piątek, 7 listopada 2014

Jurij Trifonow - Długie pożegnania

Kto to przy okazji notki o poprzedniej książce Trifonowa pisał w komentarzach, że Długie pożegnania świetne? Ori, na której zdjęciach w tle jej ulubieńców pojawia się piękna biblioteka... Miała rację, ech, jeszcze jak miała rację! Fascynująca historia trójkąta miłosnego na tle wczesnych lat pięćdziesiątych w Moskwie położyła mnie na łopatki. Powieść dosłownie pochłonęłam i nie umiem się z niej otrząsnąć. Przeczytałam ją w niedzielę, dziś jest piątek, a ja jeszcze nie potrafię zabrać się za co innego - to znaczy niby coś tam zaczęłam czytać, ale kompletnie bez uwagi i jakoś mnie nie wciąga... a może to różnica w jakości daje znać o sobie?

Rzecz pochodzi z ostatnich zakupów na allegro:
Wiecie, że to ostatnia półka ostatniego regału?
Tu zdjęcie zrobione, zanim jeszcze przeniosłam z podłogi najnowsze nabytki:
Jak pomyślę, że ma dopiero 21 miesięcy i miał mi wystarczyć do końca życia... tak, tak, pisałam wówczas: naprawdę nieprędko się za miejscem rozejrzę ha ha ha! Fakt, mogę zacząć stawiać w dwóch rzędach, ale to żadne rozwiązanie, gdy książki giną z oczu, to tak, jakby już ich wcale nie było...

Na okładce serii z kolibrem napisano:
Przy czym to nie Trifonow mówi, że do szczęścia potrzeba tyle samo szczęścia co nieszczęścia, to cytat z "Biesów" Dostojewskiego, muszę uściślić.
W środku informacja o autorze:

Powieść wyraźnie rozkłada się na dwie części: jedna pisana z punktu widzenia Lali, druga z pozycji jej męża-nie-męża Griszy. Każde z nich ma swoje racje, choć nikt jej do końca nie ma,a przecież trzeba będzie podjąć jakieś decyzje, jakoś przeciąć ten węzeł gordyjski... A to Grisza rwał się do tych strat, żeby wreszcie nastąpił przełom, żeby zacząć wszystko od początku. Życie jest tak ogromne!
Bardzo mi się spodobała postać ojca Lali, walczącego o uratowanie swego ogrodu przed postępującą nowoczesną zabudową uliczki. Świetnie też jest scharakteryzowana Lalina matka, obwiniająca o wszystko zięcia i stająca na głowie, by młodych skłócić, zachęcająca córkę, jak by nie było będącą w związku (Lala i Grisza nie są małżeństwem, ale mieszkają razem u jej rodziców), by poszukała sobie kogoś odpowiedniejszego. W ogóle wszystkie postaci, nawet te ledwie zarysowane, stają się dla czytelnika wyraźne i w jakiś sposób bliskie. Trifonow tak niby mimochodem wspomina o istotnych, bolesnych dla Rosjan sprawach, jak w tym fragmencie:
Niezgrabna starucha, skrzywdzona ciężko przez los - cała jej najbliższa rodzina, mąż i dzieci, zginęli przy najrozmaitszych okazjach - musiała być zameldowana na stałe w Aleksandrowie, odległym o sto kilometrów.
I już wiemy wszystko o tej postaci.
Tak sobie gdybam: czy jeszcze znajdę czas, by powieść przeczytać ponownie, w tej nieustannej gonitwie, by więcej, szybciej... warta tego.

Początek:
i koniec:


Wyd. Książka i Wiedza Warszawa 1976, wyd.II, 158 stron
Seria z kolibrem
Tytuł oryginalny: Долгое прощание
Przełożył: Ziemowit Fedecki
Z własnej półki (kupione na allegro 21 października 2014 roku za 2,90 zł)
Przeczytałam 2 listopada 2014 roku

A film? Nakręcono film według powieści, a że w 2004 roku, to trochę się go obawiałam, że to jakisiś gniot będzie (nie ma to jak kino radzieckie, niech żyje!). A tymczasem przemiłe rozczarowanie! Film absolutnie w klimatach tamtych lat i doskonale przekazujący ducha książki. Powiem Wam, że zaczęłam się bać zimy po obejrzeniu go... taki nastrój beznadziei...
W całości na YT niestety nie znalazłam, tylko fragment, gdzie bohaterka śpiewa wiersz Mariny Cwietajewej:




NAJNOWSZE NABYTKI
Przybyłam (na blog Słowem malowane), zobaczyłam i... natychmiast pognałam do Księgarni Akademickiej i kupiłam:
Nie mogłam się powstrzymać przed przejrzeniem tego samego wieczoru - dokładnym - całości. Coś mi się wydaje, że to będzie świetna lektura. Historia trzech sióstr Pareńskich oraz akolitów :)

10 komentarzy:

  1. Co do regałów i książek nigdy nie mój nigdy :)

    A na opinię o książce Śliwińskiej czekam :))

    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda... no, jeszcze 60 cm w kuchni czeka na zabudowanie :)

      Najchętniej to bym się na Pareńskie rzuciła od razu, no ale jakże to tak. Wszak powinno się odleżeć.

      Usuń
    2. niech nie leży za długo :)

      a nie wiem czy znasz, właśnie się natknęłam
      http://www.universitas.com.pl/szukaj?t=krak%F3w&szukaj=1&simple_search=1&a=1%2C+19%2C+20%2C+21&szukaj=szukaj

      Usuń
    3. Zastanawiam się nad tym KRAKÓW. MIEJSCE I TEKST, ale muszę przejrzeć w księgarni. Wiedziałam, że jeszcze o coś miałam zapytać, jak kupowałam MUZY!

      Usuń
  2. Tak epatujesz swą biblioteką i dobrze, bo nic mi się tak dobrze nie ogląda, jak cudze biblioteki.
    Poleciałam sprawdzać w zbiorze, ale się okazuje, że nie mam/zdobędę przy okazji/, ale mam "Zamianę" też w Kolibrze.
    Chyba o niej ostatnio pisałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Zamiana" też dobra. Bo to dobry pisarz był :)

      Usuń
    2. Widzę że nie tylko ja po spojrzeniu na Twoje książki lepiej się czuję no i przyznam że też sprawdzam czy mam na półce to o czym piszesz . Jeszcze tylko brakuje bym od razu siadała do zakupów gdy tylko okazuję się iż danej pozycji brak.

      Usuń
    3. Tego by tylko brakowało :) Absolutnie nie chcę się przyczyniać do braku miejsca u kogoś, tylko dlatego, że sama go nie mam :)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o regały, ostatnio "wyprowadziłam" setkę książek do antykwariatu. I co, luźniej się zrobiło? Skąd. Nic a nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, setka to już jest sporo miejsca na półkach, tak ze dwie - trzy... ALE! pod warunkiem, że wcześniej nie były poupychane gdzieś z tyłu, bo wtedy rzeczywiście efektu brak :)

      Usuń