wakacyjnym, do którego zjechali się uczestnicy z różnych stron kraju i teraz poznają się ze sobą, uczą się współżycia, naginają do norm i reguł narzucanych przez każdą zbiorowość. Tak, głupie to porównanie, a jednak takie mi się nasunęło, przypominały mi się pierwsze wieczory z dala od domu, smutek i myśli o tym, jak to dalej będzie...a potem nieodzowny płacz przy wyjeździe, bo przecież zżyliśmy się ze sobą, zaprzyjaźniliśmy, pokochaliśmy (lub nie) wychowawców i oto rozstajemy się na zawsze.

Co mamy we Wspomnieniach z domu umarłych? Realia życia więziennego. Opis warunków "mieszkaniowych", jedzenia (wbrew powszechnym wyobrażeniom, nie karmiono źle - owszem, jednostajnie, chleb i kapuśniak, ale do syta), pracy, wymierzanych kar, obchodzenia świąt, prób ucieczek, wypoczynku wreszcie. Charakterystykę rozmaitych grup/typów przestępców, "nieszczęśników", jak ich nazywał ze współczuciem lud rosyjski. Są wśród nich mordercy, zatwardziali zbrodniarze, dla których zabić kogoś, to jak splunąć - dosłownie. "Jakże to, tato! Wysłaliście mnie po zdobycz: zarżnąłem chłopa, a znalazłem całej parady jedną cebulę." - "Głupiś! Cebula - to kopiejka! Sto dusz - sto cebul, i już masz rubla!"
Są jednak i dobroduszni młodziankowie, zesłani za jakiś drobiazg. Są wreszcie przestępcy polityczni.
Wszyscy jednak łakną poszanowania swej ludzkiej godności. Więzień sam wie, że jest więźniem, wyrzutkiem i zna swoje miejsce wobec naczelnika; żadne jednak piętna, żadne kajdany nie sprawią, by zapomniał, że jest człowiekiem.

Dostojewski opisuje przede wszystkim pierwszy rok swej katorgi. Ten czas zapadł mu najmocniej w pamięć i wydarzenia pierwszych dni, pierwszych miesięcy stoją mu przed oczami jak żywe, podczas gdy lata kolejne przetoczyły się jak jeden dzień. Przybycie, zapoznawanie się z trybem życia, z towarzyszami niedoli, z warunkami bytowymi, z pracą, o której jako szlachcic i inteligent nie miał do tej pory pojęcia - to wszystko zapełnia wiele stronic powieści.
Sama robota na przykład wydawała mi się nie taką znów ciężką, katorżniczą, i dopiero po dosyć długim czasie zdałem sobie sprawę, iż uciążliwość i katorżniczość tej roboty polega nie tyle na jej trudności i bezustanności, ile na tym, że jest ona przymusowa, nakazana, pod batem.


"Dom umarłych!" - mówiłem sobie, przyglądając się niekiedy o zmroku, z ganku naszych koszar, więźniom, co powrócili już z robót i leniwie snuli się po placyku więziennego dziedzińca. [...] Wszystko to jest moim środowiskiem, moim teraźniejszym światem, z którym rad nierad muszę współżyć.

Autor był w sytuacji uprzywilejowanej, bo jako szlachcic nie był karany cieleśnie, ale z drugiej strony jako taki był źle postrzegany przez innych więźniów i do końca właściwie poddawany swoistemu ostracyzmowi. Lud z panami się nie brata i nawet wspólny ciężki los tego nie zmieni.


Nawet ludzie, przysłani tu na całe życie, marzyli lub tęsknili i na pewno każdy z nich roił w duchu o czymś niemożliwym. [...] Tutaj wszyscy byli marzycielami, i to rzucało się w oczy. Odczuwało się to boleśnie właśnie dlatego, że marzycielstwo nadawało przeważnie więźniom wygląd posępny i ponury, jakiś niezdrowy. W ogromnej większości więźniowie byli milczący i nienawistnie zamknięci w sobie, nie lubili wystawiać swych nadziei na pokaz. Prostodusznością, szczerością gardzono.
Bez jakiegoś celu i dążenia do tego celu nie żyje ani jeden człowiek. Postradawszy cel i nadzieję, człowiek, ze zgryzoty, zamienia się nieraz w potwora... Celem wszystkich była wolność i wyjście z katorgi.


