Nie powstrzymałam się i choć w planach z cracovianów był na tapecie Vogler, to jednak sięgnęłam po ostatnio nabyty albumik pocztówkowy autorstwa Marka Sosenko. Razem z drugim albumikiem o Podgórzu tomik ten został upchnięty prowizorycznie tu:
Marek Sosenko jest znanym krakowskim kolekcjonerem, przede wszystkim pocztówek i zabawek:
Pomyśleć, że na początku kartki pocztowe były skandalem dla niektórych!
Podziwiam ludzi z taką pasją. Wyobraźcie sobie, że pan Sosenko ma zbiór kartek pocztowych liczący... 750 tys. egzemplarzy! A to tylko jeden z działów jego kolekcjonerstwa.
Od razu przypomniały mi się listy, które jeszcze gdzieś tam w domu są w sekretarzyku skrzętnie przechowywane, listy pisane na przykład do mnie będącej na koloniach, przez mamę i babcię - pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie adres na kopercie, zaczynający się od WIELMOŻNA PANIENKA :)
U siebie przechowuję w walizeczce na pawlaczu listy, które pisał mój Ślubny w czasach narzeczeńskich, gdy rozłączyła nas jego choroba (pewnego wieczoru wracając do akademika zastaliśmy w przegródce na portierni wezwanie dla niego na cito do przychodni studenckiej, a już na trzeci dzień miał urlop dziekański i wylądował w sanatorium przeciwgruźliczym w Zakopanem). Rutynę szpitalnego dnia urozmaicał sobie codziennym pisaniem listów :)
Mam też stos korespondencji z przyjaciółką ze studiów, która wyszła za mąż w Brazylii i tęskniła za ojczyzną. Pisałyśmy do siebie co kilka dni, naturalnie wędrówka listów trwała dłużej.
Gdy wspominam swoje korespondencyjne przygody, widzę, że byłam na listy skazana od dzieciństwa. Już wtedy dawałam swój adres do jakiegoś kącika w "Płomyczku" chyba. Gdy czasem wracam do tych listów (zachowało się kilka), dostrzegam, jak dzieci lubią fantazjować :) wtedy tego nie widziałam i każde słowo w otrzymanym liście traktowałam jak świętą prawdę :)
W liceum z kolei napisałam do jakiegoś włoskiego czasopisma i o tym, że zamieścili mój inserat o chęci korespondowania, dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy zaczęły przychodzić pierwsze kartki. Tak poznałam swą przyjaciółkę z Mediolanu - ale zobaczyłyśmy się po raz pierwszy dopiero po 14 latach, cóż to były za emocje. Dziś widujemy się co roku, przyjazd do Krakowa to stały punkt programu jej sierpniowego urlopu, już dała znać, że przylatuje 17-go, mam nadzieję, że do tej pory już wrócę do siebie po operacji, której termin mam 31 lipca.
Gdy zaczynałam te zagraniczne korespondencje (z włoskiej gazety), nawiązałam znajomości nie tylko z Włochami, ale i Francuzem, Rumunem, mieszkanką Malty. I patrzcie, weszło mi w krew. Ledwo się dowiedziałam, że istnieje coś takiego jak postcrossing, rzuciłam się na całego :) To taka frajda dostać kartkę z dalekiego świata. A czasem i inne niespodzianki - na przykład zaczęłam regularnie korespondować z pewną niemiecką emerytką - po francusku - bo tak jej się spodobała widokówka z Krakowa i to, co na niej napisałam :)
Tak że nie do końca komórki wyparły listy i pocztówki. Postcrossing ma pół miliona członków z 215 krajów świata, co godzinę wysyłanych jest 800 pocztówek. Oczywiście ważne są też ładne znaczki, toteż kupuję je w internetowym sklepie filatelistycznym Poczty Polskiej (to zupełnie coś innego niż dziadostwo na poczcie) i muszę powiedzieć, że polskie znaczki robią w świecie furorę, zawsze dostaję podziękowania za piękny zestaw :) Tu jestem jak Hiacynta Bukietowa, która dawała listonoszowi do wysłania list adresowany do sąsiadki, bo lubiła, żeby ludzie wiedzieli, że nakleja znaczki pierwszej klasy :)
No ale nie jestem kolekcjonerem, traktuję tę zabawę raczej jako drobiazg mogący uprzyjemnić dzień - a najbardziej się cieszę oczywiście, gdy przychodzi kartka z Rosji, wiadomo. Właśnie sobie wylosowałam kolejną kartkę do wysłania, będę pisać do Natalii w Brianskiej obłasti, która lubi widokówki zamków i pałaców, więc piękny Wawel do niej poleci - a od kogo ja dostanę? O, tego się dowiem dopiero, gdy zapuka listonosz :)
Kartką z Podgórza też bym nie pogardziła :) Współczesnych widokówek z tej dzielnicy jednak jak na lekarstwo, pozostaje przyjrzeć się tym dawnym, z czasów, gdy Podgórze było osobnym miastem, dynamicznie rozwijającym się na prawym brzegu Wisły.
