środa, 8 października 2014

Isaac Bashevis Singer - Dwór

Aj aj aj, tyle czasu mnie nie było z nową książką, pięć dni! Jak to możliwe, żeby tyle czasu czytać jedną powieść, w dodatku nie masakrycznie przecież grubą? Przyjmijmy, że rozkoszowałam się lekturą :)
Bowiem powieść rzeczywiście przypadła mi do gustu, do smaku, do zapachu - tak tak, były fragmenty, które pozwalały mi doskonale wniknąć w opisywaną atmosferę, Singer to prawdziwy Mistrz!
A jednak... tyle lat czekał! Jego dwie powieści wydane w serii KIK stały od ponad 25 lat na półce, już sama nie wiem, czy tytuły mnie zniechęcały, czy co innego czy też tradycyjnie cichutko czekały swego czasu.
I oto ich czas nadszedł - a jak? Na jednym z blogów jego autorka pisała ostatnio o dziesięciu książkach, które wywarły na nią największy wpływ i wymieniła właśnie te dwie powieści: Dwór i Spuściznę. Noooo, pomyślałam sobie, dosyć tego, trza się brać za bary z tym Singerem. Nie żeby mi był całkiem nieznany, wieki temu czytałam to, co stoi tutaj pierwsze z prawej:
(sorry, nieostre zdjęcie wyszło)
A KIK-i osobno:
na półce w sypialni:

Te ostatnio kupione KIK-i stoją osobno:
To są oczywiście głównie radzieckie :)

Najpierw przejrzałam informacje z okładki:
Co prawda ciotka Wiki podaje, że urodził się nie w żadnym Radzyminie, tylko Leoncinie koło Nowego Dworu Mazowieckiego, ale oj tam oj tam. Nie będziemy się spierać o szczegóły, w końcu to nie Talmud.

Po zapoznaniu się z opisem, rozpoczęłam mozolną, jak mi się na początku wydawało, lekturę. Która jednak szybciutko przeistoczyła się w rewelacyjną! fascynującą! wciągającą! klimatyczną! niekończącą się opowieść o dwóch związanych ze sobą rodzinach: żydowskiej Kalmana Jakobiego i polskiej arystokratycznej hrabiego Jampolskiego. A wszak opowieści o rodzinie to jest właśnie to, co tygryski lubią najbardziej. Przy czym takie charakterystyczne: zaczyna się w szczytowym punkcie kariery danej rodziny, by toczyć się z górki ku upadkowi. No, oczywiście jeszcze nie wiem, co będzie potem, bo dopiero zaczęłam Spuściznę, ale Kalman Jakobi już raczej nie wróci do dawnej świetności. Wspaniały opis środowisk żydowskich, od bogaczy przez dwory rabinackie po nędzarzy, nieocenione źródło wiedzy o żydowskich zwyczajach, obraz poszukiwań tożsamości czy to w głębokiej religijności czy w odrzuceniu judaizmu i próbach zastąpienia go czym innym, choćby nauką, poglądami materialistycznymi, przekonaniami socjalistycznymi. Cała druga połowa XIX wieku leży przed czytelnikiem jak na dłoni. Świat, który uległ zagładzie wiek później, wskrzeszony przez znakomitego pisarza. I jakież bogactwo refleksji dla czytelnika! Może dlatego właśnie lektura zajęła mi pięć dni - co rusz zamyślałam się nad własnym życiem :)



Inne tytuły serii KIK w 1988 roku:

Początek:
i koniec;


Wyd. PIW Warszawa 1988, wyd.II, 353 strony
Seria: KIK
Tytuł oryginalny: The Manor
Przełożyła: Irena Wyrzykowska
Z własnej półki: kupione 28 października 1988 roku za 260 zł
Przeczytałam 7 października 2014 roku


NAJNOWSZE NABYTKI
Dzielnie się trzymałam przez prawie miesiąc, ale w końcu uległam magnetycznej sile Księgarni Akademickiej i wstąpiłam (mnie to najlepiej z domu nie wypuszczać, choć tu oczywiście allegro zagraża).
Oto wynik:
No proszę, jak mi podeszło. Może nawet wkrótce przeczytam, kto wie?


