Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt MARININA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt MARININA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 lipca 2023

Aleksandra Marinina - Motywy osobiste (na bis)


Słuchajcie, jestem NIENORMALNA!

O moje biedne hipokampy, o których niedawno wyświetliło mi się wspomnienie sprzed paru lat, z wizyty u neurologa, która orzekła, że mam je PIĘKNE.

Tymczasem moja głowina jest najwyraźniej u kresu swoich możliwości. 

W bibliotece starą czytelniczką będąc zapytałam, gdzie Marinina stoi (bo to nie moja filia była) i wybrałam to. Oczywiście z okładki nic nie kojarząc. Zresztą teraz, po przeczytaniu, mogę śmiało powiedzieć, że i tak nic się tam nie zgadza 😂

A czytając miałam troszeczkę wrażenie déjà vu, ale naprawdę momentami tak, a innymi nie. Twardo postanowiłam, że nie sprawdzam na blogu - dopiero teraz, gdy przystąpiłam do pisania notki. Otóż OCZYWIŚCIE, że czytałam, raptem pięć lat temu. Ale mało tego! Ja ją mam własną!!!!

🤣🤣🤣

No powiedzcie, że to zwykła rzecz...

Dobra, więc z pisania notki czuję się zwolniona, kto ciekaw, może zajrzeć do poprzedniej. A ja będę musiała jeszcze przed wyjazdem zasuwać na Krakowską, coby oddać.



 Początek:

Koniec:

Wyd. Czwarta Strona, Poznań 2017, 554 strony

Tytuł oryginalny: Личные мотивы

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 28 lipca 2023 roku


Ale to nie koniec. Wczoraj po południu zebrałam się, żeby oddać w Ikei ten lampion. Delikatnie go odkleiłam z drzwi szafy, gdzie sobie grzecznie wisiał, położyłam na fotelu w kuchni. Po drodze do autobusu zajrzałam jeszcze na półkę w Jordanówce (opłaciło się, bo było polskie wydanie tej bajki Nu, pogodi, o, przyda się do Pragi - a potem zmieniłam zdanie, nie, zachowam ją sobie 😁). Właśnie autobus dojeżdżał na przystanek, gdzie miałam wysiąść, gdy zorientowałam się, że...

halo...

jadę oddać lampion...

który został w domu na fotelu 🤣😁😂

No mało mnie szlag nie trafił!

Najpierw miałam myśl, żeby iść na przeciwległy przystanek, pojechać do domu, zabrać i dawaj z powrotem, ale w sumie nie chciało mi się. Poszłam do hipermarketu, zobaczyć, czy nie ma promocji na jakieś warzywa etc. I dobrze zrobiłam, bo były, tanie zakupy wyszły 😉

No, ale lampion dalej leży na fotelu i dziś obiecuję sobie, że już o nim nie zapomnę. Chcę się wreszcie tego pozbyć!

 

Na zakończenie tej fascynującej notki dzielę się profilem czeskiej studentki medycyny, bardzo mi się ta dziewczyna podoba ze swoim podejściem do życia. Dziś w ramach odpoczynku po kąpieli Ojczastego (zaczynam już nabierać rutyny i aż tak bardzo mnie to nie męczy, ale jednak) obejrzałam dość długi odcinek, gdzie Aneżka opowiada, jak się zdecydowała na wybór specjalizacji.

Nikomu z Was się to do niczego nie przyda, ale wiecie - kochany pamiętniczku 😂

I idę zabrać się za to leczo!

wtorek, 7 lutego 2023

Aleksandra Marinina - Współautorzy

 Poszłam do biblioteki z jedną myślą - muszę pożyczyć jakąś Marininę. Taka mnie naszła chęć po prostu, chyba jakaś uzależniona jestem, że od czasu do czasu MUSZĘ, niezależnie od tego, jak bardzo Nastia Kamieńska wkurza 😁

