sobota, 6 października 2012

Georges Simenon - Maigret et l'homme du banc

Czyli Maigret i człowiek z ławki.
Napisana w 1952 roku.
W zaułku przy jednym z paryskich bulwarów zostaje znaleziony mężczyzna, zamordowany ciosem noża w plecy. Maigret rozpoczyna śledztwo, zaintrygowany żółtymi butami nieboszczyka. Okazuje się, że jest to również detal, na który w pierwszym rzędzie zwróciła uwagę żona zabitego. Louis Thouret nigdy nie miał żółtych butów ani czerwonego krawata. Był od wielu lat magazynierem w firmie Kaplan i Zanin, a aspiracje żony, której dwie siostry wyszły za mąż za kolejarzy i pobudowały domki na przedmieściu Paryża, sięgały co najmniej dorównania im, więc kosztem wielu wyrzeczeń Thouretowie również osiedlili się w Juvisy, skąd Louis dojeżdżał codziennie tym samym pociągiem do Paryża, prowadząc regularny i nudny do bólu tryb życia w cieniu żony.
Skąd więc te żółte buty i krawat w krzyczącym kolorze? Rychło okazuje się, że firma Kaplan i Zanin nie istnieje już od 3 lat, a Thouret prowadził podwójne życie, wynajmując w mieście pokój, spotykając się z kochanką i spędzając większość dnia na ławce na bulwarach. Skąd czerpał środki na życie i kto postanowił przerwać tę idyllę?
Zazwyczaj u Simenona od któregoś momentu książki znamy tożsamość przestępcy i tylko kibicujemy Maigretowi w usiłowaniach znalezienia dowodów... tymczasem grande surprise: do ostatniej strony autor trzymał czytelnika w niepewności :)
Przeczytałam 5 października 2012.


Obejrzałam film radziecki z 1966 roku Nie samyj udacznyj dień (Dzień nie najbardziej udany, tłumacząc dosłownie).
Na YT znalazłam jedynie kawałek z końca filmu, gdy Nikita rozmawia przez telefon z Anią:

Не самый удачный день
Reż. Jurij Jegorow

- Алё, вы спите? А мне морду набили.
- Больно?
- Нет, меня под наркозом били.

Kto rozpoznał? To oczywiście Nikita Michałkow!

Może ze względu na niego właśnie, grającego jedną z głównych ról (jeśli nie najgłówniejszą), przypominał mi się inny film, wcześniejszy o 3 lata, z jego udziałem - Ja szagaju po Moskwie - podobny w stylu. Tam Michałkow włóczy się cały dzień po Moskwie, najpierw pomagając przyjezdnemu chłopakowi, potem szukając dziewczyny, która mu się spodobała...
Tu Nikita też włóczy się po mieście, uszczęśliwiony małą siostrzeniczką Dunią,
której rodzice właśnie udali się do sądu, by przeprowadzić rozwód.
Nie przychodzi im łatwo spowiadać się przed obcymi ludźmi z wzajemnych żalów i pretensji, choć w sądzie można spotkać i takich, dla których rozprawa to chleb powszedni:
Nikita też ma ciężki dzień i mała Dunia trochę mu przeszkadza podczas nagrania audycji w radio, egzaminu w szkole teatralnej, wieczornego spotkania w kawiarni z Anią, z którą się posprzeczali.
We wspomnianej kawiarni młodzi adepci aktorstwa dyskutują, przedstawiają przygotowane przez siebie scenki.

W filmie jest piękne wykonanie piosenki Bułata Okudżawy "Do swidania malcziki, postarajties wiernutsia nazad".
Chciałam tu wstawić tę piosenkę (w wykonaniu samego BO) z YT, ale zamieszczenie drugiego obrazka z YT na razie przekracza me zdolności pojmowania, więc daję tylko linka, pewnie ją znacie: До свидания, мальчики.

Film niespieszny, z powolną akcją, spacery, rozmowy, żarty, dyskusje, Moskwa lat sześcdziesiątych.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, w trzech :)
      Ale zamierzam jeszcze kiedyś na angielski się rzucić z motyką! Nawet kupiłam sobie na allegro pierwszą książkę w oryginale, żeby było wesoło - niejakiego Wodehouse'a. I byłam bardzo zadowolona, że zrozumiałam plus minus pierwszy akapit... no ale do całej książki to mi chyba jeszcze daleko :)

      Usuń