wtorek, 20 lipca 2021

Philip Roth - Praska orgia

 

Praska orgia to od teraz wspomnienie koszmarnej sobotniej podróży pociągiem - tak na oko ze 40% współpasażerów nie miało maseczki. A gdy konduktor z daleka (może celowo) ogłaszał swoje nadejście, okazało się, że oni wszyscy maseczki mają, zaraz powyciągali z kieszeni, z torebki i pozakładali. Po czym natychmiast zdjęli, gdy konduktor zniknął w kolejnym wagonie. A wyglądali na takich, którzy już posiadają dowód osobisty... Pierwsza podróż od czasu pandemii i od razu taki nerw. 

W chwilach wolnych od zerkania na debili skupiałam się na lekturze, no ale teraz źle mi się książka kojarzy 😕

Tak, DEBILI, dużymi literami. Podróż czy to pociągiem czy tramwajem warunkuje maseczka na twarzy. Zawsze jest wybór: nie uznajesz tego zarządzenia, idź na piechotę albo jedź na rowerze. Wybierasz jazdę pociągiem - zasłoń usta i nos. Opowieści o tym, czy maseczka chroni czy nie chroni, zostaw na imieniny u cioci. To wszystko. Wydawałoby się proste, nie? A jednak nie jest...

Ciągle nie mogę o tym zapomnieć, bo za 2 tygodnie czeka mnie powtórka z rozrywki. A u Rybeńki wyczytałam, że znane jej są przypadki wybicia zębów u zwracających uwagę. No, nie zwracam, bo się boję. Nawet nie że rękoczynów, ale samej awantury - nie nadaję się do awantur. Tylko głowa mi pęka od brzydkich myśli i życzeń pod adresem. Czyli obraca się to przeciwko mnie, tak czy siak. Cholera jasna.

No ale Praska orgia miała być, a nie polska orgia nie-maseczek. Amerykański pisarz Zuckermann w meandrach czeskiej literatury i polityki. Okazuje się, że nie było się znowu tak czego bać (tytuł mnie zniechęcał). Oj tam, parę chujów na krzyż 😂😂😂

Gdyby jednak ktoś chciał szybko (książka ma zaledwie 86 stron) zyskać wiedzę o tym, jak wyglądała pozycja i życie czeskiej inteligencji po '68 roku czyli w czasach tzw. normalizacji - to to jest bardzo dobra rzecz. Choć nie mogę się opędzić od myśli, że Hrabal robił to lepiej. 

No i teraz - jest film. Zachodzę w głowę, jak na tak skąpej objętościowo podstawie mógł powstać cały scenariusz. I trochę się boję obejrzeć. Bo może jednak realizatorzy skupili się na tym seksie? Zresztą, i tak nie mam za bardzo czasu na filmy. Ciągnie tylko ta Praga, gdzie film był kręcony - ale przecież do Pragi mam już niedługo, tak?

Początek:

Koniec:

Wyd. ZYSK i S-KA, Poznań 2004, 86 stron

Tytuł oryginalny: The Prague Orgy

Przełożył: Jan Zieliński

Z biblioteki

Przeczytałam 17 lipca 2021 roku


Wybrałam się wczoraj wieczorem na dworzec autobusowy - bo to wiecie, nigdy nie jechałam Flixbusem i chciałam zobaczyć, jak wygląda ten autobus, który wraca z Pragi o 19.40, co mnie za miesiąc czeka. Bo stażystki kiedyś jechały nad morze i opowiadały po powrocie, że tam przed każdym siedzeniem jest monitor mały i takie tam dyrdymały.

Ani o 19.40 ani o 20.05 autobusu z Pragi nie było (może przyjechał wcześniej, może był spóźniony, skąd to wiedzieć?), za to szykował się do odjazdu Flixbus do Amsterdamu, więc zajrzałam do środka. Normalny, żadnych ekraników tam nie było.

Kolega z pracy mówi, że w ogóle Flixbus nigdy ich nie miał i te stażystki musiały jechać z jakimś innym przewoźnikiem. Może.

To sobie poszłam spacerkiem do tramwaju, a mam ci ja do niego kawałek od dworca, bo od zeszłego roku kupuję kartę tylko na ósemkę, do roboty. Po drodze zobaczyłam podpis idioty.

A także witrynkę pewnego handelku i zastanawiam się, czy w ramach drobiazgu z Krakowa dla znajomych w Pradze nie nabyć takich magnesów. Trzeba by tam zajść w godzinach otwarcia i przyjrzeć się. Co o tym myślicie? Nadają się?

A pod Bagatelą, gdzie zamierzałam wsiąść wreszcie do tramwaju, okazało się, że guzik z pętelką, bowiem dwa przystanki dalej zderzyła się moja ósemeczka z autobusem i w konsekwencji nawet wykoleiła. Rzekomo uruchomiono komunikację zastępczą.

Chyba pierwszy raz mi się zdarzyło, że nigdzie się nie spieszyłam, nie miałam żadnych pilnych planów na wieczór, pogoda sprzyjała, bowiem nie było upału, a wręcz momentami rześki wiaterek i doprawdy wcale się nie denerwowałam, że ja chcę do domu. Niektórzy owszem, jedna pani narzekała, że ucieknie jej autobus, a następny ma za dwie godziny, o 22.50, jeden pan podtykał pod nos legitymację zasłużonego krwiodawcy pytając, po co on przez 20 lat oddawał krew, skoro teraz nie ma czym do domu jechać 😄 Gdybym od razu poszła, dawno bym już w tym domu była, ale cały czas pan z MPK twierdził, że autobus zastępczy kursuje (tyle, że nikt go nie widział). W rezultacie znudziły mi się konwersacje z przygodnymi pieszymi pasażerami i poszłam precz, a cztery przystanki dalej rzeczywiście autobus przyjechał i już przed 22.00 wypatrywałam na osiedlu dzików 😂

Okazuje się, że MPK nie ma w ogóle wypracowanych procedur! Bo ten zastępczy nie miał przejazdu przez Aleje na wysokości placu Inwalidów, gdzie stał ten rozkraczony tramwaj. I nie dość na tym, że nie było planu, którędy ma Zatramwaj jechać w takiej sytuacji, to jeszcze ten gość pod Bagatelą nie miał o niczym pojęcia, nikt go nie zawiadamiał o rozwoju sytuacji - stał z nami, bo stał, ale niczemu nie służył (poza wysłuchiwaniem wyzwisk od bardziej nerwowych). Żałosne. 

Niemniej jednak na coś się przydał nocny spacer - taki napis znalazłam na chodniku 😏

48 komentarzy:

  1. Głupota nie zna granic, noś swą maseczkę i na durniów nie zwracaj uwagi, niech się sami pozarażają. Nic nie poradzisz. Bardzo fajny napis wypatrzyłaś, od razu lepiej na duszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby chodziło tylko o to, że się między sobą pozarażają, to pies ich trącał... ale tak dobrze niestety nie jest.
      Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że całe te moje nerwy na nic, nic nie zmienią. Może gdybym była napakowanym młodzieńcem, zwracałabym bez obaw uwagę 🤣🤣🤣

      Usuń
    2. Ale nie jesteś, więc szkoda zdrowia. Zamiast się wkurzać powtarzaj sobie coś w duchu, np ... tabliczkę mnożenia, albo... coś innego :)

      Usuń
    3. Słówka z czeskiego 😂😂😂

      Usuń
    4. Słówka to można powtarzać co najwyżej w umyśle. Niewiarygodne, ale ludzie nie wiedzą, co to jest duch!

      Usuń
  2. Magnesik jako upominek- super! Ja mam na lodówce całą kolekcję! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zwróciły moją uwagę, bo są takie - inne. Znam ten sklepik na Wielopolu, jest tam biżuteria i ozdoby wykonane z części zegarków, ale wcześniej nie zauważyłam (albo nie było) właśnie magnesów.

      Usuń
    2. Niektórzy posiadają tak ogromne kolekcje 'lodówkowych' magnesików, że nie ma już miejsca na nowe! Kiedyś nawet było to przedmiotem gazetowego komiksu: komuś odpadły drzwi od lodówki i wezwany fachowiec go poucza, że waga magnesów na drzwiach lodówki nie powinna przekraczać 10 kg, a u niego była dwa razy wyższa...

      Usuń
    3. 🤣🤣🤣🤣🤣
      Piękne po prostu!

      Usuń
  3. Co tam magnesy;) Pałac Prasy w tle. To ważne. Ja chcę do Krakowa!!! No ale nie uda się właśnie że względu na pociąg. Bo ja to bym pozabijała tych bezmaseczkowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😂😂😂
      Chyba sobie będziesz musiała kupić jakiegoś grata i poczuć wolność 🤣🤣🤣
      Powtarzam - grata (nie gnata)!

      Usuń
    2. 😂😂😂
      A to z kolei niewinni mogliby ucierpieć 😂

      Usuń
    3. Ale Ty to masz oko (na Maroko)! Żeby tak ten Pałac Prasy wyczaić 😍
      A czy wiesz, że nie ma już Poczty Głównej?
      Sprzedali.
      Czy tam się w środku coś dzieje, tego nie wiem. Ale obsługę klientów przeniesiono do... kanciapy z wejściem od Wielopola.
      Najlepszy jednak jest ten artykuł:
      https://infowire.pl/generic/release/663529/krakowska-poczta-glowna-w-nowej-odslonie
      Z wielkiej przestrzeni przeprowadzili się do mysiej dziury, a opisują to jako zmodernizowaną placówkę z szerokim dostępem do usług 🤣🤣🤣
      Logika a' la Morawiecki i s-ka 😅

      Usuń
    4. O Poczcie Głównej nie wiedziałam. W ogóle powiem Ci, że staram się nie czytać o Krakowie. Bo każda najbardziej błaha informacja sprawia, że chce mi się płakać. W tym roku byłoby 30 lat regularnych corocznych wyjazdów do Krakowa. Taki mój prywatny jubileusz. A co jest to szkoda gadać. A o pisiorach to...no mniejsza z tym, bo jeszcze mnie oskarżą o podżeganie do jakichś niecnych czynów 😜...nie myślałam, że dożyję takich czasów...

      Usuń
    5. Też tak trochę miałam z Pragą... Życie zabrało mi trzy wyjazdy, co w moim wieku nie jest bagatelką.
      Ale oczywiście do Twoich 30 lat ani się nie umywa 🤔

      Usuń
    6. Wiesz pomyślałam dokładnie tak samo. Przecież ja w przyszłym miesiącu kończę 47 lat. No ile jeszcze tych Krakowów będzie...?
      A ja naprawdę kocham to miasto.
      Uważam że po śmierci Wawel mi się należy 😜Tylko wybieram towarzystwo Mickiewicza 😜

      Usuń
    7. E no, myślałam, że wolałabyś na Skałce, obok SW 😜

      Usuń
    8. Wybieram Wawel. Jednak to prestiż 😜

      Usuń
  4. A możesz jeszcze zrezygnować z tego wyjazdu? Zwrócą ci kasę za bilet?

    "Wirusolodzy podkreślają, że wariant delta może zakażać nieco inaczej niż jego starsi kuzyni. Nie tylko, jak dotychczasowe warianty, drogę kropelkową, ale także powietrzną.

    W praktyce oznacza to, że można nim się zakazić nie tylko wtedy, gdy ktoś na nas bezpośrednio nakicha czy nakaszle, ale także wtedy, gdy wejdziemy do pomieszczenia, w którym przebywała wcześniej osoba zakażona."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjazd za 2 tygodnie to do Ojczastego. Nie jeździłam przez całą pandemię z wiadomych względów, jedynie dwa razy przyjechał po mnie samochodem brat i odwiózł mnie z powrotem. Ale teraz, gdy już jestem zaszczepiona, nie ma zmiłuj 😅 ktoś musi Ojczastemu sprzątać przecież 😉 Od śmierci Mamy utarło się, że jeżdżę w tym celu co drugi weekend...

      Tak, czytałam o delcie, jest to dość koszmarne. Ponoć jeszcze przez godzinę po wyjściu z pomieszczenia osoby zarażonej w powietrzu utrzymuje się wirus.

      Usuń
    2. Aaa... Nie, no do ojca to wiadomo, jechać trzeba.

      Usuń
    3. Ano. Trzeba nadrobić te półtora roku...

      Usuń
  5. Z tymi maskami to wszędzie podobnie, a napisy jak byk, walą po oczach! Nie boimy się już , wakacje są, w wakacje wirus śpi!
    My w stresie, bo wkrótce lot samolotem, a już 3 razy godzinę odlotu zmieniali i ciągle przepisy nowe, nowe papiery!
    Już mi się trochę tej Krety odechciało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 x zmieniali godzinę??? No tego to już nie rozumiem. A nowe przepisy i nowe papiery to fakt, ogłupieć można.

      Usuń

  6. Debile, nic do nich nie dociera, nie szczepią się, olewają zalecenia, ale tez u nas one są właściwie w ogóle nie egzekwowane. Byłam w zeszłym roku sierpień/wrzesień we Włoszech, inny świat, wszyscy w zamkniętych pomieszczeniach w maskach, noszonych tak jak trzeba, zakrywających nos. Nie wiem, jak gdzie indziej, ale w Gdańsku osoby z maskami w środkach komunikacji czy w sklepach to zdecydowana mniejszość. Personel udaje, ze nosi maski, a i to tylko w sklepach sieciowych. Ja tez nie zwracam uwagi, wkurzam się tylko w sobie - masz racje, w końcu samemu się dostaje nerwowym rykoszetem, a oni i tak mają w d…
    Flixbusem jechałam chyba ze trzy razy do stolicy, w czasie kiedy pociąg pokonywał te trasę chyba w niecałe siedem godzin, no chyba ze się spóźnił. Wtedy to się nazywało Polski Bus, ale to to samo. Potwierdzam, żadnych ekranikow, ale i po co? Wystarczy książka :-)) Pamietam, ze było wygodnie i w ogóle ok. Spoko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka w autobusie? Nawet nie próbuję. W pociągu usypia, a co dopiero w bardziej kołyszącym się autobusie, rozboli mnie głowa jak nic 😂
      Na drogę zabiorę tylko krzyżówki i czasopismo jakieś, myślę.

      Usuń
  7. Debile, idioci, "pozabijać tych bezmaseczkowców" - jak łatwo zastraszając, dzielić ludzi...

    Tak oto powstała nowa świecka religia - "covidianizm".
    Maseczki i szczepionki to placebo - które ma zapewniać poczucie bezpieczeństwa.
    A przy tym jest na kogo zwalić że to nie działa...

    Maseczka ma może sens w tramwaju - 3 przystanki, w sklepie - 10 minut. Ale kiedy siedzi się w jednym, małym pomieszczeniu - przedziale razem przez dłuższy czas już przed niczym nie chroni. W powietrzu jest wystarczająco dużo zarazków, aby się wszyscy nimi wymienili. Noszenie maseczki przez kilka godzin tylko szkodzi organizmowi, ograniczając możliwość swobodnego oddychania. O namnażających się na nich drobnoustrojach nie wspominając.

    Rozsądku widać brakuje - a tylko zdrowy rozsądek może nas uratować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak łatwo być odważnym anonimowo w internecie...

      Usuń
    2. Wieczne dyskusje.
      A tu nie chodzi przecież o rozstrzyganie, czy chroni czy nie chroni - chodzi o zasadę. Tak jak trzeba mieć bilet, tak samo trzeba mieć maseczkę. Owszem, i dla mojego poczucia bezpieczeństwa. Mam do niego prawo.
      Niektórzy jednak uważają, że ja nie mogę ich zastraszać, nazywając idiotami - oni za to mnie mogą swoim brakiem maseczki w miejscu, gdzie jest obowiązkowa.

      Ale że szczepionka to placebo, to już w ogóle dla mnie duża nowość 🤣🤣🤣

      Usuń
    3. Tylko że to my maseczkowcy chronimy tych kretynów, którzy nas mają w głębokim poważaniu...

      Usuń
    4. Śmierć ciała to nic w porównaniu ze śmiercią duchową. Ona jest wieczna i niestety nie bezbolesna.

      Usuń
    5. Wolność... kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem...

      Usuń
    6. A co dopiero powiedzieć o śmierci rozumu...

      Usuń
    7. W Kanadzie jednak ludzie przestrzegają przepisy i noszą maski, b. rzadko się widzi ‘niezamaskowanych’. Podobnie jest ze szczepieniami—większość się szczepi, ale oczywiście istnieje grupa ludzi, którzy tego nie zamierzają robić.

      Dość często widzi się ludzi w maskach idących właściwie pustymi chodnikami, czy też jadących samochodem… beż żadnych pasażerów! Moim zdaniem, to przesada. Podobnie w pracy—gdy nie było klientów, ani ja, ani moja pracownica, nie nosiliśmy masek. Właśnie wróciłem z mojego pierwszego wyjazdu wakacyjnego do pięknego parku, gdzie biwakowałem pod namiotem—noszenie tamże masek nie miałoby żadnego sensu, ale nieliczni je mieli.

      Nie mam nic wspólnego z medycyną czy biologią i mogę się tylko opierać na tym, co przeczytam w różnych miarodajnych źródłach—jak też na statystyce zachorowań. Obecnie w Ontario 80% ludzi otrzymało przynajmniej jedną szczepionkę, a 65% dwie i ilość przypadków pozytywnych spadła o ponad 95% z porównaniu ze stanem z przed kilku miesięcy; były już dni, że nikt nie umarł na COVID-19. Logicznie więc biorąc, maski, jak też i szczepionki, widocznie działają.

      Usuń
    8. Znasz, Moniko, choćby jedną osobę, która by stwierdziła u siebie śmierć rozumu?

      Usuń
    9. Wniosek "Maski działają" jest jak w tym dowcipie o rosyjskich naukowcach:
      "Po oderwaniu ostatniej nogi pająk ogłuchł".
      A może to nie maski tylko wirus już osłabł? Czy jest materiał porównawczy? Nie bo wszyscy postępują jak stado baranów - "Starsi i mądrzejsi tak ustalili więc musi być dobre".
      Jak można wierzyć że kawałek szmatki zatrzyma mikroba, który jest kilka rzędów wielkości mniejszy od sieci tkaniny? Jedynie powstrzyma przed aerozolem po kichnięciu. Ale to działanie krótkotrwałe. Bo istotny jest czas ekspozycji. Jeśli przebywa się dłużej razem w małym pomieszczeniu maski sensu nie mają żadnego. I są badania to potwierdzające.

      Głupie przepisy trzeba obchodzić albo ignorować - to nasza polska tradycja.
      Na wiosnę 2020 minister Szumowski śmiał się z tych co je noszą. Później przyszła dyrektywa ze trzeba maski albo przyłbice. Następny minister przyłbice na Grunwald wysłał - bo zmieniła się "mądrość etapu".
      Polecam wyłączyć telewizor i próbować żyć normalnie - bez masek.

      Ta p(l)andemia jak wszystkie do tej pory skończy się kiedyś i bez pomocy masek i szczepionek.

      Nie podpiszę się bo za dużo tutaj hejtu a nawet niemal gróźb karalnych.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    10. Generalnie istnieje zasada, aby w sytuacjach/rozmowach towarzyskich unikać dyskusji o religii, polityce i aborcji. Sądzę, że do tej listy powinno się dodać tematy związane z COVID-19.

      Usuń
  8. https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/zdrowie/koronawirus-izrael-twierdzi-ze-polowa-zarazonych-wariantem-delta-koronawirusa-to/yn2v4wg.amp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za link-umacnia mnie w przekonaniu, że jednak szczepionki działają: "Chociaż przypadki zarażeń nowym szczepem wirusa budzą niepokój to ich przebieg ma być łagodniejszy w porównaniu z zakażeniami wśród osób niezaszczepionych".

      Usuń
  9. A to o naszą Pragę z debilowatymi chodzi, o tę "Warsiawskom"! A już miałem nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  10. Uderz w maseczki, a zaraz się anty odezwą.
    Szumowskim się podpierają. Telewizji mi oglądać nie każą.
    Buhahaha!
    Matko, jakie to nudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o maseczki tylko wyzywanie innych od DEBILI.
      A to jest efekt życia w odizolowaniu i odklejenia się od rzeczywistości...
      Życia w wirtualnym, wykreowanym przez telewizję świecie (nieważne czy TVPis czy TuskVisionNetwork).
      Proszę wyłączyć telewizor i włączyć myślenie. Bo na zdrowy rozsądek chodzenie cały czas w maseczkach to właśnie jest debilizm...

      Usuń
    2. Czekałam kiedy Tusk się pojawi w rozmowie 😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂

      Usuń
    3. Telewizor wyłączyłem ponad 10 lat temu i nie zamierzam go ponownie włączać.

      Usuń
    4. Podróż pociągiem czy tramwajem warunkuje zakup biletu, a nie maseczka. Rozmowa o celowości noszenia maseczek jest kluczowa. Absurdalne i nielegalne (sądy oddalają wszystkie mandaty o brak maseczki jako niekonstytucyjne) rozporządzenia należy zwalczać, a nie przyjmować bez szemrania jak stado ogłupiałych owiec. Bezmyślne posłuszeństwo jest przerażające. Ale Adolf byłby pewnie wzruszony. To chyba jego kolega Goebbels powiedział, że im większe kłamstwo tym ludzie łatwiej uwierzą? Czy to nie oni kazali ludziom nosić opaski na rękawach? Będziesz pewnie zadowolona jeśli takie opaski każą nosić niezaszczepionym. Ale naprawdę nie rozumiem, jeśli maseczki chronią to jesteś bezpieczna, jeśli szczepienia działają to tym bardziej. Czemu wyzywasz ludzi? Przypomnij sobie, ze łatwiej kogoś oszukać niż przekonać, ze został oszukany. Magda

      Usuń
  11. Nie uznaje lodowkowych magnesow - dla mnie to odpustowa ozdoba. Niemniej nigdy nie krytykuje bo wolnoc Tomku........
    U mnie tez malo kto obecnie nosi maseczki chociaz odkad wirus zaczal sie bardziej panoszyc jakby troche wiecej zamaskowanych. Na szczescie na ten rok a raczej resztke jaka z niego zostala, nie mam zaplanowanych podrozy.
    Do dzisiaj zdumiewa mnie fakt iz w listopadzie bralismy udzial w 100 osobowym slubie i weselu i nikt nie zachorowal a wszyscy uczestnicy chodzili bez masek. Jakis cud czy co?

    OdpowiedzUsuń