Przykłady kartek z podpisami z podgórskiego albumiku:
Myślę, że niejeden podgórski spacer odbędę z książką pana Sosenko w ręku, by obserwować zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich stu lat. Już mnie nogi świerzbiły, tylko ten śnieg za oknem...
A co innego u mnie z tej dziedziny?
Podstawa dla kolekcjonerów krakowskich kartek, piękny, bardzo starannie wydany album:
Ta książka niżej jest świetna, bo Jakubowski dokładnie omawia obiekty widoczne na kartkach... tyle że samo Podgórze jest reprezentowane zaledwie kilkoma widokówkami:
A tu katalog wystawy, która odbyła się w Stradomskim Centrum Dialogu:
Wyd. Dom Kultury "Podgórze", Kraków 2015, 119 stron
Z własnej półki (kupione 20 marca 2015 roku w Domu Kultury "Podgórze" za 30 zł)
Przeczytałam 28 marca 2015 roku
PODGÓRZE /CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE
Najstarszy (i najmilszy sercu) jest Kiełkowski:
Potem przybyły dwa tomy z serii Cracoviana Wydawnictwa Literackiego:
Z Rady Dzielnicy wysmędziłam różne materiały posesyjne:
Mam jeszcze drugą część Podgórzan, ale w pracy, więc nie załapała się do portretu :)
Urząd Miasta z kolei wydawał taką serię o krakowskich parkach, trzy z tych książeczek dotyczą Podgórza:
Stowarzyszenie Podgórze opracowało mały przewodnik:
Andrzej Nowak napisał dwa tomiki podgórskich wspomnień:
Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa opublikowało:
Kolejne dwie pozycje dotyczą podgórskich dzielnic, niegdyś odrębnych wsi - to Piaski i Prokocim:
Następne książki to przewodnik po sanktuarium św. Faustyny w Łagiewnikach, materiały dotyczące podgórskiego getta i przewodnik po podgórskich cmentarzach:
Dalej Borek Fałęcki czyli dawny Solvay:
Dwie monografie - dzielnicy Zakrzówek i praca o inż. Matecznym:
Półalbumowe wydawnictwo o Kazimierzu, ale też i o Podgórzu:
No i wreszcie nabytki ostatnie:
Tyle się zebrało :)
W TYM TYGODNIU OGLĄDAM
1/ następny film rosyjski z dorobku Stanisława Liubszina - DYM (Дымъ), reż. Ajan Szachmalijewa, 1992
Na YT w całości:
Ekranizacja Turgieniewa. Jako że Turgieniewa nie posiadam nic ale to kompletnie nic - nie czytałam.
Sakramencko długi - ponad 3 godziny. Jakoś zdzierżę tych Rosjan w Baden-Baden w latach 60-tych XIX wieku.
2/ kolejny polski film z 1953 roku - CELULOZA, reż. Jerzy Kawalerowicz
Na YT cały:
Według powieści Igora Newerly'ego Pamiątka z Celulozy. Powieść w czytaniu, pewnie film obejrzę na końcu.
