piątek, 19 października 2012

Natalia Ginzburg - Le piccole virtu'

Czyli Małe cnoty.
Trochę się rozczarowałam tą lekturą - ale to tylko wina mylnych oczekiwań - spodziewałam się krótkiej powieści w stylu Ginzburg - którą uwielbiam za jej pisanie o rodzinie - a tymczasem to jedenaście szkiców na różne tematy: nieco wspomnień rodzinnych (na szczęście); świetny portret wielkiego przyjaciela Ginzburgów Cesare Pavese, napisany po jego samobójczej śmierci; esej na temat Anglii, w której Natalia przebywała z drugim mężem, mianowanym dyrektorem tamtejszego Włoskiego Instytutu Kultury i która wywarła na pisarkę ogromny wpływ; "On i ja" - fantastyczny pean na cześć męża, zbudowany na zasadzie porównania kontrastów między małżonkami; a w części drugiej eseje na bardziej ogólne tematy: przemyślenia autorki o roli, jaką odegrało w jej życiu pisanie, rozważania na temat stosunków międzyludzkich czy sposobów wychowania dzieci. Do tego ostatniego odnosi się tytuł zbioru - te małe cnoty to na przykład wpajanie dzieciom przyzwyczajenia oszczędzania czy ostrożności lub pragnienia osiągnięcia sukcesu; tymczasem powinniśmy uczyć dzieci cnót wielkich - obojętności na pieniądz, odwagi i pogardy dla niebezpieczeństwa, pragnienia wiedzy.

Natalia Ginzburg właściwie nie była tłumaczona w Polsce poza jedną krótką powieścią Drogi Michele. Ja zachwyciłam się nią po przeczytaniu Lessico famigliare (Wokabularz rodzinny), cudną opowieścią o domu rodzinnym.

Pisarka urodziła się w 1916 roku w żydowskiej rodzinie Levich, w wieku 22 lat wyszła za mąż za literata Leone Ginzburga, który ze względu na swe przekonania antyfaszystowskie najpierw został skazany na zesłanie na południu Włoch (Natalia pojechała za nim wraz z dziećmi), a potem aresztowany, zmarł w rzymskim więzieniu Regina Coeli w 1944 roku w wyniku ran odniesionych podczas tortur. Natalia została z trójką dzieci. Przyjęto ją do pracy w jednym z najważniejszych wydawnictw włoskich Einaudi, współpracownikiem wydawnictwa był też Pavese. Natalia zmarła w 1991 roku. Jeden z jej synów - Carlo Ginzburg - jest znanym historykiem.
Przeczytałam 18 października 2012.

W dniu imienin dotarł prezent od Lirael. Pisała ona u siebie o Czupiradełku, niebacznie wspomniałam, że mam ciąg dalszy czyli "Córki", więc szkoda, że nie poznam "Czupiradełka", no i proszę. "Czupiradełko" już u mnie. Wraz z lubelską zakładką, kartką z boćkiem i kolorowymi samoprzylepnymi zakładeczkami :)

Wlazłam w zeszłym tygodniu na allegro, bo był tanio Aksjonow. W bonusie sprzedawca dołączył obrazek z siostrą Bernardyną, krakowską albertynką :)
No i jak już tam byłam, na tym allegro, odkryłam, że jest osobna kategoria na literaturę radziecką i rosyjską (no tak, po 10 latach...). Dalej to już poszło!
Rybakow i książeczka dla dzieci o przygodach Sierioży:
Kolejna transza kosztowała mnie ogromny wysiłek... wstania z łóżka: był to odbiór osobisty i pan się uparł, żeby zajść do niego po 20.00... a ja miałam chytry plan runięcia w bety zaraz po fajrancie. Trzeba było nastawić budzik i znów się ubierać. Mam nadzieję, że lektura mi to wynagrodzi.
Okudżawa i jakiś Antonow, ponoć zabawny:
Oczywiście, to nie wszystko. W drodze jeszcze cztery paczki!



6 komentarzy:

  1. Ło matko ile na to wydałaś O_o Ale zakupy fajne! Ja mam tylko taki problem gdzie to później ułożyć bo półki pełne... ;) Antonow jest fajny, dobrze się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, no właśnie grosze :) szkoda byłoby nie brać :) po 2, 3 zł... a w drodze jest paczuszka z 6 sztukami po złotówce! aż się zastanawiam, że komuś w ogóle się chce w to bawić za te pieniądze!
      Swoją drogą, allegro teraz to jedyne zagłębie, jeśli chodzi o stare książki. Zlikwidowali mi taki antykwariat w Krakowie, gdzie jeszcze można było zaopatrzyć się w pozycje po kilka złotych i teraz zostały jedynie takie droższe, gdzie nawet nie patrzę na półki z beletrystyką, bo wiem, że po kilkanaście złotych chodzi...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało tego, właśnie odkryłam serial nakręcony według tej książki. Właściwie nie powinno mnie to dziwić - oni wszystko zekranizowali :)

      Usuń
  3. U mnie też krucho z antykwariatami, w większości są tylko nowinki w stylu Pilipiuka, o co się nie spytam to wciskają mi tego Pilipiuka a ja nawet nie wiem o kogo chodzi ;) A książki też kupuję po 1 zł tak do 5-ciu, no chyba że trafi się coś ekstra tak jak ostatnio to trzeba było nadszarpnąć budżet na przyszły miesiąc...A w ogóle to człowiek powinien więcej zarabiać żeby móc wydawać na książki... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne... a i po to, żeby sobie mieszkanie co trochę zmieniać na większe, bo gdzieś te ksiązki trzeba trzymać :)

      Usuń