No i wchodzę, a tam, wyobraźcie sobie, na półce NOWOŚCI - KRYMINAŁY (jest taka zaraz koło wejścia, po remoncie się pojawiła) - wśród rozmaitych Skandynawów stoją sobie Współautorzy. Jak by na mnie czekali. Czytam tego blurba i czytam i za cholerę sobie nie przypominam, czy znam to już czy jeszcze nie. Ale spojrzałam na datę wydania - 2022 rok, gdybym czytała w ostatnich miesiącach, to bym jednak pamiętała, jeśli nie tytuł, to choć zalążek akcji 😂

Ale sami przyznacie, że chyba jakiś geniusz to pisał - ostatnie zdanie to majstersztyk: jak wypełnić trzy linijki, nic konkretnego nie mówiąc.

Więc tak: książka nowa, ale tylko na naszym rynku, bo w Rosji wydana w 2004 roku (ja ją nawet mam w oryginale, z tych dawnych zapasów, gdy mi pewien gość poznany na allegro realizował zamówienia na ruskie kryminały; zniknął w pewnym momencie jak sen złoty, może to i lepiej, bo już diabli wiedzą, ile bym tego nagromadziła, niby od przybytku głowa nie boli, ale w gruncie rzeczy czy to wiadomo? może od tych tysięcy książek w domu moje globusy?). 

Czyli, wracając do Nastii - ona jeszcze nie emerytka, ale przez cały gruby tom (w oryginale dwa) jojczy, kwęka, stęka i popłakuje, jaka to jest stara i prawie niedołężna, przynajmniej intelektualnie. A ma - uwaga - 43 lata. Niedługo ją czeka emerytura... Trzeba mieć do niej świętą cierpliwość. Choć momentami faktycznie czytelnik chciałby jej w sumie przyznać rację, bo myśli okropnie schematycznie, co dość zdumiewa. 

I jeszcze dodam, że chyba autorka nie miała pomysłu na rozwiązanie, bo jakoś to wszystko nie zostało na końcu dobrze wyjaśnione - ale może to moja wina, może nie zrozumiałam wszystkiego, bo kończyłam czytanie złożona globusem w Dżendżejowie (całą sobotę przeleżałam, wstając tylko po to, by Ojczastemu podać jedzenie - a taki był piękny dzień, widziałam przez okno słońce i błękitne niebo... no nie nacieszyłam się życiem). No nic, kiedyś jeszcze przeczytam to swoje rosyjskie wydanie, to się dowiem 😀

Początek:

Koniec:

Wyd. CZWARTA STRONA, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022, 557 stron

Tytuł oryginalny: Соавторы

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 4 lutego 2023 roku


A na koniec ZAGADKA!

Co to jest?


piątek, 28 października 2022

Aleksandra Marinina - Życie po życiu

 

Taką Marininę znalazłam na Dębnikach, nie widziałam nigdy tej serii (kieszonkowa taka), nazywa się Seria z pistoletem.

Kamieńska na emeryturze dorabia w agencji detektywistycznej i zostaje wysłana na prowincję, gdzie zamordowano dwie starsze kobiety, powiązane z pewnym klubem dla seniorów. Wykazuje się kompletnym brakiem intuicji, za to dużą dozą patrzenia na świat przez pryzmat stereotypów. Poza tym odkrywa różne Ameryki.  Coś takiego!

Ale czytało mi się to dość dobrze, w gruncie rzeczy. W większości w pociągu zresztą. A ja mam problem z czytaniem w pociągu, bo mnie usypia. Więc - nie takie złe.

/ale są tam głupoty jakieś, przypomniałam sobie - na przykład Nastia robi zdjęcia w schronisku dla zwierząt, po czym wyjmuje z aparatu i wręcza kartę pamięci obecnej tam osobie, zastanawiając się, czy oważ nie będzie chciała coś tam z tymi zdjęciami zachachmęcić, ale pociesza się, że zdążyła już te zdjęcia zgrać... że ke? gdzie, na co?/

Początek:


Koniec:

W serii wyszły takie tomy. Wszystkich na pewno nie czytałam, choć pewnie wychodziły i w normalnych wydaniach. W domu mam tylko te książki, które wychodziły w ramach serii Polityki Lato z kryminałem i jeden chyba z tych wypasionych Czwartej Strony. Wypasionych w sensie objętości. W gruncie rzeczy ta kieszonkowa jest lepsza (do torebki).


