sobota, 30 sierpnia 2014

Agata Christie - Morderstwo na plebanii

Letnia lektura z ulubionej niegdyś serii z jamnikiem. W domu nie występowała, bowiem mój Ojczasty nie uznaje kryminałów, mogłam więc liczyć tylko na biblioteki i dobre koleżanki. Jedna z cioć miała imponujące zbiory na kilku półkach nad łóżkiem w sypialni, ale nie pożyczała - wiedziała, co robi, nic nie znika tak bez śladu, jak dobry kryminał :) W olbrzymiej bibliotece wujka to były jej własne rodzynki. Księgozbiór wujka był chyba nawet większy od naszego, a o to w małym miasteczku było trudno :) Moja kuzynka-rówieśniczka spała dosłownie między książkami, bowiem mały pokój był dodatkowy przedzielony wzdłuż regałem jak w bibliotece. No ale wujek pracował w Domu Kultury i zaliczał się do tzw. ówcześnie inteligencji pracującej. Moi rodzice, urzędując w biurach, też zresztą. Dzięki czemu obie przy zdawaniu na studia miałyśmy bardziej pod górkę. Kuzynka została nauczycielką, a ja... cóż, też siedzę przy biurku, kontynuując w pewien sposób rodzinną tradycję :)

Kolejna z piętnastu sztuk znalezionych pod Jordanówką:
Ciągle nie zdecydowałam, czy je zatrzymam na dłużej, więc sterczy stosik na podłodze, zamiast gdzieś na półkach. Ostatnie dni lata, udało się nic nie kupić :) ale tak nie do końca - owszem, załapałam na allegro jedną cenną pozycję, ale umówiłam się ze sprzedawcą, że odbiorę ją we wrześniu, żeby wrzucić w koszty. Więc czeka mnie wycieczka do internetowego antykwariatu w poniedziałek. No i mam już upatrzone kolejne pozycje (same cracoviana) do nabycia...

Morderstwo na plebanii pozbawiona jest tylnej okładki i trochę się martwiłam, czy aby obecne jest zakończenie - ostatnia kartka fruwająca luzem niewiele mi mówiła przed przeczytaniem całości. Na szczęście okazało się, że niczego nie brakuje i pułkownika zabił... no dobra, żartowałam. Przeczytajcie sami, bo to całkiem sympatyczna, choć tak już dziś staroświecka lektura. Narratorem jest sympatyczny wielebny, którego młodsza o 20 lat i dość frywolna żona Gryzelda może przysporzyć podejrzeń czytelnikowi :) Wielebny toczy boje ze służącą Mary, najgorszą służącą świata, podającą wiecznie niedogotowane lub przypalone dania... ale także z pułkownikiem Protheroe, który zarzuca pastorowi brak należytego starania o finanse parafii. Toteż gdy już na pierwszej stronie proboszcz rzuca uwagę, że kto zamorduje pułkownika, odda światu wielką przysługę - wiemy, że Protheroe niechybnie padnie pastwą mordercy. No ale żeby było pikantniej, zostanie on zastrzelony właśnie na plebanii, w gabinecie pastora. Śledztwo podejmie nie tylko antypatyczny inspektor Slack, ale również całe sąsiedztwo, z nieocenioną panną Marple na czele. Doskonała zabawa gwarantowana!


Początek:
i koniec:

Wyd. Czytelnik Warszawa 1960, 309 stron
Seria z jamnikiem
Tytuł oryginalny: The Murder at the Vicarage
Przełożyła: Wacława Komarnicka
Z własnej półki (znalezione pod Jordanówką 1 sierpnia 2014 roku)
Przeczytałam 27 sierpnia 2014 roku

10 komentarzy:

  1. To chyba jeden z kryminałów Agaty który mam ciągle do przeczytania. To zdaje się w nim nastąpiły "narodziny Panny Marple ;). Która jest zresztą moim ulubionym detektywem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na mnie czeka Morderstwo w Orient Expressie, nabyte niedawno za grosze w kiosku. Ale to zdaje się Poirot.

      Usuń
  2. Panna Marple to i moja ulubienica, zdecydowanie wolę ją od Poirota. Ostatnio dwukrotnie oglądałam Morderstwo na plebanii, mam ekranizację w dwóch wersjach (przypadkowo). Bardzo lubię tradycyjne kryminały w stylu A.C. Do nowszych, jakoś trudno mi się przekonać, choć polubiłam Akunina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akunina też lubię, a zwłaszcza serię o siostrze Pelagii. Której mam ekranizację, ale ciągle czasu nie starczyło na jej obejrzenie. Natomiast Morderstwa na plebanii w wersji filmowej nie posiadam, szkoda.

      Usuń
  3. Fajny przegląd kryminałów z Panna M. jest w biografii pPnny Marple, czyli z przymrużeniem oka napisanej historii życia słynnej detektyw. Wszystko w oparciu o fakty pochodzące z kryminałów Christie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ktoś miał niezłą frajdę komponując tę biografię ;)

      Usuń
  4. Morderstwo w Orient expressie to Poirot, właśnie niedawno dzięki Twojej podpowiedzi zakupiłam i nawet przeczytałam, ale bez zachwytu. Teraz czeka w kolejce na opis na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och no, jak możesz mnie pozbawiać nadziei, mnie, co tu wchodzę :) A ja zakupiłam właśnie kolejne dwa kryminały...

      Usuń
  5. Melduję nadrobienie zaległości:) Pan Proust juz zallegrowany. Senk ju (to chyba nie po niderlandzku?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żewuząpri, skoro już przy Prouście jesteśmy :)

      Usuń