Ramę filmu stanowi rozmowa Szczęsnego ze spotkaną przypadkowo działaczką komunistyczną. Opowiada on jej swe życie . . . Pochodzi ze wsi, gdzie wraz z ojcem i rodzeństwem żył w straszliwej nędzy. W poszukiwaniu pracy wywędrował z ojcem do Włocławka. Mieszkał w lepiankach, był najemnym robotnikiem w Celulozie. Tu zetknął się po raz pierwszy z działalnością związkową i polityczną, ze zorganizowanym ruchem robotniczym...
3/ czeski film JA, JULINKA I KONIEC WOJNY (Ať žije republika), reż. Karel Kachyňa, 1965
Na YT tylko zajawka:
Gorzka mozaika przedstawiająca koniec II wojny światowej w morawskiej wiosce, widziany oczami małego chłopca. Olin dostał od ojca zadanie ukrycia konia, a gdy ten zostanie zarekwirowany przez wycofujące się oddziały niemieckie, mały bohater zacznie się obawiać gniewu ojca. Spotka nadciągających Rosjan.
4/ następny japoński film niemy w reż. Yasujirô Ozu - KOBIETA TEJ NOCY (Sono yo no tsuma), 1930
Na YT cały:
Hashizume Shuji włamuje się do biura, aby zdobyć pieniądze na leki dla swojej córki. Kiedy policja przyjeżdża na miejsce zbrodni, mężczyzna wsiada w taksówkę, nie zdając sobie sprawy, że jej kierowcą jest detektyw Kagawa. W domu jego żona, Mayumi, dowiaduje się od doktora, że jeśli ich córka przetrwa noc to najgorsze będzie za nimi. Kagawa pojawia się, by aresztować mężczyznę, jednak Mayumi, grożąc pistoletem błaga mężczyznę, by pozwolił jej mężowi czuwać nad córką przez ostatnią noc.
5/ w zeszłym tygodniu zbyt ambitnie założyłam, że obejrzę całą drugą płytę z serii EDISON - INVENTION OF THE MOVIES - to było 3 i pół godziny, nie dałam rady :)
Dzielę ją więc na trzy części i w tym tygodniu oglądam filmy tej wytwórni z roku 1905, wśród nich ten:
6/ nowości - MAMA (Mommy), reż. Xavier Dolan, 2014
Wielka radość dla mojej córki, ogromnej fanki Xaviera Dolana, wreszcie się doczekała. Już oczywiście obejrzała, nie mogła na mnie czekać, ale przed nami i tak wspólna projekcja.
Zajawka:
Owdowiała kobieta wychowująca samotnie agresywnego syna dostrzega promyk nadziei, kiedy w jej życiu pojawia się tajemnicza sąsiadka.
Koniec i bomba, a kto czytał do końca - ten... wytrzymały :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cykl CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 marca 2015
piątek, 31 stycznia 2014
Janusz Tadeusz Nowak - Wielki Kraków - wielkie szanse 1910-2010
Publikacja towarzysząca wystawie o tym samym tytule, która miała miejsce w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, w pałacu Krzysztofory, w okresie od 8 września 2010 do 27 lutego 2011 roku. Kuratorem wystawy był właśnie Janusz Tadeusz Nowak.
Książka stawia sobie za cel przybliżyć współczesnemu czytelnikowi wydarzenia sprzed stu lat, kiedy to w związku z planowaną budową kanału i portu nad Wisłą powstał projekt rozszerzenia granic Krakowa. Autorem był ówczesny prezydent Juliusz Leo.
Portret prezydenta Juliusza Leo namalowany w 1971 roku przez Zdzisława Pabisiaka
Przed całą akcją Kraków liczył zaledwie około 6 km kwadratowych powierzchni i 103 tysiące mieszkańców. Dzięki determinacji prezydenta powstał tzw. Wielki Kraków o powierzchni 47 km kwadratowych i 183 tysiącach mieszkańców. Przyłączono Zakrzówek, Dębniki, Zwierzyniec i Półwsie Zwierzynieckie, Czarną Wieś i Nową Wieś, Łobzów, Krowodrzę, Warszawskie i Grzegórzki. Potem dodano jeszcze Podgórze, Ludwinów i Dąbie.
