poniedziałek, 27 maja 2013

John Steinbeck - Pastwiska niebieskie


Zgodnie z zasadami płodozmianu dwupolowego, seria NIKE raz owocuje mi powieścią, a za drugim razem zbiorem opowiadań. Tak padło tym razem na nowele, które wpisały mi się w wyzwanie Trójki e-pik, zakładającej przeczytanie książki nagrodzonej lub nagrodzonego autora. Trudno o lepsiejszą nagrodę niż Nobel, nieprawdaż? A tym to Noblem został wyróżniony John Steinbeck w 1962 roku. O roku sławetny! Już raz pytałam, czemu to on ci taki sławetny, ale nie uzyskałam prawidłowej odpowiedzi :)
Skrzydełko książki informuje, że:


To mamy jasność. Co ja właściwie mogę dodać? Że świetnie się czyta, a fakt, że zabrała mi aż trzy dni świadczy tylko o tym, jaka jestem słabowita po przebytej infekcji - brałam książkę do ręki, cieszyłam się, że taka fajna, po czym zasypiałam po pół stroniczce. Ale nic to - obudziwszy się, cieszyłam się dalej - że jeszcze mi jej tyle zostało. Bo zaprawdę powiadam Wam, satysfakcja to niebywała, ta lektura. Opowiadania są krótsze i dłuższe, ale zawsze jednakowo urocze. A wszystko zaczęło się, gdy...

Hiszpański kapral dowodzący pogonią za zbiegłymi Indianami odkrył taki widok:
... u jego stóp leżała długa dolina wyścielona zielonym pastwiskiem, na którym stadko sarn spokojnie skubało trawę. Wspaniałe dęby wyrastały prosto w niebo z jej pięknych łąk, ze wszystkich stron otulały ją wzgórza, kryjąc zazdrośnie i chroniąc przed mgłą i deszczem. Srogi, służbisty kapral poczuł się mały i słaby wobec tak niepokalanego piękna.
- Matko Najświętsza! - wyszeptał. - Toż to Pastwiska Niebieskie, do których nas wiedzie nasz Pan!


Z czasem na Pastwiskach Niebieskich osiedliło się kilka rodzin, zakładając farmy, sklep, pocztę i szkołę. Ludzie żyli tu w pokoju i zamożności. Ziemia była bogata, łatwa do uprawy, owoce z ich sadów najlepsze spośród wszystkich, jakie dojrzewały w centralnej Kalifornii.
Ale sielski wygląd doliny nie zawsze sprzyjał zamieszkującym ją rodzinom. Ludzkie charaktery i ułomności nieraz brały górę i dochodziło do małych tragedii. Mniejsze czy większe, zostały z nieprawdopodobną maestrią opisane przez Steinbecka i pozostawiają w czytelniku niezatarty ślad. Mnie osobiście najgłębiej zapadła w serce opowieść o rodzinie Ryszarda Whiteside'a, który pragnął ponad wszystko założyć dynastię i przygotował wszystko co trzeba pod zasiew tej idei... nie przewidział jedynie tego, że żona, po pierwszym porodzie, nie będzie mogła mieć więcej dzieci. A on ciągle słyszał tupot dziecięcych nóżek w licznych pokojach rozległego domu, który zbudował dla swych potomków.

Tak to już jest, co coś, co z zewnątrz wydaje się sielskie i pełne uroku, od wewnątrz może kipieć emocjami. Ale zawsze będzie przyciągać nowych chętnych, zachwyconych wyglądem doliny i wyobrażających sobie, że życie w niej płynie bezkonfliktowo, jak ten kierowca autobusu w ostatniej noweli.



Niektóre z książek Steinbecka wymienionych niżej czytałam, ale Grona gniewu, najbardziej znana powieść, ciągle przede mną, tym bardziej, że jej nie mam w domu.


Dodam jeszcze, że konstrukcją tomu - zbioru kilkunastu opowiadań połączonych osobami bohaterów, pojawiających się raz jako protagonista noweli, a raz jedynie w jej tle - Pastwiska niebieskie przypominają mi Miasteczko Winesburg Sherwooda Andersona.

Wyd. Czytelnik Warszawa 1966, wyd.II, 283 strony
Tytuł oryginalny: The Pastures of Heaven
Tłumaczył: Andrzej Nowicki
Z własnej półki (kupiona 18 grudnia 1984 roku za 60 zł)
Przeczytałam 26 maja 2013

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Trójka e-pik:

książka, która została nagrodzona/której autor został nagrodzony



ALMA MATER, nr 156-157
Najnowszy numer jest podwójny, za kwiecień i maj.

Z ciekawszych materiałów:

Wywiad z prof. Henrykiem Andrzejem Gaertnerem, lekarzem, historykiem i muzykiem.


Historia krakowskiej szkoły hydrobiologicznej.


O zbiorze dokumentów związanych z postacią prof. Leona Marchlewskiego, twórcą pierwszej w Polsce szkoły biochemii.


Początek nowego cyklu o krakowskich lekarzach.


Materiały związane ze 150. rocznicą powstania styczniowego, w tym o wystawie mającej miejsce w Collegium Maius.


Historia znaków Wydziału Lekarskiego: herbu, pieczęci, togi, berła i łańcucha oraz personifikacji.


I znów o kolekcji starodruków z klasztoru Kamedułów na Bielanach, która trafiła w depozyt do Biblioteki jagiellońskiej.

14 komentarzy:

  1. Cóż powiedzieć - klasyka.
    Trzeba by jeszcze o niego zahaczyć.
    Pamiętam, że przypisywano mu u nas poparcie dla wojny w Wietnamie, w związku z tym, że był tam korespondentem. Szeroko się wtedy o tym rozpisywano. To też miało wpływ na odbieranie go u nas w końcówce lat 60-tych, czyli jak kończyłam liceum.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to widzisz - ciekawostka :) W każdym razie dużo go u nas jednak wydawano.

      Usuń
    2. I właśnie dlatego, że go postrzegano przez pryzmat tamtej wojny i najwyraźniej stosunku do komunizmu.

      Usuń
  2. Bardzo zainteresował mnie artykuł o zbiorach biblioteki na Bialanach. Czemu Jagiellonka ma mieć jej część (jak sądzę) w depozycie? Muszę zdobyć ten numer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagiellonka wykonała olbrzymią pracę przy konserwacji tych zaniedbanych tomów. Warunki na Bielanach - jak to sobie można wyobrazić - straszne dla ksiąg.

      Numer można pobrać w każdej chwili w redakcji. Był też zwyczaj do tej pory, że umieszczano artykuły w sieci, nie sprawdzałam ostatnio, czy to dalej funkcjonuje.

      Usuń
    2. Jest tutaj:
      http://www.uj.edu.pl/web/alma-mater/archiwum-2013?p_p_id=56_INSTANCE_Df4E&groupId=2910359&articleId=18975521&page=84

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję! Biblioteki, archiwa, starodruki... to zawsze mnie interesowało. "Zatapiam" się w lekturze!:)

      Usuń
  3. Ciekawostka, że Steinbeck napisał coś o okupowanej Norwegii. Dziwne... Skąd? Dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ma to związek z tym, że był korespondentem wojennym... z drugiej strony było to zdaje się później, a gdy wychodziła "norweska" książka, był głównie zajęty rozwodzeniem się i ponownym ożenkiem...

      Usuń
    2. Trochę info:
      http://en.wikipedia.org/wiki/The_Moon_Is_Down

      Usuń
  4. "Grona gniewu" właśnie czytam. Piękna, ale i niełatwa lektura. Steinbeck był świetnym obserwatorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No byłam u Ciebie i widziałam, że czytasz. I widziałam, co ostatnio przeczytałaś :) Vivat Nepomucka!

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam i faktycznie bardzo interesujące i PO LINII :)

      Usuń