Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Siostry Woźnickie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Siostry Woźnickie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lipca 2012

Zofia Woźnicka - Paryskie stypendium

Opowieść o przygodach Joanny, studentki malarstwa, która w nagrodę za postępy w nauce otrzymuje stypendium do Paryża i list polecający do znanego profesora. razem z Joanną zwiedzamy miasto (trochę za detaliczne opisy zabytków), poznajemy nowych przyjaciół i zakochujemy się w koledze z kraju.
Przeczytałam 22 lipca 2012.
To ostatnia książka z zestawu zebranego do PROJEKTU SIOSTRY WOŹNICKIE. Oczywiście nie wszystko udało się znaleźć. Niestety, biblioteki często likwidują stare książki - zresztą i ta została nabyta na allegro (za 1,69 zł!) z zasobów jakiejś biblioteki w Piszu - i jedyne, co pozostaje, to właśnie allegro, gdzie mnóstwo staroci można wygrzebać - ale przecież nie wszystko chce się mieć... a zwłaszcza MOŻNA... mnie się miejsce na ostatnim regale tzw. na resztę życia niestety skończyło i znów stosy wkroczyły na stół :(

Szukałam na wieczór czegoś niedługiego i wybór padł na Balladę o żołnierzu (Bałłada o sołdatie), choć byłam pełna obaw, no bo wojenna tematyka. Tymczasem film tak przepięknie liryczny... Reżyserował Grigorij Czuchraj w 1959 roku. Polskiemu wydaniu towarzyszy długi wywiad z reżyserem, gdzie opowiada on ciekawie o wielu perypetiach związanych z kręceniem filmu, o początkowym odłożeniu go na półkę, dopiero nagroda w Cannes i nominacja do Oscara za scenariusz ruszyły sprawę. Był to drugi film Czuchraja po Czterdziestym pierwszym, trzeba będzie i to obejrzeć. Czuchraj zmarł w 2001 roku, natomiast jego syn Paweł kontynuuje ojcowski zawód, nakręcił m.in. Kierowcę dla Wiery i Wora (Złodzieja), którego mam, jak się właśnie okazało, więc też obejrzę :)

środa, 20 czerwca 2012

Ludwika Woźnicka - Dzieci Europy


Historie z życia różnonarodowego towarzystwa w lagrze niemieckim pod koniec II wojny światowej. Co prawda w każdej chwili grozi śmierć, ale życie ma swoje prawa i kobiety kłócą się o balię czy wiadro do zrobienia przepierki i biegają na imprezy do Francuzów.
Kupione za 3 zł na allegro w lutym.
Przeczytałam 17 czerwca 2012.

Zaczęłam oglądać Przystanek Alaska, ale z powodu upałów odłożyłam na bok po pierwszych odcinkach, boję się przegrzać ustrojstwo w tramwaju :)


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zofia Woźnicka - Zaproszenie


Kupiona niedawno za 3 zł na allegro do przeczytania w cyklu PROJEKT SIOSTRY WOŹNICKIE.
Zawsze z większą przyjemnością czytam ksiązki Zofii niż Ludwiki, tak też było tym razem, zwłaszcza początek był świetny, niezwykle czupurna, a przy tym inteligentna bohaterka Wanda, mieszkająca po tragicznej śmierci rodziców wraz z ciotką i utrzymująca jedynie listowny kontakt ze starszą siostrą Joanną, która wyszła za mąż we Francji. Wanda pasjami wkuwa francuski i marzy, za przykładem swej nauczycielki, o słodkiej Francji. Czy te marzenia się spełnią, gdy wreszcie wymusi na siostrze zaproszenie?
Przeczytałam 3 czerwca 2012.

