piątek, 26 października 2012

Boris Akunin - Dekorator

Nie udał mi się ten Akunin. Przypadek albo nie - alem cierpiała przy jego lekturze - fizycznie :) najpierw ta jakaś kolka, następnego dnia paskudna migrena... coś było na rzeczy, jak mawiają w Krakowie :)
Wpadłam na niego przypadkiem w bibliotece, a ponieważ już dawno z autorem nie miałam do czynienia, tym chętniej wzięłam. No ale dajcie spokój, to masakra! Dlaczego Dekorator? Bo morderca po rozpłataniu brzucha swej ofierze wyciąga flaki i dekoracyjnie je układa wokół trupa.
Akurat taką dekorację znaleziono w Moskwie w Wielkim Tygodniu 1889 roku przed zapowiedzianym przybyciem najjaśniejszego pana. Śledztwo zostaje powierzone urzędnikowi szóstej rangi do specjalnych poruczeń przy moskiewskim generale-gubernatorze czyli Erastowi Fandorinowi, znanemu z kilku wcześniejszych powieści Akunina.
Fandorin dochodzi do wniosku, że okoliczności zbrodni (a także osoba ofiary - prostytutka) wykazują dużą zbieżność z działalnością Kuby Rozpruwacza w Londynie i zakłada, że morderca świeżo powrócił z Anglii. Postanawia więc go szukać wśród medyków (ze względu na doskonałą znajomość anatomii i umiejętność posługiwania się skalpelem) przybyłych w ostatnim czasie z zagranicy...
Czytelnika czekają między innymi atrakcje takie jak rozkopywanie zamarzniętych grobów i oglądanie zwłok sprzed kilku miesięcy. Ja dziękuję :) pozostaję natomiast wielbicielką siostry Pelagii!
No ale gratuluję Lirael rozszyfrowania autora i tytułu z tej małej zagadki :)
Przeczytałam 24 października 2012.

Dotarły ostatnie książki z allegro, ten Poniedziałek - trudny dzień mnie mocno kusi, bo to jakaś satyra, wynika z okładki. Teraz się już naprawdę uspokoję :)
W okolicach Targów ma wyjść książka Jakubowskiego o kawiarniach krakowskich, to jeszcze na pewno kupię, choć nie na Targach - mnie ten tłok i hałas i zaduch odstrasza skutecznie. Pomyśleć, że jest tyle ludzi, którzy marzą o przyjeździe na targi z daleka... a tu ja na miejscu ani myślę się na nie wybrać... nie masz sprawiedliwości w życiu :)

Moja córka nagle postanowiła pozbyć się części swoich świętych pamiątek z dzieciństwa, różnych papierzysk i szpargałów - i uwolniła mi całą jedną półkę! Wypełniłam ją od razu takimi większego formatu cracovianami, co to spoczywały na stosie na stole... i szczęśliwam, że jest do nich łatwy dostęp... ale stosów na stole nie ubyło, bo położyłam tam nowe nabytki :(
Mam taki chitry PLAN: w przedpokoju jest kawałek ściany 40 cm, wisi tam lustro. Można by w tym miejscu walnąć wąski regalik do sufitu (ach, będzie z 10 półek, to 4 metry bieżące książek!), zamykany lustrzanymi drzwiami - no bo lustro jakieś jednak musi być :) tylko kto mi to zrobi?

No i już się cieszę na weekend - będę ustalać, co czytać w listopadzie, mam aż za dużo chętek, nie wiem, czy się wyrobię.

PS. Zdjęcia robione z lampą, bo proszpaństwa zaczęła się zima już chyba, rano, zanim wyjdę do pracy - za ciemno, by zrobić zdjęcie - po powrocie do domu to samo. Zostają weekendy i myślenie naprzód :)

6 komentarzy:

  1. Zrobić tę szafkę lustro to na pewno ktoś Ci zrobi. Tylko odpowiednio sobie policzy:(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też. Ale cóż, trzeba być przygotowanym na poświęcenia :)

      Usuń
    2. To trzymam kciuki za tę szafkę, bo pomysł bardzo dobry :) A Akunina raczej będę omijać... po tym opisie zupełnie mi się odechciało. Z zakupów widzę Tiendriakowa - z czymś mi się to nazwisko kojrzy, coś czytałam ale co to było? Oj, pamięć już nie ta :P

      Usuń
    3. Tiendriakow jest opisany na okładce jako bardzo płodny pisarz :) więc mogłaś spokojnie przeczytać niejedną rzecz.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serialu to nie pamiętam, czy mam już czy nie, w każdym razie nie oglądałam - póki co. Ale czytać Akunina lubię, choć najbardziej cykl o siostrze Pelagii.

      Usuń