poniedziałek, 10 marca 2014

Fryda Wigdorowa - Szczęście rodzinne

Gdy kupiłam tę książkę w kwietniu zeszłego roku i pochwaliłam się tu na blogu, któraś z Czytelniczek (Natanna?) doniosła mi, że istnieje druga część, zatytułowana Ulica Najmilsza, więc poleciałam z powrotem na allegro i nabyłam. Dzięki temu szczęśliwemu zbiegowi okoliczności (ja się chwalę książką i zaraz dostaję cynk o kolejnej, wiwat blogi i internet) mogłam teraz przeczytać całość i pożałować, że nie ma... części trzeciej. Chciałoby się poznać dalsze losy bohaterów, do których zdążyłam się przywiązać i których polubiłam.


Rzecz niesamowita: rosyjska Wikipedia podaje, że powieść ta ukazała się w 1962 roku. I dokładnie w tym samym roku wyszła u nas! Niczym w dzisiejszych czasach :) To było jeszcze przed pamiętnym procesem Josifa Brodskiego (1964) o pasożytnictwo, podczas którego Wigdorowa notowała przebieg posiedzeń i to dzięki niej świat poznał absurdalną sytuację poety. Te fascynujące zapiski można przeczytać tutaj. Od nich to zaczęły się dzieje samizdatu w ZSRR. Wskutek opublikowania sprawozdania na Zachodzie doszło w końcu do uwolnienia poety (dzięki wstawiennictwu Jean-Paula Sartre'a), ale Wigdorowa już tego nie dożyła - zmarła na raka w wieku 50 lat.

Wigdorowa była więc pisarką i dziennikarką. Żyła w latach 1915-1965. Zajmowała się szczególnie problemami szkoły i wychowania dzieci. Właśnie problemom pedagogiki poświęciła swoją trylogię: Droga do życia, Czernihowianka i To mój dom. Ostatnie jej dzieła to niniejsza dylogia.

Głowna bohaterka Szczęścia rodzinnego to Sasza, rodowita mieszkanka Moskwy, którą poznajemy, gdy kończy szkołę - ma 18 lat i powinna zdać wszystkie końcowe egzaminy na piątkę, by dostać się na uczelnię jako prymuska. Cóż, kiedy właśnie przydarzyła jej się miłość - na książkę od fizyki spadł bukiecik konwalii, przerzucony przez płot przez 23-letniego lotnika Andrzeja. Młodzi prawie natychmiast się pobierają, ledwo doczekawszy tych nieszczęsnych egzaminów, i wyjeżdżają do rodzinnego miasta Andrzeja, Kaługi, odwiedzić ojca. Rodzina Saszy jest oczywiście zbulwersowana tym, co tak nagle zaszło, ale po kilku tygodniach przyjmuje młode małżeństwo do siebie i rodzinne życie powoli się uładza. Najmocniej przeżywamy wraz z dwójką bohaterów narodziny córki i to chyba są najpiękniejsze stronice powieści (poniżej kilka fragmentów).
Rodzinne życie opisywane jest bez patosu, w swoich najzwyklejszych przejawach, zarówno z punktu widzenia Saszy jak i jej męża, aż do decyzji Andrzeja o wyjeździe na wojnę w Hiszpanii...
Zwykła historia, jakich wiele, udramatyzowana Wielką Historią, która wdziera się w życie Moskwinych i nic już nie będzie takie, jak kiedyś.
Podczas czytania epizodu z okresu II wojny światowej, kiedy Sasza z córeczką ewakuują się do Taszkientu, przypomniałam sobie film Dwadzieścia dni bez wojny, jego bohater też przyjeżdżał na urlop do Taszkientu, spotykał tam swą ewakuowaną byłą żonę... zdaje się, że mnóstwo ludzi wówczas w Taszkiencie przebywało.

Powieść można przeczytać w oryginale na tej stronie (nie trzeba się rejestrować, wystarczy kliknąć na trzecią opcję). Nawiasem mówiąc, można też książkę kupić w internetowym sklepie Moja kniga, ale żądają za nią 77 zł! Rozbój!

Początek:
i koniec:


Szukałam filmu - Rosjanie przecież sfilmowali chyba cała literaturę - tymczasem nietu. Owszem, jest Siemiejnoje sczastie, ale to według opowiadań Czechowa. Aż mi dziwno.

