poniedziałek, 19 maja 2014

Åke Holmberg - Latający detektyw

Rita doniosła, że jej dziecię zapoznało się z pierwszą w swym życiu intrygą kryminalną czyli Detektywem Noskiem. To mnie zachęciło do sięgnięcia po opis przygód innego prywatnego detektywa, z dalekiej Szwecji. W dzieciństwie strasznie lubiłam Ture Sventona, który z kolei uwielbiał psysie (zacny Sventon nieco seplenił), więc z przyjemnością do niego wróciłam.
Żeby się do niego dokopać, musiałam przestawić na inne miejsce rower. Przy okazji wyszło na jaw, że zupełne dętki i jeśli zachcę wybrać się na przejażdżkę, to trzeba będzie coś z tym zrobić. Stanowczo wygodniej miał Ture Sventon, przemieszczający się przy pomocy orientalnego dywanu...
Na półce pełen misz-masz (jeśli cokolwiek widać). Małe formaty dziecięce obok Myśli Pascala czy I powraca wiatr Bukowskiego...
Jak się łatwo domyśleć, decyduje format :)
Istotnie jest to jedna z sześciu półek pomieszczonych pod parapetem okna, a więc niskich. Zostały tam też upchane stare numery Literatury Na Świecie, kryminały z jamnikiem i kluczykiem, seria NIKE i tomy Biblioteki Narodowej. Z racji tego, że wyżej są rośliny doniczkowe, zdarzyły się niekiedy zalania, ślady widać wyraźnie na dołach grzbietów książek :(
Na grzbietach Literatury Na Świecie dziecko ćwiczyło zdolności manualne, gdy dostało chodzik.
Po oczach bije wspomniana już kiedyś Matka Boska z różowego plastiku, przywieziona przez pociechę z pokomunijnej wycieczki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Naprawdę powinni tego zabronić.

Wyszukałam w internecie zdjęcie autora.
Åke Holmberg (1907-1991) napisał całą serię książek o przygodach detektywa Ture Sventona ze Sztokholmu:

Ture Sventon, privatdetektiv (1948)
Ture Sventon i öknen (1949)
Ture Sventon i London (1950)
Ture Sventon i guldgrävarens hus (1952)
Ture Sventon i Paris (1953)
Ture Sventon i Stockholm (1954)
Ture Sventon och Isabella (1955)
Ture Sventon i spökhuset (1965)
Ture Sventon i varuhuset (1968)
Ture Sventon i Venedig (1973)

ale na język polski zostały przetłumaczone tylko trzy.
Szwedzkie okładki też są fajne:

Oto bohater serii, prywatny detektyw Ture Sventon. Prowadzi on biuro w centrum Sztokholmu, ale niestety nikt do niego nie zagląda, a przecież Sventon jest na pewno najsprytniejszym detektywem w całym kraju, tylko nie ma możliwości się wykazać.
W biurze towarzyszy mu panna Jansson, która z nudów szydełkuje łapki do garnków. Głównym zadaniem sekretarki jest odbieranie telefonów (gdyby jakiś zadzwonił), a jeśli do Sventona przyjdzie klient, panna Jansson ma telefonować i udawać agentów detektywa, będących na tropie sensacji.
Ture Sventon pociesza się zamawiając na kredyt ptysie z bitą śmietaną w swej ulubionej cukierni i rozwiązując krzyżówki. Tymczasem pewnego dnia pojawia się u niego egzotyczny gość, przedstawia jako Omar i proponuje sprzedaż dywanu.
Sventon ma w domu sześć różnych dywanów i dywaników, a ten oferowany przez Omara jest w dodatku stary i powycierany. Jednak okazuje się, że ma o wiele ciekawszą zaletę: jest dywanem latającym. Omar odziedziczył go po swoim ojcu i chce za niego 500 dinarów. Gdy Sventon wykonał mały próbny lot, zachwycił się nowymi możliwościami i z miejsca zatelegrafował do swej ciotki po pożyczkę.