52. Krakowski Festiwal Filmowy - ciąg dalszy. Caly tydzień był jemu podporządkowany :) Byłam w kinie jedenaście razy, na szesnastu filmach. Był jeszcze plan na niedzielę, ale gdy zadzwonił budzik postanowiłam jednak nie wstawać, cóż, zmęczenie (starego) materiału...
W czwartek trzy projekcje, cztery filmy. Najpierw Pałac Tomasza Wolskiego. Świetny obraz pokazujący codzienność Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie:


Potem w ramach Spojrzenia na Włochy - Zamek/Il Castello: o lotnisku Malpensa.


Następnie dwa dokumenty w ramach retrospektywy Heleny Třeštíkovej z cyklu Małżeńskie etiudy, najpierw Ivana & Vaszek.


Potem Ivana & Vaszek 20 lat później:




W piątek trzy projekcje. Najpierw Walc z Miłoszem - i z Teatrem Ósmego Dnia :)


Potem żywiołowo przyjęta przez festiwalową publiczność Tala od różańca, o Natalii Rolleczek:


I w ramach retrospektywy Heleny Třeštíkovej - Katka, o staczającej się narkomance:




W sobotę obejrzałam cztery filmy.
Najpierw w ramach konkursu polskiego Życie stylem dowolnym, o zawodnikach biorących udział w Mistrzostwach dla Niepełnosprawnych:


Potem Wiera Gran, próba wyjaśnienia, jak to było z tą jej rzekomą kolaboracją:


W ramach Spojrzenia na Włochy - Lato z Giacomo/L'estate di Giacomo:


W retropektywie Heleny Třeštíkovej - bardzo smutny film Marcela:


niedziela, 20 maja 2012

Zofia Woźnicka - Było takie lato

Cudowna książka. Wspomnienia z lata 1939 roku spędzonego na letnisku na wsi. Wspaniałe przygody, ogrom dziecięcej wyobraźni. Aż mi żal, że nie mam jej na własność, bo pożyczona z Rajskiej. Fatalne zresztą wydanie z 1985 roku - jak to w latach 80-tych właśnie: szorstki papier, rozlatujące się kartki.
Przeczytałam 19 maja 2012.

Skończyłam oglądać Mistrza i Małgorzatę. W piątek w pracy zajrzałam do katalogu Rajskiej, sprawdziłam, że wśród kilkunastu egzemplarzy M&M jest jeden jedyny w tłumaczeniu Drawicza (którego nie czytałam) i prosto po robocie pognałam ze wszystkimi piątkowymi siatami do biblioteki. Ktoś mi sprzątnął sprzed nosa :(

piątek, 18 maja 2012

Ludwika Woźnicka - Tajemnicza planeta i doniczka z pelargonią

Takie s-f dla dzieci. Warszawa, wiek XXI. Rodzina Janka, Zosi i Michała mieszka na 30-tym piętrze 60-kondygnacyjnego budynku z (uwaga!) szybkobieżną windą - widać szczyt marzeń na początku lat 80-tych, kiedy książkę opublikowano - rodzice aktualnie przebywają na stacji badawczej na Księżycu, a dziećmi opiekuje się dziadek, który do wielu nowych wynalazków nie umie się przyzwyczaić. Jest to właściwie prapradziadek, ale długość życia znacznie się wydłużyła, do szkoły (przedszkola) lata się za pomocą specjalnego tornistra, telewizja przekształciła się w projektor (obecny w każdym pomieszczeniu), z którego wychodzą trójwymiarowe postacie, nie ma wypadków komunikacyjnych, bo wszelkie pojazdy wyposażone są w system radarowy... tylko milicja jest jak dawniej, a także Dzielnicowa Rada Narodowa, widać bez tego wyobrazić sobie przyszłych czasów było nie sposób :)
Przeczytałam 17 maja 2012.