Wyd. Czytelnik 1962, wyd.I, 236 stron
Tytuł oryginalny: Siemiejnoje sczastie /Семейное счастье
Tłumaczyła: Ewa Dmowska
Seria: Biblioteka Powszechna
Z własnej półki (kupione na allegro 16 kwietnia 2013 za 4 zł)
Przeczytałam 9 marca 2014


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM
1/ film włoski GIULIETTA OD DUCHÓW (Giulietta degli spiriti), w reż. Federico Felliniego, z 1965 roku
Na YT fragment ze sceną ucieczki dziadka z tancerką z cyrku:

2/ film czeski PALI SIĘ MOJA PANNO (Hoří, má panenko!), reż. Miloš Forman, z 1967 roku
Na YT w całości po polsku:

3/ film duński POLOWANIE (Jagten), reż. Thomas Vinterberg, z 2012 roku, trailer na YT:

13 komentarzy:

  1. "Szczęście rodzinne" to też tytuł opowiadania Tołstoja. A i widzę, że motto z Tołstoja, pewnie więc pisarka była zafascynowana twórczością Tołstoja :-)
    PS. Do tekstu wkradł Ci się malutki błąd. W jednym miejscu napisałaś, że autorka żyła 40 lat, w innym, że żyła w latach 1915-1965 :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje za pan brat z matematyką: 65 - 15 wyszło mi... 40 :) już poprawiam :)

      No właśnie zaciekawił mnie ten Tołstoj i muszę poszukać, czy mam.

      Usuń
  2. Lubiłam radziecką literaturę. Tej pisarki nie znam i raczej już nie poznam. Szkoda, że nie natrafiłam na nią wcześniej.
    Jakie wrażenia po obejrzeniu "Polowania"?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam obie, niedawno dotarły do mnie z Polski, bo zamawiam na Allegro i potem czekam miesiącami. Czytam teraz Zamianę Trifonowa, mam nastepne dwie, a potem myślałam, że jest Dom nad rzeką Moskwą, a tu nie, jeszcze Drugie życie czwarte, więc kupiłam i czekać będę znowu nie wiem ile. Wydaje mi się, że to ja Ci powiedziałam o drugim tomie, a nawet o obu, że właśnie kupiłam. Bo z kim jeszcze bym o tym rozmawiała, a pamiętam, że na pewno pisałam do kogoś z radości, że to wynalazłam w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to faktycznie musiałaś być Ty, zwłaszcza, że Natanna się nie przyznaje :)

      Tego Trifonowa to Ci zazdroszczę. Z drugiej strony ostatnio stojąc przed półkami z autorami radzieckimi uświadomiłam sobie, że jeszcze jest cała masa takich, których kupiłam, a nie czytałam. Zapasy na ciężkie czasy!

      Usuń
    2. Zamianę przeczytałam i oszalałam, cóż to za wspaniała miniatura powieściowa. Ileż tam treści, a to niewiele ponad 100 stron. To chyba będzie moja miłość ten Trifonow

      Usuń
    3. Trafiłam tu, bo szukałam "Szczęścia rodzinnego" - książki, którą czytałam jako dziewczynka jedenastoletnia, a potem jako nastolatka kilkakrotnie, miałam je obie, "Ulicę najmilszą" też. Przeprowadzaliśmy się często i niestety rodzice zostawili je w którymś z mieszkań w dawnej NRD. Kochałam te książki i tę miłość pamiętam do dziś. I tęsknię za nimi. Gdybyście kiedykolwiek trafiły na nie, bardzo proszę o wiadomość - muszę je mieć. Dziś trafiłam w jednym z antykwariatów książkę, która nauczyła mnie kochać las, choć wtedy go jeszcze nie znałam dotykiem i węchem i okiem.... To "O szczęśliwym chłopcu" Bobińskiej....

      Usuń
    4. Trafiłam tu, bo szukałam "Szczęścia rodzinnego" - książki, którą czytałam jako dziewczynka jedenastoletnia, a potem jako nastolatka kilkakrotnie, miałam je obie, "Ulicę najmilszą" też. Przeprowadzaliśmy się często i niestety rodzice zostawili je w którymś z mieszkań w dawnej NRD. Kochałam te książki i tę miłość pamiętam do dziś. I tęsknię za nimi. Gdybyście kiedykolwiek trafiły na nie, bardzo proszę o wiadomość - muszę je mieć. Dziś trafiłam w jednym z antykwariatów książkę, która nauczyła mnie kochać las, choć wtedy go jeszcze nie znałam dotykiem i węchem i okiem.... To "O szczęśliwym chłopcu" Bobińskiej....

      Usuń
    5. Trafiłam tu, bo szukałam "Szczęścia rodzinnego" - książki, którą czytałam jako dziewczynka jedenastoletnia, a potem jako nastolatka kilkakrotnie, miałam je obie, "Ulicę najmilszą" też. Przeprowadzaliśmy się często i niestety rodzice zostawili je w którymś z mieszkań w dawnej NRD. Kochałam te książki i tę miłość pamiętam do dziś. I tęsknię za nimi. Gdybyście kiedykolwiek trafiły na nie, bardzo proszę o wiadomość - muszę je mieć. Dziś trafiłam w jednym z antykwariatów książkę, która nauczyła mnie kochać las, choć wtedy go jeszcze nie znałam dotykiem i węchem i okiem.... To "O szczęśliwym chłopcu" Bobińskiej....

      Usuń
    6. Szczęście rodzinne jest aktualnie na allegro:
      http://allegro.pl/szczescie-rodzinne-fryda-wigdorowa-i4229749691.html

      Jest jeszcze drugi egzemplarz, ale osiem razy droższy.

      O Bobińskiej nigdy nie słyszałam...

      Prosimy o wspomnienia z NRD!!!

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń