wtorek, 4 września 2012

Aleksander Minkowski - W niełasce u pana Boga

Tego nie należało czytać. Ale cóż, brałam z bibliotek Minkowskiego jak leci, trafiła się i ta pozycja.
Ma to być książka rozliczeniowo-usprawiedliwiająca. Autorowi zarzucono współpracę z bezpieką, postanowił dać odpór tym oskarżeniom pisząc o tym, jak to, owszem, spotykał się z Krzysztofem Majchrowskim, oficerem prowadzącym, ale zawsze mu mówił, że on z kolegami literatami rozmawia jedynie o dziewczynach i sztuce.
Przypadkiem trafiłam w internecie na artykuł, który wszelkie rewelacje Minkowskiego przedstawia w całkiem innym świetle.
Prawdy zawsze są dwie, a czasem nawet więcej... ja tymczasem nie chcę chyba znać żadnej. Nie chcę się grzebać w cudzych brudach, bo jeszcze coś do mnie przylgnie.
Przeczytałam (niepotrzebnie) 3 września 2012.

A tu łupy znalezione na półce nad kaloryferem* w Jordanówce. No żal było nie wziąć, zwłaszcza tego Wasilewskiego, wszak to krakus nad krakusami!

* książki do wzięcia, przyniesione przez czytelników

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego nie czytałam, a kiedyś tam, w odległej przeszłości, oglądałam serial w TV. Więc przy jakichś okazjach allegrowych zaopatrzyłam się też w "Sagę" no i ostatnio w "Koniec rozdziału".

      Ja regularnie widuję wystawione książki tylko w Jordanówce. Szkoda, że na Rajskiej nie pomyślą o takiej akcji, tam zagląda codziennie mnóstwo ludzi.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się nieraz, co poczniemy z bratem, gdy nasi rodzice odejdą. Zostało w domu jeszcze duuuużo książek, ja żywcem nie mam ich gdzie wziąć, brat nie jest specjalnie zainteresowany, biblioteki są chętne tylko na nowości. To małe miasteczko. Nawet nie ma takiej możliwości jak choćby w Krakowie napisać na forum miejscowym, że się odda za darmo.
      Przyjdzie wyrzucić?
      W głowie mi się nie mieści.
      Może rzeczywiście namówię brata, żeby woził je partiami na miejscowy dworzec?
      :)

      Usuń
    2. Jest jeszcze jedno wyjście: zacząć grać w totka.
      Jak wygram, zamienię mieszkanie na większe i wszystkie książki będę mogła przytulić :)

      Usuń