wtorek, 23 sierpnia 2016

Bohumil Hrabal - Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać


Nad Hrabalem można płakać... z zachwytu, ale i ze współczucia dla jego bohaterów. Tak mi się mieszają te dwa odczucia, tak szukam punktów wspólnych, tak widzę nagle cały tragizm historii narodu czeskiego, o którym często myśli się jedynie w szwejkowskich kategoriach...


Początek:
Koniec:

Wyd. Świat Literacki Izabelin 1996
Tytuł oryginalny: Inzerát na dům, ve kterém už nechci bydlet
Przełożyli: Janusz Anderman, Tadeusz Lis
Z biblioteki
Przeczytałam 17 sierpnia 2016 roku


Biblioteki (dwie) użyczyły mi sporo Hrabala, mam tu całe biurko zawalone i zabieram się za czytanie - mam zamiar przez najbliższy tydzień nie wychodzić z domu. WRESZCIE! W sensie takim, że Psiapsióła z Daleka odjechała w siną dal i mam teraz spokój, mogę się bez reszty poświęcić mojej depresji, mogę ją celebrować i hodować, nie muszę wstawać, gotować obiadu, no nic nie muszę :)



Tymczasem jednak udałyśmy się z Psiapsiółą do Brna. Wcale mi się nie chciało i miałam fatalny humor jak na wycieczkę krajoznawczą, no ale pocieszeniem były nabytki filmowe w ilości sztuk 19 :)


Znalazłam też książkę, która wyszła już po moim powrocie z Pragi, a która jest odzwierciedleniem fragmentów blogu o Pradze nieznanej, który uwielbiam i z którego podpowiedzi już skorzystałam w maju. Myślałam, że nabędę ją dopiero w październiku, gdy znów pojadę do Pragi, a tu taka niespodzianka :)


Księgarnia, w której ją znalazłam, bardzo sympatyczna, rozłożona na trzech kondygnacjach, połączonych drewnianymi kręconymi schodami:

A w Brnie piękny gotyk...


4 komentarze:

  1. Kiedy to zdążysz przeczytać? Masz dwa życia? Zakupy filmowe imponujące. Depresje trzeba było zostawić w Czechach. A gotyk-cudny.Uwielbiam oglądać budowle tego stylu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zaczynam zastanawiać... trochę dużo tego :) Na szczęście te z biblioteki na Rajskiej można trzy razy przedłużać, za każdym razem o miesiąc :) No ale niewątpliwie wszystko inne idzie teraz na bok!

      Usuń
  2. A ja chętnie bym zwiedziła Brno / o Pradze marzę /.
    To ciekawe, że u nas tak jakoś po macoszemu traktowano w przeszłości literaturę czeską.
    Nie narzucała się na oczy tak jak radziecka.....
    Ciągnie mnie do Hrabala odkąd o nim czytam i jego książkach. Może i ja sobie coś przyniosę z biblioteki, by zacząć. On nie pisał obszernych książek więc się go chyba szybko czyta.
    Jak na razie znam go tylko z filmów.
    A to wydanie czeskie "Prahy neznanej" to prawdziwe cacuszko.Okładka przyciąga wzrok.

    Życzę Ci miłego "hrabalowania".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Pradze myślałam od zawsze, ale raczej w kategorii "i tak nigdy tam nie pojadę". Życie jednak rezerwuje nam niespodzianki :)
      Za komuny była taka seria wydawnicza BIBLIOTEKA PISARZY CZESKICH I SŁOWACKICH, ale nie wiem, jak dużo książek w niej wyszło... znalazłam teraz na Biblionetce: 62 sztuki! To niemało, bo przecież pewnie i w innych wydawnictwach też pojedyncze rzeczy wychodziły. Pewnie, że ma się to nijak do literatury radzieckiej, no ale nie można porównywać tych dwóch krajów :)

      Większość Hrabala faktycznie jest drobnych rozmiarów :) ale zaskoczyły mnie "Wesela w domu", całkiem całkiem grube.

      Usuń