piątek, 30 listopada 2012

Anatolij Aleksin - Trzeci w piątym rzędzie

Anatolij Aleksin napisał jedną z ulubionych książek mojej córki - Bardzo straszną historię.
Ma swoje hasło na polskiej Wiki, ale trochę więcej informacji jest na wersji rosyjskiej.
Niedawno znalazłam też na allegro Mój brat gra na klarnecie, będzie się czytać :)
Najpierw tradycyjnie opisy z okładki:
I strona tytułowa. Egzemplarz pochodzi z Biblioteki Dziecięcej na warszawskiej Woli...
choć ja mam opory przed zaklasyfikowaniem książki do kategorii dziecięcej czy młodzieżowej.
Jeszcze może oryginalne tytuły:
i przechodzimy ad rem.
Jest to nie powieść, jak już wiemy, ale zbiorek trzech opowiadań.
Opowiadanie pierwsze
Tutaj można znaleźć oryginalny tekst. Ja wiem, że to mało kogo interesuje, ale proszę wziąć pod uwagę, drodzy Czytelnicy, że to jest mój pamiętnik książkowy - i jak sobie coś gdzieś znajdę, to notuję (może kiedyś będę chciała wrócić). No!
Dima jest już dawno dorosły, ale gdy wraca do miasta, w którym spędził z mamą część wojny, wszystkie ówczesne wydarzenia stają mu przed oczami. Wsiada do taksówki i prosi kierowcę, by zatrzymywał się w miejscach, z którymi Dima był związany w owych odległych czasach. Ojca powołano do wojska, odjechał na front, gdy Dima miał 11 lat. W wyniku ewakuacji Moskwy matka z synem w październiku 1941 roku trafili na Ural. Towarzyszył im w podróży eszelonem "Podrzutek" - kolega mamy z pracy, Nikołaj, o którego ojciec był zawsze zazdrosny, a mama trochę podbijała bębenek, będąc osobą niezależną. Teraz, gdy mąż jest na wojnie i nie wiadomo, czy z niej wróci, żałuje swego postępowania, przykro jej, że nie mówiła mu o swojej miłości do niego.
Matka pogrąża się po uszy w pracy, jak wszyscy dorośli w tych ciężkich czasach, a Dima codziennie chodzi na pocztę do okienka poste restante w oczekiwaniu na wiadomości od ojca. Pewnego dnia list wreszcie nadchodzi, ale jego nadawcą nie jest ojciec, lecz władze, które zawiadamiają, że ojciec zaginął bez wieści. Nowy przyjaciel Dimy namawia go, by list schował i matce nie pokazywał...

Opowiadanie drugie
Tutaj oryginał.
Bohaterka kolejnego opowiadania przez wiele lat była pedagogiem. Teraz - już na emeryturze - opiekuje się kilkuletnią wnuczką Lizą, której rodzice wyjechali z ekspedycją na wykopaliska. Liza uwielbia oglądać zbiorowe fotografie klas, których wychowawcą była jej babcia, i słuchać opowieści o dawnych uczniach. Najciekawszym z nich wydaje się Wania Biełow, trzeci w piątym rzędzie na zdjeciu, bohater wielu dykteryjek, młody człowiek bardzo niezależny, o zdecydowanym sposobie bycia, wykrystalizowanym poczuciu sprawiedliwości i kategorycznych sądach. Gdy na przykład uważał, że nauczycielka postawiła koledze niesprawiedliwie dwójkę, w celu wymuszenia na niej lepszej oceny podjął głodówkę. Dla nauczycielki sytuacja była tym trudniejsza, że tym skrzywdzonym kolegą był jej własny syn. Już od dłuższego czasu borykała się z niepewnością co do zasad postępowania wobec ucznia-własnego dziecka. W końcu zdecydowała się na ucieczkę przed Wanią: przeniosła syna i siebie do innej szkoły. I oto po latach widmo Wani Biełowa znów staje przed nią: wnuczka jest operowana przez chirurga o nazwisku Iwan Biełow...

Opowiadanie trzecie
Tutaj oryginał.
Ostatnie opowiadanie spodobało mi się najbardziej. MOże dlatego, że snuje je dziecko, a nie dorosły.
Misza Kutusow ma uzdolnioną matkę. Pracuje ona co prawda jako księgowa, ale dysponuje rozlicznymi talentami, jest urodzoną artystką: śpiewa, tańczy, pisze wiersze. Rodzina często się przeprowadza, bo ojciec jest inżynierem, którego zadaniem jest "zwiększać moce" różnych zakładów. Przyjeżdżamy gdzieś, zwiększamy moce i jedziemy dalej. Najpierw jednak tatuś Miszy dowiaduje się, czy w nowym miejscu jest dom kultury - pole działalności mamy. W kolejnym mieście mama prowadzi Miszę do klubu, by zapisać go do chóru. Najwyższy to czas zetknąć się ze światem piękna! Tak poznają Wiktora Makarowicza, dyrygenta miejscowego chóru, znakomitego pedagoga, który wykształcił niejedno pokolenie śpiewaków. Niestety okazuje się, że Misza ani głosu ani słuchu nie ma i do chóru się nie nadaje. Kierownikowi chóru zrobiło się jednak żal chłopca, więc stwierdza, że za to będzie świetnym "zapowiadajłą". Misza rzeczywiście wprawia się w konferansjerkę, co i jego ambitnej matce przypada do gustu. Chłopiec postanawia też przyjść z pomocą sąsiadowi, zwanemu "Mandoliną", niewątpliwie utalentowanemu muzycznie, ale niedopuszczonemu do kółek zainteresowań przez dyrektora domu kultury - z powodu kiepskich wyników w nauce. Misza knuje plan mający doprowadzić do występu "Mandoliny" w czasie publicznego koncertu. Wszyscy usłyszą, jak on gra i zachwycą się! Niestety okazuje się jednocześnie, że dyrektor (zwany Dyrdomem) odpuszcza na emeryturę Wiktora Makarowicza, na jego miejsce przyjmując jego dotychczasową asystentkę/akompaniatorkę, niezbyt przez dzieci lubianą Margaritę Wasiliewnę. Tak być nie może!