W ramach cieszenia się nową zabaweczką czyli przenośnym odtwarzaczem DVD oglądam sobie seriale w tramwaju w drodze do pracy :) Aktualnie jest to Mistrz i Małgorzata w reżyserii Władimira Bortko:

wtorek, 17 kwietnia 2012

Ludwika Woźnicka - Lot srebrnej kuli


W ramach projektu Siostry Woźnickie zabrałam się za kolejny tom, i to ten, który z okładki spodobał mi się najmniej. A dokładniej wcale się nie podobał. Ubzdurałam sobie, że to będzie coś s-f. W dodatku po przeczytaniu pierwszego rozdziału okazało się, że to nie powieść, tylko zbiór opowiadań. No nie przepadam. Lubię mieć przez dłuższy czas do czynienia z bohaterami, których już poznałam.
Tymczasem tom okazał się świetny. Autorka znakomicie czuje się w różnych epokach i stylach i ma świetne wyczucie napięcia. Wspaniałe opowiadanie o trędowatych w Holandii, wysnute z obrazka w medycznej książce. Niepokojące Małe jest piękne czyli uroki miniaturyzacji, o zakupie domku dla lalek i jego straszliwych konsekwencjach. Japońska Żona dla samuraja, o odpowiedniej dozie egzotyki. Psia Zemsta nad nieludzkim panem, lekarzem i domownikiem. Znakomite.
Przeczytałam 16 kwietnia 2012 (z biblioteki na Rajskiej).

piątek, 6 kwietnia 2012

Zofia Woźnicka - Wielka heca z gitarą


Historia o chłopcach ze Śląska, którzy w pogoni za starszym bratem jednego z nich jadą pociągiem na gapę do Warszawy, żeby dowieźć "pożyczoną" od niego (oczywiście bez pytania) gitarę.
Pożyczona z Rajskiej.
Przeczytałam 6 kwietnia 2012.

Obejrzałam "Timura i jego komandę", dwuczęściowy film z 1976 roku.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Zofia Woźnicka - Londyn i ja


Książka wydana przez Naszą Księgarnię w 1969 roku.
Taki propagandziak dla młodych. Mnóstwo, niestety, porównań z Polską, gdzie lepiej. No i Murzynów biją.
A młodzież uwielbia jakichś Beatlesów, co to ye-ye-ye :)
Przeczytałam 2 kwietnia 2012.

Obejrzałam wstrząsającą Różyczkę.

sobota, 10 marca 2012

Ludwika Woźnicka - Z Czarką w rejs


Piąta i ostatnia część przygód Irki Piędzickiej i jej wychowanki pantery Czarki, które tym razem wybrały się z cyrkiem na występy do Francji. Oczywiście nieodstępny Marek z tej samej kamienicy postanowił im towarzyszyć i przeszmuglował się na statek.
Przeczytałam 9 marca 2012.

Z racji, że coś mnie ostatnio nie ciągnie do kina, urządziłam sobie prywatnego Sputnika: oglądam w zaciszu domowym po kolei te filmy, które trafiły do Krakowa. Zaczęłam w czwartek nowelowym obrazem Moskwa, ja lublu tiebia!
Tutaj scena z noweli o koriennych mieszkańcach Moskwy: są to moskwianie z centralnej Rosji, którzy spotykają się przed budką z kwiatami prowadzoną przez moskwianina-Murzyna z moskwianami z Kaukazu. Dochodzi do strzelaniny o to, kto pierwszy ma być obsłużony, a przyglądają się temu moskwianie-Chińczycy szyjący markową włoską odzież.


Zaś w piątek obejrzałam My iz dżaza czyli Stworzył nas jazz Karena Szachnazarowa z 1983 roku. Akcja toczy się w 1983 roku, student technikum muzycznego (!) zafascynowany nowym trendem w muzyce zakłada własny jazzband, pierwszy w republice. Chodzi o Odessę, ale tam jest im za ciasno i postanawiają wywędrować do Moskwy. Z rozczuleniem rozpoznałam w jednym z aktorów Stiopę Lichodiejewa z serialu Mistrz i Małgorzata Bortkowa, a także Bublikowa ze Służebnego romanu.