Tymczasem w małym miasteczku Lingonboda dziwne rzeczy zaczęły się dziać u sióstr Fredriksson, które szczyciły się wielce Jubileuszowym Pucharem, jaki otrzymał w 50-lecie pracy ich ojciec, budowniczy Fredriksson.
Najpierw jakiś złoczyńca odebrał Lizie, goszczącej wraz z trzema innymi dziećmi na wakacjach w willi Fredriksro bułeczki i biszkopty niesione na podwieczorek z ciastkarni, a potem nadszedł tajemniczy list. Podpisany pod nim Wilhelm Łasica domagał się złożenia w dziupli starego dębu trzech tysięcy koron, inaczej Puchar Jubileuszowy zniknie. Oczywiście zabronił kontaktów z policją.
Toteż panna Fryderyka Fredriksson wybrała się do Sztokholmu na poszukiwania prywatnego detektywa i przypadkiem ujrzała tabliczkę na drzwiach Sventona:
Gdy detektyw usłyszał nazwisko Wilhelma Łasicy, natychmiast zapalił się do sprawy. Przecież był to znany przestępca, zawsze wymykający się z rąk policji. Jeśli uda mu się go schwytać, zdobędzie pieniądze i sławę! Toteż nasz bohater zapakował różne części garderoby służące mu do przebieranek, maszynkę do kawy i blaszane pudełko ptysiów i ruszył w drogę na południe Szwecji na swoim nowym latającym dywanie.
I tak zaczęła się WIELKA PRZYGODA.


Początek:
i koniec:

Oczywiście Szwedzi nakręcili filmy z przygodami Ture Sventona... szkoda, że nie znam szwedzkiego :(



Wyd. Nasza Księgarnia Warszawa 1975, wyd.III, 149 stron
Tytuł oryginalny: Ture Sventon, privatdetektiv
Tłumaczyła: Teresa Chłapowska
Ilustrowała: Anna Kołakowska
Z własnej półki (kupiony w antykwariacie 19 czerwca 1989 roku za 250 zł)
Przeczytałam 16 maja 2014 roku



W TYM TYGODNIU OGLĄDAM
1/ film rosyjski MAJOR (Mайор), 2013, reż. Jurij Bykow
Jest cały na YT po rosyjsku:

Siergiej, oficer policji, dowiaduje się, że żona rodzi dziecko. Spiesząc do szpitala, potrąca siedmioletniego chłopca.
/That day Sergey Sobolev, police officer, is driving to the hospital where his wife is about to give birth to their child. High from happiness, he's driving too fast and when he sees a boy on a passage walk, it's too late. The boy died, and now the major has only two options: go to prison or conceal his crime and stay free. All the characters in this film have to choose - to cross or not to cross the line, when the price for your choice is life... yours and of the ones you love.

2/ film włoski LISTONOSZ (Il postino), 1994, reż. Michael Radford
Na YT tylko trailer:

Rok 1952, jedna z niewielkich wysepek u wybrzeży Włoch. Mario Ruoppolo, syn ubogiego rybaka, marzy o wyrwaniu się z ciasnego kręgu tradycji. Okazja do spełnienia marzeń przychodzi w momencie, gdy na wyspie pojawia się sławny poeta Pablo Neruda, którego reżim zmusił do opuszczenia rodzinnego Chile. Rząd włoski zdecydował się przyznać poecie prawo do azylu politycznego. Lokalny poczmistrz jest przerażony ogromem listów, jakie nadchodzą codziennie na adres Nerudy, jeszcze przed jego przybyciem na wyspę. Wynajmuje więc Mario i powierza mu funkcję prywatnego listonosza poety. Wkrótce zawiązuje się między nimi nić sympatii. Mario jest zafascynowany osobowością Nerudy, poetę wzrusza jego naiwność i niewinność. Kiedy Mario zakochuje się w pięknej Beatrice Neruda niczym Cyrano De Bergerac pomaga mu zdobyć względy nieprzystępnej dziewczyny ucząc go sztuki pisania wierszy miłosnych. Dzięki wstawiennictwu poety udaje się także pokonać opory przesadnie opiekuńczej ciotki Beatrice. Podczas weselnej uczty Mario i Beatrice Neruda oświadcza, że może już bezpiecznie powrócić do Chile...

3/ film czeski KTO CHCE ZABIĆ JESSII? (Kdo chce zabít Jessii?) 1966, reż. Václav Vorlíček
Na YT fragment:

Na Filmwebie brak opisu, skopiowałam z IMDb:
"What if someone had an absurd dream and the visions ran out in the street?" a scientist asks Rose, a researcher who discovers a way to engender beneficial dreams (to produce contented, productive workers). There's a problem: after an injection of her elixir, dream elements become real. Rose learns this after dosing her husband Henry to stop his dreaming about Jessie, a curvaceous comic-book heroine who has anti-gravitational gloves he needs to study so he can solve a problem at the factory where he's chief engineer: Henry wakes up with Jessie asleep next to him pursued by a cowboy and a super hero. Jealousy consumes Rose. All this plus satire aimed at the Czechoslovak state.