W TYM TYGODNIU OGLĄDAM
1/ następny obraz w filmografii Stanisława Lubszina to PIECZKI-ŁAWOCZKI (Pogwarki) w reż. Wasilija Szukszyna, 1972
Na YT w całości w oryginale:

Opowieść o małżeństwie ze wsi, które wybiera się na wczasy nad morze i po drodze zatrzymuje się w Moskwie.

2/ film polski DWIE BRYGADY w reż. Janusza Nasfetera, 1950
Na YT w całości:

Dramat społeczny, przedstawiający konflikt młodego kolektywu fabrycznego z przychylnym mu, ale zacofanym starym fachowcem. Aktorzy przygotowują głośną wówczas sztukę czechosłowacką "Brygada szlifierza Karhana". Starzy chcą grać, jak się dotychczas grywało, młodzi chcą podpatrywać życie w fabryce.

3/ film czeski SŁOŃCE, SIANO, TRUSKAWKI (Slunce, seno, jahody), reż. Zdeněk Troška, 1984
Na YT w całości w oryginale:

Student nauk rolniczych, Šimon Plánička, przyjeżdża do małej mieściny na południu Czech, aby w tamtejszym JZD (czeski odpowiednik PGR-u) przeprowadzić eksperyment na temat wpływu kultury na udój krów. Z początku nikt nie chce o tym słyszeć, wszystko jednak się zmieni, gdy rozniesie się wieść, że Šimon jest synem członka komisji wojewódzkiej. Piękna Blažena Škopková dostaje zadanie dowiedzieć się, jak naprawdę to wszystko wygląda, ale jej zazdrosny chłopak Venca komplikuje sytuację… Reżyser Zdeněk Troška nakręcił tą ludową opowieść w swojej rodzinnej wsi Hoštice u Volyně, występują w niej zarówno aktorzy profesjonalni, jak i zwykli mieszkańcy.

4/skończyłam filmografię Takeshi Kitano, zaczynam wietnamskiego reżysera Anh Hung Tran. Na początek ZAPACH ZIELONEJ PAPAI (Mùi du du xanh), 1993
Na YT w całości z napisami angielskimi:

Dziesięcioletnia Mui przybywa do domu bogatych właścicieli sklepu z materiałami, by zostać służącą. Ciekawa świata, pogodna i uśmiechnięta dziewczynka, szybko znajduje swoje miejsce u nowych "państwa". Ciepło traktuje ją szczególnie żona "pana domu". Mui przypomina jej córkę, która miałaby dokładnie tyle lat co ona, gdyby nie umarła we wczesnym dzieciństwie. Spokojne, czasem wesołe dni, przeplatane są tragicznymi wydarzeniami, czas płynie... Dorosła Mui, ze względu na pogarszającą się sytuację materialną swoich "państwa", musi odejść i rozpocząć pracę u bogatego przyjaciela najstarszego syna, Khuyena, który od lat nie jest jej obojętny ...

A w zeszłym tygodniu Panakeja z Filmwebu - moja czytelniczka tutaj, która się nigdy nie odzywa :) - zainspirowała mnie do obejrzenia estońsko-francuskiego filmu ESTONKA W PARYŻU:

Rzecz okazała się całkiem całkiem w moich klimatach: historia zahukanej szarej kobiety w średnim wieku, która po śmierci matki (opiekowała się nią przez ostatnie dwa lata, rezygnując z pracy zawodowej) przyjmuje propozycję wyjazdu do Paryża, o którym śniła w studenckich latach - ma się opiekować starszą bogatą panią, również Estonką z pochodzenia. Na miejscu jednak okazuje się, że starsza pani (grana przez Jeanne Moreau) absolutnie tej opieki nie chce - zależy jej jedynie na dawnym kochanku.


31 komentarzy:

  1. W takim razie to i ja w końcu wezmę Singera na tapetę, bo przecież mam je obydwie, tylko nie pamiętam w jakim wydaniu.
    KIK-ów masz troszkę. Ten Mag mnie zainteresował. Już myślałam, że masz dwa egzemplarze i o mało łapek nie zatarłam, ale patrzę,jeszcze raz i dwie gwiazdki widzę. Kazana też bym przyjęła. Czytałam, a jakże i film z Douglasem oglądałam ....i9 sceny były, ale nie takie jak w dzisiejszych książkach. Jednak bardziej wysmakowane.