Celina Bąk-Koczarska pisała:
Rozszerzenie terytorium Krakowa przeprowadził Leo dzięki żelaznej konsekwencji i wytrwałości. Przez pełnych 13 lat z niezwykle zaciętym uporem dążył do jego urzeczywistnienia, pokonując na tej drodze różnorakie trudności i przeszkody, poczynając od rad powiatowych przyłączonych gmin, poprzez krakowską Radę Miejską, następnie Sejm, Namiestnictwo aż do samego rządu wiedeńskiego. Trzeba przy tym podnieść, jak wiele małostkowości, miejscowych ambicji i animozji osobistych, lokalnego patriotyzmu, sprzecznych interesów, tak prywatnych, jak i grup społecznych (niejednokrotnie słusznych) trzeba było pokonać, zaspokoić lub pogodzić w imię wspólnego interesu społecznego. Ileż to razy prezydent musiał przemawiać, przekonywać, udowadniać, że racja leży po jego stronie - a w prowadzeniu wszelkich obrad był naprawdę mistrzem. Gdy nie wystarczały argumenty, używał też i nacisku; dlatego tak wokół jego osoby, jak i tego problemu nagromadziło się sporo różnych osobistych niechęci.
Sylwetka prezydenta Leo jest na tyle ciekawa, że postanowiłam w niedalekiej przyszłości zapoznać się również z jego monografią, autorstwa wyżej wspomnianej Bąk-Koczarskiej.
Po nim nie było w naszym mieście umysłu równie szerokiego i wykształconego, który by z taką samą energią, przedsiębiorczością i odwagą cywilną umiał Kraków poprowadzić po drodze rozwoju - pisał historyk sztuki Franciszek Klein w 1926 roku. Jak podkreśla autor książki, słowa te są aktualne do dziś...
A wracając do tematu publikacji, kolejne rozdziały opowiadają o poszczególnych etapach: staraniach prezydenta Leo, obradach i decyzjach kolejnych gmin, szczegółowym przebiegu ostatnich posiedzeń rad gminnych przed ich rozwiązaniem, wreszcie o uroczystych obchodach powstania Wielkiego Krakowa i uroczystościach, jakie odbyły się w dniach 16 i 17 kwietnia 1910 roku, następnie o kolejnych przyłączeniach, planach na przyszłość, pamiątkach związanych z tym okresem, a wreszcie o zmianach granic Krakowa w latach późniejszych - w czasie okupacji, kiedy Niemcy przyłączyli kolejny szereg bardziej odległych gmin (wówczas dzielnicą Krakowa stały się Bronowice, w których mieszkam) o powierzchni 119 km kwadratowych i 72 tysiącach mieszkańców, i w 1951 roku, kiedy Kraków poszerzono o wsie, na terenie których powstała Nowa Huta, powierzchnia miasta powiększyła się wówczas do 230 km. Kolejne rozszerzenie granic miało miejsce w 1973 roku i od tej pory powierzchnia Krakowa wynosiła 322,3 km kw. aż do 1986 roku, kiedy to dołączono jeszcze część Zbydniowic do Podgórza i niektóre wsie do Nowej Huty. Obszar miasta został podzielony na 18 dzielnic samorządowych, a liczy sobie aktualnie (zapewne przed kolejnymi przyłączeniami) 326,8 km kw. A wszystko zaczęło się od skromnych 6 km zaledwie sto lat temu...
Publikacja została zaopatrzona w liczne ilustracje, w tym pamiątkowe zdjęcia, jakie wykonały poszczególne rady gmin przed swą likwidacją (co zapewne jest dużą atrakcją dla potomków przedstawionych na zdjęciach radnych, część nazwisk zresztą powtarza się i dzisiaj wśród aktywnej obywatelsko części krakowskiej społeczności) oraz bibliografię. Stanowi bardzo wygodne podręczne kompendium wiedzy na temat Wielkiego Krakowa.