4/ film niemiecki STALINGRAD, reż. Joseph Vilsmaier, 1993
Na YT cały z polskim lektorem:

Schyłek lata 1942r. Żołnierze batalionu szturmowego Wermachtu Fritz Reiser i Manfred Rohleder odpoczywają na Riwierze Włoskiej po trudach kampani zbrojnej w Afryce. Urlop nie trwa jednak długo i batalion zostaje przerzucony na front wschodni. Porucznik Hans von Witzland informuje żołnierzy, że walczyć będą o zdobycie Stalingradu. Większość obawia się rosyjskiej zimy, ale hitlerowska propaganda twierdzi, że opór obrońców miasta złamanie zostanie w kilka dni. Pierwszy szturm na Stalingrad okazuje się niezwykle krwawym przedsięwzięciem. W przepełnionym lazarecie Reiser i Rohleder wymuszają na poruczniku Witzlandzie opatrzenia w pierwszej kolejności ciężko rannego kolegi. Za to wykroczenie kapitan Haler przenosi ich do karnego batalionu. Nastaje zima. Żołnierze 6-tej Armii gen Friedricha von Paulusa bezskutecznie usiłują przełamać obronę Stalingradu. Por. Hans von Witzland spostrzega, że zdobycie miasta nie jest żadną militarną i startegiczną koniecznością, lecz czysto prestiżowym politycznym przedsięwzięciem. Świadomość ta całkowicie zmienia młodego porucznika. Z zimnego tresera żołnierzy staje się ich towarzyszem niedoli. Reiser i Rohleder zostają zrehabilitowani i wracają do działań frontowych.

16 komentarzy:

  1. Fajnie się bawisz czytając taka lekturę. Mnie jakoś nie ciągnie już do takich książeczek, ale może pokażę swój zbiór z lektura dla dzieci i młodzieży.
    Musze pomyśleć nad takim postem, a przy okazji zaprezentują swą pierwszą nagrodę szkolną, która jako jedyna ze szkoły podstawowej mi sie uchowała.

    Słonecznego jak u mnie popołudnia Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak są detektywistyczne klimaty, to w to mi graj :) nawet sobie pomyślałam, że w wolnej chwili obejrzę ten film po szwedzku, bo w końcu to i tak już akcję znam, mniej więcej będę wiedzieć, gdzie co mówią :)

      Post przez Ciebie planowany będzie na pewno fajny! Czy mnie się uchowały jakieś szkolne nagrody to nie pamiętam, za to wyjątkowo wysoko cenię Królewicza i żebraka, którego podarowała mi moja wychowawczyni w IV klasie, gdy przyszła mnie odwiedzić w szpitalu. Szkoda tylko, że nie napisała dedykacji...

      Usuń
    2. To coś jak nasz Nienacki chyba.
      Królewicz i żebrak też był w mojej bilioteczce, ale coś go nie widzę. Chociaż coś Twaina mam. Prawda, że szkoda. Podpis mojej ukochanej wychowawczyni zachował się w mojej nagrodzie.

      Usuń
    3. Z pewną różnicą :) Nienacki dla nastolatków i z dużym podkładem wiadomości historycznych, a Ture Sventon już dla pięciolatków się nadaje :)

      Usuń
    4. Nienackiego niestety nie czytałam, byłam już na niego za stara. Kojarzyłam tylko te wątki kryminalne.

      Usuń
    5. Nienacki czeka u mnie w kolejce na swój odrębny PROJEKT :) będą wszystkie, jakie są w domu, a może nawet wybiorę się też do biblioteki...

      Usuń
  2. prosze pani,przeczytałam"pisane łapą"orłonia,dziś przyniosłam z biblioteki"detektywa noska"a najbliższym czasie sięgnę pewnie po ture sventona i pomyśleć,że to wszystko przez panią-anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie znak, że należy się rozglądać za następnymi :)

      Usuń
  3. Mam niejasne wrażenie ze o latającym detektywie coś czytałam w dzieciństwie, ale na wspomnienie nakłada mi się jeszcze Feniks i dywan Nesbit i z tego wszystkiego już nie wiem które z dywanowych przygód odbyłam w swoim czytelniczej przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam coś tej Nesbit, ale nie związane to z dzieciństwem moim, tylko córki, tak że słabo zakonotowane :)

      Usuń
  4. Najukochańsza książka mojego dzieciństwa. Jak on powiedział piftolet, to ja wyplułam ze śmiechu pół bułki z szynką na kolana. Nigdy tego nie zapomnę.
    Teraz podtykam dzieciom w bibliotece, mamy dwie, tej trzeciej nawet nie widziałam wcześniej. Straszne.
    Znasz tego bloga? ja dopiero dzisiaj na niego wpadłam http://nietylkomusierowicz.wordpress.com/
    Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie straszne jest, że reszty nie przetłumaczono :)
      a blog niezwykle ciekawy, wpisuję do ulubionych.

      Usuń
  5. Zdecydowanie dopisuję do listy.

    OdpowiedzUsuń