Wyd. Edipresse Polska S.A., Warszawa 2017, 458 stron

Tytuł oryginalny: Жизнь после жизни

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 23 października 2022 roku


Z frontu nowej kuchni

Wczoraj skończyli. Był ciężki dzień, bo robili do 19.00, żeby tylko skończyć - a teraz, przy świetle dziennym, dopiero widzę niedoróbki. Zresztą jeszcze nie dokonałam inwentaryzacji tychże, po prostu zauważyłam tu i ówdzie, że jest coś niedomalowane, tego typu. Oczywiście powiedzieli, że farbę mają i jak by coś, to dzwonić. Chwilowo jednak mam globusa po tych czterech dniach z fachowcami na pokładzie, więc nie przyglądam się zbytnio - Magiczna Tabletka rano nie pomogła i wyobraźcie sobie, że pojechałam na Fabrykę z nieumytą głową, a tylko dlatego, że wczoraj nie skończyłam jakiejś robótki i chciałam oszczędzić koleżankom odpowiadania na telefony bo ja nie dostałam. Więc na godzinę, z której zrobiły się dwie, ale może mnie to trochę wyprowadziło na prostą - znaczy łeb napieprza dalej, ale już nie jest tak tragicznie i może nawet namówię córkę, żeby poszła po obiad. Że może będę w stanie zjeść.

Fatalna sprawa jest taka, że w końcu zdecydowałam się na szarość na tej części ścian, które wcześniej były pomarańczowe (i jedna zielona) - i ten szary mi się nie podoba. Przy wejściu wręcz mi wygląda na jakiś taki gołąbkowy, czego nie cierpię. Oczywiście to wszystko jeszcze musi doschnąć, ale wiele już się nie zmieni. Wyrzucam sobie, że trzeba było jednak zrobić ten szary bardziej intensywny (ale bałam się wrażenia nory w przedpokoju)...

Pewnie, że to nie jest na całe życie, zresztą może się przyzwyczaję, ale na dziś nie jestem kontenta. A oczywiście myśli, że mieliby jeszcze raz przyjść i malować, nie dopuszczam w ogóle.

Jestem już cholernie zmęczona tym bałaganem.

Teraz czekanie na stolarza i montaż. Piątek, sobota, niedziela, poniedziałek i wtorek bezproduktywnego siedzenia w burdelu.

Ale powtarzam sobie, że poszło i tak dobrze, w porównaniu z tym, co się zakładało. Sąsiedzi krótko cierpieli. I pogoda dopisała. W środę nawet zrobiłyśmy sobie piknik, zabierając obiad z baru na stolik do szachów na osiedlu 😁

Tak to wygląda teraz w domu, ale już niedługo. No, a jak się skończy, to ruszam z nowym projektem. Tam, gdzie brązowa ściana, stanie zabudowa. A te dwa regały po lewej zlikwiduję. I jeden po prawej też.


piątek, 15 kwietnia 2022

Aleksandra Marinina - Zasada trzech sprzeciwów

 Na tę Marininę wpadłam przypadkiem, znaczy stała na półce wśród nowości, gdy oddawałam poprzednie książki i choć nie planowałam nic brać, szkoda było przepuścić okazję. Nówka sztuka, jestem pierwszym czytelnikiem, a teraz już stoi za mną kolejka. Właśnie, muszę sprawdzić, czy dziś jeszcze jest czynna biblioteka, to bym mogła oddać...

O, czynna, do 15.30. Kruca, będę się musiała znowu ubrać 😁 Ale przynajmniej nie będzie mi już zalegać koło łóżka, trzeba trochę ogarnąć, w niedzielę przyjadą Ojczasty i brat. Gdyby nie to, leżałabym przez najbliższe cztery dni plackiem, a tak to jak ta głupia o siódmej rano pognałam do sklepu, chyba w sumie nie potrzebuję budzika, bo sama z siebie o szóstej pięć już byłam na nogach, to zgroza jest. A z drugiej strony pamiętam, że w Pradze, gdy mi właśnie dzwoni budzik, no bo przecież nie ma czasu na wylegiwanie się - to jestem mocno nieszczęśliwa. Wiecie co, muszę chyba sięgnąć po latach po Pollyannę i nauczyć się cieszyć z tego, co nie cieszy... Zresztą Kamieńska to samo akurat przechodzi w Zasadzie trzech sprzeciwów. Uczy się rozumienia, że wszystko jest po coś i że ze wszystkiego jest jakiś pożytek.


Ale nic nie rozumiem, skąd się wzięła jej złamana noga. Przecież czytałam poprzedni tom czyli Niezamknięte drzwi i nic tam nie było o żadnym wypadku, w którym miała brać udział! Wielka tajemnica.

Kamieńska nadal jest wkurzająca, a jej instrumentalne traktowanie Czistiakowa (męża) prosi się o odpowiednią reakcję. 

Ja w sumie też jestem abnegatem, jeśli chodzi o kwestie żywieniowe, ale tego obiadu jakoś nie mogę pojąć: słodki twarożek i zsiadłe mleko??? Próbowaliście takiego zestawu?


 Za to przypadek za ciasnych spodni jak najbardziej rozumiem 😁  tylko wiecie co? Ona W JEDEN DZIEŃ wrąbała 2 kg czekoladowych cukierków. To też jest wyczyn, na samą myśl mi niedobrze.

Tłumaczenie znów momentami przypomina google translate. I nie, żebym miała coś przeciwko, trzeba sobie życie ułatwiać - w pracy ostatnio tak robimy, bo jednak jest coraz lepsze - ale potem trzeba to wszystko wygładzić, poprawić, skorygować. A nie puszczać do druku firmową marynarkę zamiast markowej! Nie piszemy Zoja Pietrowna się uśmiechnęła, tylko uśmiechnęła się. To samo Stwierdziła Anita w zadumie i się zachmurzyła. Kamieńska nie opracowuje przykładowego harmonogramu dnia, tylko dzisiejszy. Skoro deszcz mżył bez przerwy, to jakim cudem Nastia słyszała stukanie drobnych kropel o szyby i parapet? 

Taka zagadka: Miała białe dżinsy, którym dawno już przedłużyła żywot, wsunąwszy przez roztargnienie do pralki razem z niebieską i czarną koszulką. Na logikę to chyba im żywot skróciła? Nie mówiąc o tym, że wsunąwszy JE do pralki.

Korotkow wstał z niskiego krzesełka i zaczął wymachiwać zdrętwiałymi nogami. Chciałabym to zobaczyć.

Olbrzymie mieszkanie w wysokościowcu aż się prosiło o przypis, że chodzi o jeden ze słynnych siedmiu stalinowskich drapaczy chmur, gdzie w swoim czasie mieszkała elita. Tak zwane Siedem Sióstr. W Moskwa nie wierzy łzom jedna z tych Sióstr gra dużą rolę. A my dostaliśmy na ich wzór Pałac Kultury.

Ale pojawia się też ciekawa kwestia. Kamieńska rozmyśla, czy nie jest jak Raskolnikow, który rozwiązał problem kosztem staruchy lichwiarki oraz jej ciężarnej siostry. Kompletnie nie pamiętałam, czy siostra lichwiarki była w ciąży (ale jak to, to jaka była między nimi różnica wieku?). Znalazłam jednak, że Dostojewski pisał, iż Lizawieta była поминутно беременная czyli coś w stylu co trochę (co minutę dosłownie) w ciąży. To nie jest to samo, co aktualnie ciężarna, prawda? Chyba nigdy w Zbrodni i karze nie rozprawiało się o tym, że w sumie Raskolnikow zabił trzy osoby? Poszukam*.