Książkę postanowiłam jednak opatrzyć etykietą DLA DZIECI I MŁODZIEŻY, choć sądzę, że więcej z jej lektury wyniesie dorosły... to często o jego rozterkach mowa. Jeśli miałby ją czytać młody człowiek, niech to będzie ktoś o refleksyjnej naturze... choć może nie doceniam współczesnej młodzieży?

Kącik cytatów czyli rozwijamy się

Maszynę do pisania wydali na kwit. Myślicie, że sowieckie władze w którymś momencie skonfiskowały społeczeństwu maszyny do pisania, jak nam Niemcy radia?

Czyżby między Moskwą a (dawnym) Leningradem istniał taki antagonizm, jak nie przymierzając między Krakowem a Warszawą? Na razie się z tym nie zetknęłam.

Co to czecharda?
Oto zdjęcie z rosyjskiej Wiki.
I wszystko jasne.

Seria z kogutem
Przeczytałam 29 listopada 2012.


ŚLEDZTWO W SPRAWIE TRÓJKĄTNYCH LISTÓW
Zastanowił mnie ten trójkątny list. Nagle wydało mi się, że taki kiedyś widziałam. Skojarzyłam to z "przymusową" korespondencją z sowieckimi druzjami za szkolnych czasów. Ale zaczęłam szukać w internecie. Najpierw znalazłam piosenkę Wysockiego - Pismo przed bojem:
Pół godziny do ataku,
potem znowu pod czołgi!
Znowu słychać odłamków świst.
Nagle chłopcu młodemu,
...Wysłali z domu rodzinnego
Nieduży, trójkątny list.


Był też podany tekst oryginału:
Полчаса до атаки.
Скоро снова под танки,
Снова слышать разрывов концерт...
А бойцу молодому
Передали из дома
Небольшой голубой треугольный конверт.


Miałam więc już rosyjską nazwę i mogłam poszukać obrazków w rosyjskim internecie.
A nawet instrukcję, jak taki list złożyć:
Wydaje się, że trójkątne listy związane były wyłącznie z czasami II wojny światowej i pocztą polową. Żołnierz ruszający na front rzadko wiózł ze sobą papeterię. Gdy zdobył kartkę papieru pisał na niej list do domu, składał w trójkąt i wysyłał.

В жизни каждой женщины были «треугольники». Их читали не «к чаю». И ждали по-другому. «Так писем не ждут, так ждут — письма», — сказала Цветаева.
/W życiu każdej kobiety były takie trójkątne listy. Czytało się je nie "do herbaty". I czekało się na nie inaczej. "Tak nie czeka się na listy, tak się czeka na - list", powiedziała Cwietajewa/

Dla ponimajuszczich russkuju riecz dokument zatytułowany właśnie tak, Trójkątny list. Dwanaście minut spędzonych z żołnierzem, który na froncie stracił prawą rękę, a miał wówczas 17 lat.
Tu spróbuję wstawić:


Wniosek nasuwa się taki, że trójkątnego listu raczej nie mogłam dostać... a jednak! Znalazłam forum poświęcone przedmiotom związanym z sowieckim życiem, gdzie jeden z dyskutantów wspomina, że w latach 60-tych wysyłał takie listy. Więc może jednak dostałam? Kiedyś tam w 70-tych? Kto wie?
Pod zdjęciem na tym forum jest też osobny link do instrukcji składania listu. Nauczyłam się i planuję taki wysłać, ciekawą będąc, czy poczta to przepuści (te unijne normy...).

A na koniec plany na grudzień.
1/ Literatura dla dzieci i młodzieży: cykl Jerzego Szczygła, złożony z 4 powieści: Tarnina, Ziemia bez słońca, Nigdy cię nie opuszczę, Po kocich łbach (muszę szybko czytać, bo trzy z nich z bibliotek)
2/ Literatura polska: Michał Bałucki - Błyszczące nędze
3/ Cracoviana: Maciej Gutowski - O Paniach, Panach i zdarzeniach
4/ Reportaż: Jan Zakrzewski - Ameryka z pasją
5/ Literatura radziecka: Siergiej Antonow - Kolorowe kamyczki
6/ Projekt MARININA: Czornyj spisok
7/ Projekt SIMENON: Maigret se trompe
8/ Seria NIKE: Francis S.Fitzgerald - Odwiedziny w Babilonie
9/ Seria KIK: Wil Lipatow - Lato zielonej gwiazdy (też do oddania w bibliotece)

No i zapowiada się, że w styczniu dużo poczytam. Mianowicie kończy mi się w grudniu umowa na zakładzie, a nie ma dyrektora/osoby decyzyjnej, która mogłaby podpisać ze mną nową. Prawdopodobnie wrócę do pracy dopiero w lutym (daj Boże w każdym razie). Nie miałam ani jednego dnia wolnego w tym roku, przepracowałam całe wakacje, a tu w styczniu siedź człowieku w chałupie. Sportów zimowych nie uprawiam, temperatur niskich nie znoszę, od nicnierobienia dostaję migreny... nie zapowiada się to dobrze, ale cóż, c'est la vie. Pan z ochrony mi podpowiada, żebym skończyła uzupełniać swój katalog książek i nawet powzięłam takie postanowienie, że niby jedną półkę dziennie będę sprawdzać, czy wpisana i ewentualnie uzupełniać... ale znam ja swoją systematyczność (i słomiany zapał)! Obaczym.

PS. Ze wstydem muszę wyznać, że nie doczytałam jednej pozycji z planu listopadowego - wspomnień Fiszerowej. Wszystko przez nadmiar roboty w końcówce listopada. Na szczęście książka pochodzi z biblioteki na Rajskiej, a tam można prolongować trzy razy :)

14 komentarzy:

  1. ciekawa sprawa z tym listem trójkątnym,jego nazwa brzmi poetycko, chociaż treści nosił smutne, i źle był widziany. Złożyłam go sobie z papieru, nie mogłam się powstrzymać :-)taka sztuka dla sztuki bo kto dziś pisze listy na papierze i zanosi na pocztę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc ja dziś dwa takie trójkątne listy zaniosłam na pocztę :) straszniem ciekawa, czy dojdą!

      Usuń
    2. Byłam święcie przekonana że nie przyjmą, bo standardy im nie pozwolą, a tu taka niespodzianka,a jak doręczą, to będzie w ogóle koniec świata :-)

      Usuń
    3. To znaczy ja chytrze nie tyle zaniosłam na pocztę (nieprecyzyjnie się wyraziłam), co wrzuciłam do skrzynki. Bo jeszcze panie z okienka na dzień dobry zaczęłyby robić wstręty... teraz pozostaje czekać... tu na blogu powinnam mieć odzew :)

      Usuń
    4. Z Regulaminu świadczenia powszechnych usług pocztowych dowiedziałam się co prawda, że paczki pocztowe z zawartością pszczół należy nadawać jako priorytetowe, ale nic na temat formatu listu...

      Usuń
  2. O niezwykle interesujących sprawach piszesz dziewczyno.Gdzie Ty to wszystko znajdujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moc internetu :)
      Robotę mam taką, że dużo w niej przerw, które sobie można odpowiednio zagospodarować :)

      Usuń
    2. Ale też i zainteresowania masz niezwykłe.)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że musiałam je widzieć w kinie radzieckim...

      Plany musowo robić, żeby się nie rozłaziło w szwach :) Fakty są takie, że odkąd je robię, nie spędzam cennego czasu stojąc przed półkami i myśląc, bo by teraz wziąć. Kupka miesięczna leży i czeka.
      Zmarł prof. Jacek Woźniakowski, a ja nawet nie przeczytałam jego wspomnień, choć to chyba ze dwa lata jak leżą. Trzeba dorzucić do stosu.

      Tą pracą za bardzo nie martwię, bo wiem, że MUSI być dobrze. Inaczej... gdzie ja w moim wieku nową dostanę???
      No i beze mnie będzie im ciężko się obejść (nie w sensie, żem taka niezastąpiona, tylko bez dodatkowej osoby), coś muszą wymyślić. Tylko mnie wkurza to siedzenie w domu w zimie, kompletnie bezproduktywne.

      Usuń
    2. A ja żyję na żywioł, tym co mi dzień przyniesie i już od lat mnie to martwi ale nie potrafię inaczej.Podziwiam osoby poukładane, planujące swój cenny czas, gdy mój się rozłazi, a teraz szczególnie gdy mi się nic nie chce.)

      Usuń
    3. Siebie nie przeskoczysz... i nie masz się co z tego powodu szarpać :)
      Jeżeli żyjesz tak całe życie to widać tak musi być. I nie ma się co przejmować.

      Z drugiej strony znam osobę tak poukładaną, że w gruncie rzeczy nie ma w jej życiu miejsca na nic innego (poza tymi zaplanowanymi czynnościami). Bo zaplanowana jest każda minuta. Co warte takie życie :)

      Usuń
  4. v7

    to jest idealny przekad jak baba umie spierdolic opic ksiazki :/

    OdpowiedzUsuń