Początek:
i koniec:
Wyd. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Kraków 2010, 122 strony
Z własnej półki (kupione w Księgarni Akademickiej 18 lutego 2013 roku za 16,20 zł)
Przeczytałam 28 stycznia 2014
Cykl: CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE, odc.12
Wracam do zaczętego w zeszłym roku cyklu. Dziś zajmę się kwestiami religii, kościołów i klasztorów w Krakowie. Temat szeroki, będzie na parę odcinków.
Najpierw może takie wydawnictwa ogólne, bardzo przydatne przy zwiedzaniu kościołów, do odcyfrowywania znaczeń, symboliki w ołtarzach, obrazach, rzeźbach.
Słownik kultury chrześcijańskiej
(Wyd.Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1997, wyd.I, 338 stron)
Kultura biblijna - słownik
(Wyd. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne Warszawa 1997, wyd.I, 308 stron)
Historia chrześcijaństwa
(Wyd. Oficyna Wydawnicza "Vocatio" Warszawa 2002, wyd.I, 728 stron)
ABC chrześcijanina
(Wyd. Wydawnictwo Księży Werbistów "Verbinum" Warszawa 1999, wyd.I, 328 stron)
Cesare Ripa - Ikonologia
(Wyd. Universitas Kraków 2004, wyd.I, 503 strony)
Leksykon symboli Herdera
(Wyd. Wydawnictwo ROK Corporation SA Warszawa 1992, wyd.I, 191 stron)
Urszula Janicka-Krzywda - Patron - atrybut - symbol
(Wyd. Pallottinum Poznań 1993, 237 stron)
Ks. Wincenty Zaleski - Święci na każdy dzień
(Wyd. Wydawnictwo Salezjańskie Warszawa 1999, 892 strony)
Jakub De Voragine - Złota legenda
(Wyd.Prószyński i S-ka Warszawa 2000, 683 strony)
Przydatne jeszcze będą:
Herby rycerstwa polskiego
(Wyd. Biblioteka Kórnicka Polskiej Akademii Nauk, 1136 stron/2 tomy)
i ewentualnie:
Jerzy Łojko - Średniowieczne herby polskie
(Wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza Poznań 1985, wyd.I, 150 stron)
I przechodzimy do dziejów stricte krakowskich.
Ks. Jan Kracik, ks. Grzegorz Ryś - Dziesięć wieków diecezji krakowskiej
(Wyd. Wydawnictwo w. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej Kraków 1998, wyd.I, 241 stron)
Ks. Bolesław Przybyszewski - Zarys dziejów diecezji krakowskiej
(Wyd. Wydawnictwo Św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej Kraków 2000, 303 strony)
Kościół krakowski w tysiącleciu
(Wyd. Znak Kraków 2000, wyd.I, 495 stron)
Piotr Biliński - Żywoty sławnych biskupów krakowskich
(Wyd. brak danych, chyba własnym nakładem Kraków 1998, wyd.I, 80 stron)
i znacznie obszerniejsze:
Krzysztof Rafał Prokop - Poczet biskupów krakowskich
(Wyd. Wydawnictwo Św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowksiej Kraków 1999, wyd.I, 329 stron)
Michał Rożek, Barbara Gondkowa - Leksykon kościołów krakowskich
(Wyd. Verso Kraków 2003, wyd.II, 235 stron)
Michał Rożek - Altera Roma. Święte miejsca Krakowa
(Wyd. WAM Kraków 2007, wyd.I, 332 strony)
Michał Rożek - Mistyczny Kraków
(Wyd. Wydawnictwo Literackie Kraków 1991, wyd.I, 224 strony)
Książka stawia sobie za cel przybliżyć współczesnemu czytelnikowi wydarzenia sprzed stu lat, kiedy to w związku z planowaną budową kanału i portu nad Wisłą powstał projekt rozszerzenia granic Krakowa. Autorem był ówczesny prezydent Juliusz Leo.
