czwartek, 6 września 2012

Alberto Moravia - Automat

Jedno wielkie wspomnienie :)
Otóż, będąc w liceum zafascynowałam się włoszczyzną. Nie jarzyną (przyczyną mojego błędu ortograficznego w dyktandzie, kiedy to napisałam JARZYNA przez ż, bo myślałam, że to to samo, co JEŻYNA - w domu nie używało się słowa "jarzyna" tylko "włoszczyzna" - co za tragedia, dostałam tylko czwórkę), lecz wszystkim, co włoskie. Może przyczynę tej fascynacji pominę (dziś wydaje się żenująca), ale za tym poszedł zakup podręcznika do nauki języka, znalezionego w jakiejś księgarni w Gdańsku czy w Sopocie, podczas wczasów z FWP, przebijanie się samej przez kolejne lekcje, wreszcie wysłanie ogłoszenia o chęci korespondowania do włoskiego czasopisma, którego adres spisałam u przyjaciółki, posiadającej starszą siostrę studiującą italianistykę. Potem już tylko listonosz klął, musząc codziennie wdrapywać się na drugie piętro :) Z tych korespondencyjnych znajomości została jedna: Psiapsióła z Daleka, nawiedzająca mnie regularnie co roku w sierpniu.
Ale do rzeczy. Taż przyjaciółka z liceum, Ewelina,pożyczyła mi pewnego dnia właśnie ten tom opowiadań Moravii - Automat. Zakochałam się. Po latach udało się kupić taki sam egzemplarz :) I co się okazuje: oczywiście generalnie opowiadania zatarły się w pamięci, w końcu minęło 30 lat z hakiem... a tu czytam o Babie, wylegującej się na tapczanie, słuchającej piosenek z gramofonu stojącego na podłodze i usiłującej - z nudów - rozerwać książkę telefoniczną na pół. Baba staje mi przed oczami jak żywa, doskonale ją sobie przypominam, po tylu latach...
Przeczytałam 5 września 2012.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, toteż to był duży magnes w pewnym wieku :)
      Z drugiej strony Moravia zazwyczaj opisuje mieszczaństwo, z jego brakiem zainteresowań i jałowym życiem, nic więc dziwnego, że seks stanowi jeden z głównych elementów takiego życia.

      Usuń
  2. Czytałam, bardzo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś tam jeszcze Moravii w domu mam, więc bez wątpienia będę czytać dalej.

      Usuń