Początek:


Koniec:

Wyd. Czwarta Strona, Poznań 2021, 485 stron

Tytuł oryginalny: Закон трёх отрицаний

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 10 kwietnia 2022 roku


Byłam w ZUS-ie. Wyczekałam się w kolejce do Emerytur i rent i nie żebym wiedziała coś więcej. Bo nasza pani konserwatorka powierzchni płaskich ostrzegała, żeby nie przechodzić natychmiast na emeryturę, tylko trochę odczekać, chociaż miesiąc, to będzie emerytura wyższa (o 10 groszy?). Co jest dość logiczne. Tymczasem pani za biurkiem mi powiedziała, że wręcz odwrotnie, będę stratna, jak poczekam 😂 I że to zależy od sytuacji, a każda jest inna. Kazała mi się stawić miesiąc przed urodzinami z wnioskiem. Akuratnie wypada to w niedzielę, więc już będę miała opóźnienie 😅 Ale terminu muszę dopilnować, bo w tym samym tygodniu wyjeżdżam do Pragi, więc niech już tam sobie ten wniosek leży, niech nabiera mocy. Ta sama pani konserwatorka dostała, nawiasem mówiąc, trzy różne decyzje...

A czekając studiowałam plakaty na ścianie i był taki od policji do seniorów, coby uważali na oszustów. Z dopiskiem od wdzięcznego klienta NFZ 😂 

Po drodze widziałam wielkie prace na skwerze, byndzie fontanna. Czyli są jakieś pozytywy!


Negatywy też. Właśnie wróciłam z piekarni - nasz ludzki pan dał nam na piątek wolne, będę się byczyć - chleb podrożał o kolejne 50 groszy. Jeszcze w styczniu kosztował 3,70, potem 4,49, potem w lutym po obniżce VAT 4,29, na końcu marca znów 4,49, a w połowie kwietnia. proszbardzo, 4,99 zł. Czekajcie, czekajcie, jaką to mamy oficjalnie inflację? Trzeba się chyba przerzucić na ciastka. 

 

-----

No i tak. Wyszłam do biblioteki, a tu pod klatką naszą stoi krzesło tralkowe. No przecież nie mogłam tak go zostawić na pastwę losu (zaczęło właśnie kropić)!

Nie wiedziałam, że te krzesła są tak ciężkie! Solidne, znaczy się. 

Oczywiście ono jest mi PO NIC. Nie mam na nie miejsca, dopiero co przecież inne wyniosłam (też przed klatkę i też ktoś się nim zaopiekował) 😁
Może Ojczasty będzie chciał zamienić swoje, bo jego thonet przy biurku jest taki bardziej rozłażący się, rozchwierutany... 

Albo gdyby je tak cacaniutko przemalować na białe? By mi pasowało. Do biurka.

A to aktualne spod biurka - dalej nie wiem, gdzie. Osiołkowi w żłoby dano. 

 

* Poszukałam.



No i jaka ciężarna?

środa, 16 marca 2022

Aleksandra Marinina - Śmierć nadeszła wczoraj

Więc kryminalnie. Odetchnąć od okropnej rzeczywistości, zanurzyć się w świat, owszem,  przestępców - ale wyimaginowanych. No, Rosja. I co, nie czytać? Bojkotować nawet autorów kryminałów? 

Głupie się to wydaje. 

Jakoś nie przepadam za odpowiedzialnością zbiorową. 

A nie mam zielonego pojęcia, jak się odnosi Marinina do tego, co się dzieje. I czy w ogóle.

Ale miałam taką myśl, że nie wiem, czy będę w stanie jeszcze kiedykolwiek obejrzeć Spalonych słońcem, nie patrząc na Michałkowa z obrzydzeniem. Albo z niedowierzaniem, że można być tak wspaniałym artystą i jednocześnie wspierać cara. Że można nakręcić antystalinowski film, a potem stać u boku nowego satrapy. Jak to oddzielić?

