poniedziałek, 5 listopada 2012

M.C.Beaton - Agatha Raisin i ciasto śmierci

Poszłam do biblioteki oddać tego Rożka, a tu wśród nowości taki kryminał stoi.
Sięgnęłam, przeczytałam opis na okładce:
i umarłam. No piękne zaiste wejście w nowe środowisko :)
Więc wzięłam. I zaraz po Nemeczku zabrałam się za czytanie.
Mało tego, jeszcze przejrzałam zapowiedzi kolejnych tomów:
i ucieszyłam się, że tyle ich będzie.
Tymczasem kicha.
Jak to ciasto tytułowe (quiche).
Główna bohaterka jest nudna jak flaki z olejem (nie próbowałam takowych, ale wyobrażam sobie!).
Ma 53 lata, świetnie prosperującą agencję reklamową w Londynie, ta praca to całe jej życie i nagle postanawia sprzedać firmę, kupić dom na wsi i wycofać się w to zacisze. Bo to było jej marzenie od dzieciństwa, gdy była na wsi z rodzicami.
Ale pomysłu na dalsze życie jakoś nie ma. Żadnych zainteresowań, nic, co wypełniłoby jej nadmiar wolnego czasu. Dom został urządzony przez architekta wnętrz (ozdobiony sztucznymi siodłami etc...), firma przeprowadzkowa ustawiła nawet książki na półkach... no żywcem nie ma co robić, więc jedyne co jej przychodzi do głowy to zapoznać się z miejscowym towarzystwem. Nie zdaje sobie sprawy, że nawet dwadzieścia lat to mało, by inni uważali ją za swoją :)
Świetną okazją będzie konkurs na najlepszy wypiek: co prawda Agatha nie potrafi gotować, ale od czego zaprzyjaźniona renomowana cukiernia w Londynie - kupuje tam quiche ze szpinakiem i zadowolona zgłasza ją do konkursu. Rezultat: konkurs wygrywa ta sama, co zawsze pani Cartwright (faworyta jurora), a sam juror rzeczywiście schodzi z tego świata po zjedzeniu ciasta ze szpinakiem. Wśród szpinaku był też trujący szalej!
Na tym koniec zabawnych historii: Agatha miota się między usiłowaniami znalezienia mordercy (w przekonaniu, że nie był to przypadek) a wahaniami, czy nie sprzedać wymarzonego domu i nie wrócić do Londynu. A my jej w tym towarzyszymy przez 250 stron. Ech, nuda, panie. Żadna to nowa panna Marple.
Przeczytałam 3 listopada 2012.

Obejrzałam włoski film z 1996 roku Vesna va veloce (Vesna jest szybka) - reż. Carlo Mazzacurati.

Vesna jest młodą Czeszką, która przyjeżdża do Włoch z wycieczką rodaków, ale odłącza się od nich w Trieście, by zostać w Italii. Zafascynowana możliwościami, jakie dają pieniądze, luksusowymi towarami w sklepach, dyskotekami, w których bawią się tysiące ludzi - postanawia zostać prostytutką. Pewnego dnia spotyka Antonio, zwykłego murarza, który jest nią zainteresowany od czysto ludzkiej strony. Vesna jednak nie chce współczucia, nie chce rozmawiać o tym, dlaczego żyje w ten sposób (jedyne, czego się o niej dowiadujemy, to, że to, co robiła dawniej, było jeszcze gorsze) i ucieka. Wkrótce zostaje przyuważona przez alfonsów, którzy zabierają jej paszport i na odchodnym fundują cios nożem w brzuch. Antonio opiekuje się dziewczyną, dopóki nie wydobrzeje. Czy historia między nimi ma szanse przetrwania?
Film pozornie opowiada o nich (z punktu widzenia Włocha), o nielegalnych imigrantach, ale tak naprawdę więcej dowiadujemy się o samych Włochach.
PS. W barze Vesna przegląda menu i pyta, co to jest sałata komunistyczna - Antonio wyjaśnia, że to po prostu uboga sałata, jedynie z pomidorem.

2 komentarze: