wtorek, 19 maja 2015

Bohdan Czeszko - Pokolenie

Ratunku! Sama nie wiem, czy dzisiejszą walkę z budzikiem wygrał on czy ja! W końcu wstałam, więc chyba on, ale trochęśmy się pozabawiali wcześniej. A dzisiaj przepisywałam (na życzenie Ojczastego) pewien tekst spłodzony przez niego w dniu 85 urodzin i pozazdrościłam... jeszcze mu się chce. Chce mu się wstać, umyć, ubrać, poczynając od tych najbardziej podstawowych czynności dnia. Dla mnie mogłyby nie istnieć, gdyby nie praca.
Nie chce mi się dziś nic pisać, nie chce mi się nawet iść do biblioteki oddać tego Czeszkę, z racji godzin otwarcia mogę to zrobić tylko w piątek po pracy i podejrzewam, że raczej zadzwonię i poproszę o przedłużenie na kolejny miesiąc... niech ktoś mną potrząśnie, bo zachowuję się niżej krytyki, gorzej niż znajomy, którego żona zabrała córkę i opuściła domowe pielesze na rzecz młodszego kochanka... a mnie przecież nikt nie opuścił i nie ma ŻADNEGO racjonalnego powodu do tej bzdurnej depresji.
Wczoraj miałam lepszy moment i studiowałam jakiś blog kulinarny Polki zamężnej za Włochem, pracowicie wybierałam przepisy, które może kiedyś i drukowałam. Teraz leży sterta kartek, ciekawe, czy coś z tego przyrządzę, w kuchni jestem tak samo leniwa i bezwolna - a w niedzielę obiad był o szóstej, tak mi się nie chciało wstać!


Moje pierwsze zetknięcie z Bohdanem Czeszko, pewnie też ostatnie. Wcale nie dlatego, że taki zły, tylko zabraknie pretekstu, by uganiać się po Krakowie za rupieciami. W przypadku Pokolenia stymulatorem był film w programie tygodnia :) ale żadna inna jego powieść czy opowiadanie nie zostało sfilmowane, więc...
Może zresztą byłoby dobrze przyjrzeć się innym utworom Czeszki, żeby spróbować wyrobić sobie zdanie, czy Pokolenie było jednorazowym wybrykiem czy też najpopularniejszym utworem z całego szeregu zniesławiających i zakłamujących historię?
Ale - z drugiej strony - Pokolenie jest po prostu ciekawie napisane, z wielkim wyczuciem plastyczności obrazu, widać tu wyraźnie, że Czeszko studiował w ASP. Przedstawia inne środowisko niż to, do którego przywykliśmy, gdy mowa o powstaniu warszawskim, nie paniczyków z dobrych domów, ale synów nędzy, nic więc dziwnego, że mają oni niezbyt entuzjastyczne podejście do "chłopców z AK", "panów w oficerkach". Inna sprawa, że z tego powodu - choć nie wątpię, że takie były odczucia tych robotników, książka jest wyraźnie autobiograficzna - nie należało wieszać psów na odmiennej formacji politycznej. Podobnie jak nie należało przypisywać Katynia Niemcom...

Początek:
i koniec:


Film Wajdy:




Wyd. CZYTELNIK Warszawa 1974, wyd. XIV, 236 stron
Z biblioteki przy al. Daszyńskiego
Przeczytałam 15 maja 2015 roku

11 komentarzy:

  1. Myślę, że nie masz się co tak przejmować tą biblioteką bo jak znam życie, nie ma kolejki po Czeszkę, co zresztą dobrze świadczy o instynkcie samozachowawczym czytelników :-). I tak miałaś szczęście, że "Pokolenie" jest krótkie - zabieram się za "Łuny w Bieszczadach" - to dopiero jest wyzwanie, prawie jak "Poemat pedagogiczny" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żywot czytelnika nie jest usłany różami :)
      Czy to zostało sfilmowane? Bo jeśli tak, to też mię oczekuje :)

      Usuń
    2. Ależ oczywiście - przecież to "Ogniomistrz Kaleń"!

      Usuń
    3. Jasny gwint! Dobrze, że to dopiero 1961 rok - może nie doczekam :)

      Usuń
    4. To może w takim razie zdążysz na "Następnego do raju" bo to i książka dużo krótsza nawet od "Pokolenia" a i film lepszy :-)

      Usuń
    5. O, widzisz, Baza ludzi umarłych to już bliżej, bo 1958, jeszcze w tym roku powinnam zaliczyć :)

      Usuń
  2. ależ tutaj te notki sympatyczne a dowcipne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się tylko cytat z Hłaski o Bohdanie przypomniał to leciało jakoś tak "Niech pani da mi tej w d.... j.... wody , jestem sp..... jak k....."

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna proza.

    OdpowiedzUsuń