Portret prezydenta Juliusza Leo namalowany w 1971 roku przez Zdzisława Pabisiaka
Przed całą akcją Kraków liczył zaledwie około 6 km kwadratowych powierzchni i 103 tysiące mieszkańców. Dzięki determinacji prezydenta powstał tzw. Wielki Kraków o powierzchni 47 km kwadratowych i 183 tysiącach mieszkańców. Przyłączono Zakrzówek, Dębniki, Zwierzyniec i Półwsie Zwierzynieckie, Czarną Wieś i Nową Wieś, Łobzów, Krowodrzę, Warszawskie i Grzegórzki. Potem dodano jeszcze Podgórze, Ludwinów i Dąbie.
Celina Bąk-Koczarska pisała:
Rozszerzenie terytorium Krakowa przeprowadził Leo dzięki żelaznej konsekwencji i wytrwałości. Przez pełnych 13 lat z niezwykle zaciętym uporem dążył do jego urzeczywistnienia, pokonując na tej drodze różnorakie trudności i przeszkody, poczynając od rad powiatowych przyłączonych gmin, poprzez krakowską Radę Miejską, następnie Sejm, Namiestnictwo aż do samego rządu wiedeńskiego. Trzeba przy tym podnieść, jak wiele małostkowości, miejscowych ambicji i animozji osobistych, lokalnego patriotyzmu, sprzecznych interesów, tak prywatnych, jak i grup społecznych (niejednokrotnie słusznych) trzeba było pokonać, zaspokoić lub pogodzić w imię wspólnego interesu społecznego. Ileż to razy prezydent musiał przemawiać, przekonywać, udowadniać, że racja leży po jego stronie - a w prowadzeniu wszelkich obrad był naprawdę mistrzem. Gdy nie wystarczały argumenty, używał też i nacisku; dlatego tak wokół jego osoby, jak i tego problemu nagromadziło się sporo różnych osobistych niechęci.
Sylwetka prezydenta Leo jest na tyle ciekawa, że postanowiłam w niedalekiej przyszłości zapoznać się również z jego monografią, autorstwa wyżej wspomnianej Bąk-Koczarskiej.
Po nim nie było w naszym mieście umysłu równie szerokiego i wykształconego, który by z taką samą energią, przedsiębiorczością i odwagą cywilną umiał Kraków poprowadzić po drodze rozwoju - pisał historyk sztuki Franciszek Klein w 1926 roku. Jak podkreśla autor książki, słowa te są aktualne do dziś...
A wracając do tematu publikacji, kolejne rozdziały opowiadają o poszczególnych etapach: staraniach prezydenta Leo, obradach i decyzjach kolejnych gmin, szczegółowym przebiegu ostatnich posiedzeń rad gminnych przed ich rozwiązaniem, wreszcie o uroczystych obchodach powstania Wielkiego Krakowa i uroczystościach, jakie odbyły się w dniach 16 i 17 kwietnia 1910 roku, następnie o kolejnych przyłączeniach, planach na przyszłość, pamiątkach związanych z tym okresem, a wreszcie o zmianach granic Krakowa w latach późniejszych - w czasie okupacji, kiedy Niemcy przyłączyli kolejny szereg bardziej odległych gmin (wówczas dzielnicą Krakowa stały się Bronowice, w których mieszkam) o powierzchni 119 km kwadratowych i 72 tysiącach mieszkańców, i w 1951 roku, kiedy Kraków poszerzono o wsie, na terenie których powstała Nowa Huta, powierzchnia miasta powiększyła się wówczas do 230 km. Kolejne rozszerzenie granic miało miejsce w 1973 roku i od tej pory powierzchnia Krakowa wynosiła 322,3 km kw. aż do 1986 roku, kiedy to dołączono jeszcze część Zbydniowic do Podgórza i niektóre wsie do Nowej Huty. Obszar miasta został podzielony na 18 dzielnic samorządowych, a liczy sobie aktualnie (zapewne przed kolejnymi przyłączeniami) 326,8 km kw. A wszystko zaczęło się od skromnych 6 km zaledwie sto lat temu...
Publikacja została zaopatrzona w liczne ilustracje, w tym pamiątkowe zdjęcia, jakie wykonały poszczególne rady gmin przed swą likwidacją (co zapewne jest dużą atrakcją dla potomków przedstawionych na zdjęciach radnych, część nazwisk zresztą powtarza się i dzisiaj wśród aktywnej obywatelsko części krakowskiej społeczności) oraz bibliografię. Stanowi bardzo wygodne podręczne kompendium wiedzy na temat Wielkiego Krakowa.