Po raz pierwszy odniosłam bardzo silne wrażenie, że ta cała śledcza Tatiana, nowa żona Stasowa, jednocześnie autorka popularnych kryminałów, ta, co to się dla niego przeniosła z Petersburga, jest alter ego Marininy. Ale oczywiście nie znam szczegółów biografii autorki, więc może to dość prymitywny wniosek. Przy następnej jej książce zwrócę jednak na to uwagę. 

Natomiast jeśli chodzi o sam wątek kryminalny, to nie pierwszy raz odbieram go jako coś absolutnie fantastycznego - i to nie w sensie, że taki dobry, tylko taki niewiarygodny. Pewnie to dlatego, że nie wierzę w istnienie ludzkiego zła w tak czystej postaci (zabić kogoś, kompletnie niewinną osobę, żeby np. zrobić wrażenie na kimś innym). I to świadczy, jaka jestem niekonsekwentna - przecież WIEM, że taki Putin JEST pozbawionym najmniejszych skrupułów mordercą (vide wysadzenie w powietrze bloków mieszkalnych, żeby mieć pretekst do wywołania wojny czeczeńskiej). Wiem, że tacy ludzie SĄ, a mimo to nie wierzę, że są.


Taka sprawa. Julia ma za sobą 36 lat małżeństwa, wedle tego, co poniżej.


Tymczasem kilka stron dalej Kamieńska rozmawia z jej mężem. Jak widać, lekko po czterdziestce.

Tak się szczęśliwie składa (nie dla tłumaczki), że mam tę książkę w oryginale, więc się przemogłam, wstałam i poszukałam. Jest to jej (tłumaczki) błąd, a nie autorki. W ciągu 36 przeżytych lat - a nie 36 lat małżeństwa. I tak to.

Początek:

Koniec:

Wyd. CZWARTA STRONA, Poznań 2019, 556 stron

Tytuł oryginalny: Я умер вчера

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 12 marca 2022 roku


 

Ciągle żyję. Mam inne wyjście?


W przeciwieństwie do tego pana. Powiem Wam, że pierwszy raz widzę taki nekrolog...

 

Plus to miejsce, gdzie nekrolog zawisnął. To tył tablicy reklamowej sklepu. Jaka smutna historia za tym stoi?
 


Na Ninatece trafiłam na informację, że jeszcze w tym tygodniu zacznie się Festiwal Filmów Frankofońskich (18-25 marca). Online bezpłatnie. Planuję coś tam obejrzeć (chyba ten biograficzny o Romain Gary i może rumuńską komedię - chyba potrzebuję się pośmiać). Dzielę się linkiem, bo może ktoś też skorzysta? 

 

Apdejt

Byłam na cmentarzu Rakowickim nawiedzić grób Basi, z którą byłam w Pradze ostatni raz przed pandemią, a która zmarła w grudniu 2020 i nawet nie byłam na pogrzebie. Poszukałam więc również grobu tego pana z nekrologu. Obeszłam cmentarny kwartał, w którym został pochowany, trzy razy wzdłuż i wszerz i nic. Aż wreszcie odsunęłam wiązankę, która zakrywała nazwiska na tym grobie i był. Pan kazał jeszcze za życia umieścić swe dane plus słowa syn Jana i Justyny. Zagadka została rozwiązana o tyle, że Jan i Justyna nazywali się Gnojek, a pan Stanisław - Gażyński i wcześniej łamałam sobie głowę, kim byli dla niego. Zwłaszcza, że Justyna była starsza od Jana o 13 lat! I wygląda na to, że gdy rodziła Stanisława, była już w zaawansowanym wieku 41 lat. 

Teraz skłaniam się ku hipotezie, że Stanisław wstydził się tego nazwiska i zmienił je - bo chyba jest taka zasada, że przy zmianie nazwisko musi pozostać taka sama pierwsza litera?

