niedziela, 31 marca 2013

Aleksandra Marinina - Stilist


Trzynasty już tom Marininy o śledztwie prowadzonym przez Nastię Kamieńską.
Spośród 48 tysięcy przypadków rocznie zaginięć ludzi w Rosji, Kamieńskiej rzuca się w oczy dziewięć. Wszystkie wydarzyły się w Moskwie, dotyczyły młodzieńców w wieku od 14 do 19 lat, zawsze smagłych, o śniadej cerze i ciemnych włosach. Po jakimś czasie odnajdywano ich ciała, sekcja zwłok wykazywała śmierć z przedawkowania narkotyków oraz ślady seksu analnego. Czyżby jakiś homoseksualista porywał młodzieniaszków, zabawiał się z nimi przez jakiś czas jednocześnie "sadzając ich na igle", jak mówi rosyjskie wyrażenie, a potem pozbywał się wstrzykując im śmiertelną dawkę? Ale po co i jak? Zwłaszcza, że zniknięcie kolejnego chłopaka następowało, gdy jeszcze żył poprzedni porwany...

Nowy trop przynosi dociekliwy gaisznik czyli pracownik drogówki. Usiłował on zatrzymać na drodze za Moskwą Wołgę jadącą z nadmierną szybkością. Zauważył, że obok kierowcy siedział młody brunet o smagłej cerze. Wołga dała gazu i uciekła. Milicjant dał znać do następnego posterunku przy szosie, ale tam Wołga się w ogóle nie pojawiła. Jedyna możliwość skrętu to droga wiodąca do ekskluzywnego osiedla willi o nazwie "Mieczta" (Marzenie). Nastia bierze pod lupę tamtejsze domy i rodziny, w sumie 20 sztuk. W jednej z willi zamieszkuje jeżdżący na wózku inwalidzkim Władimir Sołowiow, zarabiający (i to nieźle) tłumaczeniami literatury japońskiej i chińskiej. Nastia postanawia rozbić obóz dla obserwacji osiedla właśnie w jego domu, bowiem Sołowiow był kiedyś jej kochankiem i wielką miłością. Wmawia mu, że wyszła za mąż za profesora, doktora nauk - co jest prawdą, ale Sołowiowi sugeruje oczywiście starczy wiek męża - i że rozmyśla nad powrotem do niego. A Loszy to się wcale nie podoba...



Wyd. EKSMO Moskwa 1997, 492 strony
Seria: Russkij Bestseller (z czarnym kotem)
Z własnej półki
Przeczytałam 31 marca 2013



PLAN NA KWIECIEŃ 2013
Plan na kwiecień gotowy i przedstawia się skromnie, muszę stanowczo poświęcić więcej czasu na oglądanie filmów, wzbogaciłam się na przykład ostatnio o trzy filmy według prozy Ajtmatowa i chciałabym je zobaczyć...

1/ Literatura polska: Michał Bałucki - Karykatury. Pan burmistrz z Pipidówki
2/ Seria KIK: Piero Chiara - Czwartki pani Julii
3/ Cracoviana: Leszek Mazan - Kraków na słodko
4/ Cracoviana, wspomnienia: Irena Kika Szaszkiewiczowa - Podwójne życie Szaszkiewiczowej
5/ Projekt MARININA: Aleksandra Marinina - Iluzja griecha
6/ Reportaż: Filip Springer - Miedzianka. Historia znikania
7/ Seria NIKE: William Golding - Władca much
8/ Projekt SIMENON: Georges Simenon - Maigret et le corps sans tête
9/ Literatura dla dzieci i młodzieży: Halina Górska - Druga brama
10/ Literatura radziecka: Julian Siemionow - Siedemnaście mgnień wiosny

22 komentarze:

  1. Założenia spore, ale Ty dużo czytasz.Ja jak przeczytam 4 książki to już jest bardzo dobrze.).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem, co wymyśli Sardegna w ramach Trójki e-pik i czy się coś uda wpasować.
      Ale na przykład przeczytawszy Siedemnaście mgnień wiosny będę chciał obejrzeć również serial (po raz pierwszy w życiu!), więc torchę czasu mi to zabierze :)
      Poza tym dużo zależy od pogody. Bo gdyby tak - przez przypadek - miała się wiosna zrobić, to chciałoby się wyjść z domu na jakiś spacer, a nie tylko czytać i czytać :)
      Ty masz jeszcze dużo innych zainteresowań!