środa, 7 marca 2012

Ludwika Woźnicka - Z Czarką w cyrku


Czwarta część dziejów Irki Piędzickiej i jej pantery Czarki.
Tata Irki idzie do szkoły wieczorowej i dopiero z pomocą (niekoniecznie interesowną) Krystka z cyrku udaje mu się opanować pierwiastki. A Krystek pomaga, bo chce na nim wymóc zgodę na wyjazd Irki z cyrkiem w teren. Czarka jest jakaś dziwna, po czym okazuje się, że rodzi małe leopony. Nie wnikam, kiedy to miała okazję na małe sam na sam z lwem, nad tą sprawą w książce dla dzieci autorka się prześlizgnęła :)
Nowa przyjaciółka Irki czyli Ola też ma problem: chce odnaleźć ojca, który odszedł, gdy okazało się, że Ola jest chora.

Jedyna Czarka, jaką znałam z dzieciństwa. Numerki na okładce to ślady kłócenia się i godzenia z bratem, kiedy to książki dzieliliśmy, a potem znów łączyliśmy :)
Niesamowite, jak w miarę czytania wszystko mi się przypominało, wręcz frazy - sprzed 40 lat!
Przeczytałam 6 marca 2012.

wtorek, 6 marca 2012

Ludwika Woźnicka - Irka Czarka i Niezdara


Trzecia część przygód Irki Piędzickiej i jej wychowanki pantery Czarki. Dalszy ciąg wakacji w obozie cyrkowym nad morzem. Irka staje na głowie (a raczej pan Wardołek na jej życzenie) i sprowadza do siebie Dankę Zdanowiczównę, która - mimo samych dobrych chęci - zaraz zaczyna sprawiać kłopoty. Cóż, Danka szybciej mówi niż myśli, a poza tym jest straszną egoistką. Wraz z grupką innych dziewcząt zaczyna dokuczać kolonijnej Niezdarze - tymczasem to Ola, która rozmawia z ptakami.
Przeczytałam 5 marca 2012.

poniedziałek, 5 marca 2012

Ludwika Woźnicka - Wakacje z Czarką


Druga część przygód Irki Piędzickiej i jej wychowanki pantery Czarki. Nadchodzą wakacje, wszystkie dzieci z podwórka rozjeżdżają się po kraju, tylko Irka siedzi w domu w oczekiwaniu na coroczny, nudny wyjazd do cioci na wsi całą rodziną. Może udałoby się pojechać na wymarzone kolonie nad morze... ale przecież nie można zostawić na długie 3 tygodnie Czarki bez opieki... Na szczęście niezawodny klaun Wardołek załatwia Irce skierowanie do obozu cyrkowego. Tak zaczyna się przygoda.
Z biblioteki dziecięcej przy Królewskiej.
Przeczytałam 4 marca 2012.

Uwielbiam takie ilustracje! Mam tak zakodowane jeszcze z dzieciństwa upodobanie do wszelkich planików, że mogę siedzieć godzinami przed google maps w wersji satelitarnej i przesuwać się po mieście... tym czy innym :)

niedziela, 4 marca 2012

Ludwika Woźnicka - Czarka


Zabrałam się za serię o Czarce. W dzieciństwie miałam tylko Z Czarką w cyrku i chyba nie wiedziałam, że istnieją inne.
Pierwszy tom było najtrudniej znaleźć - musiałam się udać do biblioteki w al. Słowackiego, gdzie nie sposób dotrzeć środkami komunikacji miejskiej - trzeba było dojść kawałek na piechotę - o rany, jak pożałowałam ludzi, którzy mieszkają w tej okolicy! Akurat zaczęły się roztopy - 3/4 chodnika zajmują parkujące samochody, na pozostałą dla pieszych 1/4 leje się topniejący śnieg z dachu, no i oczywiście ten okropny hałas i smród samochodów z Alej. Po raz kolejny doceniłam swoje peryferyjne osiedle z jego ciszą i zielenią.