    Oglądać niestety niewiele oglądam, jak coś w tv dopadnę. Ostatnio co oglądnęłam na kompie to "Portret damy" - polecam chociaż ty w innej kulturze się obracasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Mag" jest 2-tomowy :) Kazan sczytany do cna :) Film chyba też widziałam w dawnych czasach. A "Portretu damy" nie mam w żadnej wersji, k sożaleniu :(
      KIK-ów mam więcej, bo jak zaczęłam kolekcjonować literaturę radziecką to ich trochę przybyło, ale stoją w innym miejscu. Nieraz sobie myślę, żeby trochę to uporządkować, ale mam obawy, że jak ksiązki powyciągam z półek, to ich już potem nie pomieszczę :)

      Usuń
    2. "Portret damy" oglądnęłam w internecie.
      Pokaż te inne KIK -i.

      Usuń
    3. Mam chyba zdjęcie w pracy to jutro dołożę :) dziś mam wolne, bo wymyślili, że raz w miesiącu mam pracować w soboty, więc szybciutko zadbałam, by dali mi w zamian wolny czwartek. Oczywiście zamiast skorzystać z okazji i Bóg wie co zrobić, spałam do 11.00 :) A teraz wybieram się do ZUS- wypełniać jakieś papirki, ot i cała korzyść z wolnego dnia.

      Usuń
    4. Ładny dzień masz na ten spacer do ZUS-u. Pewno gdzieś kukniesz przy okazji za książkami.

      Usuń
    5. Dzień aż za ładny, za gorąco mi było :) Za to w ZUS przemiła niespodzianka, nie trzeba było wypełniać tony papierów, pani w okienku coś tam postukała w komputerze, wydrukowała, kazała podpisać i wsio. Widać, ktoś poszedł po rozum do głowy.

      Ponieważ słoneczko tak pięknie świeci, zrobiłam zdjęcie tych pozostałych KIK-ów i dodałam.

      Usuń
    6. Fajnie, że wrzuciłaś, ale niestety nie odczytuje tytułów, ale zbiór masz ładny.

      Usuń
    7. Większe zdjęcie nie wejdzie, rozleje się z boku na prawą rubrykę :(

      Usuń
  2. "Na jednym z blogów jego autorka pisała ostatnio o dziesięciu książkach, które wywarły na nią największy wpływ i wymieniła właśnie te dwie powieści: Dwór i Spuściznę".

    Czyżby w powyższym zdaniu była mowa o mojej skromnej osobie? :) Jeśli tak, to cieszę się, że Cię zainspirowałam do sięgnięcia po te powieści noblisty i że na dodatek jesteś zachwycona prozą Singera. Aż narobiłaś mi apetytu, by powrócić do tych dzieł i znów zasmakować w jej bogactwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam też "Miłość i wygnanie" - beletryzowaną autobiografię pisarza. Rewelacja!

      Usuń
    2. Akurat kupuję taniuśko poleconą książkę przez książkowaca i ta tez tam jest więc pewno sobie nabędę skoro polecasz, bo tez za grosze.

      Usuń
    3. Tak, to Ty mnie zainspirowałaś i wielkie Ci dzięki za to. Fantastyczna lektura! "Miłości i wygnania" ;poszukam w bibliotece - jestem już bardzo ostrożna w kupowaniu - ze względu na brak miejsca - nowy regał się kończy :(

      Usuń
    4. Zaczynam być również przerażona przybywaniem książek u mnie. Brakuje już miejsc...

      Usuń
    5. Ostatnio w Taniej Jatce takim żałosnym wzrokiem spoglądałam na różne ciekawe pozycje. No chciałoby się, ale gdzie to postawić?

      Usuń
  3. I ja też poczułam się zainteresowana tymi książkami. Poleca i Beata, i Ty :-)
    Singer był ciekawą postacią, ale niektórzy Żydzi uważali, że niesłusznie dostał Nobla, bo przedstawiał Żydów w złym świetle. Wśród bohaterów jego książek było wiele przekupek, prostytutek, złodziei.
    Z KIK-ów roku czytałam "Panią Wyrocznię" oraz "Wiry". Obie książki uważam za średnie, nie wywarły na mnie żadnego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj złodziejem - a nawet mordercą - jest Polak i to syn hrabiego. Ale i córka Kolmana rozważa w pewnym momencie możliwość zarabiania na życie prostytucją. Śmieszne pretensje - czyżby Nobla mieli dawać za gloryfikowanie własnego narodu?
      Margaret Atwood ostatnio modna na blogach. Ja czytałam "Lamparta", ale w innym wydaniu.