Albo - był adoptowany i zostawiono mu rodowe nazwisko?

Teraz mnie dręczy jeszcze jedna kwestia - czy chodzi o tego staruszka, z którym miałam niegdyś śmieszną przygodę, gdzieś tam ją opisałam na pierwszym blogu, ale weź to znajdź teraz... Mogłabym się dowiadywać w MOPS, ale nie wiem, czy udzielą przez telefon takiej informacji.

No, a poza tym na cmentarzu jak na cmentarzu. Lubię.



czwartek, 20 stycznia 2022

Aleksandra Marinina - Niezamknięte drzwi

Ależ oni wydają tę Marininę! Ta wyszła w zeszłym roku - a pochodzi z 2001. Czyli sprzed 20 lat! A niedawno przecież czytałam o wiele późniejszą, gdzie Kamieńska jest emerytką. No, taką pracującą oczywiście emerytką.

Ale nie narzekam, bo dzięki temu, że tutaj Nastia jest jeszcze młoda (bodajże 41 lat), książka jest strawniejsza. Póki pracuje na Pietrowce, jakoś ta seria trzyma się kupy, a potem robi się z niej rozlazła mymra 😂

/tłumaczenie w wielu miejscach kiepskie/

O co chodzi, widać z okładki - pozostaje wyjaśnić tytuł. Kamieńska myśli, że zawsze ma w odwodzie otwarte drzwi - jeśli będzie miała naprawdę dość nowego szefa, odejdzie do innego departamentu, bo ma przecież w odwodzie swojego generała. Aż tu nagle spotyka go przypadkowo w jakimś pubie i dowiaduje się, że generał w wyniku politycznych przetasowań popadł w niełaskę i sam odchodzi z pracy w milicji. Drzwi się zamykają...

Początek:

Koniec:

Wyd. CZWARTA STRONA, Poznań 2021, 524 strony

Tytuł oryginalny: Незапертая дверь

Przełożyła: Aleksandra Stronka

Z biblioteki

Przeczytałam 18 stycznia 2022 roku


W pracy wiosna, a na zewnątrz - po śnieżycy niewidoczny zegar na przystanku.


 

Hasztag You Tube

Wygląda na to, że mam kolejnego hopla - a to miliony filmików. Żeby to jeszcze się skoncentrować na jednym temacie... ale nie! Filmy czeskie, filmy rosyjskie, słuchowiska, urządzanie wnętrz, relacje ze świata, trochę kuchni, azjatyckie klimaty... ciągle więcej i więcej. Błagam - zabierzcie mi internet!

/cudze życie zawsze ciekawsze niż własne/

Dziś trafiłam na profil młodej Ukrainki mieszkającej w Krakowie. Nazywa się Lera Winogradowa (Лера Виноградова). Obejrzałam dwa filmiki i jestem zainteresowana dalszymi. Ten poniżej opowiada o tym, co ją dziwi w Polsce. Na przykład pociągi spóźniające się godzinę lub więcej 😁 Można sobie włączyć polskie napisy.

 

Oczywiście zaraz pojawiły się kolejne profile cudzoziemców mieszkających w Polsce, na przykład:

2/ Witalij Miroszniczenko (Виталий Мирошниченко)

 

3/ Yulia Pogonina - też mieszka w Krakowie 😀

 

4/ Ola i Żenia z Ukrainy mieszkają z kolei we Wrocławiu (Крафтовые Экспаты)

 

5/ Irańczyk w Polsce i wszystko jasne

 

6/ Dziewczyna z Białorusi (Белорусские Экспаты в Польше)

 
 
 
9/ a na końcu Lisa Lansing, Amerykanka zamężna za Polakiem, wegetarianka, minimalistka - ale rozumiem piąte przez dziesiąte z jej angielszczyzny i jakoś mnie na razie ta kobieta nie przekonuje...
 
DOMOFON praski - też w znacznej mierze cudzoziemski (2x Yakovlev, Doyle, Larsson)...