Klasą samą w sobie byli naczelnicy, wszelka władza, wiemy dobrze, jak doskonale zakorzenione, jak umocnione we krwi Rosjanina, wręcz na poziomie DNA, jest poszanowanie dla władzy, strach przed nią.
Tyrania to nałóg, potrafi się rozwijać i wreszcie rozwija się w chorobę. Twierdzę, że najlepszy człowiek może wskutek przyzwyczajenia zordynarnieć i stępieć do stanu dzikiej bestii. Krew i władza odurza.

Na końcu słoń a sprawa polska. Znany jest stosunek Dostojewskiego do Polaków. Poświęcił on naszym rodakom kilka stron we Wspomnieniach z domu umarłych. Nie były to miłe wrażenia. Polacy stanowili odrębną grupę i absolutnie nie bratali się z innymi współwięźniami. Ograniczmy się do tego stwierdzenia:
Patrzyli z głębokim uprzedzeniem na wszystkich otaczających, widzieli w katorżnikach samo tylko bestialstwo i nie mogli, ba, nie chcieli dostrzec w nich ani jednej lepszej cechy, nic ludzkiego.



Początek:
i koniec:

O tym, jak krotochwilny nastrój mi towarzyszył podczas lektury, świadczy dopisek:
:)


Wyd. PIW Warszawa 1957, wyd.I, 297 stron
Seria: Z pism F.Dostojewskiego pod redakcją Pawła Hertza
Tytuł oryginalny: Zapiski iz miortwogo doma/ Записки из Мёртвого дома
Tłumaczył: Czesław jastrzębiec-Kozłowski
Z własnej półki (ze zbiorów Ojczastego)
Przeczytałam 19 maja 2014 roku

10 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ta zadzierzystość bardzo mi kogoś przypomina :)

      Usuń
  2. U mnie dopiero w kolejce, po "Braciach Karamazow". W "Idiocie" jest opisane jakby preludium do "Wspomnień ..." - ułaskawienie tuż przed wykonaniem kary śmierci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że stosujesz dobrą metodę: najpierw trudniejsze, potem lżejsze :)

      Usuń
  3. Mam takie pytanie: czy posiadasz może "Sioło Stiepanczykowo"? Szukam i szukam i nigdzie ni śladu polskiego wydania:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie posiadam. Mało tego, nawet do tej pory nie słyszałam o takiej powieści. Przełożył ją na polski Jerzy Jędrzejewicz, więc pewnie wyszła po wojnie. Niekoniecznie w tej serii, z której pochodzą moje książki, bo to było tylko Z PISM DOSTOJEWSKIEGO, a nie DZIEŁA ZEBRANE... choć może i wtedy wyszło, jeno mój Ojczasty nie zakupił? Kto wie.

      Usuń
    2. No właśnie - jest nazwisko tłumacza, a książki nie ma nigdzie. Dziwna sprawa...

      Usuń
    3. W 2011 była na allegro za 15 zł :)

      Usuń
  4. Ależ urokliwy ten Twój zakątek czytelniczy :)
    Istotnie, jakiś łagodny opis katorgi, tak jakby autor traktował ją jako przygodę albo jako okazję do zebrania obserwacji o zachowaniu ludzi. Może więźniowie i nie głodowali, ale na pewno byli niedożywieni, bo przecież człowiek potrzebuje mięsa, sera i ryb, nie da się być zdrowym i silnym jedząc w kółko chleb i kapustę. A po przeczytaniu zdania, że na Syberii panuje wspaniały klimat, szczęka mi opadła.
    A czy "Gracza" też posiadasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadam. To jest tom OPOWIADANIA, który zawiera następujące rzeczy:
      - Paskudna historia
      - Notatki z podziemia
      - Krokodyl
      - Gracz
      - Wieczny mąż

      Usuń