      Usuń
    2. Nie mam wrażenia, aby Singer ukazywał Żydów wyłącznie w pejoratywnym świetle. Na pewno nie opisuje swojego narodu w tonacji czarno-białej, ale wielobarwnie, bo przecież każdy naród jest zróżnicowany i wielowymiarowy. Mogę nawet powiedzieć, że dzięki powieściom Singera pokochałam naród żydowski i zaczęłam się nim więcej interesować.

      Usuń
    3. Nie jest to moja opinia, tylko opinia niektórych Żydów. Pewien żydowski dziennikarz tak napisał:

      "Uważam, że on nie zasłużył na Nagrodę Nobla. Malarz społeczeństwa żydowskiego?! Ale to społeczeństwo polegało też na czymś innym! Czy on na przykład pisał w swoich dziełach o wkładzie Żydów w życie ekonomiczne Polski? (...) Nigdy. On pisał o przekupkach, złodziejach, prostytutkach, nie taki jest obraz żydowskiego życia u innych pisarzy".

      Fragment ten znajduje się na str. 272 książki Tuszyńskiej o Singerze pt. "Pejzaże pamięci" :)

      Usuń
    4. Gdy pisałam swoją opinię, odnosiłam się tak ogólnie właśnie do poglądu owego dziennikarza, mimo że nie znałam go w całości;) Dziękuję za zacytowanie. W dalszym ciągu bym z nim polemizowała. Bo na przykład Marek Nowakowski w swoich opowiadaniach, opisując polskie społeczeństwo, portretował przeważnie również złodziei, farmazonów, niebieskich ptaków, wykolejeńców, prostytutki, a mimo to krytycy, literaturoznawcy i miłośnicy literatury uważają, że "pozostawił po sobie wielkie świadectwo życia polskiego w drugiej połowie XX wieku" (to ostatnie to opinia J.M. Rymkiewicza). Czy z tego powodu nie zasługiwałby na Nagrodę Nobla:)

      Usuń
    5. Coraz bardziej mnie zaciekawia ten Nowakowski, kompletnie mi nieznany.

      Usuń
  4. Hurra! Patrick Modiano noblistą! Mój najulubieńszy pisarz francuski (no może obok Raymonda Queneau)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz gust. Brawo! Poza tym Widok serii KIK zawsze mnie nastraja pozytywnie, choc troszkę nostalgicznie... Oraz dodam, że ja też mam przed sobą lekturę Singera - jego 'Golema'. A jak wizyta w ZUSie to tylko w piękny słoneczny dzień :)) Fajny post. Optymistyczny w wyrazie.

      Usuń
    2. Ja sobie przypomnę "Sztukmistrza z Lublina".

      Usuń
  5. Właśnie przeszukuję Twojego bloga w kierunku Patricka Modiano:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko to jedno jest:
      http://toprzeczytalam.blogspot.com/2013/02/patrick-modiano-zagubiona-dzielnica.html

      Usuń
  6. Nazwisko kojarzę, ale jakoś mgliście. Nawet te okładki KIKu jakby znajome. W każdym razie rozejrzę się, bo niekoniecznie sama rodzinna historia, ale już środowisko żydowskie - zacieram ręce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebogata w detale tradycji i obyczajowości żydowskiej, pod tym względem nie zawiedziesz się (zresztą pod żadnym, bo jest po prostu świetnie napisana).

      Usuń
    2. No i teraz nie wiem, szukać w bibliotece, czy od razu kupować ;)

      Usuń
    3. :)
      Pożycz, a jak Ci się spodoba, to kupisz :)

      Usuń
  7. Za młodu próbowałam Singera, ale jakoś szybko go zostawiłam.Może trzeba by jeszcze raz spróbować?A do filmoteki pasowałaby mi w tym wpisie Austeria ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na jakimś stareńkim VHS, ale planuję obejrzeć po przeczytaniu Stryjkowskiego dopiero :)
      Natomiast mogłabym włączyć "Yentl", zwłaszcza, że to według samego Singera!

      Usuń