Początek:
i koniec:
Wyd. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Kraków 2010, 122 strony
Z własnej półki (kupione w Księgarni Akademickiej 18 lutego 2013 roku za 16,20 zł)
Przeczytałam 28 stycznia 2014
Cykl: CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE, odc.12
Wracam do zaczętego w zeszłym roku cyklu. Dziś zajmę się kwestiami religii, kościołów i klasztorów w Krakowie. Temat szeroki, będzie na parę odcinków.
Najpierw może takie wydawnictwa ogólne, bardzo przydatne przy zwiedzaniu kościołów, do odcyfrowywania znaczeń, symboliki w ołtarzach, obrazach, rzeźbach.
Słownik kultury chrześcijańskiej
(Wyd.Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1997, wyd.I, 338 stron)
Kultura biblijna - słownik
(Wyd. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne Warszawa 1997, wyd.I, 308 stron)
Historia chrześcijaństwa
(Wyd. Oficyna Wydawnicza "Vocatio" Warszawa 2002, wyd.I, 728 stron)
ABC chrześcijanina
(Wyd. Wydawnictwo Księży Werbistów "Verbinum" Warszawa 1999, wyd.I, 328 stron)
Cesare Ripa - Ikonologia
(Wyd. Universitas Kraków 2004, wyd.I, 503 strony)
Leksykon symboli Herdera
(Wyd. Wydawnictwo ROK Corporation SA Warszawa 1992, wyd.I, 191 stron)
Urszula Janicka-Krzywda - Patron - atrybut - symbol
(Wyd. Pallottinum Poznań 1993, 237 stron)
Ks. Wincenty Zaleski - Święci na każdy dzień
(Wyd. Wydawnictwo Salezjańskie Warszawa 1999, 892 strony)
Jakub De Voragine - Złota legenda
(Wyd.Prószyński i S-ka Warszawa 2000, 683 strony)
Przydatne jeszcze będą:
Herby rycerstwa polskiego
(Wyd. Biblioteka Kórnicka Polskiej Akademii Nauk, 1136 stron/2 tomy)
i ewentualnie:
Jerzy Łojko - Średniowieczne herby polskie
(Wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza Poznań 1985, wyd.I, 150 stron)
I przechodzimy do dziejów stricte krakowskich.
Ks. Jan Kracik, ks. Grzegorz Ryś - Dziesięć wieków diecezji krakowskiej
(Wyd. Wydawnictwo w. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej Kraków 1998, wyd.I, 241 stron)
Ks. Bolesław Przybyszewski - Zarys dziejów diecezji krakowskiej
(Wyd. Wydawnictwo Św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej Kraków 2000, 303 strony)
Kościół krakowski w tysiącleciu
(Wyd. Znak Kraków 2000, wyd.I, 495 stron)
Piotr Biliński - Żywoty sławnych biskupów krakowskich
(Wyd. brak danych, chyba własnym nakładem Kraków 1998, wyd.I, 80 stron)
i znacznie obszerniejsze:
Krzysztof Rafał Prokop - Poczet biskupów krakowskich
(Wyd. Wydawnictwo Św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowksiej Kraków 1999, wyd.I, 329 stron)
Michał Rożek, Barbara Gondkowa - Leksykon kościołów krakowskich
(Wyd. Verso Kraków 2003, wyd.II, 235 stron)
Michał Rożek - Altera Roma. Święte miejsca Krakowa
(Wyd. WAM Kraków 2007, wyd.I, 332 strony)
Michał Rożek - Mistyczny Kraków
(Wyd. Wydawnictwo Literackie Kraków 1991, wyd.I, 224 strony)
Etykiety:
Cracoviana,
Cykl CRACOVIANA NA MOJEJ PÓŁCE,
Z własnej półki
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