      Usuń
    2. Jedno chyba jest pewne, że będzie powieść zekranizowana, gdyż w tym kierunku chyba przebiega głosowanie.
      I ja już sobie przygotowałam książkę do której mam film i chciałabym go oglądnąć po przeczytaniu książki. A co do tych pozostałych dwu jestem niezmiernie ciekawa co nam sardegna tym razem wymyśli.)

      Usuń
    3. O, to mi się Mgnienia wiosny idealnie wpasują, przynajmnniej na jedno wyzwanie :)

      Usuń
  2. Golding - świetny, "Mgnienia wiosny" pamiętam tylko z filmu ("cyk, cyk, cyk ... gabinet Bormanna") niedawno go obejrzałem - sam wracałem z podwórka do domu bez wołania gdy "leciał" w tv - teraz bym nie wrócił :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, dziecięce olśnienia często się w dorosłym życiu nie sprawdzają :)

      Usuń
  3. "Kraków na słodko" bardzo mnie zainteresował, nie znam tej książki. Ostatnio kupiłam "Kawa i ciastko o każdej porze" - tematyka chyba podobna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To historia czekolady, a zwłaszcza jej krakowskiego producenta Piaseckiego i zakładów Wawel. Taka praca na zamówienie, a czy się dobrze będzie czytać - zobaczymy.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowcipy o Stirlitzu oczywiście znam, ale one były dla mnie zawsze dosyć abstrakcyjne... no bo nie znałam serialu :) sama nie wiem, jak to się mogło stać.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. A' propos niemania telewizora, czy dostałaś COŚ? Wysłałam Ci jeszcze przed świętami, żebyś nie musiała na chałupki chodzić :)

      Usuń
  5. A wiesz, że Szaszkiewiczowa prowadzi bloga? Ma 96 lat, dyktuje synowi, a ten spisuje na blogu i publikuje. http://www.szaszkiewiczowa.eu/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :)
      Szaszkiewiczowa mnie fascynuje... podczytałam spory kawałek jej książki kiedyś w Empiku, ale dziady zlikwidowały siedziska :(

      Z sąsiadem się kiedyś zgadało, ona go w książce nazwała PACHOLĘ i bardzo był z tego dumny - zwłaszcza, że gość już na emeryturze :)

      Usuń
  6. ja też nie mogę uwierzyć, że nie widziałaś 17 mgnień :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, czy ten serial nie był u nas wyświetlany w czasach, gdy jeszcze nie mieliśmy telewizora?

      Usuń
  7. Kochanek i wielka miłość Nastii? Czego ja się tu dowiaduję, no no... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) Zawsze tylko Losza i Losza, choć było kiedyś wspomniane, że to był związek taki bardziej otwarty :) No więc, tego kochanka Nastia miała, on ją lekce sobie ważył, a ona była strasznie wlublonnaja, a Loszka tylko z boku zaciskał zęby.

      Usuń
    2. Co za historia. Lubię te osobiste wątki u Anastazji, są takie... uwiarygadniające całą opowieść kryminalną.
      Niech to już u nas wydadzą, no.

      Usuń
    3. No ja właśnie międlę kolejną Marininę, jakoś wyjątkowo powoli mi to idzie, jestem na 130 stronie dopiero i nie mogę się doczekać Loszy, który wyjechał w delegację (czyt. autorka nie miała pomysłu na niego i wysłała go precz). Niech już wraca i coś się dzieje!

      Usuń
    4. Wiesz, może go nie być przez całą książkę, nie nastawiaj się tak na czekanie :)

      Usuń
    5. Powoli tracę nadzieję, jestem na 180 stronie i Nastia cały czas pogrążona po uszy w robocie, zero Loszki. Nawet gościła kolegę-milicjanta na nocleg, ale gadali tylko o pracy, ofkors.

      Usuń