Czarka opowiada początek historii Irki Piędzickiej i jej kotka, znalezionego na wertepach Grochowa. Najpierw walka z rodzicami, żeby kotek mógł pozostać w domu, a potem rozpaczliwe usiłowania ukrycia go przed wszystkimi, gdy okazuje się, że to w rzeczywistości mała pantera zgubiona przez pracownika cyrku.
Przeczytałam 3 marca 2012.

Gdy zobaczyłam pierwsze ilustracje, coś mnie tknęło - przecież ja znam doskonale ten styl!


Chwila koncentracji i przypomniałam sobie, SKĄD znam:

Ukochana książka z dzieciństwa!
Ilustratorką obu była Hanna Czajkowska.

Fragment jakiegoś artykuliku w Gazecie:
Urodziła się w Warszawie, ale dzieciństwo i pierwsze lata młodości spędziła w Kaliszu. Ojciec, znany rentgenolog, został zamordowany w Katyniu. W czasie wojny straciła też obu braci - Sławka i Zbyszka.
Studia w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych rozpoczęła w 1939 r., a ukończyła już po wojnie, pracując pod kierunkiem m.in. Tadeusza Pruszkowskiego (malarstwo) i Jana Marcina Szancera (grafika). Jeszcze przed dyplomem nawiązała współpracę z wydawnictwami specjalizującymi się w ilustracji książek dla dzieci i tej sztuce pozostała wierna przez całe życie....

Reszta niestety zamknięta na pieniężną kłódkę.
Gdzie indziej dodane:
Przez całe życie zawodowe zajmowała się książkami dla dzieci – zilustrowała ich ponad sto, a najbardziej znane z nich to: Dzieci z Bullerbyn, Nils Paluszek, Karlsson z dachu oraz Oto jest Kasia. Współpracowała również z redakcją "Misia".

wtorek, 14 lutego 2012

Ludwika Woźnicka - Jagoda dojrzewa


Druga część cyklu, wydana dopiero w 1980 roku.
Jagoda jest już w III klasie i ma pierwsze praktyki w szpitalu. To jest właśnie to, co misie lubią najbardziej, bo dosyć realistycznie opisany szpitalny dzień, konflikty zarówno między pacjentami jak i personelem. Ja naprawdę nie wiem, skąd mi się wzięło to upodobanie do szpitalno-sanatoryjnych klimatów w książkach - bo jest to coś, czego w życiu najbardziej się boję... może w ten sposób oswajam potwora :)
W każdym razie Jagodzie idzie świetnie, w przeciwieństwie do jej przyjaciółki Tećki, od zawsze prymuski, która dopiero teraz stwierdza, że zawód pielęgniarki nie dla niej, ma blokadę psychiczną przed wkłuciem się w żyłę, strach przed widokiem krwi... musi zrezygnować ze szkoły.
Przeczytałam 13 lutego 2012.
Z biblioteki na Rajskiej.
Dopożyczyłam jeszcze dwie Czarki w Dziecięcej na Królewskiej, ale brak mi pierwszego tomu i na razie nie mogę z tym ruszyć.

Wieczorem obejrzałam pierwszą częsć serialu rosyjskiego Luba. Lubow i bardzo mi przypadła do gustu, bo wszystko rozumiałam :) Tytułowa Luba dostaje się własnie na studia medyczne, poznaje sympatycznego kolegę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ojciec, który odchodzi od rodziny. Luba bierze na ambit, nie chce ani grosza od ojca i zaczyna jednoczesnie, obok studiów, pracować w szpitalu jako sprzątaczka, bo matka cierpi na depresję i nie jest w stanie mysleć o domu. Podczas sylwestrowej zabawy Luba widzi, że jej chlopak caluje się z inną, dramat, ucieczka. Znaczy się - klasyczny wyciskacz lez :)

poniedziałek, 13 lutego 2012

Ludwika Woźnicka - Jagoda w mieście


Obwoluta z bibliotecznego egzemplarza (Rajska Dziecięca) zaginęła w toku dziejów :) więc przedstawiam również środek:

Jest to pierwsza część z 2-tomowego cyklu o Jagodzie ze wsi, która przyjeżdża do Warszawy uczyć się na pielęgniarkę. Zatrzymuje się u stryja, którego nigdy nie widziała i powoli zdobywa sobie przyjaciół. Przeraźliwie smutna to opowieść: rodzina stryja kompletnie nią się nie interesuje, nawet tym, czy coś jadła, jest zostawiona samej sobie, nie ma do kogo zwrócić się z pierwszymi problemami, jakie się pojawiają, rodziców w domu nie chce martwić i niepokoić, więc to wszystko przemilcza, aż wreszcie wplątuje się w kabałę. Płakać mi się chciało przy czytaniu i "Bułeczka" mi się przypomniała...
Przeczytałam 12 lutego 2012.
Powieść wydana w 1972 po raz drugi.

niedziela, 12 lutego 2012

Ludwika Woźnicka - Wdowa i lokator


Zabawna historia słodko-gorzka o pewnym studencie socjologii z Argentyny znajdującym schronienie (lokum) u wdowy-właścicielki czteropiętrowej kamienicy w Paryżu. O płaceniu nic się nie mówi, co jest przedmiotem powszechnej zazdrości międzynarodowej studenterii gromadzącej się na potage'u u Araba, za to wdowa ma swoje fobie: na przykład nie chce, żeby wodociągi zdzierały z niej skórę, więc wszędzie porozstawiane są kadzie z deszczówką, której trzeba używać, zamiast wody z kranu.
Nasz Michel jest jedynym lokatorem, zachodzi w głowę, ileż też Wdowa może mieć lat, skoro wspomina coś o Prusakach... na koniec okazuje się, że ma... a nie, nie powiem! W każdym razie Michel w pewnym momencie daje się naiwnie podejść wnuczce Wdowy i przykłada rękę do jej wyrzucenia z kamienicy... na szczęście wszystko dobrze się kończy :)
Książka została wydana w 1972 roku, ale napisana w 1966. Wspomina się w niej o OAS i wprowadzonej w Paryżu godzinie policyjnej dla Algierczyków.
Pożyczyłam z biblioteki na Rajskiej, ale już sobie kupiłam własny egzemplarz na allegro, za całe 2 zł i 2 grosze :)
Przeczytałam 11 lutego 2012.

środa, 8 lutego 2012

Zofia Woźnicka - Olek i wielka wyprawa


Na fali lektury Terzianiego MUSIAŁAM sięgnąć po jedną z ulubionych książek z dzieciństwa: Olek z Warszawy zachorował na astmę, a lekarz, dowiedziawszy się, że jego babcia pochodzi z Gruzji i ma tam brata, zaleca wyjazd klimatyczny. Tak zaczyna się wielka przygoda.
Książka do tego stopnia była przeze mnie lubiana, że opatrzyłam ją na grzbiecie numerem 1 :) zresztą jak bardzo jest sfatygowana przez kolejne lektury, widać na zdjęciu.
Dziś widzę, jak pełna jest różnych niewiarygodności, ale dziecko tego nie dostrzegało...
Zajrzałam za autorką do internetu, bo mi się wydawało, że to ona napisała serię o Czarce w cyrku... tak mi dzwoniło, tymczasem ta od Czarki to Ludwika - ale co się okazuje: bliźniacza siostra Zofii. Mało tego, obie podczas wojny (jako Żydówki) były ukrywane w tym samym miejscu, obie zostały wywiezione na roboty do Niemiec, obie wróciły do Polski, obie przyjaźniły się z matką Kaczyńskich, obie były ich matkami chrzestnymi, obie były autorkami książek dla dzieci i tłumaczkami (tyle że z różnych języków) i obie zmarły samobójczą śmiercią!

Przeczytałam 8 lutego 2012.